Chińczycy pracują nad rakietą wielokrotnego użytku

2 maja 2018, 17:14
006
Fot. SpaceX

Specjaliści z Państwa Środka chcą by ich pierwsza rakieta wielokrotnego użytku zadebiutowała około 2021 roku. Konstrukcja będzie oparta na bazie pojazdu Długi Marsz-8.

Pierwotnie Chang Zheng-8 (Długi Marsz-8) miała być rakietą jednorazowego wykorzystania, zdolną wynosić do 4,5 t na heliosynchroniczą LEO o wysokości 700 km.

Plany te zostały jednak zweryfikowane. Według nowych założeń CZ-8 będzie systemem dwustopniowym, wspomaganym na starcie przez dwie dodatkowe rakiety boczne (strap-on boosters) na stały materiał pędny. Z takiego zestawu odzyskiwane do wtórnego wykorzystania będą rakiety boczne i dolny człon rakiety głównej. Dolny stopień będzie lądował pionowo, zaś strap-on boosters mają w założeniu opadać na spadochronach.

Tak zaprojektowana rakieta Długi Marsz-8 ma szansę wykonać swój pionierski lot w 2021 r. Pojazd dedykowany będzie przede wszystkim wynoszeniu ładunków dla klientów komercyjnych.

Chiński przemysł aeronautyczny podejmuje wysiłki w celu opracowania tanich pojazdów, zdolnych w krótkim czasie polecieć w kosmos, aby wesprzeć przyszłą eksplorację przestrzeni kosmicznej na dużą skalę i promować komercyjny przemysł kosmiczny.

Long Lehao, główny projektant rakiet nośnych w China Academy of Launch Vehicle Technology

Przed wdrożeniem rakiet wielokrotnego użytku chińscy inżynierowie muszą jeszcze dopracować  technologie związane z precyzyjnym lądowaniem odzyskiwanych stopni takich pojazdów. Osiągnięcie tego celu pozwoli uniknąć kłopotliwego ewakuowania dużych grup mieszkańców z rejonów kosmodromów, z których rakiety Chang Zheng będą startować.

Około roku 2030 Chińczycy planują mieć opracowane takie systemy nośne, w przypadku których odzyskiwany będzie nie tylko pierwszy, ale i drugi człon rakiety.

Nie ma możliwości zweryfikowania twierdzenia SpaceX [odnośnie redukcji kosztów związanej z użyciem rakiet wielokrotnego użytku], ponieważ jest to jedyna firma, która jest właścicielem technologii, a Chiny muszą poczekać na moment, kiedy uda im się z powodzeniem przerobić rakietę, aby sprawdzić, czy koszty mogą zostać obniżone.

Lan Tianyi, założyciel chińskiej firmy konsultingowej sektora kosmicznego Ultimate Blue Nebula

W zamyśle tamtejszych liderów wszystkie rakiety wytwarzane przez China Aerospace Science and Technology Corporation (CASC) mają być w pełni odzyskiwane do 2035 r.

KomentarzeLiczba komentarzy: 31
Obserwator
środa, 2 maja 2018, 19:26

Jednym slowem SpaceX powinien duzo zainwestowac w ochrone posiadanej technologii. Chinczykom taniej wejdzie kupic jakiegos inzyniera badz wlamac sie na serwery niz samemu opracowac calosc od zera. Poza tym zaczyna wygladac na to, ze Rosjanie zostana z tylu na swoim Sojuzie i w przyszlosci Angarze. Opracowanie systemow jednorazowych na dzis wydaje sie juz wyrzucaniem pieniedzy.

takie sobie gdybania
środa, 2 maja 2018, 20:50

Ale czy jesteś pewny, że naprawdę ma sens ta wielorazowość rakiet? Możesz sprawdzić w sieci, że SpaceX przyznało, że powtórne wykorzystanie rakiet może w najlepszym przypadku dać 10-15% oszczędności (a na razie nie daje!). Zauważ, że w drogich restauracjach masz zastawę i sztućce wielorazowe a w fastfoodach jednorazówki! Co do Rosjan to Sojuzy już są tanie, a po zmodernizowaniu będą jeszcze tańsze - samo przejście na gaz ziemny da 6% oszczędności. Nie ma szans by przy amerykańskiej robociźnie SpaceX był 4-9% tańszy. Owszem ostatnio mieli problem z jakością, ale znając ich zrobią to po \"putinowsku\" - komisja, czystki, nowy menadżment, procesy starego, zamordyzm i doprowadzą problemy z jakością do porządku.

