Jim Bridenstine oficjalnie nowym szefem NASA

23 kwietnia 2018, 11:03
Bridestine
Fot. Ze zbiorów Kongresu USA.

Amerykański senat po blisko siedmiu miesiącach zdołał w końcu zatwierdzić nominację nowego szefa NASA. Jim Bridenstine wygrał zaledwie jednym głosem. Jest to pierwszy przypadek, gdy nominacja na to stanowisko wzbudziła takie kontrowersje polityczne.

Głosowano według ścisłej dyscypliny partyjnej, a i tak nie obyło się bez nerwów. Ostateczny stosunek głosów wyniósł 50-49 (John McCain nie stawił się z powodów zdrowotnych). Nominowanemu przez prezydenta Donalda Trumpa kandydatowi sprzeciwiali się wszyscy senatorowie demokratyczni i niezrzeszeni, twierdząc, że Bridenstine’owi brakuje należytego doświadczenia branżowego, jego kandydatura jest wyłącznie polityczna, a nadto kwestionował on w przeszłości realność zmian klimatycznych.

NASA od początku kadencji Donalda Trumpa boryka się z impasem politycznym dotyczącym obsady czołowego stanowiska. Obowiązki szefa Agencji pełnił od stycznia 2017 r. Robert Lightfoot. 15 miesięcy w roli p.o. to zdecydowany rekord historyczny. Lightfoot ogłosił niedawno chęć odejścia wraz z końcem kwietnia, co prawdopodobnie przyśpieszyło senackie głosowanie i uspokoiło ostatnie przepychanki polityczne wewnątrz obozu republikańskiego.

42-letni Bridenstine to były pilot U.S. Navy z ponad 1900 wylatanych godzin na koncie. Od 2012 roku zasiada w Izbie Reprezentantów z ramienia partii republikańskiej jako przedstawiciel stanu Oklahoma, uczestnicząc w pracach dwóch komisji IR: Sił Zbrojnych oraz Nauki, Kosmosu i Technologii. Jako kongresmen jest też pierwszym zawodowym politykiem na stanowisku szefa NASA, choć przed zaprzysiężeniem musi złożyć mandat.

Z uwagi na fakt nominacji przez Donalda Trumpa, można przewidywać, że Bridenstine poprze linię polityki kosmicznej obecnej administracji. Mowa jest w niej m.in. o zakończeniu wsparcia finansowego projektu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do roku 2025 oraz dalszym wspieraniu działalności komercyjnej na niskiej orbicie okołoziemskiej, tak aby federalna NASA mogła skoncentrować się na powrocie na Księżyc i planowaniu ekspedycji marsjańskiej.

KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Gall Anonim
wtorek, 24 kwietnia 2018, 11:38

Nominacja polityczna osoby, która nie ma doświadczenia zawodowego na stanowisko Administratora NASA, jak poprzednicy, nie wydaje się być dobrym prognostykiem na przyszłość Agencji. Słusznym się za to wydaje obecny kierunek polityki kosmicznej USA wprowadzający większy udział podmiotów komercyjnych w przedsięwzięciach na orbitach bliskich Ziemi.

Wyważony
poniedziałek, 23 kwietnia 2018, 17:43

Brawo, takiego podejścia nam potrzeba