Hipersoniczny ładunek B-52H. O jeden test bliżej do odpalenia

14 sierpnia 2020, 22:06
200808-F-GX031-1061
Fot. US Air Force/Matt Williams [edwards.af.mil]

W rejonie nadmorskiego poligonu Point Mugu, przy kalifornijskim wybrzeżu nieopodal Los Angeles, Siły Powietrzne USA przeprowadziły 8 sierpnia kolejny test zalążka podwieszanego pocisku hipersonicznego AGM-183A Air-Launched Rapid Response Weapon (ARRW). Próba miała charakter pasywny, polegając na sprawdzeniu zachowania ładunku testowego w locie pod skrzydłem samolotu-nosiciela - w tym przypadku, zmodyfikowanego bombowca strategicznego B-52H. Podejście, będące trzecim ze zrealizowanych dotąd podobnych przelotów, określono jako „finalne”, umożliwiające przejście do etapu bardziej zaawansowanych prób.

W przeprowadzony 8 sierpnia br. test prototypowego pocisku hipersonicznego AGM-183A ARRW (Air-launched Rapid Response Weapon) został zaangażowany bombowiec B-52H przynależący do 419. Eskadry Testowej US Air Force. Miejscem startu była kalifornijska baza Edwards.

Samolot w trakcie całego lotu dzierżył swój ładunek pod lewym skrzydłem (wraz z zamocowaną zaraz za nim, według różnych doniesień, prawdopodobną makietą gabarytowo-masową podobnej konstrukcji). Cała konfiguracja wzniosła się z miejsca startu do lotu po kręgu nad rejonem Mojave, po czym skierowała się nad obszar poligonu Point Mugu Sea Range nad Oceanem Spokojnym.

Podstawowym celem było pasywne sprawdzenie zachowania prototypu AGM-183A o kryptonimie Celeri Responsio (w wariancie IMV-2, czyli Instrumented Measurement Vehicle) w warunkach przelotowych - bez dokonania zrzutu. W trakcie próby zbierano dane telemetryczne i odczyty systemu pozycjonowania GPS. Test pozwolił m.in. sprawdzić współdziałanie układów diagnostycznych pocisku z elektroniką pokładową samolotu. Sprawdzono też procedury rozruchowe, jakie znajdą zastosowanie podczas planowanego niebawem pierwszego samodzielnego lotu testowego.

Przeprowadzony w sobotę sprawdzian przenoszenia (już trzeci w bieżącym cyklu) określono jako udany. Wskazano przy tym, że stanowi on ostatni epizod przed zbliżającym się podejściem do pierwszego odpalenia tej rakiety hipersonicznej do lotu swobodnego. Zalążek hipersonicznego systemu przeszedł wcześniej pomyślnie dwie podobne pasywne próby.

image
Fot. US Air Force/Giancarlo Casem [edwards.af.mil]

AGM-183A ARRW opracowano w dużej mierze w powiązaniu z pracami nad demonstratorem technologicznym segmentu bojowego DARPA (Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności) o nazwie projektowej Tactical Boost Glide (TBG). Celem jest dostarczenie US Air Force pocisku bardzo wysokich prędkości do przełamywania zwartej obrony przeciwnika oraz wykonywania precyzyjnych uderzeń na istotne, silnie umocnione cele ulokowane w głębi taktycznej pola walki.

W swojej wypowiedzi z poniedziałku 10 sierpnia wiceprezes Lockheed Martin Space Systems, Doug Graham wskazał, że jeszcze przed końcem 2020 roku spodziewane jest dokonanie pierwszego próbnego odpa­le­nia AGM-183A. W podobnym czasie ma być też prze­pro­wadzony pierw­szy test TBG w locie.

„Broń hipersoniczna umożliwi Stanom Zjednoczonym dosięgnięcie dowolnego celu, znajdującego się w dowolnym miejscu, w każdym teatrze działań” – oświadczył gen. Timothy Ray, dowódca Air Force Global Strike Command. W roli tej ARRW ma stanowić odpowiedź na zaawansowane już projekty pocisków opracowywanych i testowanych przez Chińską Republikę Ludową oraz Federację Rosyjską (m.in. system Awangard).

