Przebudzenie Angary A5. Po 6 latach rosyjska rakieta ponownie na wyrzutni

16 grudnia 2020, 09:03
2626716244
Fot. Roskosmos [roscosmos.ru]

Choć rakieta Angara w wariancie A5 pomyślnie zadebiutowała jeszcze w grudniu 2014 roku, to na swoje kolejne odpalenie musiała czekać niemal dokładnie 6 lat. Najcięższy skonstruowany w Rosji system nośny od czasu upadku ZSRR wykonał swój drugi pomyślny start w poniedziałek 14 grudnia br. Przedstawiciele Roskosmosu, państwowego przedsiębiorstwa pełniącego rolę rosyjskiej agencji kosmicznej zapewniają, że Angara A5 będzie wkrótce latać znacznie częściej - gdy zakończy się wprowadzanie jej do służby w miejsce wiekowego systemu Proton-M.

Wystrzelenie systemu nośnego Angara A5 nastąpiło 14 grudnia 2020 r. o godz. 06:50 (czasu polskiego - CET) z kosmodromu Plesieck. Drugie jak dotąd odpalenie tej rakiety do lotu okazało się udane - było przy tym nadal częścią fazy testów sprawdzających działanie konstrukcji w locie. Próby mają potwierdzić zdolność Angary A5 do obsłużenia misji realizowanych dotąd z użyciem ciężkiego systemu Proton-M.

Użytą podczas testu rakietę przygotowało do próby Główne Kosmiczne Centrum Testowe WKS Titow. Głównym projektantem i producentem całego modułowego systemu jest Państwowe Produkcyjno-Badawcze Centrum Kosmiczne im. M. Chruniczewa. Z kolei obsługa miejsca startu i samego odpalenia była prowadzona przez załogę złożoną z żołnierzy Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej i pracowników przedsiębiorstwa Roskosmos.

A5 to najcięższy wariant systemu nośnego Angara i zarazem największy, jaki udało się rosyjskiemu przemysłowi wytworzyć od czasu upadku ZSRR. W rodzinie rakiet o tej nazwie znajduje się jednak wiele innych pomniejszych wersji opartych na uniwersalnych modułach rakietowych URM-1 i URM-2. Wariant A5 posiada segment główny złożony z pięciu bloków URM-1 (cztery w roli rakiet bocznych, oddzielnie opisywane jako pierwszy stopień napędowy - trzonowy silnik URM-1 jest wówczas kwalifikowany jako osobny, drugi człon całej rakiety), jak również górny stopień korzystający z bloku napędowego URM-2 (w charakterze bloku trzeciego). Jako najwyższy segment rakiety Angara A5 w bieżącym locie zastosowano natomiast blok Briz-M, podobny do tych wynoszonych dotychczas przez rakiety Proton-M.

Jak podano w okolicznościowym komunikacie Roskosmosu, opisywany lot z 14 grudnia 2020 r. obejmował wyniesienie na orbitę jedynie makiety gabarytowo-masowej imitującej ciężki system satelitarny. Odłączenie górnego stopnia Briz-M z ładunkiem nastąpiło w 12 minucie i 28 sekundzie po starcie.

Uniwersalne moduły rakietowe URM-1 i URM-2 stanowią podstawę rozwoju rakiet nośnych z całej rodziny Angara. Kolejne pojazdy nośne różnych klas są budowane przy użyciu dokładanych uniwersalnych modułów rakietowych. Pojedynczy URM-1 jest używany jako lekki system nośny klasy Angara-1.2. Maksymalna liczba URM-1 napędza właśnie ciężki pojazd Angara-A5.

Jak wskazuje Roskosmos, rakiety Angara nie wykorzystują toksycznych materiałów pędnych, co stanowi postęp pod względem bezpieczeństwa środowiskowego i obsługi startowej. Napęd głównego segmentu rakiety wykorzystuje naftę lotniczą (kerozyna RP-1) spalaną z dodatkiem ciekłego utleniacza. Co prawda w przypadku aktualnej misji wykorzystano także stopień Briz-M napędzany toksyczną hydrazyną, ale w przyszłości ma być on zastąpiony górnym segmentem KVTK na ciekły wodór i ciekły tlen.

