- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
USA nieprzygotowane na rosyjską eskalację w kosmosie?
Założenie, że Moskwa nie zaryzykuje eskalacji nuklearnej w kosmosie, może okazać się jednym z najgroźniejszych błędów zachodniego odstraszania.
Taki wniosek płynie z najnowszego raportu Atlantic Council pt. „Countering Russian Escalation in Space” autorstwa Johna J. Kleina i Clementine G. Starling Daniels. Autorzy alarmują, że obecna polityka obronna Waszyngtonu dotycząca przestrzeni kosmicznej nie jest ani przystosowana, by odpowiedzieć na rosnące rosyjskie zagrożenie, ani dostatecznie uwzględniająca gotowości Moskwy do eskalacji w tej domenie, włącznie z użyciem broni masowego rażenia.
Autorzy oceniają, że Rosja przed lub w trakcie konfliktu z państwami zachodnimi mogłaby realnie rozważać użycie broni nuklearnej w kosmosie. Detonacja takiego ładunku miałaby katastrofalne skutki: impuls elektromagnetyczny mógłby niemal natychmiast zneutralizować dużą część satelitów na danej wysokości orbitalnej, a wytworzone sztuczne pasy radiacyjne mogłyby wyłączyć je z użytku na tygodnie, a nawet miesiące.
Eskalować w kosmosie, by deeskalować na Ziemi
Realność takiego zagrożenia wynika z aktualnej rosyjskiej doktryny odstraszania oraz rozwijanych przez nią zdolności antysatelitarnych (ASAT). Kieruje nimi zgoła odmienna od zachodniej rosyjska kultura strategiczna, która postrzega samą eskalację jako narzędzie odstraszania i wymuszania zakończenia konfliktu na warunkach „akceptowalnych dla Rosji” (logika „eskalacji, by deeskalować”). Stąd Moskwa szuka u rywali pięt Achillesowych — tzw. asymetrii — które pozwolą zadać im „nieakceptowalne straty”, na tyle dotkliwe, by byli bardziej skłonni do koncesji niż do podjęcia walki i dalszej eskalacji.
Z tego punktu widzenia o wiele łatwiej zrozumieć, dlaczego kosmos jest dla Rosji szczególnie atrakcyjną domeną takiego działania. Relatywnie niewielkim nakładem daje on nieproporcjonalną szansę na sparaliżowanie zachodnich zdolności militarnych na Ziemi, a także na wywołanie chaosu i strachu w społeczeństwach. Taki atak może zatem zwiększyć presję polityczną i skłonić przywództwo do deeskalacji oraz koncesji.
Rosyjskie prace nad nuklearną bronią antysatelitarną
W ostatnich latach rosyjskie prace nad odpowiednimi zdolnościami ASAT przeszły od sfery spekulacji do powszechnego konsensusu. Na początku 2024 roku administracja Joe Bidena potwierdziła doniesienia, że Moskwa rozwija nuklearną zdolność antysatelitarną (nuclear ASAT capability). Autorzy raportu wskazują jako potencjalną platformę tego programu rakietę antysatelitarną A-235 „Nudol”, zwracając uwagę na cechy konstrukcyjne typowe dla przenoszenia ładunku jądrowego.
Satelity są kolejnym środkiem przenoszenia głowic nuklearnych, który może być rozważany przez Rosję. Świadczy o tym przypadek satelity Cosmos 2553, wystrzelonej w lutym 2022 roku na nietypową, rzadko wykorzystywaną orbitę o podwyższonym poziomie promieniowania. Amerykańskie służby podejrzewały, że misja ta mogła mieć na celu testowanie technologii istotnych z punktu widzenia przenoszenia broni jądrowej, a na jej pokładzie miała znajdować się atrapa takiego ładunku.
Wiarygodności tym doniesieniom dodaje rosyjskie weto z kwietnia 2024 r. wobec projektu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, przedstawionego przez USA i Japonię w odpowiedzi na powyższe informacje. Rezolucja miała na celu potwierdzenie zobowiązań wynikających z Traktatu o Przestrzeni Kosmicznej z 1967 r., w szczególności zakazu rozmieszczania broni jądrowej na orbicie.
Rosyjskie zdolności ASAT generujące szczątki orbitalne
Przy tym raport podkreśla, że Rosja wcale nie musi sięgać po „broń ostateczną”, aby zadać Zachodowi poważne straty. Bardziej prawdopodobne jest, że w pierwszej kolejności Kreml wykorzystałby konwencjonalne środki znajdujące się niżej na drabinie eskalacyjnej. W tym kontekście autorzy wskazują na już operacyjne rosyjskie zdolności antysatelitarne generujące szczątki orbitalne (debris-generating ASAT capabilities).
