Miecz, który skruszy tarcze. Hipersoniczne testy w świetle zmagań mocarstw [RAPORT]

20 listopada 2021, 16:30
hawc-missile
Koncepcja demonstratora amerykańskiego pocisku hipersonicznego HAWC. Ilustracja: DARPA [darpa.mil]

Trwa wyścig zbrojeń hipersonicznych między głównymi mocarstwami świata. Stany Zjednoczone stanęły w obliczu wyzwania rzuconego w tym segmencie technologicznym przez Chiny i Rosję, czego najnowszym przejawem jest domniemany sierpniowy test orbitalny zrealizowany potajemnie przez władze w Pekinie. Na tym tle dodatkowej głębi nabiera raport Kelley M. Sayler z października 2021 r., opublikowany na zlecenie Kongresowej Służby Badawczej (Congressional Research Service - CRS), pt. Hypersonic Weapons: Background and Issues for Congress. Jego znaczenie należy odczytywać nie tylko przez pryzmat docelowego adresata, czyli amerykańskich deputowanych, lecz również otwartego, publicznego dostępu – oferującego wgląd w oficjalne ujęcie problematyki systemów hipersonicznych.

Dotrzymać tempa rywalom

Podobnie jak Rosja i Chiny, Stany Zjednoczone inwestują coraz większe zasoby w badania broni o napędzie hipersonicznym (systemów bojowych o podwyższonej zdolności przenikania przez systemy obrony przeciwrakietowej dzięki osiąganym prędkościom znacznie ponad Mach 5). To inicjatywy łączące zaangażowanie struktur naukowych, przemysłowych i doświadczalnych. Nie należy też zapominać o kontekście kooperacji z partnerami międzynarodowymi - technologie hipersoniczne są bowiem rozpatrywane jako wątek zacieśniania relacji obronnych USA, ostatnio m.in. z Australią.

Inwestowanie w zdolności hipersoniczne ma być przede wszystkim elementem natychmiastowego uderzenia, zarówno o zasięgu globalnym, jak i lokalnym (w wymiarze związków taktycznych). I wytycza się w tym aspekcie dwa główne kierunki pozyskiwania zdolności, tj. pociski manewrujące o napędzie hipersonicznym, a więc takie, które są napędzane silnikami strumieniowymi z naddźwiękową komorą spalania (scramjet) oraz szybujące pojazdy o napędzie hipersonicznym (HGV), które są wynoszone przez rakiety, ale opadają na cel w locie ślizgowym z prędkością hipersoniczną – przy wspomnianej prędkości co najmniej Mach 5, a więc pięciokrotności prędkość dźwięku.

Kluczowe miejsce dla Amerykanów zajmuje w tym aspekcie program zbrojeniowy US Navy Conventional Prompt Strike, ale doskonalenie systemów hipersonicznych jest również przewidziane w agendach US Air Force, US Army, a także – w aspekcie innowacji - agencji technologii obronnych DARPA.

image
Statyczny test silnika scramjet stworzonego przez spółkę Aerojet Rocketdyne na potrzeby projektu HAWC. Fot. DARPA [darpa.mil]

Szczegółowa lista takich programów obejmuje:

  • Conventional Prompt Strike (CPS) - US Navy (marynarka wojenna); uzbrojenie mogące wejść też na wyposażenie wojsk lądowych. Zakłada się, że pierwsze testy będą prowadzone na niszczycielach Zumwalt czy rakietowych typu Arleigh Burke; później już testowane będą zdolności do wystrzeliwania takich systemów z okrętów podwodnych typy Virginia czy też Ohio (ewentualnie). Na razie mowa jest o finansowaniu programu w perspektywie badań-rozwoju, testowania i oceny RDT&E. Ewentualne rozlokowanie tego rodzaju platformy uzbrojenia jest szacowane na okresy fiskalne 2025 i 2028. Przy tym, można spodziewać się klejne nowelizacje programu zmienią nieco jego kształt,
  • Long-Range Hypersonic Weapon (LRHW) - US Army (wojska lądowe); w kontekście wojsk lądowych i ich rozwoju kluczowe ma być stworzenie potencjalnie systemu uzbrojenia gwarantującego efektywne i precyzyjne uderzenie w cele oddalone nawet ponad 1725 mil (prawie 3 tys. km) od wyrzutni. Według obecnych planów, sam prototyp ma pojawić się w roku fiskalnym 2023,
  • AGM-183 Air-Launched Rapid Response Weapon (ARRW/ “arrow”) - US Air Force (siły powietrzne); program US Air Force, który rozpatrywany jest jako konkurencyjna opcja innego wewnętrznego projektu tego rodzaju, tj. zaniechanego już Hypersonic Conventional Strike Weapon (HCSW). Rezygnacja z niego na rzecz ARRW uważana jest za skutek porównania parametrów i gabarytów obu systemów uzbrojenia. Projekt ARRW zaoferował m.in. szerszą interoperacyjność, albowiem maszyny takie jak B-52 (bombowce strategiczne nadal stanowiące filar triady środków przenoszenia w Stanach Zjednoczonych) są w stanie przenieść nawet do 4 pocisków tego rodzaju. Dostosowanie ma również dotyczyć maszyn F-15. ARRW ma powstawać w powiązaniu z programem DARPA, czyli Tactical Boost Glide (TBG). Finalnie takie uzbrojenie ma być w stanie osiągać średnią prędkość w granicach Mach 6,5-8 i zasięg nawet do 1 tys. mil. Wczesna zdolność operacyjna systemu jest zakładana już na 2022 rok,
  • Hypersonic Attack Cruise Missile (HACM) – US Air Force; droga do pozyskania hipersonicznych pocisków manewrujących (cruise); w tym przypadku bombowiec B-52 mógłby być nosicielem nawet ok. 20 takich zestawów,
  • Expendable Hypersonic Air Breathing Multi-Mission Demonstrator Program, Project Mayhem - US Air Force; w fazie rozmów z przemysłem o możliwości zwiększenia zasięgu i wykorzystania doświadczeń domeny kosmicznej w zakresie rozwoju pocisków manewrujących,
  • Tactical Boost Glide (TBG) - agencja DARPA; jak już wspomniano, TBG ma być istotnym wzmocnieniem dla US Air Force i ich programów uzbrojenia hipersonicznego, jednakże w raporcie mowa jest też o możliwości konsumowania postępów w zakresie TBG również przez marynarkę wojenną. US Navy może być zainteresowane integrowaniem takiego elementu uzbrojenia z Navy Vertical Launch System,
  • Operational Fires (OpFires) – DARPA; zalążkowy program nowych technologii na rzecz budowy pocisku hipersonicznego średniego zasięgu – w czerwcu tego roku przeprowadzono w nim m.in. testy statyczne silnika wysoko przepływowego; kompleksowy przegląd projektu ma zostać dokonany w roku fiskalnym 2022,
  • Hypersonic Air-breathing Weapon Concept (HAWC/“hawk”) – Agencja DARPA; zaawansowanej fazy projekt badawczo-rozwojowy, zakładający demonstrację i wdrożenie technologii atmosferycznego silnika strumieniowego i efektora hipersonicznego; niedawno osiągniętym kamieniem milowym projektu był wrześniowy test pocisku zbudowanego przez Raytheon Technologies, wypuszczonego z samolotu i odpalonego do pracy z silnikiem scramjet firmy Northrop Grumman. Silnik pozwolił osiągnąć prędkość przelotową Mach 5. Projekt oczekuje na dokonanie podsumowującego, kompleksowego przeglądu w roku fiskalnym 2022.

Pogodzić prędkość z precyzją

Waszyngton dostrzega w broni hipersonicznej możliwość uzyskania efektywnego narzędzia projekcji siły i przełamywania perymetrów obrony w skali globu – szczególnie w aspekcie budzących wiele emocji tzw. baniek antydostępowych A2/AD (w domyśle rosyjskich i chińskich). Przy czym, według raportu na potrzeby Kongresu USA, amerykańskie technologie zostały skupione właśnie na zamyśle przenoszenia konwencjonalnych głowic.

To ma być decydująca różnica w porównaniu do programów hipersonicznych rywali międzynarodowych w wyścigu po efektywne systemy uzbrojenia hipersonicznego. Wskazuje się, że wykorzystywanie głowic niekonwencjonalnych (ładunków jądrowych) pozwala uniknąć borykania się z kluczowym wyzwaniem dotyczącym celności i precyzji sterowania broni hipersonicznej. Mówiąc wprost, Chiny czy Rosja mogą wdrażać broń hipersoniczną o wiele szybciej, bo kluczowym elementem jest dla nich posiadanie środka przenoszenia głowicy o dużej sile rażenia, wykluczając potrzebę wysokiej precyzji uderzenia.

Osobno rozpatrywanym problemem jest sposób przeciwdziałania uderzeniu z pomocą systemów hipersonicznych. Szczególnie, że według cytowanych ekspertów, obecnie takie uderzenie nie mogłoby spotkać się z efektywnym reagowaniem po stronie Stanów Zjednoczonych.

image
Koncepcja demonstratora amerykańskiego pocisku hipersonicznego HAWC. Ilustracja: DARPA/Raytheon [darpa.mil]

Oprócz samej przewagi wynikającej z wysokiej prędkości i krótkiego czasu reakcji, mowa jest o nieprzewidywalności związanej z zatarciem krzywej balistycznej, co w przypadku klasycznych rakietowych środków triady atomowej było głównym punktem zaczepienia przy projektowaniu systemów przechwytujących. Dotyczy to w pierwszej kolejności jednak instrumentów wczesnego ostrzegania i obliczania spodziewanej trajektorii nadejścia uderzenia – podkreśla się, że systemy działające w podczerwieni i radary (przede wszystkim orbitalne) będą musiały wykonać drastyczny skok generacyjny, aby zapewnić odpowiednie zdolności śledzenia zbliżających się pocisków hipersonicznych. To natomiast naturalnie jeszcze mocniej przekłada się na możliwości ich zwalczania.

