Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Kosmiczna potęga z konieczności. Pouczający przypadek Izraela [ANALIZA]

Izrael udowadnia, że małe państwo może uczynić z kosmosu narzędzie kompensowania swoich strategicznych słabości i zbudować wyspecjalizowaną potęgę kosmiczną. Zarazem jego przypadek pokazuje granice tego modelu, ale także to, jak rewolucja New Space może zacząć je przełamywać.

Strzelanie próbne systemu przeciwrakietowego Arrow 3
Strzelanie próbne systemu przeciwrakietowego Arrow 3
Autor. IAI

Historyczna konieczność

Od momentu powstania po II wojnie światowej kierunki rozwoju Izraela były w dużej mierze kształtowane przez wrogie otoczenie bezpieczeństwa. Permanentne zagrożenie dla samej państwowości napędzało intensywny rozwój technologiczny, szczególnie w sferze wojskowej, gdzie przewaga techniczna i jakościowa została uznana za warunek przetrwania. Nic zatem dziwnego, że Izrael jako pierwsze państwo na Bliskim Wschodzie poważnie zainteresował się domeną kosmiczną, postrzegając ją jako kolejny obszar budowania strategicznej przewagi.

Na początku lat 80. Tel Awiw znalazł się w trudnej sytuacji wywiadowczej. Loty szpiegowskie nad wrogimi państwami stawały się coraz bardziej ryzykowne, a rosnące uzależnienie od amerykańskich danych satelitarnych budziło coraz większy niepokój. To właśnie potrzeby izraelskich sił zbrojnych stały za utworzeniem Izraelskiej Agencji Kosmicznej w 1983 roku i do dziś w znacznym stopniu kształtują rozwój krajowego programu kosmicznego.

Już w tej samej dekadzie, w 1988 roku, Izrael stał się ósmym i zarazem najmniejszym państwem w historii, które uzyskało zdolność do samodzielnego przeprowadzania startów orbitalnych dzięki rakiecie Shavit (po hebrajsku „kometa”) oraz eksperymentalnej satelicie Ofeq 1 („horyzont”). W 1995 roku umieścił na orbicie pierwszego w pełni operacyjnego satelitę rozpoznawczego, Ofeq 3, stając się czwartym państwem posiadającym wojskowe systemy satelitarne.

Reklama

Izrael jako mała, wyspecjalizowana potęga kosmiczna

Obecnie na orbicie znajduje się 12 izraelskich satelitów o zastosowaniach militarnych, więcej niż w przypadku Indii, Niemiec czy Japonii. Ponadto, na początku 2024 roku izraelskie siły zbrojne zdecydowały o utworzeniu Space Directorate Unit, wpisując się w szerszy trend widoczny od lat w najpotężniejszych armiach świata.

Nie można też zapominać o cywilnych sukcesach izraelskiego programu kosmicznego - Izrael był pierwszym państwem, które zrealizowało prywatnie finansowaną misję na orbitę Księżyca, Beresheet, w 2019 roku. To wszystko czyni Izrael czołową potęgą kosmiczną na Bliskim Wschodzie i jednym z najbardziej zaawansowanych wojskowo państw świata w tej domenie.

Warto pamiętać, że mowa tutaj o małym państwie o czterokrotnie mniejszej populacji i dwukrotnie niższym PKB od Polski, które pokazuje, że można bić znacznie powyżej swojej wagi. Dla Izraela kosmos od dawna jest domeną, w której może rekompensować swoje fundamentalne słabości geostrategiczne - małe terytorium, ograniczoną masę i brak głębi strategicznej. Wyspecjalizowane zdolności kosmiczne dają Izraelowi możliwość widzenia dalej, słyszenia więcej i reagowania szybciej niż jego przeciwnicy na Bliskim Wschodzie, co szczególnie wyraźnie uwidoczniło się w ostatnich latach. Jakie jednak konkretnie zdolności kryją się za tą jakościową przewagą?

Autonomia na przekór geografii

Niezależna zdolność startowa jest podstawą izraelskiej potęgi kosmicznej, a zarazem warunkiem koniecznym dla jego kosmicznej autonomii. Większość izraelskich satelitów, włącznie z pierwszym z nich, została wystrzelona z kosmodromu Palmachim (po hebrajsku „obszar palm”), położonego zaledwie 15–20 km na południe od centrum Tel Awiwu. Od 2007 roku służą do tego rakiety Shavit drugiej generacji, produkowane przez izraelskiego potentata Israel Aerospace Industries (IAI), oparte na technologii opracowanej pierwotnie dla pocisków balistycznych Jericho.

Reklama

Nawet w kosmosie Izrael nie przestaje być zakładnikiem swojej geografii. