Debiut chińskiego miniaturowego wahadłowca. Udany start i powrót z orbity

6 września 2020, 19:22
436577
Jiuquan Satellite Launch Center - przygotowania do startu rakiety Chang Zheng-2F. Fot. China Aerospace Science and Technology Corporation [spacechina.com]

Z zachowaniem szczególnego ograniczenia dostępu do informacji, Chiny przeprowadziły w piątek 4 września udane wystrzelenie eksperymentalnego statku kosmicznego wielokrotnego użytku, zadeklarowanego jako bezzałogowy miniaturowy wahadłowiec. System wyniesiono w kosmos z użyciem flagowej rakiety nośnej chińskich misji załogowych, Chang Zheng-2F/T. Po przeprowadzeniu na orbicie bliżej nieokreślonych manewrów i testów, domniemany prom powrócił samodzielnie na Ziemię dwa dni później, docierając bezpiecznie - według zapewnień państwowej agencji Xinhua - do "wyznaczonej strefy lądowania".

W oficjalnych dokumentach notyfikacyjnych wydanych dzień przed piątkowym odpaleniem (NOTAM) zapowiedziano lot w oknie startowym między godz. 07:20 a 08:05 czasu polskiego (CEST - czyli między 13:20 a 14:05 czasu lokalnego). Nastąpił on po miesiącach niejasnych przygotowań na stanowisku rakietowym w Jiuquan Satellite Launch Center - kosmodromie ulokowanym na pustyni Gobi, w regionie autonomicznym Mongolia Wewnętrzna. Przez ostatnie tygodnie obserwowano tam postępującą gruntowną przebudowę wyrzutni SLS-1/921 (LC-43/91) w obrębie kompleksu Launch Area-4 (LA-4), nazywanym również Stanowiskiem Południowym (South Launch Site). Prace te i ich kierunek zasugerowały licznym zagranicznym obserwatorom, że mogą dotyczyć planowanego od dawna chińskiego startu z bardziej rozbudowanym statkiem kosmicznym na szczycie rakiety, wymagającym odpowiednio większej przestrzeni załadunkowej i obsługowej na wyrzutni.

Chińskie media państwowe Xinhua poinformowały o sukcesie wystrzelenia niecałe trzy godziny po otwarciu okna startowego. Rakieta nośna Chang Zheng-2F/T (pol. Długi Marsz-2F/T) wyprowadziła statek kosmiczny na orbitę o parametrach 332 km × 348 km, z nachyleniem 50,2 stopni względem równika. Obecność miniwahadłowca na właściwej pozycji potwierdziły wkrótce po starcie amerykańskie stacje monitorowania przestrzeni orbitalnej, działające na rzecz Połączonego Centrum Operacji Kosmicznych (Combined Space Operations Center) w bazie US Air Force Vandenberg w Kalifornii oraz NORAD (North American Aerospace Defense Command) w bazie lotniczej Peterson w Kolorado.

Według rozpowszechnianych nieoficjalnych informacji, ładunkiem tej szczególnej misji był pojazd testowy Chongfu Shiyong Shiyan Hangtian Qi (CSSHQ - oznaczające "eksperymentalny statek wielokrotnego użytku"). Jego masę startową określono na 8500 kg.

Debiutujący chiński system pozostawał na orbicie niemal 2 dni - jego udane lądowanie w nieokreślonym bliżej miejscu docelowym potwierdzono w niedzielę przed południem czasu polskiego. Z parametrów orbitalnych misji i możliwego czasu podejścia do lądowania wynika jednak, że nastąpiło ono najprawdopodobniej w pobliżu bazy lotniczej Lop Nur na pustyni Taklamakan w okolicach godz. 03:55 czasu polskiego (CEST). W zdawkowym komunikacie agencji Xinhua z 6 września obwieszczono "całkowity sukces eksperymentu", nazywając to "ważnym przełomem w krajowych badaniach technologicznych nad statkami kosmicznymi wielokrotnego użytku".

Jak dotąd nie opublikowano żadnych oficjalnych zdjęć statku kosmicznego ani startu. Wyższy niż zwykle poziom bezpieczeństwa otaczający misję zapobiegał również pojawianiu się zdjęć osób postronnych w mediach społecznościowych. Niemniej jednak, część z nich zdołała się przebić przez embargo informacyjne.

O chińskich planach wprowadzenia w 2020 roku na orbitę bezzałogowego systemu wielokrotnego użytku, przypominającego amerykański miniaturowy wahadłowiec X-37B, wiadomo było dokładniej już od 2017 roku. Chiny oświadczyły wówczas oficjalnie, że zamierzają przetestować taki pojazd kosmiczny. Od tamtego czasu jednak nie było wiadomo, na jakim poziomie zaawansowania są te przygotowania.

Projekt statku został uwzględniony w „mapie drogowej transportu kosmicznego” opublikowanej przez China Aerospace Science and Technology Corp. (CASC), głównego centrum przemysłu kosmicznego w Chinach. Odnotowano również cel na 2030 rok dotyczący opracowania jednostopniowego systemu wynoszenia na orbitę (SSTO). Plan obejmował również pojazdy nośne w pełni wielokrotnego użytku, a nawet wahadłowiec o napędzie atomowym, który miałby powstać do 2045 roku.

Zgodnie z ówczesnymi komentarzami członków zespołu projektowego, po inauguracyjnym locie ma zostać przeprowadzonych kilka kolejnych startów testowych w celu sprawdzenia możliwości szybkiego przygotowania ponownego użycia. Podanym celem projektu jest obniżenie kosztów dostępu do przestrzeni pozaziemskiej.