W tym przedmiocie dokonuje się już w USA zmiana związana z rozbudową i wdrożeniem nowych systemów wykrywania, bazujących na sensorach satelitów – w połączeniu z dostosowaniem struktury dowodzenia i kontroli. Rozważane są procesy pomostowe, obejmujące dostosowywanie istniejących rozwiązań do wyzwań hipersonicznych. W raporcie pojawiła się nawet opinia jednego z ekspertów o możliwym przygotowaniu systemu THAAD do pełnienia takiej roli. Przy czym, baterie THAAD mogą służyć jedynie do punktowej obrony, wybranych lokacji i daleko im do roli systemu antyhipersonicznego gwarantującego szerszą ochronę terytorium - szczególnie, gdy mowa jest o systemach hipersonicznych z głowicami niekonwencjonalnymi. Osobnym problemem pozostaje wspomniane dostosowanie użytkowanych systemów dowodzenia i kontroli do przeciwstawienia się takiej formie zagrożeń.

Trzeba pamiętać, że od 2017 r. w ramach amerykańskiej Agencji Obrony Przeciwbalistycznej (MDA) funkcjonuje już Hypersonic Defense Program. W 2020 r. komórka ta wystąpiła do przemysłu z zapytaniem o możliwości prototypowych propozycji na rzecz wdrożenia Hypersonic Defense Regional Glide Phase Weapons System. Kluczowe ma być pozyskanie sensorów lokowanych na niskiej orbicie okołoziemskiej, zwiększających zdolności przede wszystkim do wykrywania wrogiego ataku hipersonicznego. W ramach DARPA ma z kolei trwać program Glide Breaker, rozpoznający możliwości precyzyjnego rażenia środków napadu hipersonicznego przeciwnika.

Wgląd w zdolności Rosji i Chin

W raporcie znalazło się miejsce nie tylko na oceny amerykańskich projektów, ale również dotychczasowych zasobów innych państw również inwestujących w uzbrojenie hipersoniczne. W przypadku Rosji, strona amerykańska zwraca uwagę na dwa systemy – Awangard i 3M22 Cirkon. Częstokroć łączony z tym rodzajem programów zbrojeniowych oscylujących wokół kwestii hipersonicznych jest również rosyjski pocisk Kindżał - jednak twórcy raportu uznają go raczej za manewrującą pocisk balistyczny. Może on być wynoszony przez samoloty bojowe MiG-31 czy też Su-34, planowana jest jego integracja z bombowcem Tu-22M3. Warto też przypomnieć, że Kindżał ma mieć możliwość rażenia celów lądowych i morskich oddalonych od nosiciela na odległość ponad 1200 mil i poruszać się z prędkością Mach 10. Możliwości Kindżałów są jednak przedmiotem wątpliwości po stronie wspólnoty wywiadowczej w Stanach Zjednoczonych (jak wskazują autorzy opracowania).

Inaczej przedstawia się sytuacja z systemem Awangard, czyli hipersonicznym pojazdem szybującym możliwym do montowania na ICBM-ach (międzykontynentalne pociski balistyczne zdolne do przenoszenia głowic atomowych) SS-19 Stiletto (UR-100NUTTH), ale docelowo również na nowocześniejszych, opracowywanych ICBM Sarmat SS-X-29/SS-X-30. Amerykanie podkreślają, że według rosyjskiej prasy i deklaracji resortu obrony Federacji Rosyjksiej, Awangardy miały wejść do służby już pod sam koniec 2019 r., lecz trzeba brać pod uwagę, że strona rosyjska wielokrotnie manipulowała dotychczas takimi informacjami w zakresie zróżnicowanej gamy nowoczesnego uzbrojenia, a nie tylko kwestii systemów hipersonicznych.

Osobnym elementem są wspomniane Cirkony, przypisane jako uzbrojenie okrętowe rosyjskiej floty – od krążowników, poprzez korwety i fregaty, aż do okrętów podwodnych. Mają one mieć oczywiście mniejszy zasięg 250-600 mil (w porównaniu do Awangardów) i osiągać mniejsze prędkości w granicach Mach 6-8 (Awangardy mają domniemaną możliwość osiągania nawet Mach 20). Ich pełna zdolność operacyjna jest spodziewana jest na 2023 rok (deklarowane przez Rosjan rozmieszczanie trwało już w ciągu 2020 roku).

Jak sugerują tutaj analizy zachodnich służb (abstrahując od propagandy rosyjskiej), Rosja stawia przede wszystkim na możliwości przełamywania zachodnich systemów obrony przeciwrakietowej. Szybkość podjętych prac nad systemami hipersonicznymi ma być pochodną rosyjskich obaw, odnoszących się do możliwości wyprowadzenia własnego skutecznego uderzenia w sytuacji utrzymującej się przewagi technologicznej przeciwnika na polu systemów defensywnych.

image
Pocisk Kindżał w podwieszeniu samolotu MiG-31 (podczas parady w Moskwie, maj 2018 r.). Fot. kremlin.ru [CC BY 4.0]

Tak samo na przewagę technologiczną w aspekcie wielowarstwowego systemu antybalistycznego Stanów Zjednoczonych mają zwracać uwagę Chińczycy - przyspieszenie prac nad bronią hipersoniczną ma być pochodną obaw przed zachwianiem obowiązywania mechanizmu wzajemnie gwarantowanego uderzenia odwetowego. Wobec czego Chiny miały zainwestować w systemy szybujących efektorów o napędzie hipersonicznym (HGV). Chińskie HGV kojarzone są z działaniem na wysokościach pozaatmosferycznych - możliwością wynoszenia na orbitę przez rakiety Chang Zheng i rozpoczynania ataku z użyciem HGV już z poziomu orbity. De facto dając stronie chińskiej globalną zdolność do rażenia celów z domeny kosmicznej.