Pociski AGM-183A ARRW mają umożliwić rażenie celów na znacznych dystansach i z prędkościami mocno przekraczającymi Mach 5. Ich zapowiadany zasięg ma wynosić co najmniej 1000 mil (1609 km). Z założenia, wpasują się operacyjnie w segment zastosowania wycofanych w grudniu 2019 roku pocisków manewrujących dalekiego zasięgu, AGM-86C/D CALCM. ARRW mają przy tym zapoczątkować włączenie broni hipersonicznej do arsenału amerykańskich sił powietrznych.

Rozwój i testy systemu w USA to przedsięwzięcie o szerokim zakresie podmiotowym - realizacją oraz nadzorem zajmują się zarówno ośrodki doświadczalne AFTC (Air Force Test Center), jak i centrum testów uzbrojenia marynarki wojennej NAWCWD (US Nadal Air Warfare Center Weapons Division), a także biuro programowe Departamentu Obrony oraz sam wykonawca przemysłowy, czyli spółka Lockheed Martin. Koncern odpowiada za zaprojektowanie i integrację demonstratora pocisku na mocy kontaktu o wartości 480 mln USD - zawartego w sierpniu 2018 roku.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 28
wiemwiecej
sobota, 15 sierpnia 2020, 12:24

Widać że USA chce dołączyć do elitarnego klubu posiadaczy broni hipersonicznej. Na razie dystans do techniki rakietowej Rosji(Chiny swoje rakiety budują pożyczając know-how od Rosji i reszty świata) się nadal utrzymuje. Z pewnością za jakiś czas będą mieli taka broń, ale wtedy znów zostaną w tyle do kolejnych jej modyfikacji i usprawnień jak to jest z np. ICBM.

gdzie
sobota, 15 sierpnia 2020, 11:24

nasze MacGyver-y potrafiące z hulajnogi zrobić Harleya.Z miłą chęcią poczytam jak się produkuje sprzęt w matuszce rasyji.

F. Kiepski
sobota, 15 sierpnia 2020, 14:22

Napisze ci że w matuszce to zaczyna się projektowanie o burzy mózgów a tą burzę wywołuje się litrem na personę jak co dzień, po zaprojektowaniu projekt się zatwierdza na walnym spotkaniu przy zakąsce i litrze na łeb, po zatwierdzeniu projekt wchodzi do produkcji a w fabryce zmęczeni dniem wczorajszym inżynierowie i robotnicy zaczynają pracą od wbicia klina i po zobaczeniu nowych detali do produkcji postanawiają jeszcze wbić 10 kinów na przemyślenie tego co mają robić, a że są wczorajsi to po wbiciu tych 10 klinów idą spać pod falbankiem.

Takie rzeczy tyko w Rosji?
niedziela, 16 sierpnia 2020, 10:53

Dobre. No a potem, albo im wybuchnie silnik na poligonie, albo rakieta wystartuje z okrętu podwodnego... albo i nie. Albo śmigłowiec ostrzela, na pokazowych manewrach dziennikarzy. Albo wyjedzie na defilade Armata, ale zjedzie z niej już na holu. Albo jeden MiG zesztrzeli drugiego, albo własny system plot zestrzeli własny samolot transportowy. No i z rozpaczy po tym wszystkim, to jak nic po kolejnym literku na głowę "pęknie"!!

złośliwy
sobota, 15 sierpnia 2020, 17:29

Prześpij się niegramotny.Pewnie ze dwa dni już jesteś na kopytach,na służbie, przy klawiaturze z polskimi znakami,ganiając po portalach jak kot z przerośniętym pęcherzem.

ubawiony
piątek, 21 sierpnia 2020, 10:08

Bardzo słabe

Andrzej
sobota, 15 sierpnia 2020, 13:44

Mają więcej uczelni o profilu technicznym niż u nas o profilu religijnym.Samymi modłami cudów nie zdziałamy.

