Nowa strategia kosmiczna Pentagonu. „Siła militarna USA gwarantem dostępu”

19 czerwca 2020, 18:41
191220-F-DJ189-1010A
Fot. Departament Obrony USA [defense.gov]

Departament Obrony USA przyjął nową odsłonę narodowej strategii określającej warunki i zasady obronnego pojmowania przestrzeni kosmicznej. Spisany i ogłoszony 17 czerwca dokument zastąpił w tej materii swój odpowiednik przyjęty w 2011 roku przez administrację ówczesnego prezydenta USA, Baracka Obamy.

W obronnej strategii kosmicznej opublikowanej w środę 17 czerwca 2020 roku, Pentagon sygnalizuje kierunek na „osiągnięcie zamierzonych uwarunkowań w kosmosie w ciągu następnych 10 lat”. W tym czasie Departament Obrony USA zamierza - jak ujmuje w treści dokumentu - działać na rzecz utrzymania dominacji kosmicznej, zapewnienia odpowiednich zdolności technologicznych USA i siłom sojuszniczym, a także zapewnienia stabilności i otwartego dostępu do przestrzeni kosmicznej. „DoD musi zmierzyć się z nową rzeczywistością - że przeciwnicy dysponują bardziej zaawansowaną bronią przeznaczoną do atakowania amerykańskich satelitów wojskowych i kontestują ważny obszar przewagi militarnej USA” - zawarto w strategii.

Założenia nowej strategii kosmicznej Pentagonu oparto na uchwalonej w 2018 roku strategii obrony narodowej, która wezwała siły zbrojne USA do przygotowania się na intensyfikację rywalizacji z takimi państwami, jak Chiny i Rosja, które szybko rozwijają nowoczesny potencjał rażenia. Formułowany jest tutaj główny strategiczny problem, jaki dotyczy kosmosu - nabywanie przez nieprzyjazne państwa zdolności do zachwiania amerykańskim potencjałem odstraszania.

Dokument stwierdza, że ​​Chiny i Rosja „stanowią najbardziej bezpośrednie i najpoważniejsze zagrożenia dla amerykańskich operacji kosmicznych”. Według treści dokumentu, oba te państwa przeanalizowały zależności USA od przestrzeni kosmicznej i rozwinęły zdolności do zakwestionowania dostępu USA do tych zasobów. Wspomina się też, że wykorzystanie możliwości oferowanych przez przestrzeń kosmiczną przez Chiny i Rosję znacznie się zwiększa. „Oba kraje uważają dostęp do przestrzeni kosmicznej i odmowę dostępu za kluczowe elementy swoich strategii krajowych i wojskowych” - podkreślono. Wśród narodowych adwersarzy wymienia się też jeszcze Koreę Północną i Iran, których zdolności w ocenie autorów strategii również niebezpiecznie rosną.

Równolegle zaznacza się, że Departament Obrony USA podjął znaczące działania, aby wyprzedzić inne potęgi - takie jak ustanowienie amerykańskich sił kosmicznych jako nowej służby wojskowej i amerykańskiego dowództwa kosmicznego jako jednolitego dowództwa różnych rodzajów sił zbrojnych. Powstała także struktura Space Development Agency, aby przyspieszyć pozyskiwanie nowych technologii kosmicznych o zastosowaniach militarnych.

Pentagon uznaje, że trwa wyścig technologii kosmicznych, a Stany Zjednoczone muszą przyspieszyć tempo kumulowania innowacji. Zgodnie z twierdzeniami zawartymi w nowej strategii, Stany Zjednoczone „wykorzystają komercyjny postęp technologiczny i procedury wykupu”. Jak wskazano, w ten sam sposób przeciwnicy USA nabywają komercyjne technologie kosmiczne po obniżonych kosztach, aby zwiększyć swoje możliwości. Strategia wskazuje też, że aby chronić swoją przewagę, rząd USA będzie współpracować z sojusznikami i ich sektorem technologicznym.

Charakterystyczne dla dokumentu jest częste operowanie zyskującą ostatnio na popularności kategorią „potęgi kosmicznej” (Spacepower). Pojęcie to jest tutaj definiowane jako „suma narodowych zdolności do wykorzystania przestrzeni kosmicznej dla działań dyplomatycznych, informacyjnych, wojskowych i gospodarczych, w czasie pokoju lub na czas wojny, w celu realizacji interesów państwowych”. Wcześniej zaczęło być spotykane na gruncie akademickim w opracowaniach anglosaskich z obszaru nauk o konfliktach zbrojnych.

Echa decyzji Pentagonu

Naturalną koleją rzeczy, przyjęcie obronnej strategii odnoszącej się do kosmosu szybko wywołało reakcję władz Rosji. Z Kremla zaczęły dobiegać głosy o potrzebie wprowadzenia międzynarodowej rezolucji zabraniającej militaryzacji kosmosu, którą państwa wzajemnie sobie zarzucają. Rosyjska agencja informacyjna TASS doniosła również o odzewie państwowego Roskosmosu. Zastępca dyrektora generalnego, Siergiej Sawieliew podkreślił, że rosyjska korporacja kosmiczna jest gotowa zacieśnić współpracę między Moskwą a Waszyngtonem w różnych kierunkach w dziedzinie eksploracji kosmosu. „Militaryzacja przestrzeni kosmicznej zakładająca dominującą rolę naszych amerykańskich partnerów może zakłócić i tak już delikatną strukturę stosunków między dwoma państwami w tym obszarze” - zastrzegł.

Wątek dysputy na tym tle między zaangażowanymi stronami trwa już od miesięcy. Jeszcze 25 lutego rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow na Konferencji Rozbrojeniowej powiedział, że „kształtują się plany Stanów Zjednoczonych, a także Francji i całego NATO dotyczące rozmieszczenia broni w przestrzeni kosmicznej” - podaje TASS. Roskosmos wyrażał również swoje obawy, że kolejne kroki USA i NATO związane z uznawaniem kosmosu za domenę operacyjną wojska zakładają stopniowe narzucenie reszcie świata całkowitej dominacji wojskowej w przestrzeni kosmicznej. To powiązano z sugerowaniem dążeń USA do umieszczenia uzbrojenia na orbitach.

Wcześniej głos w sprawie zabierały również Chiny - kategorycznie zaprzeczające sugestiom, jakoby miały dążyć do zagrożenia pozycji USA w kosmosie. Same odbijały zarzut, wskazując na wolę dominacji USA nad innymi, z użyciem wszelkich dostępnych środków. Przy okazji bieżącego wątku, chińskie media wskazują m.in., że ogłoszenie strategii kosmicznej Pentagonu nastąpiło dzień po dacie planowanego (aczkolwiek przełożonego) startu chińskiej rakiety z satelitą nawigacyjnym wieńczącym rozbudowę systemu GNSS Beidou. Podkreśla się, jak duże znaczenie wojskowe ma posiadanie własnej konstelacji globalnej nawigacji kosmicznej, która jest bezpośrednim konkurentem na tym polu dla amerykańskiego GPS. Chińscy analitycy uważają, że to okoliczność mogąca stanowić pretekst dla USA do zaostrzenia działań w kosmosie.

He Qisong, specjalista ds. Technologii kosmicznych z Uniwersytetu Prawa i Nauk Politycznych w Szanghaju stwierdził w tym kontekście, że wiele działań wspomnianych w raporcie - szczególnie tych związanych z dzieleniem się informacjami i technologiami oraz wpływem na sektor komercyjny - było wcześniej wykorzystywanych przez USA do izolowania i powstrzymania Chin w obu sferach wojskowe i handlowej aktywności technologicznej. „USA mają już przewagę w kosmosie - prawie połowa z 320 wojskowych satelitów i tych podwójnego zastosowania działających na orbicie została wystrzelona przez USA” - wskazał w wypowiedzi dla South China Morning Post. „Rosja i Chiny są następne w kolejności - to, czego chce Waszyngton, to powiększenie dystansu od Chin i Rosji; zwłaszcza Chin, które zbliżają się do końca programu nawigacyjnego BeiDou” - stwierdził.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 68
bender
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 17:45

Piękne zdjęcie: zabytkowa rakieta Mercury w parku rakietowym Kennedy Space Center na Florydzie, a w tle start współczesnej rakiety (być może SpaceX z padu 39A).

Ukulele
wtorek, 23 czerwca 2020, 12:19

Tytułem wyjaśnienia. Mercury to nie rakieta. Ta nazywa się Atlas proszę nie mieszać pojęć. Co innego program co innego statek załogowy a co innego nosiciel. To tak jakby nie rozróżniać Falcona 9 od Crew Dragona.

bender
czwartek, 25 czerwca 2020, 21:21

Dzięki, masz oczywiście rację. Nadal fajna fotka :-)

Ukulele
wtorek, 23 czerwca 2020, 15:33

Przepraszam za pomyłkę to oczywiście Redstone

rlkit
niedziela, 21 czerwca 2020, 19:24

40 tys satelit MUSKA na pewno już ma zainstalowane urządzenia do inwigilacji.

Pentagram
sobota, 20 czerwca 2020, 21:34

Kosmiczny budżet PENTAGONU to 45 mld usd na 2020 Kongres wie że to ZA MAŁO na te wahadłowce teleskopy na podczerwień i REMOTE SPACE PROGRAM

droma
sobota, 20 czerwca 2020, 18:25

tylko sie cieszc bedzie czym i skad lutowac abr-k ,brawo usa ...

fadroma
niedziela, 21 czerwca 2020, 14:48

Piszesz o starej stodole w waszym PGR?