W tym kontekście zwraca się uwagę przede wszystkim na potajemny test z sierpnia tego roku. Jak podkreślają autorzy amerykańskiego raportu, ChRL dostosowuje HGV do współpracy z pociskami balistycznymi DF-21 oraz DF-26 (potocznie określany jako tzw. zabójca lotniskowców, w domyśle tych amerykańskich). Aczkolwiek najwięcej pytań toczy się pocisków DF-17 średniego zasięgu, które miały być specjalnie zaprojektowane jako rozwiązanie synergiczne z HGV. Ich zasięg ma oscylować w granicach 1-1,5 tys. mil. I to one są dziś niejako punktem każdej dyskusji o chińskim arsenale hipersonicznym.

Jednakże, w raporcie zauważa się również możliwość rozwoju systemu rakietowego DF-41 właśnie w kierunku dopasowania do HGV. Co więcej, obejmowałoby to systemy hipersoniczne zdolne do rażenia celów ładunkami konwencjonalnymi i atomowymi. Od 2020 r. operacyjny ma być za to DF-ZF HGV, którego podnoszonym atutem jest możliwość wykonywania ekstremalnych manewrów w trakcie lotu. Samo to jest zresztą kolejnym walorem „przewagotwórczym”, jeśli chodzi o systemy uzbrojenia hipersonicznego. Obok DF-ZF, już niedługo inny system hipersoniczny ma zyskać zdolności operacyjne w Chinach. Jest to Starry Sky-2 (Xing Kong-2) o osiągach w granicach prędkości Mach 6.

Eksperci amerykańscy zauważają, że z perspektywy miarodajnego 2018 roku, to Chiny przeprowadzały najwięcej testów związanych z systemami hipersonicznymi. Cytowany w raporcie Michael Griffin miał nawet wskazać na estymacje sugerujące 20-krotny skok natężenia wspomnianych testów.

Konkurencja „nie śpi”

Wyścig hipersoniczny nie toczy się jednak wyłącznie z udziałem wspomnianych trzech mocarstw. Ważnymi graczami w zakresie technologii hipersonicznych są także Indie, Francja, Niemcy, Japonia i wspomniana już na samym początku Australia. Ta ostatnia ma jedne z najlepszych poligonów do testowania systemów hipersonicznych.

W przypadku Indii wskazuje się chociażby na rozwój konstrukcji pocisków manewrujących BrahMos II. Zauważa się też prace podejmowane przez indyjskich inżynierów w ramach programu Hypersonic Technology Demonstrator Vehicle. Ważne jest, że tutaj też ma być mowa o systemie podwójnego przeznaczenia w zakresie przenoszonego ładunku.

Japonia ma rozwijać dwa programy - Hypersonic Cruise Missile (HCM) oraz Hyper Velocity Gliding Projectile (HVGP). HVGP mają wejść do służby już w okolicach 2026 r., stanowiąc ważny oręż np. w zwalczaniu dużych okrętów przeciwnika. Jeśli chodzi o HCM mowa jest o 2030 r.

Francuzi są postrzegani przez pryzmat programu V-max (Experimental Maneuvering Vehicle), gdzie planowane są modyfikacje w pocisku powietrze-ziemia ASN4G. Tak aby ten ostatni osiągał charakterystyki pocisków hipersonicznych. W Niemczech zauważono prace nad HGV w ramach SHEFEX II, ale problemem ma być finansowanie takich prac. Stąd niemieckie firmy miały być bardziej zaangażowane w cywilne projekty europejskie, m.in. w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej - w zakresie aeronautycznych systemów hipersonicznych, dokładniej w programie ESA ATLLAS II.

image
Schemat projektowy cywilnego systemu hipersonicznego ESA ATLLAS I - Mach 3. Ilustracja: ESA/GDL [esa.int]

Konkludując, wyścig zbrojeń hipersonicznych trwa w najlepsze, wytyczając nowe pola do rozwoju systemów rażenia przeciwnika. Co dojmujące, jeszcze bez wysoce efektywnych systemów obrony przed takim uzbrojeniem. To właśnie sprzyja budowaniu nowych potrzeb w zakresie inwestowania w broń hipersoniczną, ale też rewidowania planów np. wobec domeny kosmicznej i jej roli zarówno w zakresie działań ofensywnych, jak i obronnych.

Jeśli rzeczywiście chińskie testy broni hipersonicznej były dla Stanów Zjednoczonych porównywalne do „efektu Sputnika”, to należy spodziewać się jeszcze większej dynamiki w tym zakresie. Towarzyszyć jej będzie dalsza niepewność co do realnych możliwości innych państw, ale też wizja uzyskania takiej technologii, która da globalne lub czysto operacyjne zdolności wywalczenia przewagi na współczesnym polu walki.


image
Reklama

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 90
Ciamajda z USA
niedziela, 21 listopada 2021, 01:03

To chyba jakiś dowcip, pocisk hipersoniczny manewrujący. Autor coś przekręcił lub źle przeczytał bo chyba nie wie, że manewr z taką prędkością zajmuje cały kontynent i wtedy to już nie nazywa się manewrem.