To jednak nie wszystko - China Aerospace Science and Industry Corp. (CASIC), inne wiodące przedsiębiorstwo państwowe z Chin, pracuje nad własnym samolotem kosmicznym o nazwie Tengyun. „W przeciwieństwie do recyklingu rakiet przyjętego przez SpaceX, samolot kosmiczny może wystartować ze zwykłego lotniska, aby przetransportować ładunek kosmiczny na orbitę. Spowoduje to rewolucję w przyszłym transporcie lotniczym” - powiedział Zhang Hongwen z CASIC w rozmowie z CCTV w 2018 roku.

Użyta do wyniesienia miniaturowego promu rakieta Chang Zheng-2F/T obsługiwała wcześniej loty orbitalne w chińskim załogowym programie kosmicznym. Startowała m.in. z kapsułami Shenzhou oraz modułami stacyjnymi Tiangong-1 i Tiangong-2. Jak dotąd przeprowadzono dzięki niej 14 startów (wszystkie udane), począwszy od pierwszego użytkowego odpalenia w listopadzie 1999 roku.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 27
Honker Haker
poniedziałek, 7 września 2020, 10:04

Samolot kosmiczny to chińska mrzonka, chyba że udało im się wykraść jakieś tajne amerykańskie projekty. Ich rozwój technologiczny naśladuje ten amerykański. Można więc śmiało powiedzieć że już zdecydowanie obniżyli koszt dostępu do przestrzeni kosmicznej.

Iubiący historię
poniedziałek, 7 września 2020, 11:16

Chińczycy od pradawnych czasów wynaleźli masę różnych rzeczy. To naród mądry i pracowity i nie muszą niczego kraść-tak jak to robią jankesi.

Zena
wtorek, 8 września 2020, 16:25

... taka prawda... tylko trzeba na bieżąco śledzić, to co robią...

poniedziałek, 7 września 2020, 17:07

To jakaś nowość... przecież kradli na potęgę. Cała nowoczesna technologia jest ukradzona firmom które zdecydowały się przenieść produkcję do Chin...

poniedziałek, 7 września 2020, 13:58

Święta prawda.

poniedziałek, 7 września 2020, 17:08

Chińska prawda.

Wariat
poniedziałek, 7 września 2020, 01:48

Elon wysyla 60 takich jednostek co kwartal Radocha KPCH

lolek
poniedziałek, 7 września 2020, 01:19

Chiny to potęga. Dobrze wiedzą, że kosmos i technologie kosmiczne wesprą ich wojska w przypadku konfliktów zbrojnych i nie tylko.

PW
poniedziałek, 7 września 2020, 00:46

PRZEWAGA USA ZMNIEJSZA SIE-dla Polski to zle. Powinnismy zlikwidowac marynarke wojenna i maxymalnie rozwijac zdolnosci do obrony wlacznie z walka partyzancka HI-TECH. Rosja przegrala w Afganistanie z kalasznikowem i stingerem. To u nas moze miec 10 razy gorzej.

sża
poniedziałek, 7 września 2020, 14:02

No pewnie, że u nas może mieć 10 razy gorzej, bo my ich z procy...

jbc
poniedziałek, 7 września 2020, 12:17

Likwidacja MW to właśnie ograniczanie zdolności do obrony. Abstrahując od tego, jak powinna być marynarka wyposażona, to istnieć musi, ponieważ wysunięcie jej komponentu pływającego w morze zwiększa strefę obronną od północy i ułatwia rozpoznanie prowadzone znad morza przez własne drony, czy samoloty. Natomiast walka partyzancka obecnie na naszym terytorium to mrzonka, bardzo niebezpieczna, bo odciąga od inwestowania w rzeczywiście potrzebne środki bojowe. Partyzantka w ostatnich czasach ma szanse powodzenia tylko tam, gdzie istnieją warunki geograficzne uniemożliwiające szybki przerzut dużej ilości wojsk najeźdźcy: w Iraku duże obszary pustynne i górskie bez gęstej sieci dróg, w Wietnamie dżungla, w Afganistanie góry. Nasze lasy (o wiele mniejsze niż w czasie WWII) zostały poprzecinane siecią dobrych dróg, podobnie jest w naszych górach. Rzeki i jeziora mają niższy poziom średnioroczny niż jeszcze 30 lat temu, a zimy są bezśnieżne. Już samo to utrudnia skryte działanie grupy ludzi przez dłuższy czas, a przecież dochodzą do tego nowoczesne środki wykrywania: podczerwień, drony, analiza sieci telefonicznych. Być może jakiś bardziej zdeterminowany partyzant, albo i dziesięciu, będzie potrafiło dokonywać sabotażu w takich warunkach, ale nie wpłynie to w żaden sposób na zdolności przeciwnika - zostanie tylko pusty gest i represje najeźdźcy wobec ludności cywilnej. Takich doświadczeń mamy w historii wystarczająco wiele.

lekarz
poniedziałek, 7 września 2020, 22:15

Chcę zauważyć że bezśnieżna zima raczej ułatwia działania partyzanckie: brak wyraźnych śladów, nie trzeba brnąć przez zaspy no i jest cieplej. Natomiast co do partyzantki to żadna nigdzie nie wygrała z wojskiem regularnym jeżeli nie wtrąciły się czynniki zewnętrzne. Nawet w dżungli francuzi wykończyli ruch Mau Mau.

fifi
poniedziałek, 7 września 2020, 14:44

Najwyraźniej ten mądrala liczy na takie doświadczania.

Hejka
poniedziałek, 7 września 2020, 00:08

Chiński samolot kosmiczny Tengyun wygląda świetnie i będzie to naprawdę rewolucja w lotach kosmicznych jeżeli Chinom się uda zastąpić rakietę nośną samolotem wynoszącym wahadłowiec do poziom stratosfery. Pytanie czy uda im się opracować odpowiedni silnik.