Rakiety Angara A5 mają być wykorzystywane do wynoszenia na orbitę ładunków o masie nawet przekraczającej 20 ton (jej maksymalny udźwig to 24,5 tony na LEO oraz 5,5 tony w zasięgu orbity geostacjonarnej). Loty tego systemu planowane są również na kolejny rok, a ich intensyfikacja ma nastąpić, gdy do użytku oddana zostanie wyrzutnia będąca częścią kosmodromu Wostocznyj. Następny lot również kwalifikowany jest jako testowy, przy czym nie jest pewne, czy jego ładunkiem nie będzie już użyteczny satelita zamiast makiety gabarytowo-masowej. Oprócz tego w 2021 roku mają się odbyć loty lekkiego wariantu Angary - w wersji 1.2.

Choć wskazuje się, że najcięższy wariant rakiet Angara będzie wykorzystywany głównie na potrzeby państwowych misji satelitarnych, przewidywane jest również oferowanie lotów komercyjnych z jej zastosowaniem. Wyzwanie w tym przypadku może stanowić konieczność obniżenia kosztów organizacji pojedynczej misji, które dotychczas były szacowane dla Angary A5 w granicach 90-105 mln USD. W sytuacji poważnej konkurencji ze strony systemów nośnych SpaceX (korzystających z segmentów wielokrotnego użytku - o czym nie ma mowy w przypadku rosyjskich rakiet), rywalizowanie na tym rynku może być znacząco utrudnione.


image
Reklama - z oferty Sklepu Defence24.pl

 

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 127
PiotrEl
czwartek, 17 grudnia 2020, 11:43

Pentagon przepłaca płaci 40 mln USD ponad ceny rynkowe (rosyjskie) aby Musk mógł działać...

piątek, 18 grudnia 2020, 00:02

I dobrze. Nikomu innemu nie udaje się tak dobrze lądować rakietami.

czwartek, 17 grudnia 2020, 20:25

Jak to wyliczyłeś?

Davien
piątek, 18 grudnia 2020, 11:01

Odjał koszt lotu Falcona od kosztu Angary i mu biedaczkowi tyle wyszło:)

Wania
czwartek, 17 grudnia 2020, 20:19

Rosja przepłaca drugie tyle. Korupcja i okradanie budżetu kosmicznego jest tam na każdym kroku. Niemożliwe, żeby koszt wynoszenia ładunku w Rosji był większy niż spaceX. Odpowiedzią są nowoczesne rakiety wielorazowego użytku w USA i kradzież na każdym kroku w Rosji. Koszty zatrudnienia i materiałów w Rosji to ułamek tego co w USA a wożą drożej. Do internetu satelitarnego i aut też w Ameryce dopłacają? W Rosji jakoś trzeba społeczeństwu wytłumaczyć defraudację pieniędzy. Jeżeli koszt produkcji rakiety w Rosji wynosi 30 mln a wożą za 60 to skąd drugie tyle narzutu w cenie? Roskosmos nareszcie poszedł po rozum do głowy i przestawia się na inne branże. Jak to w Rosji zaczął sprzedawać perfumy, koszulki i wódkę. Dolary z USA się skończyły to i przemysł kosmiczny się kończy.

AB
piątek, 18 grudnia 2020, 13:33

Akurat do internetu satelitarnego w USA nieco dopłacają. Musk ostatnio zgarną osiemset milionów dolarów z rządowego programu za dostarczenie internetu ta m gdzie go w ogóle niema (sam program to jakieś dziesięć miliardów dolarów na wszystkich beneficjentow).