Taką zdolność oferuje wspomniana już rakieta antysatelitarna A-235 „Nudol”, startująca z ziemi i zdolna do niszczenia satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej. Jej test z listopada 2021 roku, zakończony zestrzeleniem własnego satelity, wygenerował ponad 1800 większych fragmentów orbitalnych oraz setki tysięcy mniejszych odłamków.
Z tego powodu użycie przez Rosję tej broni na większą skalę przeciwko zachodnim satelitom mogłoby przynieść skutki porównywalne z detonacją ładunku jądrowego. Wytworzone w konsekwencji ataków niepoliczalne ilości odłamków mogłyby niszczyć kolejne satelity, a nawet wyłączać z użytku najbardziej zaśmiecone rejony orbity, zgodnie z tzw. efektem Kesslera. Dałoby to Kremlowi długotrwały efekt strategiczny bez konieczności ciągłych uderzeń.
W takim scenariuszu ofiarami odłamków byłyby również rosyjskie satelity, lecz to zachodnie, rozbudowane konstelacje i wynikające z nich zdolności ucierpiałyby najbardziej. Świadoma tej asymetrii Moskwa mogłaby dokonać jednego demonstracyjnego zestrzelenia w trakcie kryzysu, a następnie straszyć zmasowanymi atakami, by wymusić swoje żądania na zachodnich państwach.
Rosyjska wojna hybrydowa w kosmosie: testowanie granic
Raport przestrzega, że Kreml postrzega zachodnie komercyjne systemy satelitarne jako cele ataków na równi z ich wojskowymi i rządowymi odpowiednikami. Wynika to z ich podwójnego zastosowania, czego najbardziej wymownym przykładem jest konstelacja Starlink.
Rosja rozwija szereg zdolności przeciwko kosmicznym systemom komercyjnym, które w swojej naturze są mniej eskalacyjne już dziś stosowane zarówno w wojnie hybrydowej przeciwko Zachodowi, jak i na Ukrainie. Moskwa w szczególności upodobała sobie ataki w domenie cybernetycznej i elektronicznej, przez które może skutecznie paraliżować i zakłócać działanie infrastruktury naziemnej.
Równocześnie Rosja nasiliła operacje zbliżania do zachodnich satelitów na orbicie (rendezvous and proximity operations). Ich obecnym celem jest przede wszystkim zbieranie danych wywiadowczych, lecz takie manewry demonstrują również potencjał do działań ofensywnych — od kinetycznego uszkodzenia satelity po ingerencję w jego komunikację.
Autorzy ostrzegają, że takie podprogowe, hybrydowe działania służą Rosji do nieustannego testowania granic tego, jak daleko może się posunąć w kosmosie, nie prowokując zdecydowanej reakcji Zachodu. Jednocześnie ataki hybrydowe pozwalają Moskwie identyfikować kolejne słabe punkty i luki w systemach, które mogą zostać wykorzystane w przyszłości.
Odstraszanie Rosji w kosmosie a błąd lustrzanego myślenia
Obecna amerykańska doktryna kosmiczna zakłada, że groźba zadania Rosji wysokich kosztów zadziała odstraszająco, ponieważ w zachodnim sposobie myślenia takie koszty skłaniają do powściągliwości. Autorzy raportu kwestionują jednak to założenie, wskazując na popularny błąd lustrzanego myślenia (mirror imaging): zakładamy, że przeciwnik zareaguje na nasze działania tak, jak my zareagowalibyśmy na jego miejscu. W rzeczywistości — ze względu na odmienne uwarunkowania historyczne, kulturowe i polityczne — rosyjskie elity są znacznie bardziej odporne na ponoszenie kosztów i traktują je jako element kalkulacji strategicznej, a nie czynnik automatycznie zniechęcający do eskalacji.
Autorzy raportu kwestionują również zachodnią zdolność do zadania Rosji na tyle wysokich kosztów, by skłonić ją do ustępstw w trakcie konfrontacji — nie dlatego, że Zachód nie dysponuje odpowiednimi środkami, lecz dlatego, że może brakować woli ich użycia. Zachodnia moralność, koncepcja sprawiedliwej wojny i przywiązanie do prawa humanitarnego mają według nich stanowić kulturową blokadę wobec wystarczająco silnych działań przymuszających i wyprzedzających. Co więcej, podobne przekonanie podzielają sami Rosjanie, wierząc, że Zachód nie będzie w stanie „pójść na całość” w razie konfrontacji, co ma ich tylko zachęcać do eskalacji.
