Michał Szaniawski nie jest już prezesem Polskiej Agencji Kosmicznej

2 grudnia 2020, 09:48
polsa-600x336
Ilustracja: Polska Agencja Kosmiczna [polsa.gov.pl]

W komunikatach Polskiej Agencji Kosmicznej (POLSA) pojawiły się wzmianki, jakoby Michał Szaniawski przestał być prezesem tej instytucji. Zgodnie natomiast z wcześniejszymi nieoficjalnymi sygnałami, zmiana nastąpiła wraz z końcem listopada br., a jej skutkiem jest domniemane przejęcie obowiązków szefa agencji przez dr. hab. inż. Marka Moszyńskiego. Sygnalizują to korekty poczynione we wpisach Biuletynu Informacji Publicznej POLSA we wtorek 1 grudnia 2020 roku.

Jak wynika z wiarygodnych doniesień, Michał Szaniawski zakończył pracę na stanowisku prezesa Polskiej Agencji Kosmicznej jeszcze w poniedziałek 30 listopada 2020 roku. Był to dzień, w którym POLSA zorganizowała zresztą konferencję podsumowującą dotychczasową realizację trwających projektów w obszarze danych satelitarnych dla administracji publicznej. W jej trakcie jednak (ani bezpośrednio po niej) nie padły konkretne informacje o spodziewanym odejściu dotychczasowego szefa PAK.

Michał Szaniawski zasiadał na stanowisku Prezesa Zarządu Polskiej Agencji Kosmicznej od 1 października 2019 roku. Powołanie otrzymał z rąk Minister Przedsiębiorczości i Technologii, Jadwigi Emilewicz. Uchodził przy tym za osobę blisko związaną z kręgiem byłej wicepremier, która 6 października br. zakończyła sprawowanie funkcji w rządzie.

Szaniawski już wcześniej kierował PAK, jeszcze jako p.o. prezesa - wówczas z nadania Premiera Mateusza Morawieckiego, udzielonego 29 marca 2019 roku roku. Stało się to po odejściu poprzedniego prezesa POLSA, dr. hab. Grzegorza Brony. Przed przyjściem do PAK Szaniawski działał m.in. jako Wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu oraz doradca Ministra Przedsiębiorczości i Technologii. W tym czasie odpowiadał m.in. za stworzenie Programu Wsparcia Sektora Technologii Kosmicznych w Polsce oraz za negocjacje w sprawie przystąpienia Polski do Inicjatywy Unii Europejskiej dotyczącej Ram Wsparcia Obserwacji i Śledzenia Obiektów Kosmicznych (EU SST). Od listopada 2018 roku był członkiem Rady Polskiej Agencji Kosmicznej.

Z perspektywy znowelizowanej w lipcu 2019 roku Ustawy o Polskiej Agencji Kosmicznej (art. 8), pełna kadencja na stanowisku prezesa PAK obejmuje 5 lat. Oznacza to zatem, że doszło prawdopodobnie do odwołania Michała Szaniawskiego z roli szefa tej instytucji. Jak wskazuje się nieoficjalnie, powodem może być powtórne odrzucenie przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii projektu Krajowego Programu Kosmicznego, za którego przygotowanie odpowiedzialna jest POLSA.

Krajowy Program Kosmiczny to akt wykonawczy do założeń Polskiej Strategii Kosmicznej, który już dawno miał być przyjęty przez polski rząd - pierwotnie w perspektywie 2019-2021. Swoją pierwszą wersję dokumentu PAK przedstawił do zatwierdzenia jeszcze w grudniu 2018 roku. Zgodnie z informacjami Space24.pl pozyskanymi z resortu rozwoju, ostatecznie nie mógł być zaakceptowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów (która wtedy nadzorowała Agencję), czego powodem miało być domniemane niespełnienie wymogów Polskiej Strategii Kosmicznej. Nie był to program wielonarzędziowy (gdyż nie zakładał różnych form wsparcia); nie był wielobudżetowy (nie wskazywał różnych źródeł finansowania) i nie był wieloinstytucjonalny (a projekty kosmiczne to wyzwanie horyzontalne dla wielu instytucji) - wybrzmiało z nieoficjalnego przekazu, do jakiego dotarliśmy.

Wobec powyższego, na przestrzeni tego roku trwały prace nad zmienioną wersją KPK - z perspektywą obowiązywania na lata 2021-2025. I tym razem jednak miało się okazać, że dokument nie spełnia postawionych przed nim wymogów. Z naszych informacji wynika, że najnowszy projekt spotkał się z uwagami przedstawicieli przemysłu, resortu rozwoju i innych ministerstw. POLSA miała wówczas otrzymać dodatkowy czas do 31 października br. na "dokonanie pewnych zmian". Uwagi miały obejmować m.in. konieczność zwrócenia większej uwagi na postulowane priorytety KPK: Narodowy Segment Naziemny, budowę satelitarnego systemu obserwacji Ziemi i obszar świadomości sytuacyjnej w kosmosie. Mowa była też o dość ogólnym czwartym priorytecie, czyli wsparciu kluczowych technologii kosmicznych.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 58
AgnieszkaX
środa, 2 grudnia 2020, 11:29