GB
czwartek, 17 grudnia 2020, 19:33

To ty lepiej sprawdź ile kosztuje start Delta Heavy, bo niektóre loty kosztowaly Pentagon około 400 mln USD. I nie, nie przepłaca, SpaceX musi spełnić szereg warunków których wymaga Pentagon, a które kosztują. Zresztą ostatnio Pentagon częściowo rezygnuje z nich i dopuścił do użycia używane Falcony 9, przez co cena znacznie spadła.

czytelnik D24
czwartek, 17 grudnia 2020, 19:00

Ciekawe. Zwłaszcza że rakiety Muska są wielokrotnego użytku. Jakieś jeszcze wieści ze Sputnika?

fifi
środa, 16 grudnia 2020, 19:47

Świetne zdjęcie.

GB
czwartek, 17 grudnia 2020, 11:33

Tylko rakieta przestarzała. Jednym realnym postępem w stosunku do Protona jest paliwo. Osiągi praktycznie takie same (ciut lepsze). Za to koszty rakiety o wiele większe, w Rosji podają że dwa razy większe.

Kot nr 398
piątek, 18 grudnia 2020, 10:03

Na razie, ale gdy będzie produkcja seryjna to koszty spadną.

wtorek, 22 grudnia 2020, 04:29

A czemu jesteś pewien, że ruszy?

GB
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 12:59

Żeby była produkcja seryjna potrzebne jest zapotrzebowanie. Z tym może być problem bo Rosja planuje produkować kilka rakiet o w sumie podobnych osiągach.

GB
piątek, 18 grudnia 2020, 21:26

A będzie produkcja seryjna? I o ile spadnie? Po drugie za parę lat to SpaceX będzie miał kolejna rakietę w której wszystkie stopnie będą ladowaly.

Davien
piątek, 18 grudnia 2020, 20:53

Koszty przewidywane Angary to 90-120mln usd za jeden lot co przy maks 62 mln usd za Falcona 9FT wypada dość słabo. A jeszcze jest Falcon Heavy gdzie za 90mln usd masz odzyskiwana rakietę wynoszacą do 57 ton na LEO. Ariane 6 za 60-65 mln usd ma wynosić pond 10 ton na GTO i 21 na LEO. Kocie z czym Rosjnie chcą do tego startować??

Eee tam
środa, 16 grudnia 2020, 15:53

Równie dobrze mogli odpalić V 2 poziom przestarzałości wobec konkurencji do SpaceX podobny.

Wania
środa, 16 grudnia 2020, 13:30

Segmentu KVTK jeszcze nie zaczęli projektować. Koszt produkcji to ok 100 mln dolarów. Koszt wyniesienia to ok 105-110 mln. Deklarowane przez Rogozina zejście w ciągu 4 lat z kosztem produkcji do 55 mln jest nieśmiesznym żartem. Trzeba pamiętać, że w tym roku nastąpiło 98 startów rakiet. Rosyjski udział to 14 startów. A jeszcze parę lat temu Rosja była światowym liderem pozostającym daleko przed USA i Chinami. Angara to symbol upadku i przegranego wyścigu o prymat w lotach kosmicznych. Można się zastanawiać dlaczego w czasach ZSRR budowano nowatorskie konstrukcje kosmiczne i militarne, a teraz Rosja po 6 latach wykonała drugi testowy lot już przestarzałego systemu. Odpowiedzią jest utrzymywanie ZSRR przez okupowane kraje dawnego RWPG. Skończyło się finansowanie wydmuszki dawnej potęgi i programy są żałosnym wspomnieniem dawnych czasów.

Davien
czwartek, 17 grudnia 2020, 22:08

Proste, w czasach ZSRS na Rosjan pracował cały Układ Warszawski a i przy rakietach nie liczyli się z czyms takim jak koszty( patrz fiasko N-1). A teraz.... Angara to doskonały przykład: rakieta na poziomie ciut lepszym od przestarzałego i wycofywanego Protona-M a konstruowali ja 30 lat.

mzs
środa, 16 grudnia 2020, 14:24

Smutne ale prawdziwe. Teraźniejszością i przyszłością są stopnie wielokrotnego użytku, dzięki którym koszt wyniesienia ładunku sukcesywnie się zmniejsza. Jednorazowe zabawki będą używane przez agencje rządowe jako kroplówka dla pewnych firm, ale rynek będzie należał do kogo innego.