Davien
czwartek, 3 maja 2018, 13:29

Jak na razie to akurat cenowo i jakością SpaceX bije Rosjan na głowę,>te tanie Sojuzy sa oparte na antycznym projekcie R-7, uzywają silników będących pochodnymi RD-107 dla R-7 wiec tanie to one nigdy nie będą. A co do pzrejścia na metan, to w ogóle rosja ma jakis projekt silnika na to paliwo??

gregorx
czwartek, 3 maja 2018, 01:37

Space X wykopał Rosjan i ich \"tanie\" Sojuzy z rynku usług komercyjnych. Nawet towarzysz Rogozin przyznał że tę walkę już przegrali. Teraz mają się koncentrować na produkcji satelitów, co o tyle zabawne że w te klocki zawsze byli ciency jak pupa węża...

rere
środa, 2 maja 2018, 22:17

Musk twierdzi, ze rakieta da się wykorzystać 100 razy. Po każdym locie tylko przegląd. Co 10 lotów wymiana zużywających się elementów. Nawet jeśli się połowa takiego płanu powiedzie, to Spacex będzie miał rakiety za 1/7 ceny.

cynik
czwartek, 3 maja 2018, 11:51

Przegląd silników do wahadłowców kosztował 500 mln$ gdy start zwykłej rakiety 20 mln $. Nic dziwnego, że firmy prowadzące przeglądy dla NASA dbały, by nie powstał następca wahadłowców. Z branży elektrycznej: certyfikowany multimetr dla elektryków kosztuje ok. 360zł. Jego przegląd i recertyfikacja 240zł. Wszyscy znani mi elektrycy więc sprzedają amatorom mierniki i kupują nowe a nie recertyfikują, bo mają od nowa gwarancję + cena sprzedaży i to im się bardziej opłaca. Ale czas pokaże, czy rakiety wielorazowe wygrają wyścig ekonomiczny. I jeszcze jedno: wahadłowce miały możliwość sprowadzania satelitów z orbity do naprawy. Znasz taki przypadek? Jak uległ awarii to naprawiano w kosmosie (np. Teleskop Hubble’a, który kosztował miliardy) lub wystrzeliwano nowy - nie słyszałem o przypadku sprowadzenia, naprawy i powtórnego wystrzelenia.

hjbh
czwartek, 3 maja 2018, 16:04

500mln przegląd silników?Start nowej rakiety 20mln?Skąd ty takie cyfry wziąłeś?Start rakiety Tytan IV kosztował 430 mln $ a nie wynosiła załogi tak jak promy(inna sprawa że i promy nie były ekonomiczne ale to technologia z 2 połowy lat 70-tych). Co do sprowadzania satelitów przez promy to oczywiście były takie misje,np.STS-51A gdzie przechwycono 2 uszkodzone satelity oddalone od siebie o ponad 1100km Palapa B2 i Westar 6.Sprowadzono je na ziemię,wyremontowano i ponownie wystrzelono.Inne misje polegały na przechwytywaniu wystrzelonych wcześniej laboratoriów ktore spędzały na orbicie czasem kilka lat.Wypełniono je licznymi eksperymentami naukowymi czy próbkami nowych materiałów.Przykłady : LDEF,EURECA,Space Flyer Unit.Podczas jeszcze innych misji uszkodzone satelity przechwytywano do ładowni i naprawiano na orbicie(Solar Max,Intelsat 603).Możliwość sprowadzania większych ładunków z orbity na ziemię jest bardzo przydatna oraz unikatowa,jedynym pojazdem który mógł to robić z ISS był prom,obecnie również kapsuła Dragon(choć w mniejszym zakresie)

cynicznycynik
czwartek, 3 maja 2018, 12:47

Nie wiem co to ma wspólnego z artykułem, ale intelsat zaczyna naprawiać i dotankowywać satelity od przyszłego roku. Powstają właśnie roboty do tego celu. Sprowadzanie satelity na ziemię z GEO nie ma żadnego sensu, biorąc pod uwagę odległość i koszt. Po drugie, satelita pracuje na orbicie około piętnastu lat, dotychczas takich konstrukcji nie projektowano z myślą o późniejszej ich modernizacji i nawet po sprowadzeniu na ziemię byłyby technologicznym starociem.