Michał Szaniawski był jedynie protegowanym Jadwigi Emilewicz. Nikim więcej. Nie miał podstawowej wiedzy na temat sektora kosmicznego, czy działania Europejskiej Agencji Kosmicznej. Celem umocnienia się na stołku pozwalniał z Polskiej Agencji Kosmicznej (i nie tylko) wiele osób z wysokimi kompetencjami, które budowały naszą pozycję międzynarodową od 2012 roku, czyli wstąpienia w struktury Europejskiej Agencji Kosmicznej. Oprócz szeregu akcji PR-owych i podpisania pustej umowy z NASA (to był list intencyjny hucznie nazwany umową) nie posunął Agencji i polskiego sektora kosmicznego do przodu. Wywalił w powietrze poprzedni Krajowy Program Kosmiczny, który został jednomyślnie przyjęty przez Radę Polskiej Agencji Kosmicznej w 2018 roku (tak, głosowały za nim wszystkie ministerstwa...). Następnie skupił się na nic nie znaczących dla kraju działaniach związanych ze świadomością sytuacyjną w kosmosie - do dziś nie wiem jakie i czyje satelity powinniśmy chronić. Równolegle wywalił polskie technologie rakietowe z obszaru wsparcia. Na koniec wpadł w panikę i zlepił z różnych odprysków nowy Krajowy Program Kosmiczny, który okazał się potworem Frankensteina, ostro skrytykowanym latem tego roku przez sektor kosmiczny (macie tutaj kasę, a na co ona pójdzie przekonamy się w przyszłości - takie było główne przesłanie programu). Zero wizji, zero umiejętności, niewielkie umiejętności organizacyjne, duże zdolności do psucia. Wielka szkoda, że to kolejne dwa lata stracone dla sektora, który musi radzić sobie sam.

Ja
czwartek, 3 grudnia 2020, 14:04

Szanowna Pani Agnieszko, świadomość sytuacyjna wygenerowała w grantach ponad 7 mln Euro z EU, w tym ponad 5 z Horyzontu, powiększanie udziału w Horyzoncie to zadanie MNiSW, pochwalcie się jako MNiSW sukcesami w Horyzoncie z obszaru space

aaa
czwartek, 3 grudnia 2020, 14:36

Ok, a ile środków publicznych tj. pieniędzy polskiego podatnika zostało na to wydane? Z budżetu Polsa, NCBiR, ministerstw? Dwa, trzy razy tyle? Czy jeszcze więcej?

Sceptyk
środa, 2 grudnia 2020, 22:18

Wyglada na głos z Min Nauki, a jakież tam są wyjątkowe kompetencje, może się Panie z Panem podziela? ;) rozumiem ktoś będzie kandydował :)

MOD
środa, 2 grudnia 2020, 21:37

Witamy stanowisko Pani z MNiSW :)

AgnieszkaY
środa, 2 grudnia 2020, 19:05

Jeśli ktokolwiek chce zrobić coś sensownego zrobić w sektorze kosmicznym, prędzej czy później (a raczej prędzej) narazi się klice wszechwiedzących dziadków profesorów, naruszy interesy zachodnich firm łupiących do niedawna polską składkę do ESA i nadepnie na odcisk Panom oficerom dla których kosmiczne stołki są najwygodniejsze w całej armii. Idealny prezes PAK to lawirant. Ktoś kto będzie wkradał się w łaski wpływowym grupom interesów, zapewniając im środki na nic nie wnoszące w rozwój sektora projekty. Najmniej wpływowymi - tj. przedsiębiorcami nikt się przejmować nie będzie. A Michał Szaniawski, trochę może naiwnie chciał stanąć wojsku, profesorom i zagranicznym firmom naprzeciw. Mówił im prosto w twarz - np. to że nie wierzy w komercyjny sukces rakiet w Polsce. Że zapewnienia profesorów i wojska o tym sukcesie nie są niczym poparte. Nie mógł zyskać tym ich poparcia - za to też musiał odejść. Czekamy, więc na kolejnego 5 prezesa PAK w 6 letniej historii Agencji....

Agnieszka Z
sobota, 5 grudnia 2020, 22:59

Lawirant uskuteczniający jałowe projekty polegnie z braku efektów. Z kolei odważny, wątpiący w komercyjny sukces rakiet, ryzykuje rozdwojenie jaźni. Nie uniknie pytania: Po co w takim razie wdepnął w ten interes? Skoro w tej chwili brak perspektyw na komercyjne zastosowania "kosmosu", nie może automatycznie oznaczać że powinniśmy poprzestać na paletach do transportu rakiet albo jakichś stelażach do ich obracania (co zdaje się już mamy na koncie). Najrozsądniejszym podejściem prezesa byłoby rozpoczęcie od zadawania konkretnych pytań decydentom. I tak MON-u zapytać: Co oni rozumieją pod hasłem "świadomość sytuacyjna"? Czy uważają, że potrzebujemy w tym celu własnych satelitów wyniesionych przez własne rakiety nośne? I czy w związku z powyższym siadamy do rozmowy o ilości satelitów, na jakich orbitach, z jakim wyposażeniem oraz co najważniejsze jakie środki zamierzają przeznaczyć? Podobnie konkretne pytania należałoby zadawać innym ministerstwom odnośnie zastosowań cywilnych: Kto ile i za jakie dane satelitarne zamierza zapłacić? Następnie należy ustalić jakie podmioty i w jakich ramach organizacyjnych miałyby zadania realizować? Agencja państwowa, firmy prywatne? Przy mgliście sprecyzowanych oczekiwaniach i zadaniach, system dosypywania pieniędzy prywatnym podmiotom, jakoś szwankuje. Problemu nie uleczy doskonalenie konkursów czy dialogów, ponieważ najwyraźniej strony reprezentują ludzie niekompetentni. Zwiększanie ilości ministrantów w ministerstwach i agencjach nic tu nie da. Obojętnie jak minimalistyczny cel by założyć.

Tweets Space24