Systemy Nośne

Trzeci lot giganta. Stratolaunch coraz bliżej testów z hipersonicznym prototypem

Fot. Stratolaunch [stratolaunch.com]

Największy pod względem rozpiętości skrzydeł samolot świata po raz trzeci wzniósł się w powietrze. Podczas kilkugodzinnego lotu sprawdzono działanie systemów pokładowych i kluczowych podzespołów, m.in. podwozia, dając zielone światło do dalszych, częstszych testów w locie - już z zaangażowaniem zalążka rozwijanego hipersonicznego systemu Talon. Wczesna wersja podwieszanego pojazdu rakietowego ma być rozwijana z myślą m.in. o wojskowych użytkownikach. Docelowo wskazuje się, że hipersoniczny bezzałogowy pojazd będzie mógł służyć do prowadzenia zwiadu i rozpoznania z wyższych warstw ziemskiej atmosfery.

Przedsiębiorstwo Stratolaunch przeprowadziło pomyślnie trzeci lot testowy sześciosilnikowego dwukadłubowca Roc w poniedziałek 16 stycznia br. Sprawdzian rozpoczął się o godzinie 8:47 czasu pacyficznego (17:47 czasu polskiego - CET) i trwał przez następne 4 godziny 23 minuty nad pustynią Mojave. Samolot osiągnął wysokość ponad 7 tys. metrów, poruszając się z prędkością 333 km/h. Firma zapowiedziała, że po sukcesie z testem maszyny (a tym razem skupiono się na ocenie osiągów statku powietrznego i działaniu podwozia w sytuacjach awaryjnych) zespół Stratolaunch przejdzie do kolejnych, już z użyciem wczesnych wersji hipersonicznego bezzałogowca Talon.

Poprzednie dwa loty imponującego dwukadłubowca miały miejsce w kwietniu 2019 i 2021 roku, z czego debiut odbył się po trwającej niekrótki czas kampanii testowej polegającej między innymi na rozpędzaniu dwupłatowca na płycie lotniska. Sprawdzano wtedy układ napędowy, sterowania oraz systemy hamulcowe.

Czytaj też

Przedsiębiorstwo Stratolaunch dąży do przeprowadzenia połączonych testów z hipersonicznym bezzałogowym pojazdem o napędzie rakietowym Talon-A jeszcze w 2022 roku - z kolei rok później ma być możliwe zaprezentowanie zaawansowanego rozwiązania instytucjom rządowym i wojskowym. Najpierw doszłoby do testów z udziałem dwóch prototypów: TA-0 i TA-1. Pierwszy z nich byłby identyczny pod kątem gabarytowo-masowym, jednakże bez jednostki napędowej - służyłby tylko do testu zrzutu pojazdu.

Dopiero druga wersja wyposażona byłaby w silnik rakietowy, doprowadzając do pierwszego testu hipersonicznego jeszcze w bieżącym roku. Docelowo suborbitalny pojazd Talon, poruszający się z prędkością do 5-6 Ma (6125 km/h-7350 km/h), byłby modyfikowalną (w zależności od upodobań klienta) platformą, w której można byłoby zainstalować aparaturę np. służącą do prowadzenia rozpoznania nad terytorium wroga, co miałoby stanowić zdecydowanie tańszą alternatywę dla używanych już orbitalnych systemów satelitarnych. Poza zastosowaniami typowo militarnymi niewykluczone byłoby instalowanie w systemach Talon instrumentów badawczo-pomiarowych, co z kolei otworzyłoby drogę do pozyskania klientów z cywilnych dziedzin i branż.

Roc wyróżnia się dwukadłubową konstrukcją i rekordową spośród wszystkich dotychczasowych płatowców rozpiętością skrzydeł - wynoszącą 117 m. Wysokość ogona maszyny wynosi natomiast 15 m. Statek porusza się po ziemi na 28 kołach. Masa pojazdu wynosi 227 ton, zaś po całkowitym napełnieniu jego sześciu zbiorników na paliwo i doczepieniu maksymalnego dopuszczalnego ładunku wartość ta wzrasta do 590 ton. Samolot jest napędzany sześcioma silnikami Pratt & Whitney PW4056.

Czytaj też

Warto dodać, że w pierwotnych planach samolot Roc miał służyć jako powietrzna platforma do transportu podwieszanych rakiet z ładunkami satelitarnymi, a nawet miniaturowych wahadłowców - rozważano także możliwość przenoszenia zmodyfikowanej rakiety Falcon, a później systemów nośnych Northrop Grumman Pegasus XL. Przed zmianą właściciela Stratolaunch zamierzał opracować własny miniaturowy wahadłowiec kosmiczny w celu przeprowadzania załogowych orbitalnych lotów, np. w ramach turystyki kosmicznej lub na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

Firma Stratolaunch założona została w 2011 roku i przez wiele lat była związana ze współzałożycielem Microsoftu, nieżyjącym już Paulem Allenem. Jej zamysłem było opracowanie nowatorskiego, niezależnego od warunków pogodowych i lokalizacji kosmodromu na Ziemi, tańszego sposobu na wystrzeliwanie rakiet orbitalnych poprzez użycie gigantycznego samolotu-matki, zdolnego do wynoszenia podwieszanej rakiety na wysokość około 11 kilometrów. Tam następowałaby separacja i odpalenie pojazdu wtórnego z ładunkiem satelitarnym. W tym miejscu warto nadmienić, że z niemal identycznego sposobu korzysta spółka Richarda Bransona Virgin Orbit, jednakże do tego celu przedsiębiorstwo używa znacznie mniejszego zmodyfikowanego Boeinga 747.

Po spektakularnym dziewiczym locie dwukadłubowca dla firmy Stratolaunch nadszedł jednak czas kryzysu, skutkującego zmianą właściciela i koncepcji działania - po Vulcan Inc. działalność Stratolaunch przeszła pod skrzydła Cerberus Capital Management. Ta decyzja była podyktowana złymi warunkami finansowymi i groźbą bankructwa całej spółki Vulcan, która po śmierci Paula Allena zaczęła popadać w kłopoty finansowe.

Jednocześnie w mediach spekulowano o możliwości zakupu gigantycznego samolotu przez spółkę Virgin Orbit, jednakże informacja ta się nie potwierdziła. Po zmianie właściciela Stratolaunch zapowiedziało, że firma będzie celowała w klientów rządowych, mając na myśli również siły zbrojne USA, oferując użytkownikowi końcowemu mobilną i stosunkowo tanią platformę startową. Jednakże należy zaznaczyć, że pomimo dość optymistycznych słów nowego kierownictwa i zapowiedzi comiesięcznych lotów giganta, rozwój Stratolaunch posuwa się powoli - w ciągu niespełna dwóch lat odbyły się tylko dwa loty. Może do świadczyć o nadal niezbyt dobrej sytuacji finansowej wewnątrz firmy - zwłaszcza, że obecny start miał także na celu utrzymanie przy sobie inwestorów.

Czytaj też

Komentarze