Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kongres poszuka winnych ograniczenia Starshielda dla Ukrainy

kongres usa
Autor. JessicaRodriguezRivas/Wikimedia Commons/CC4.0

Amerykańscy kongresmeni wzywają do wszczęcia śledztwa w sprawie ograniczenia możliwości systemu Starshield dla Ukrainy, podczas gdy zarówno Biały Dom, jak i SpaceX zaprzeczają swojemu udziałowi w podjęciu tej decyzji.

Reklama

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęło się poszukiwanie odpowiedzialnych za ograniczenie zdolności wojskowej wersji Starlinka, znanej jako Starshield. Głosy o konieczności wskazania i rozliczenia winnych pojawiają się po obu stronach politycznej barykady.

W poniedziałek 19 października trzech senatorów z obu partii wystosowało list do SpaceX, domagając się wyjaśnień w sprawie „niedawnych, nieoczekiwanych i zagrażających życiu ograniczeń w dostępie do technologii Starlink i Starshield, zgłaszanych przez ukraińskich wojskowych”. Senatorowie chcą ustalić, czy SpaceX miało jakikolwiek udział w ograniczeniu Ukrainie dostępu do systemu Starshield, a także jaką rolę firma odgrywa w zapewnianiu jej dostępu do tej technologii.

Twarde stanowisko przyjął także republikański kongresmen Brian Fitzpatrick, współprzewodniczący grupy kongresmenów wspierających Ukrainę (Ukraine Caucus), który, podobnie jak wielu innych republikanów, dystansuje się od obecnej polityki Trumpa wobec Rosji. Zapowiedział on m.in. publiczne przesłuchania w Kongresie oraz „natychmiastowe, surowe i dotkliwe cięcia budżetowe wobec każdej odpowiedzialnej agencji lub jej szefa”.

Reklama

Sam Elon Musk odżegnuje się od jakiejkolwiek odpowiedzialności, wskazując, że system Starshield znajduje się pod faktyczną kontrolą amerykańskiego wojska, a nie jego dostawcy, SpaceX. We wpisie na platformie X z 14 października podkreślał, że „wszelkie ograniczenia prędkości lub sposobu wykorzystania są ustalane przez amerykańskie wojsko, a ostatecznie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych”.

Prezydent Donald Trump również zdjął odpowiedzialność zarówno z siebie, jak i z Muska. Zapytany o tę kwestię przez dziennikarzy odparł: „Cóż, nie wiem, czy ktokolwiek to zrobił, ponieważ nie byłem to ja i nie sądzę, żeby był to Elon”. Tę wersję wydarzeń potwierdził później również sekretarz stanu Marco Rubio.

Jeśli ich słowa okazałyby się prawdą, oznaczałoby to, że USA nie mają kontroli nad własną konstelacją wojskową, co stawiałoby je w być może jeszcze gorszym świetle. Jest to jednak wysoce nieprawdopodobne, co zdają się potwierdzać źródła. Według tych, do których dotarł Reuters 16 października, decyzja o wprowadzeniu ograniczeń miała trafić do Pentagonu bezpośrednio z Białego Domu. Z kolei 20 października WSJ ujawnił, że za decyzją miał jednak stać Elon Musk, co wcześniej sugerował również The Telegraph.

Reklama

Trudno nie wiązać ograniczenia prędkości działania systemów Starshield z amerykańsko-rosyjskim porozumieniem w sprawie dostaw diesla, ogłoszonym wcześniej w październiku. Waszyngton może w ten sposób dążyć do osłabienia ukraińskich zdolności do przeprowadzania ataków na rosyjską infrastrukturę energetyczną. Gwałtowna, ponadpartyjna reakcja części członków obu izb Kongresu pokazuje jednak, że amerykańska klasa polityczna jest daleka od konsensusu w tej sprawie.

Amerykańskie ograniczenia nałożone na system Starshield, ktokolwiek ostatecznie jest za nie odpowiedzialny, stanowią kolejny dowód na to, że ani Ukraińcy, ani szerzej Europejczycy nie mogą w pełni polegać na usługach satelitarnych zza oceanu. Najlepiej tę nieufność obrazuje wpis ministra Radosława Sikorskiego na platformie X, w którym oskarżył Elona Muska o ponowne bawienie się w politykę, ostrzegając: „Jako twoi europejscy klienci obserwujemy cię”.

Na kontynencie rośnie przekonanie o potrzebie szybkiego uniezależnienia się od amerykańskich usług satelitarnych i wypełnienia powstałej luki na Ukrainie. Nowego impulsu miały nabrać rozmowy między UE a Kijowem w sprawie włączenia Ukrainy do programu EU GOVSATCOM, który zapewnia europejskim państwom dostęp do dodatkowych usług łączności satelitarnej (SATCOM).

Reklama

Rosną również naciski, aby Unia jeszcze bardziej przyspieszyła prace nad europejskim odpowiednikiem Starlinka, czyli borykającą się z dużymi opóźnieniami konstelacją IRIS². Jej docelowa liczba satelitów została ostatnio zwiększona z 282 do 348, a pierwsze kontrakty na ich dostarczenie zostały już podpisane. Dostawy mają rozpocząć się w 2029 r. Uniezależnienie się od Amerykanów zajmie więc jeszcze dużo czasu.

Europejskie wysiłki pozwalają jednak sądzić, że w perspektywie kolejnych lat amerykański lewar nacisku na Ukrainę w postaci Starlinka i Starshielda będzie coraz słabszy. Niemałą rolę w tym procesie odegrają obecne działania samego Waszyngtonu, które nie pozostawiają europejskim państwom zbyt dużego wyboru poza rozwijaniem własnych alternatyw.

Reklama