Ubawiony
niedziela, 16 sierpnia 2020, 10:55

Myślisz, że porównywanie malutkiej Polski, do mocarstwa jakim jest niewątpliwie Rosja ma jakikolwiek sens? Jasne że nie! Ale czy to można wytłumaczyć komuś, kto takie bezsensy pisze?

Muminek
sobota, 15 sierpnia 2020, 12:32

słyszałem że z tataraku potrafią zrobić nadbrzeżne wyrzutnie rakietowe :-)

Fanklub Daviena
sobota, 15 sierpnia 2020, 10:25

Wspaniały samolot. Szczytowe osiągnięcie ludzkiej techniki w zakresie budowy bombowca przeznaczonego do klasycznego bombardowania. Po wyposażeniu go w systemy uzbrojenia pozwalające mu atakować cel spoza zasięgu obrony przeciwlotniczej przeciwnika, będzie z powodzeniem służył Amerykanom jeszcze przez wiele lat. Rosjanie nie mają niczego co może się z nim równać. Chcieli go kupić w latach 80-ych ale zaawansowane rozmowy przerwał prezydent Gorbaczow, który uniósł się honorem po tym jak Amerykanie odmówili pomocy po katastrofie w Czernobylu. Za ten błąd Rosjanie płacą do dzisiaj.

złośliwy
sobota, 15 sierpnia 2020, 17:30

Narcyz z ciebie davien.

nom
sobota, 15 sierpnia 2020, 12:49

to chyba ZSRR odmawiało przyjęcia pomocy żeby zachować pozory że kontrolują sytuację

Jaka katastrofa?
sobota, 15 sierpnia 2020, 12:08

Amerykanie odmówili pomocy po czym? Po jakiej katastrofie? A to była jakaś katastrofa w Czernobylu? Jak pamietam, to przez 6 dni Rosja wbrew raportom z Szwecji, twierdziła że nie było żadnej katastrofy w żadnym Czernobylu! To o jakiej pomocy i przy czym mieliby pomagać Rosjanom Amerykanie? I czy ktokolwiek pamięta żeby kiedykolwiek Rosjanie p o p r o s i l i o pomoc? Podobnie nie była im też potrzebna jakakolwiek pomoc np. Norwegow czy Brytyjczyków na Morzu Norweskim, bo przecież wg Rosjan nie zatonął im tam żaden Kursk!! Aha, wg Rosjan - w tym samego Putina - na Krymie n i g d y nie było wojsk rosyjskich.

fifi
sobota, 15 sierpnia 2020, 21:11

Na Krymie wojska rosyjskie były z krótką przerwą od 1783 roku.

Ha ha ha
niedziela, 16 sierpnia 2020, 10:59

Ale po co wobec tego Putin miałby tak głupio publicznie kłamać? Do kamer telewizji? Całemu swojemu narodowi? Przecież to podobno taki wiarygodny, dotrzymujący słowa i umów polityk! A... łyżeczka na to: "niemożliwe"!!!

Wppr
sobota, 15 sierpnia 2020, 01:57

Kolejny sukces rosyjskiej polityki zagranicznej buahahaha

Andrzej
sobota, 15 sierpnia 2020, 12:50

To że Rosjanie mają to wiadomo i co niektórych doprowadza do szału.Mozna robić taka broń jak ma się rozwinięte uczelnie o kierunkach technicznych mechanika,fizyka chemia,matematyka.

czytelnik D24
niedziela, 23 sierpnia 2020, 13:42

Uczelnie których nawet nie ma na liście szanghajskiej. Gdyby Rosja miała uczelnie na wysokim poziomie to należałaby do czołówki najbardziej rozwiniętych krajów świata a fakty są takie że to kraj trzeciego świata który produkuje jedynie przestarzałą broń i sprzedaje ją a raczej wymienia barterem z innymi karłami gospodarczymi. Gdyby mieli faktycznie broń wysokiej jakości to nie zatrudnialiby tabunów Andriejów do wychwalania tych mizernych produktów. Dobra broń sprzedaje się sama - nie potrzebuje reklamy.