Juras
sobota, 20 listopada 2021, 23:51

Pocisk hipersoniczny jest bezuzyteczny jesli niemozna nim kierowac poczas slizgu, a plazma wytworzona wokol pocisku uniemozliwia komunikowanie sie z nim. Pocisk manewrujacy w gestej atmosferze swieci sie jak psu bimboly i jest widoczny dla kazdego. Gadac a zrobic cos praktycznego to to nie takie pewne…?!

zdrowy_rozsądek
niedziela, 21 listopada 2021, 19:59

Według wszelkich praw fizyki, pszczoły nie powinny latać. Są zbyt ciężkie i mają za małe skrzydełka. No ale pszczoły o tym nie wiedzą i latają. Tak samo Chińczycy i Rosjanie produkują pociski hipersoniczne. Chyba nie wiedzą nic o plazmie.

Davien
poniedziałek, 22 listopada 2021, 08:54

POmyliło ci się z trzmielami , a nawet one wg praw fizyki moga latac:)) Jakby nie mogłuy nie latałyby. Chiny i Rosja nie produkuja żadnych pocisków hipersonicznych, poszły w HGV, a co to jest to sobie poszukaj .

hermanaryk
poniedziałek, 22 listopada 2021, 00:24

Jakie to prawa fizyki zabraniają pszczołom latać? Te same, które zabraniały latać maszynom cięższym od powietrza? :)

Davien
poniedziałek, 22 listopada 2021, 12:54

Chodziło chyba o trzmiele,a cała ta historyjka wzieła sie stad że do modelu lotu trzmiela naukowcy przyjeli działanie jego skrzydeł jak skrzydeł ptaka.

Gawron
niedziela, 21 listopada 2021, 16:53

Przesłałeś tę opinię Chinczykom (i innym) ?

Davien
poniedziałek, 22 listopada 2021, 12:55

Chińczycy nie mają ani jednego pocisku hipersonicznego wiec cos ci nie zaskoczyło:)

Polski general
niedziela, 21 listopada 2021, 16:52

Dlatego ich nie produkujemy.Owiele skuteczniejsze są miecze.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 21 listopada 2021, 14:34

Nie wiesz jakie technologie ma Rosja czy Chiny (np. mogą ukształtować magnetycznie "okno" w plazmie dla sensora lub z plazmy ukształtować antenę). Ta sama plazma, która twoim zdaniem demaskuje pocisk hipersoniczny... jest doskonałą powłoką stealth pochłaniająca fale radarów. Pociski hipersoniczne lecą nisko, nawet jak są wykryte optycznie nad horyzontem, to z uwagi na ich prędkość, system obrony ma najwyżej 1-2 minuty od wykrycia na określenie trajektorii, wypracowanie warunków przechwycenia i przechwycenie. Jeden namiar optyczny nie daje informacji o odległości. musisz mieć min. 2 ze stosowną bazą miedzy nimi. By aproksymować parabolę celu musisz mieć minimum 3 takie pomiary. Z uwagi na bazę, nie można pominąć czasu przetwarzania informacji i jej przesyłu i przy "fuzji sensorów" należy uwzględnić opóźnienia z przesyłania pomiarów. Kula plazmy i jej "ogon" chroni widok właściwego celu i przy namiarze optycznym nie bardzo wiadomo gdzie ten cel jest, a przy hit-to-kill musisz go znaleźć precyzyjnie. Przy min. 3 pomiarach do aproksymacji paraboli celu z uwagi na rachunek błędów, de facto nie dostaniesz paraboli, tylko trójwymiarowy "róg" z czubkiem w miejscu pierwszego pomiaru i musisz zgadywać gdzie w nim znajduje się cel. Nawet jak masz system, który potrafił wypracować trajektorię przechwycenia, musisz mieć PIEKIELNIE SZYBKĄ RAKIETĘ O MINIMALNYM CZASIE REAKCJI, bo cel w każdą sekundę przelatuje powiedzmy 2km, więc przy MAKSYMALNYM zasięgu takiego PAC-3MSE 35km każda sekunda spóźnienia dramatycznie zmniejsza strefę przechwycenia celu (dlatego Rosja chwali się, że ich Nudol jest piekielnie, piekielnie szybki i startuje z przeciążeniem ponad 200g). Suma sumarum jet to tak "proste" znafco, że Pentagon przyznaje, że obecnie nie potrafi (widać nie konsultowali się ze Davienem nt możliwości PAC-3 i AEGISów...) bronić się przed pociskami hipersonicznymi... :D

qwert
niedziela, 21 listopada 2021, 20:07

Czytałem w Nowej Technice Wojskowej, jeszcze chyba w latach dziewięćdziesiątych że rosja testowała takie rozwiązanie. Po prostu zainstalowali palniki plazmowe na krawędziach natarcia skrzydeł i okazało się że wzrosła prędkość samolotu ( niska gęstość plazmy co zmniejszało opory aerodynamiczne) i fale radarowe " grzęzły" w warstwie plazmy, ale niestety występowało szybkie niszczenie poszycia skrzydeł. Czy opanowali ten problem nie wiem