Jerzy
sobota, 20 czerwca 2020, 14:11

"Kto rządzi w kosmosie, ten rządzi na Ziemi" - dr J.Bartosiak ma rację. USA przegrywa wyścig technologiczny na wielu polach (np. bezpieczny "internet kwantowy", 5G/6G, AI w medycynie, biotechnologia, itd). Szansa dla USA jest opanowanie kosmosu i zablokowanie ekspansji innych potęg z jednej strony, a z drugiej jak najszybsze opracowanie prawdziwej sztucznej inteligencji, by poprzez wykładniczy postęp w rozwoju nauki i technologii, ponownie wrócić na pozycję lidera innowacji i nowoczesnych technologii. Gdy to połączy z blokadą dostępu do nowoczesnych technologii zachodu dla Chin i Rosji, to ma szansę już na stałe utrzymać przywództwo świata. Przy sztucznej inteligencji, przewaga gospodarcza Chin, czy ewentualnie potem Indii, będzie już bez znaczenia, bo luka będzie odrobiona i nadrobiona. To walka o władzę nad światem :-)

Muminek
niedziela, 21 czerwca 2020, 11:58

Człowieku zlituj się ... naprawdę Twoja znajomość świata jest równa zeru - lub temu co przekaże sputnik lub chińska agencja prasowa ?? może naucz się angielskiego i poczytaj prasę fachową ... własnie o AI, komputerach kwantowych i neuronowych, biotechnologii, mikroelektronice, robotyce ... to będziesz wiedział gdzie na świecie są czołowe ośrodki i firmy się tym zajmujące ...

Jerzy
niedziela, 21 czerwca 2020, 16:40

Muminku, dziecko drogie, z istnienia ośrodków nic jeszcze nie wynika. W tych ośrodkach muszą jeszcze pracować tęgie mózgi, czołowe ośrodki powinny być czempionami innowacji. Jak poświęcisz przynajmniej troszeczkę czasu na przybliżenie wiedzy z tego obszaru, to zrozumiesz, że twoja kpina jest świadectwem totalnej ignorancji w tym obszarze. Nie masz pojęcia o osiągnięciach chińskich ośrodków naukowych, bo gdybyś miał, to być takich głupot nie pisał. Poniżej w komentarzach jest trochę rozwinięcia tematu, poczytaj sobie. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale jest wiele celnych spostrzeżeń.

bender
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 17:51

Mówisz, że w Chinach pracują mózgi, a wszędzie indziej wątroby? Strasznie się sowieckim spieszy do ogłoszenia upadku Ameryki. Ale niedoczekanie wasze. Mają prezydenta kretyna, ale on kiedyś minie.

Łowca trolli
piątek, 26 czerwca 2020, 07:12

Czy na polityce międzynarodowej znasz się tak samo, jak na technice rakietowej? Pytanie z oczywistych względów ma charakter retoryczny... ;-)

Paszczak
niedziela, 21 czerwca 2020, 14:54

Ten Sputnik to jakiś wasz "syndrom"? Ty lodówkę otwierasz sam czy nie bo się boisz, że wyskoczy z niej Rosjanin czy Chińczyk?

bender
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 17:49

Klepanie o USA, że przegrywa technologiczny wyścig jest grubo na wyrost. Z kim USA ma ten wyścig przegrywać? Z Chinami? Z Japonią? Z Europą? Może nie mają takiej przewagi jak kilka dekad temu, ale są sporo do przodu.

sża
sobota, 20 czerwca 2020, 19:54

Panie Jerzy, to prawda, że USA jest supermocarstwem i dysponuje największą na świecie armią. To prawda, że ich kompleks przemysłowo-militarny jest w stanie wyprodukować najwymyślniejszą, wręcz futurystyczną broń. Ale jest też druga strona medalu - ta broń jest coraz droższa, coraz bardziej skomplikowana i co się z tym wiąże wymaga coraz więcej od obsługi i coraz więcej godzin serwisu i bywa z tego powodu coraz bardziej zawodna, lub kosztowna w eksploatacji. Ale nie tu leży największy problem USA. A tych problemów mają coraz więcej u siebie. Pomijam w tym miejscu ich wręcz gigantyczne zadłużenie, bo dolar robi za światowa walutę i do póki są chętni na ich obligacje, to mogą go drukować prawie bez ograniczeń. Prawdziwym problemem USA jest upadek amerykańskiego mitu "ziemi obiecanej", co dobitnie unaocznił kryzys związany z obecną epidemią. Bo po kilku miesiącach mają tam już przeszło 45 mln bezrobotnych, a do tego 27 mln obywateli, którzy nie są ubezpieczeni zdrowotnie i to w sytuacji gdy wyłącznie prywatna służba zdrowia jest horrendalnie droga. Ale to też nie jest największym problemem. Prawdziwym problemem jest upadek podstawy ich dobrobytu, czy klasy średniej, co było wynikiem polityki neoliberalnej i jej ostatniego stadium, czyli globalizmu. Ale jeszcze większy problem mają z porażką liberalnej polityki, polegającej na próbie stworzenia jednolitego multikulturowego społeczeństwa. Właśnie obecnie dobitnie widać, że ta inżynieria społeczna poniosła klęskę, co zarazem prowadzi do upadku mitu założycielskiego tego państwa, wykreowanym przez Anglosasów. Z tym, że ci, którzy obecnie obalają tam pomniki, praktycznie nie mają nic więcej do zaoferowania.