Fanklub Daviena
środa, 16 grudnia 2020, 20:42

"Teraźniejszością i przyszłością są stopnie wielokrotnego użytku" - jakie masz na to dowody? Zastanawiałeś się dlaczego w fastfoodach zastawa i sztućce są jednorazowe? Nie ma ŻADNEJ pewności, że wielorazowe stopnie będą tańsze. Sam PRZEGLĄD silników wahadłowców kosztował 500 mln starych USD, gdy lot Sojuza kosztował 20 mln USD. Jedynym wyjątkiem może być człon ładunkowy np. załogowy czy badawczy, który zawiera kosztowną aparaturę, którą można wielokrotnie wykorzystać (i Sowieci z kapsuł Sojuzów po lądowaniu wymontowywali część sprzętu i używali w kolejnych lotach). Stopnie napędowe niekoniecznie w wielorazowym wykonaniu wyjdą taniej czy bezpieczniej. To zupełnie co innego zrobić silnik pracujący np. 8 minut a co innego wielorazowy. Ponowne przygotowanie do startu na pewno będzie kosztowne. Odzyskiwanie wiąże się z ryzykiem. Ewentualne wady trudniej usuwać na systemie wielorazowym niż w kolejnych seriach jednorazówek. I w wielorazówkach na dodatek tracisz na ładunku użytecznym aka wynosisz "zbędny" badziew potrzebny do odzyskiwania stopnia. Produkcja seryjna będzie tańsza niż jednostkowa. Możesz się mocno zdziwić czy aby na pewno odzyskiwanie innych stopni niż ładunkowy/załogowy będzie tańsze niż jednorazówek... Gdyby tak było na pewno, to Tomahawki czy JASSM zrzucałyby głowicę na cel i wracały na lotnisko po założenie nowej... Wahadłowce przewidywano do przechwytywania satelitów i sprowadzania ich na Ziemię celem serwisowania i ponownego wystrzelenia. W praktyce do tego nie doszło, bo koszt satelity okazał się nikły w stosunku do kosztów sprowadzenia i serwisowania... Czy przyszłością okażą się stopnie wielorazowego użytku to jak napisałem, dopiero się okaże i wcale to nie jest pewne, a nawet jest wątpliwe. Na pewno upowszechnią się wielorazowe orbitery ale dalece wątpię co do ekonomii wielorazowych stopni nośnych. Ba! Brytyjska firma (z Polakiem jako szefem zespołu zresztą) dostała od UE dużego granta na opracowanie stopni nośnych, które... się spalają w trakcie używania (obudowa rakiety też stanowi jej paliwo!), właśnie po to, by nie wynosić żadnej zbędnej masy. A stopnia nośnego, który się spalił NA PEWNO ponowie nie wykorzystasz. :D

wtorek, 22 grudnia 2020, 04:31

Nie słyszałeś o Falconach? Halo! pobudka!

Marcin
czwartek, 17 grudnia 2020, 20:29

Niestety tak jest. Nikt poza Falconami stopni nie odzyskiwał i nie planuje odzyskiwac bo i po co? Co ciekawe kiedyś Falcon eksplodował na wyrzutni niszcząc izraelskiego satelitę Amos, przyczyną była nieodkryte przez obsługę uszkodzenie stopnia rakiety po pierwszym starcie użytego ponownie . Nikt nie odzyskuje stopni Ariane , nie robią tego w Japonii i Chinach. Z resztą tam to w praktyce niemożliwe bo po za kosmodromem na Hainanie pozostałe kosmodromy są w głębii lądu i stopnie rozbijają się na stepie, podobnie rosyjskie. To jak niby tam mają pływac statki tak jak na Atlantyku u wybrzeży Florydy i przechwytywac stopnie rakiet? Najłatwiej niestety wypisywac takie teorie bez sensu.