Davien
niedziela, 21 listopada 2021, 18:44

No dawno tak sie nie usmiałem:) Pociski hipersoniczne leca wysoko, nie ma żadnych okien w plaźmie a juz antena z plazmy to totalny odlot:) A co do zwalczania to taki PAC-3MSE z zasiegiem ponad 120km bez problemu pozbedzie sie powolnego w porównaniu do balistycznych pocisku:) Ale jak widać dalej nie masz zielonego pojecia o temacie.

zdrowy_rozsądek
niedziela, 21 listopada 2021, 22:15

No to uściślijmy, na przykładzie Iskander-M vs PAC-3MSE. PAC-3 może przechwycić Iskandera na dystansie 120 - 40 km, na dystansie 40 - 20 km przechwycenie jest niepewne, poniżej 20 km niemożliwe, ponieważ Iskander osiąga mach 6.

Nie rozsądek
poniedziałek, 22 listopada 2021, 09:53

A Azerowie jakoś przechwytywali Iskandery bez prolemu. Co prawda Barakami,

Davien
poniedziałek, 22 listopada 2021, 08:58

Po pierwsze Iskander-M nie jest hipersonikiem, to SRBM, po drugie pułap dla PAC-3MSE to maks 36km, Iskander leci po trajektorii quasibalistycznej ale na 50km więc przechwycenie przez PAC-3MSE jest mozliwe dopiero jak zacznie nurkowanie na cel Jakos Patriot radzi sobie z czyms takim jak głowice bojowe rakiet balistycznych przy których Iskander-M jest powolny jak zółw.

niedziela, 21 listopada 2021, 20:09

Śmiej się dalej z własnych dowcipów, niektóre są całkiem niezłe. Na przykład ten o przechwytywaniu pocisków hipersonicznych przez PAC-3MSE.

Wiki
niedziela, 21 listopada 2021, 18:28

Nie wiem jakie technologie mają Chiny, wiem, ze Rosja na pewno nie ma technologii tak zaawansowanej jak Indie, Korea Płd czy choćby Francja. O Chinach, USA i Japonii nie ma nawet co wspominać. Wystarczy spojrzeć na przemysł cywilny (samochody, RTV i AGD, nowoczesne obrabiarki CNC czy choćby urządzenia medyczne, itd.).

yaro
niedziela, 21 listopada 2021, 20:40

Aby z kimś dyskutować trzeba cokolwiek umieć tzn. być choć trochę merytorycznym s u Ciebie wielkie zero.

Fan desantu z Pn koreańskich An2
niedziela, 21 listopada 2021, 22:40

Ty za jesteś przepełniony „wiedzą” z Sputnika,

Alosza
niedziela, 21 listopada 2021, 22:16

Zabolało

Rosjatodzicz
niedziela, 21 listopada 2021, 16:49

Ja wiem jaka ma technologie Rosja . Może zbudować turbo slawojki i kamienne super dukty dla najnowocześniejszych qad doładowanych ład Niva. Sama technologia bez analoga w mirie.

tylko pytam
niedziela, 21 listopada 2021, 20:03

Droma der,masz jakieś traumatyczne przeżycia związane ze slawojką ?

12345
sobota, 20 listopada 2021, 22:57

Rosja już pokazała światu "potęgę" swej technologii w Czernobylu. Oby tym razem nie skończyło się gorzej.

Fanklub Daviena i GB
niedziela, 21 listopada 2021, 14:38

W Czernobylu nie zawiodła technologia, tylko operatorzy, którzy wyłączyli wszystkie zabezpieczenia celem robienia niebezpiecznych eksperymentów, których automatyka zabraniała. Technologia, to zawiodła w Fukushimie wybudowanej przez USA i w Three Mile Island... Rosyjski reaktor, który miał trafić do Żarnowca, ale na skutek protestu "styropianów" do tego nie doszło, pracuje w Finlandii i tamtejsza elektrownia atomowa została przez MAEA uznana za najbezpieczniejszą na świecie... :D

Wesd
niedziela, 21 listopada 2021, 21:01

Konkurs na "najmądrzejszy" komentarz dekady został rozstrzygnięty.

Alosza
niedziela, 21 listopada 2021, 20:19

Ten komentarz jest typowym przykładem przekłamywania przez ciebie faktów, co wynika z braku wiedzy lub jest celowym działaniem. Nie porównuj wypadków w Fukushimie czy USA, bo to nie ta skala i zupełnie inne przyczyny, które w przypadku Czernobyla wynikały z wadliwej budowy reaktora i zaniedbań. Reaktor pracujący w Finalandii nie ma nic wspólnego z typem reaktora stosowanego w Czernobylu. Owszem reaktor w Finaldii jest radziecki, ale cały osprzęt w elektorowi jest zachodni, tak samo jak cała koncepcja elektrowni nie ma nic wspólnego z rozwiązaniami radzieckimi. Finowie wiedzieli czym pachną radzieckie rozwiązania i zastosowali zupełnie innego rodzaju zabezpieczenia. Jak widać mieli nosa. Pisanie takich bzdur w myśl zasady: byle wychwalać ZSRR/Rosję, krytykować zachód, kompromituje piszącego i pozbawia wszelkiej wiarygodności.

kolekcjoner
niedziela, 21 listopada 2021, 19:31

Aleś dał przypał z tym okienkiem w plazmie i anteną ukształtowaną z plazmy. Normalnie popuściłem. Za dużo grasz pomiędzy czytaniem SF. Lepiej byś pożyczył od dzieciaka książki do fizyki.

