Udane wyniesienie satelity i powrót głównego segmentu Falcona 9

19 grudnia 2019, 17:06
49235137056_f42f19f728_k
Fot. SpaceX [spacex.com]

We wtorek 17 grudnia br. nad ranem polskiego czasu system nośny Falcon 9 wykonał kolejną, jedenastą w tym roku udaną operację dostarczenia na orbitę ładunku satelitarnego. Na szczycie rakiety znalazł się ciężki instrument telekomunikacyjny JCSAT-18/Kacific1 o masie blisko 7 ton. Częściowym powodzeniem zakończyła się też próba odzyskania zdatnych do tego komponentów systemu nośnego.

Odpalenie podstawowej rakiety firmy SpaceX nastąpiło ok. godz. 1:10 nad ranem we wtorek 17 grudnia br. Ładunek Falcona 9 stanowił ciężki satelita telekomunikacyjny JCSAT-18/Kacific1 - instrument stworzony dla azjatyckich operatorów z Singapuru (Kacific Broadband Satellites) i Japonii (SKY Perfect JSAT) przez koncern Boeing. Ma zapewniać dostęp do usług telefonicznych i internetowych na terenie Azji i Pacyfiku.

Misja Falcona 9 umożliwiła wprowadzenie obiektu na docelową geosynchroniczną orbitę transferową. Satelita, dysponujący masą niemal 7 ton, osiągnie końcową pozycję na orbicie geostacjonarnej już dzięki własnemu napędowi. Po skalibrowaniu ma zostać włączony do użytku w jeszcze w pierwszym kwartale 2020 roku i będzie mógł działać przez dalsze 15 lat.

Rakieta Falcon 9 wyruszyła w swoją 11. w tym roku misję ze stanowiska SLC-40 w bazie Cape Canaveral na Florydzie. Do jej przeprowadzenia wykorzystano używany wcześniej już dwukrotnie segment główny rakiety. Wcześniej umożliwił on przeprowadzenie misji CRS-17 w maju oraz CRS-18 w lipcu 2019 roku. Dzięki temu rozpatrywany stopień rakietowy jest już piątym takim segmentem Falcona 9, który wykonał co najmniej trzy loty. W tym konkretnym przypadku również udało się mu bezpiecznie wylądować (na barce oceanicznej Of Course I Still Love You - OCISLY), więc będzie mógł być dalej wykorzystywany.

Nie udało się natomiast bezpiecznie zebrać elementów osłony aerodynamicznej szczytu rakiety - jej fragmenty wpadły bezpośrednio do oceanu, choć próbowano je przechwycić z wykorzystaniem siatek rozwieszonych na barkach Ms. Tree oraz Ms. Chief. Według komunikatów SpaceX, próba była bliska powodzenia, choć ostatecznie skutek był inny. Technicy SpaceX wydobyli jednakże części pokrywy z Atlantyku, oceniając je wstępnie jako zdatne do przeprowadzenia kolejnej misji.

Każda z połówek wyposażona jest we własny niewielki silnik hamujący, spadochron i systemy naprowadzania, które mają ułatwić ich bezpieczny powrót. Wcześniej SpaceX odnosił już sukcesy w przechwytywaniu części "owiewki", choć było to jedynie wyłapywanie części układu przez pojedynczy statek, a nie tandem Ms. Tree i Ms. Chief.

Jak wyliczał kiedyś Elon Musk, utrata osłony aerodynamicznej generuje straty porównywalne z wyrzuceniem do oceanu "sześciu milionów dolarów na palecie". Stąd wypracowanie metody ich odzyskiwania jest traktowane jako jeden z priorytetów w misjach SpaceX.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
AB
poniedziałek, 30 grudnia 2019, 20:58

Za to dlaczego rustrolle szalej jest oczywiste. Pożar Kuzniecowa, śmigłowce z najnowszą awioniką spadające, ich super myśliwiec robiący dziurę w w ziemi. stagnacja w przemyśle kosmicznym. No faktycznie, biedny rusofil, ma mnóstwo powodów do frustracji.

Ala
niedziela, 29 grudnia 2019, 21:54

Znowu ustrolle szaleją? Ale ktoś wie dlaczego?

AB
piątek, 27 grudnia 2019, 16:17

Po prostu Sojuz zostanie na kopach wyniesiony z Kourou. W miarę utraty komercyjnych zleceń na rzecz Space X, a w przyszłości Blue Origin, Europa będzie musiała wydać sporo forsy na dopłaty własnej rakiety (bo niezależność), zatem po finansować Rosyjskiego konkurenta?

Davien
piątek, 27 grudnia 2019, 16:00

Panie AB ale np Ariane VI będzie i tak tańsza od Sojuzów co oznacza kolejne potęzne kłopoty Roskosmosu. A Angara to na razie taki Yeti i ciekawe czy nim pozostanie.

AB
czwartek, 26 grudnia 2019, 18:21

Angara? A to w ogóle jeszcze żyje? A zresztą jeśli nawet, to modułowa rakieta już powstaje i jest nią europejska Ariane VI, gdzie stało paliwowe dopalacze (dwa lub cztery) będą zarazem pełnoprawnymi pierwszymi stopniami małej europejskiej rakiety Vega. Niestety, nawet pomimo swej modułowości i obcinania kosztów poprzez druk elementów silnika Ariane VI nie jest w stanie komercyjnie rywalizować z odzyskiwanym, choćby tylko nawet częściowo, Falconem 9.