AB
czwartek, 17 grudnia 2020, 18:51

Przy szczekają, prehistoryczną Angarą strzelają, a Musk ma już dwa boostery, które wykorzystał już po siedem razy każdy. W 2021 z pewnością doczekamy się spełnienia obietnicy dziesięciu lotów jednym boosterem.

Rob
czwartek, 17 grudnia 2020, 14:55

Dawno nie czytałem takich głupot. Porównanie wysoko zaawansowanych technologii rakietowych do sztućców z McDonalda :) koszt jednego silnika rd-180 chociaż jest naprawdę bardzo zaawansowany jak na rosyjskie warunki to jest około 30 milionów dolarów, więc chyba warto coś takiego odzyskiwać. Amerykanie robią jeszcze lepszy wałek bo koszt pierwszego stopnia nowego SCS to jest za same silniki 200 milionów :) Za to płacą podatnicy więc koszty nie grają roli. Wspierane przez Państwo molochy nie mają szans na rynku komercyjnym. Poza tym rakieta wielokrotnego użytku od spacex ma pozwolenie na wynoszenie ludzi na orbitę. Koszt całkowity 55 milionów. Radziecki cud techniki z lat siedemdziesiątych sojuz 77 mln, a wahadłowce 88 milionów. Kiedy spacex skończy Star Flipper koszt wyniesienia kilograma na orbitę może spaść do nawet 100 . Gdzie jest miejsce dla angary?

mzs
czwartek, 17 grudnia 2020, 13:09

Porównanie kosztu przeglądu i zatankowania Falcona X do przeglądu promu kosmicznego jest totalnym nieporozumieniem. To jest około 30 lat różnicy, jak porównanie nowego Iphone'a z PRL-owskim telefonem na biurko. A porównanie do kosztu Sojuza jest jeszcze gorsze. Polecam przejrzeć ile dziś kosztuje wyniesienie na LEO różnymi systemami.

rED
czwartek, 17 grudnia 2020, 12:04

Co za idiotyczne porównania. Idąc tym tropem uważasz że samochody też powinny być jednorazowe? Co wolisz umyć kubek czy go roztrzaskać o podłogę?

GB
czwartek, 17 grudnia 2020, 10:16

Przecież już są tańsze. Jeden z pierwszych stopni Falcona9 odbył już 7 lotów. Gdyby tu chodziło o firmę państwową to można by mieć wątpliwości. Ale SpaceX jest firmą prywatną nastawiona na zysk. Gdyby jej się to nie opłacało to by strzelała jednorazówkami. Po drugie Falcony SpaceX są jak najbardziej produkowane seryjne, a jej pierwsze stopnie wyprodukowano w 2020 w większej ilości niż takiej Angary. Co więcej w następnych kilku latach planuje się wystrzelenie zaledwie 4 Angar, co oznacza że to nie produkcja seryjna tylko zwykłe klepanie, manufaktura. Co do przyszłości rakiet wielokrotnego użytku to Chiny mają udane lądowanie, inna amerykańska firma ma udane przechwycenie swojego stopnia w powietrzu, nawet Rosja "planuje" mieć rakiety wielokrotnego użytku... A co do cen to właśnie Space X odebrało prywatny rynek startów kosmicznych takiej Rosji. Rosji w zasadzie zostały kontrakty podpisane parę lat wcześniej, nowych prywatnych nie ma.

44
czwartek, 17 grudnia 2020, 10:04

Porównujesz sztućce do elementów rakiety nośnej? I na dodatek chcesz mi wmówić, że jednorazówki używane przez 20 lat wychodzą taniej niż zakup metalowych wielokrotnego użytku? OMG

zainteresowany
środa, 16 grudnia 2020, 12:34

Proszę o komentarz polskich specjalistów od technologii kosmicznych (komicznych).

Tweets Space24