Davien
niedziela, 21 listopada 2021, 18:52

W Czernobylu posypała sie i technologia i dołozyła do tego głupota rosyjskeij obsługi wiec daruj sobie bajki. W Fukushimie nic nie zawiodło poza naturą Three Mile Island to jak Czernobyl. A juz bajki o Finlandii sobie daruj:) Do EJ Loviisa trafił kupiony w Polsce reaktor VVER-440 zbudowany w Czechosłowacji a pracujetam tylko dlatego ze mają zachodnie a nei rosyjskei systemy kontroli i sterowania.

Dawo
niedziela, 21 listopada 2021, 18:29

Najbezpieczniejsza na świecie? Poczytaj fińska prasę z 2015 roku, okolice listopada i grudnia.

Fan desantu z Pn koreańskich An2
niedziela, 21 listopada 2021, 17:26

Elektrownia w Finlandii nie została uznana za żadną najbezpieczniejszą, po drugie taki tytuł to nie tylko technologia, ale poziom wyszkolenia personelu, stosowane procedury itd. Po trzecie, polski reaktor nie pracuje w Loviisa, tylko spełnia rolę testowo szkoleniową, po czwarte pozostałe 2 reaktory są radzieckie tego typu, ale całość systemów bezpieczeństwa, kontroli, sterowania, wspomagania jest zachodnia, w większości producentem jest amerykański Westinghouse. Więc całe szczęście, że w Żarnowcu nie zbudowano Czernobyla 2, bo przyczyną awarii oprócz testów zleconych personelowi z góry, także przyczyniły się absurdalne założenia projektowe. Więc skończ szerzyć te swoje bzdury, fińska elektrownia bezpieczna jest, dzięki Amerykanom.

54321
niedziela, 21 listopada 2021, 11:08

A Japonia w Fukushimie ...

Davien
niedziela, 21 listopada 2021, 18:52

Fukushima to siły natury biedny trollu.

yaro
niedziela, 21 listopada 2021, 22:58

Fukushima - przez błędy w projektowaniu i skandaliczną obsługę skaziła wodę morską na niespotykaną skalę i niczym nie różni się od Czernobyla, nie wyzywaj kogoś od trolli tylko się doucz.

kiler trolli
niedziela, 21 listopada 2021, 21:41

A generatory zapasowe energii elektrycznej w piwnicy na terenie gdzie mogą być tsunami, a paliwo typu MOX z plutonem Pu 239 w reaktorach projektowanych wyłącznie na uran U 235 i na koniec chłodzenie wodą morską i wylewanie jej do morza to siły natury? Krańcowe błędy w eksploatacji, nieprofesjonalna obsługa i ogromne błędy projektowe. Podsumowuj Japończycy mogą Rosjanom "przybić piątkę" są tacy sami.

Davien
poniedziałek, 22 listopada 2021, 09:05

Kolejny...., W Fukushime uderzyła fala tsunami plus trzęsienie ziemi, co do wylewania wody do morza to jeje radioaktywnośc jest juz nikła i nei zmienia balansu, no ale oczywiscie musiałęś się "popisac".

qwert
niedziela, 21 listopada 2021, 20:11

Siły natury tak, ale zawiodły systemy zabezpieczeń elektrowni, bo tak były zaprojektowane

Rosjatochlew
niedziela, 21 listopada 2021, 16:55

To w Fukushimie zawiodła zła budowa reaktora jak ten wasz czy było trzęsienie ziemi? To prawie to samo towarzyszu.

Buhahaha
niedziela, 21 listopada 2021, 15:35

Rusku,ile ofiar było w Fukushimie a ile w Czarnobylu?

a
poniedziałek, 22 listopada 2021, 21:42

No ile ofiar było w Czarnobylu - tylko prawda a nie bajania różnych dziwaków. A w Fukushimie to zawiodła wyobraźnia, że tsunami może być tak wysokie / inna inszość, że historycznie - o czym wiedziano - tsunami było tam wyższe, ale koszty / i technologia - reaktor nie wyłączył się automatycznie - tez należy Japończyków usprawiedliwić, bi jakby przy każdym wstrząsie wyłaczała się elektrownia to nigdy by nie pracowała

qwert
niedziela, 21 listopada 2021, 20:19

No to ile było w Czernobylu ? Bo przypomnę że pozostałe reaktory działały jeszcze wiele lat, a skażenie było tylko w bezpośredniej okolicy, i do tej pory żyją tam ludzie, w odróżnieniu od Fukushimy ( mają teraz w Japonii duży problem ze skażoną wodą i nie wiedzą co z nią zrobić)

Davien
poniedziałek, 22 listopada 2021, 09:11

Kilkaset w Czernobylu, ani jedna w Fukushimie, bo nikt nie uprzedził ratowników w czernobylu z czym maja do czynienia? Bajek o wydumanych problemach z woda nei opowiadaj, Jakos nie przypominamsobie by w miescie Prypeć ktos mieszkał więc juz skończ qwert.