Klient
środa, 2 maja 2018, 23:04

Znajdź kogoś, kto da swojego satelitę do 88 lotu lub wsiądzie do modułu załogowego. Do drugiego lotu już jest mniej chętnych.

trf
czwartek, 3 maja 2018, 15:21

11 lotów używanych boosterów w ciągu 13 miesięcy to jest \"mniej chętnych\"?One mają większe wzięcie niż nówki bo raz że są przetestowane a dwa że dzięki nim klient dostaje możliwość wcześniejszego lotu.Ubezpieczyciele nie widzą większego ryzyka w lotach używek(takie same stawki jak za lot nowym boosterem),do tego nawet NASA w misjach Dragonów na ISS korzysta już z używanych stopni(jak i samych Dragonów) mimo że kontrakt tego nie obejmował. Czy latając samolotem zastanawiasz się czy jest to pierwszy,dziesiąty lub setny lot?Wiadomo że od razu załogi nie wsadzą na używany stopień ale z pewnością to nastąpi.

Heheszek
czwartek, 3 maja 2018, 00:51

Chętnych tak bardzo brakuje, że kalendarz na najbliższe dwa lata nie do ruszenia i szczelnie wypełniony. Nawet PW-Sat musiał czekać w nieskończoność, żeby dali radę go gdzieś upchać. A co do misji załogowych, w pierwszej ma lecieć Eric Boe i jeszcze ktoś z weteranów NASA. :)

Heheszek
środa, 2 maja 2018, 21:10

Lot Falcona na teraz kosztuje wg SpaceX 63 mln dolarów, lot HF z ładunkiem na GEO 90 mln. Obie usługi wychodzą taniej niż Rosjanie, o bardziej cywilizowanej konkurencji typu Arianne czy ULA nie wspominam.

obalaczmitow
środa, 2 maja 2018, 23:51

Ile kosztuje naprawdę to nie wiadomo bo space X dostaje dotacje od rządu na opracowanie rakiet, tak samo jak Boeing dostał kasę od Państwa na szerkokadłubowy samolot - więc wszystko zależy czy w koszty wliczasz prace badawcze czy nie. Do tego jak na razie to powtórnie wykorzystano stopnie dopiero 1 /JEDEN/ !!!! raz na tyle startów - czyli tak naprawdę to NIC nie wiadomo a wiadomo ze Musk to wielki ściemniacz - jego Tesla od 10 lat nie przyniosła dolara zysku - jak jest ze SpaceX nie wiadomo - dużo słów mało faktów i tych faktów nie da się zweryfikować

Polanski
czwartek, 3 maja 2018, 10:00

Opracowywanie rakiet w Rosji jak zwykle za darmo. Wszystko u was 10 razy tańsze.

cynik
czwartek, 3 maja 2018, 11:58

Rosjanie zawsze idą drogą ewolucji a nie rewolucji i Sojuzy latają od kilkudziesięciu lat, tylko są modernizowane. To na pewno tańsze niż opracowywanie rakiet od nowa. Zresztą co tu dużo porównywać: Alenia Aermacchi M-346 Master jest tylko maszyną szkolną i kosztuje 20 mln$ (Polska oczywiście jak zwykle zapłaciła dużo więcej) a Jak-130 15 mln$ i jest szkolno-bojowy.

hjs
czwartek, 3 maja 2018, 15:28

Jakże wygodna odpowiedź:Rosja nie buduje nowych rakiet bo te istniejące są tak cudowne że przez kolejne 50 lat będą latały :D Tylko dlaczego Rosja z lidera startów orbitalnych spada na 2 a nawet 3 miejsce na świecie,na rynku wynoszenia satelitów komercyjnych praktycznie przestała się liczyć a rosyjskie rakiety są znacznie słabsze od amerykańskich jak DIVH i FH?

