Kosmiczne śmieci

Studenci Politechniki Warszawskiej finalizują projekt nowego satelity

Wizualizacja PW-Sata3
Fot. Politechnika Warszawska

Studenci Politechniki Warszawskiej testują nowe sposoby rozwiązywania problemu kosmicznych śmieci. Blisko zakończenia jest projekt satelity PW-Sat3, który może znaleźć się na orbicie w 2024 r. Urządzenie dołączy do rodziny satelitów studentów Politechniki Warszawskiej, a jego zadaniem będzie sprawdzenie napędu, dzięki któremu satelita szybciej spłonie w atmosferze.

Według Magdaleny Mącik, koordynatorki PW-Sat3, najnowszy satelita to w dużej mierze kontynuacja zadań, które towarzyszyły twórcom poprzednich satelitów PW. Ma on testować rozwiązania przydatne w walce z kosmicznymi śmieciami, które stanowią coraz większe wyzwanie dla narodowych agencji kosmicznych i prywatnych przedsiębiorstw. Koordynatorka projektu zaznacza, że studenci dążą do tego, aby przyspieszyć deorbitację satelity, czyli jak najbardziej skrócić czas jego przebywania na orbicie, aby nie zaśmiecać jej, kiedy już satelita nie będzie potrzebny. W pracach nad nowym satelitą biorą udział członkowie Studenckiego Koła Astronautycznego na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej.

Magdalena Mącik twierdzi, że poprzednie satelity miały kolejno: ogon deorbitacyjny, żagiel, natomiast PW-Sat3 posiada napęd, dzięki któremu możliwe jest wykonanie kilku manewrów na orbicie. Po wykonaniu wszystkich eksperymentów pobocznych, na końcu nastąpi deorbitacja, czyli reszta paliwa zostanie zużyta, aby obniżyć orbitę i aby satelita mógł jak najszybciej spłonąć w atmosferze.

Czytaj też

Rozwiązaniem problemu kosmicznych śmieci może być przydatny dla małych satelitów, opracowany przez studentów PW napęd typu warm gas na butan, który umożliwi wykonanie manewrów podtrzymania orbity, a na końcu deorbitacji. Urządzenie będzie różnić się również od poprzednich wersji możliwością sterowania napędem wysyłając poszczególne komendy w odpowiednim momencie. Ponadto uczestnicy projektu będą używać własnoręcznie napisanych algorytmów. Studenci liczą, że PW-Sat3 będzie pierwszym polskim satelitą z zaprojektowanym od podstaw własnym napędem.

Satelita PW-Sat3 będzie również wyposażony w kamerę do wykonania zdjęć Ziemi, czujnik horyzontu, który pozwoli na określenie orientacji przestrzennej satelity z dużą dokładnością. Będzie też większy od poprzednich, uzyskując wymiary 10x10x30 cm. Koordynatorka wyjaśnia, że obecnie urządzenie jest w fazie testów środowiskowych i wytrzymałościowych satelity, a dokładnie jego modelu strukturalno-termicznego. To jeszcze nie jest finalna wersja, ale jedna z końcowych.

Czytaj też

Magdalena Mącik przewiduje wyniesienie satelity w 2024 r., natomiast nie zostało ustalone jeszcze jaka firma i rakieta nośna zabierze urządzenie w przestrzeń kosmiczną. Koszt całego projektu razem z wyniesieniem szacowany jest na 1,5 miliona PLN, a fundusze studenci pozyskali z uczelni, Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz firm, z którymi współpracują przy budowie satelity. Koordynatorka podkreśla, że podczas budowy satelitów powstają prace naukowe, które są publikowane i prezentowane na konferencjach naukowych. Dla studentów to też niezwykle cenne doświadczenie.

Najnowszy projekt studentów Politechniki Warszawskiej poprzedzają inne prace o podobnym celu. W lutym 2012 r. na orbicie został umieszczony pierwszy polski satelita PW-Sat, czyli obiekt typu CubeSat 1U. Jego misję kontynuował, wystrzelony w 2018 roku, PW-Sat2.

Czytaj też

Kwestia kosmicznych śmieci pozostaje nierozwiązanym problemem dla całej branży kosmicznej. Obiekty, które po zakończeniu własnej misji pozostają na orbicie zagrażają bowiem innym, czynnym satelitom lub astronautom na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, ponieważ nie można już nimi sterować. Nawet PW-Sat2, będący zaledwie nanosatelitą, w trakcie zaledwie 20 dni był zagrożony zderzeniem. Tego typu sytuacje dla większych satelitów występują znacznie częściej. Europejska Agencja Kosmiczna szacuje, że na orbicie okołoziemskiej pod koniec 2017 roku pozostawało niemal 20 tys. śmieci o łącznej masie ponad 8 tys. ton, nad którymi nie ma żadnej kontroli.

Źródło:
PAP

Komentarze