Te dwie obserwacje prowadzą autorów do zakwestionowania obecnej amerykańskiej doktryny odstraszania w domenie kosmicznej, opartej na odstraszaniu przez zadawanie kosztów (cost imposition) oraz rozwijanych w jej ramach zdolnościach. Sugerują oni, że zamiast straszenia potężnym odwetem — w który Rosjanie mogą wątpić i którego koszty mogą być gotowi przyjąć — Stany Zjednoczone i ich sojusznicy powinni skoncentrować się na odstraszaniu przez odmowę korzyści (deterrence by denial of benefit), czyli na pokazaniu Moskwie, że nawet jeśli dokona ataku w kosmosie, nie osiągnie w ten sposób zakładanych celów.
Budowanie odporności i aktywnej obrony
W praktyce ma to oznaczać rozwój odporności i środków aktywnej obrony (resilience and active defense measures). W przypadku zagrożenia związanego z bronią jądrową raport postuluje pozyskanie zdolności jego neutralizacji jeszcze przed startem lub w trakcie wynoszenia na orbitę poprzez obronę przeciwrakietową, działania sił naziemnych oraz operacje cybernetyczne. Jednym z pomysłów jest wykorzystanie w tym celu możliwości i infrastruktury rozwijanej w ramach Złotej Kopuły (Golden Dome), czyli amerykańskiej tarczy antyrakietowej.
Miałoby to zostać podparte amerykańskimi deklaracjami gotowości do działań prewencyjnych w razie bezpośredniego i natychmiastowego zagrożenia, tak aby zwiększyć wiarygodność odstraszania. Autorzy dostrzegają też ważną rolę działań zapewniających i uspokajających (assurance and reassurance) wobec Chin i Indii w zakresie defensywnej natury tych kroków, przy równoczesnej próbie wykorzystania wpływu tych państw na Moskwę do powstrzymywania eskalacji.
Jeśli jednak wysiłki te miałyby zawieść, autorzy podkreślają znaczenie zapewnienia odpornej architektury kosmicznej na potrzeby funkcjonowania kluczowych systemów w warunkach ataku. Według nich zbudowanie takiej odporności wymaga inwestycji w zdezagregowane i zdywersyfikowane systemy kosmiczne, w których zdolności są rozproszone pomiędzy wieloma satelitami, orbitami i platformami. Dzięki temu poszczególne elementy mogą przejmować swoje zadania w razie strat lub uszkodzeń.
Tak samo ważne jest dla autorów dalsze wspieranie bazy przemysłowej zdolnej do masowej produkcji zaawansowanych satelitów komercyjnych, która w razie potrzeby mogłaby zostać wykorzystana również do celów militarnych. Zdolności te muszą iść w parze z możliwością szybkich i częstych startów rakiet z wielu lokalizacji, co łącznie ma zapewnić sprawną odbudowę konstelacji.
Wnioski dla Europy i Polski: odporność zamiast złudzeń
Raport zawiera śmiałe tezy i rekomendacje, dlatego warto obserwować, czy przełożą się one na realne korekty amerykańskiej strategii odstraszania Rosji w kosmosie. Sojusznicy USA – zwłaszcza Europejczycy, w tym Polska – również powinni wziąć jego wnioski pod uwagę. Europejska strategia kosmiczna z 2022 r. w dużej mierze już wpisuje się w logikę odstraszania przez odmowę korzyści, stawiając na odporność i autonomię.
Problem w tym, że europejscy decydenci – kierowani lustrzanym myśleniem – mogą uznawać scenariusz rosyjskiej eskalacji w kosmosie (w szczególności nuklearnej lub generującej szczątki) za jeszcze mniej prawdopodobny niż Amerykanie i dlatego nie przygotowywać się na niego systemowo. Tymczasem rozpoznanie tej ewentualności i wspólne budowanie europejskiej odporności mogłoby wprost czerpać z propozycji przedstawionych w raporcie.
Na bardziej ograniczonym krajowym podwórku powinniśmy zadbać, by kluczowe polskie satelity były zabezpieczone na wypadek podwyższonego promieniowania oraz miały realną zdolność manewrowania na orbicie, a w razie potrzeby także jej zmiany. Jakkolwiek abstrakcyjnie nuklearny atak na orbicie może brzmieć, rosyjskie myślenie i rozwijane zdolności sprawiają, że zarówno jego odstraszanie, jak i przygotowanie „na dzień po” stają się koniecznością.