Hipolit
sobota, 20 listopada 2021, 22:28

Szykuje się radykalna zmiana sytuacji geopolitycznej. Rosja i Chiny wiedza, że zamyka się im okienko posłania USA na deski. Już obecna technologia pozwala śledzić z niskiej orbity dowolną osobę na ziemi. Przeprowadzono już próby łączności satelity na niskiej orbicie ze zwykłym telefonem komórkowym. Pozytywne próby. Połączcie to w jedno a wyjdzie wam np. lokalizator podczepiony pod samochód prezydenta lub generała jakiegoś kraju (albo jakiegoś VIPa). Do tego dodajcie to, nad czym pracują Amerykanie - superprecyjnie naprowadzaną konwencjonalna broń hipersoniczną (pamiętajcie też o broni jądrowej IV generacji, nie zostawiającej opadu promieniotwórczego - np. bombka wielkości piłki golfowej o mocy 500 kg trotylu), zdolną do zaatakowania w ciągu pół godziny dowolny punkt na Ziemi. Najpierw pokazówka na jakiś mafijnych lub terrorystycznych bonzach, a potem przesłanie: każdy, kto działa na szkodę Ameryki nie zna dnia ani godziny końca swego żywota. Prezydent Chin, Rosji, a na pewno malutkiego kraiku, dwa razy się zastanowi, zanim podejmie głupia decyzję. Technologia Chin i Rosji na razie pozostaje w tyle za tym, nad czym pracują Amerykanie. Przodowanie Rosji, czy Chin, jest tylko chwilowe - "szachmat" to zrobią Amerykanie. Nie wiem, czy to będzie dobre (woda sodowa może uderzyć od sukcesu), ale w tym kierunku zmierza świat.

yaro
niedziela, 21 listopada 2021, 08:26

USA posłał na deski Afganistan a Chiny i Rosja są tu sędziami którzy liczą tego bankruta.

Fan desantu z Pn koreańskich An2
niedziela, 21 listopada 2021, 20:03

To niech RoSSja podskoczy jeszcze temu „bankrutowi” a cofnie ją do epoki kamienia łupanego, natomiast drugi sędzia Chiny, już powoli wystawia rachunek za pomoc finansową Rosji od 2014, czyli oddanie wszystkiego na wschód za Uralem. Lepiej ucz się chińskiego.

Davien
niedziela, 21 listopada 2021, 13:20

Yaruś na deski to Afganistan posłał ZSRS i to z takim hukiem ze się od tego rozpadliscie. Ale jak widac teraz na kolejny rozpad tego bandyckiego tworu jakim jest Rosja.

a
poniedziałek, 22 listopada 2021, 22:58

A jeszcze lepszym posłał amerykę

qwert
niedziela, 21 listopada 2021, 20:23

Już ci pisałem że Afganistan doprowadził do upadku ZSRR a teraz pora na USA. Jak to było ? Afganistan to cmentarz imperiów

Chyżwar
niedziela, 21 listopada 2021, 11:24

Rosję Afganistan posłał na deski jeszcze lepiej dlatego może sędziować. Na trzecioligowym boisku.

Sailor
niedziela, 21 listopada 2021, 11:21

Przestań bredzić. Amerykanie pozamiatali Talibów jak Wermacht sowietów w 1941 roku. Tylko potem okazało się, że społeczeństwo całkowicie nie dorosło do przemian i wolności i było bierne oprócz jednostek. Podjęli słuszną decyzję, że nie mają zamiaru dalej ich bronic i utrzymywać. Pozostawili dobrze uzbrojona armię, która w obliczu napaści mniej licznych i słabiej uzbrojonych Talibów pozostała bierna.

yaro
niedziela, 21 listopada 2021, 16:42

A na koniec sowiety od 1942 zaczęli zamiatać Wermacht.

Towarzysz Wolf
niedziela, 21 listopada 2021, 10:20

wow błyskotliwa analiza .....Yaro jak zwykle w formie...już wyrobił dzienne normy z Olgino...kilka kopiejek wpadnie...biedny, smutny człowiek...

qwert
niedziela, 21 listopada 2021, 20:25

Tobie płacą w szeklach, czy dolarach ?

zdrowy_rozsądek
sobota, 20 listopada 2021, 22:17

A jednak: , , . I co na to Davien i GB?

yaro
niedziela, 21 listopada 2021, 08:27

Poczytaj sobie fana desantu........ to jest ich zdanie.

trolle już tak mają
niedziela, 21 listopada 2021, 13:52

Jakby ciebie tak jak jego "zdesantowano z An-2 z fanklubowymi onucami a zaraz po tym natychmiast złowiło cię NKWD najszybszym zegarkiem" to nie takie rzeczy byś wypisywał. Trzeba zrozumieć i wspołczuć.

Fan desantu z Pn koreańskich An2
niedziela, 21 listopada 2021, 17:29

Płacz olginowych trolli i nawiedzonych zaczytanych w Sputnika, bezcenne, dont cry, towarzysze.

Tweets Space24