Statki Kosmiczne

Chiński autonomiczny wahadłowiec "coś" wypuścił na orbicie

Zdjęcie podglądowe
Fot. NASA via Unsplash

Od chińskiego tajnego wahadłowca odłączył się tajemniczy ładunek o nieznanym przeznaczeniu. Wcześniej raportowano podwyższenie orbity głównego pojazdu. Teraz, gdy oba sztuczne satelity Ziemi są uważnie śledzone przez Siły Kosmiczne USA, pojawia się pytanie - jaki będzie następny krok w wykonaniu pekińskiego rządu i chińskiej armii.

Jak donoszą media oraz obserwatorzy przestrzeni kosmicznej, chiński wahadłowiec w ostatnich dniach odrzucił (lub wypuścił z ładowni, jeżeli taka istnieje) tajemniczy ładunek. Zanim do tego doszło, portal Space News zauważył, że w październiku br. prom podniósł znacząco orbitę z 346x593 km na perygeum o wysokości 597 km i apogeum na poziomie 608 km, przy nachyleniu równym 49 stopni. Wracając do tajemniczego satelity, 18. Eskadra Obrony Przestrzeni Kosmicznej Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych potwierdziła, że od pojazdu odłączył się bliżej nieokreślony obiekt (Obiekt J) o numerze NORAD 54218 (nadano także numerację COSPAR: 2022-093J). Według analityków ładunek rozdzielił się od rakietoplanu pomiędzy 24 a 31 października br.

Pomimo wielu niejasności można domniemywać, że tajemniczy obiekt jest mikro bądź nanosatelitą demonstracyjnym. Może on w ograniczonym stopniu robić pomiary przestrzeni kosmicznej wokół pojazdu-matki, bądź rejestrować i przekazywać dane obrazowe. Nie jest również wykluczone, że satelita może być niczym innym jak modułem serwisowym wahadłowca. Zdaniem obserwatorów oznaczałoby to oraz wskazywałoby na nadchodzący moment ponownego wejścia promu w ziemską atmosferę i lądowania w bazie, najpewniej Lob-Nor w Sinciangu, czyli tam, gdzie lądował pierwszy z chińskich pojazdów kosmicznych wielokrotnego użytku.

Czytaj też

Istnieją przypuszczenia mówiące o tym, że omawiany wahadłowiec znajduje się w przestrzeni kosmicznej od początku sierpnia bieżącego roku. 4 dm pojazd nośny Chang Zheng 2F wraz z innymi satelitami wyniósł rakietoplan wielokrotnego użytku. Jak wówczas pisaliśmy, chińskie władze podały do wiadomości, że testowy statek kosmiczny po spędzeniu określonego czasu w przestrzeni kosmicznej powróci na Ziemię lądując na wyznaczonym lotnisku, co może niebawem nastąpić ze względu na znaczny okres przebywania promu w kosmosie. Ze względu na tajny charakter misji nie zostały opublikowane szczegółowe informacje na temat pojazdu.

Jak wiemy, nie była to pierwsza bezzałogowa misja promowa. We wrześniu 2020 r. Chiny wykonały start zaliczany również do owej kategorii. Co ciekawsze, podczas pierwszej misji także doszło do wypuszczenia w przestrzeń kosmiczną niewielkiego ładunku. Ze względu na brak jakichkolwiek informacji na temat rzekomego urządzenia nie można było z całą pewnością stwierdzić, czy działając samodzielnie (tj. niezależnie od wahadłowca) satelita był sprawny, a jeśli tak, to jakie zadania mógł wykonywać. Po dwóch latach orbitowania prom powrócił na Ziemię.

Czytaj też

Co ciekawsze, przypuszczenia dotyczące wyglądu tajnego promu wskazują na wysokie podobieństwo do amerykańskich konstrukcji, w szczególności do wahadłowców X-37B. Przechodząc do tego pojazdu, to przypomnijmy, że X-37B to autonomiczny statek kosmiczny wielokrotnego użytku produkcji Boeinga, przystosowany do wykonywania długotrwałych misji, które mogą jednorazowo przebiegać w czasie do dwóch lat.

Jak też pisaliśmy wielokrotnie, Siły Powietrzne USA przez dekadę utrzymywały rozwój X-37B w tajemnicy. Obecnie jednak, w związku z coraz to narastającą promocją US Space Force jako rodzaju sił zbrojnych, zdolnego do szybkiego reagowania w przestrzeni kosmicznej, miniaturowy prom jest coraz bardziej otwarcie prezentowany jako symbol amerykańskiej dominacji w przestrzeni kosmicznej. Ujęcia pokazujące X-37B jako arsenał USSF znalazły się swego czasu w filmie rekrutacyjnym najnowszej formacji. Stwierdzono wówczas, że X-37B jest dobrem, którym należy się chwalić i z którym amerykańska opinia publiczna powinna się zapoznać.

Czytaj też

Komentarze