Davien
czwartek, 3 maja 2018, 13:35

Panie cynik, rosyjskie Sojuzy to pochodne R-7 oparte na przestarzałych technologiach i tanie to one na pewno nie są. M346 jest maszyna znacznie nowocześniejszą od Jak-130, dysponujacą znacznie lepsza awioniką i nikt nie pakował sie w maszyne szkolno-bojowa bo i po co, moga to samo zrobić za pomoca symulacji komputerowych.

cynicznycynik
czwartek, 3 maja 2018, 12:39

Jakość bojową rosyjskiego sprzętu pokazuje dowolna wojna na bliskim wschodzie na przestrzeni ostatni kilku dekad, wliczając w to wszystkie przepychanki Izraela z sąsiadami. Wszystkie te migi, jaki, suchoje czy tupolewy spadały jak wróble.

Wania
czwartek, 3 maja 2018, 02:45

I tu jest szansa dla Rosji- muszą wystąpić do Władimira o zwiększenie dotacji do kazdego startu i znowu będą konkurencyjni! Dał kasę na kosmodrom ( w sumie to swoim kolegom) to da i teraz. Gdy za loty będzie odpowiadać firma oligarchy to kasa się znajdzie.

Heheszek
czwartek, 3 maja 2018, 00:30

Albo nie wiesz co piszesz, albo celowo kłamiesz. Kilka boosterów wykorzystywano już po trzy razy (chociaż oficjalnie nie planowano początkowo wykorzystywać Block 3 i Block 4 więcej niż dwa razy). W tym roku wykorzystano człony z odzysku podczas misji (nie wiem jak było z Hispasatem): - 2 kwietnia i misja CRS-14 z zaopatrzeniem dla ISS - 30 marca i misja Iridium-5 - 22 luty i misja PAZ - 31 stycznia i misja GovSat1 dla SES 7 maja startuje Falcon z misją Bangabandhu-1 dla Bangladeszu, gdzie wykorzystany zostanie po raz pierwszy Falcon w wersji Block 5. Nowa wersja ma nie wymagać złożonych inspekcji pomiędzy kolejnymi startami i będzie można ją dużo szybciej ponownie użyć.

nofuture
czwartek, 3 maja 2018, 12:07

Rosjanie zastanawiali się czy pierwszy stopień rakiet nie odzyskiwać na spadochronie (nie jest to skomplikowane) i przeliczyli, że to się nie opłaca. Czas pokaże która opcja wygra.

ybbbd
czwartek, 3 maja 2018, 15:37

A ja zastanawiałem się czy zbudować reaktor termojądrowy (nie jest to skomplikowane) i przeliczyłem że to się nie opłaca. Rosja może sobie wyliczać różne rzeczy,fakt pozostaje faktem-nie jest w stanie technologicznie i finansowo stworzyć rakiety wielokrotnego użytku i konkurować ze SpaceX stąd te brednie że się nie opłaca.Odzysk boostera na spadochronach wcale nie jest prosty,Musk próbował tego w Falconie 1 i nic z tego nie wyszło.Poza tym lądowanie na spadochronie jest nieprecyzyjne a rakieta wali z taką siłą o glebę że nadaje się na złom natomiast lądowanie w wodzie to śmierć dla silnika na paliwo ciekłe.

Davien
czwartek, 3 maja 2018, 13:38

Nic dziwnego ze sie nie opłaca bo mamy błedne koło; spadochrony zajmuja miejsce w kadłubie, co oznacza mniej paliwa , dochodzi cięzar całęj instalacji, itd. Rozwiazanie SpeceX jest prostsze: zbudowali standardową rakietę która w wersji odzyskiwanej ma troche mniejszy udżwig( i tak jeden z największych w tej klasie) .

nofutureinrussia
czwartek, 3 maja 2018, 12:35

Tak, w Rosji jest takie bogactwo, że lepiej rozbić sprzęt za sto baniek zielonych o pustynie czy ocean niż sprowadzić na spadochronie i mieć gotowe części warte kilkadziesiąt milionów. Gratuluje najbardziej idiotycznego komentarza jaki kiedykolwiek tu napisano (a konkurencja jest mocna).

Davien
czwartek, 3 maja 2018, 13:39

Akurat tu ma trochę racji, bo to rozwiazanie ze spadochronami ma wiecej wad niż Kuzniecow.

Tweets Space24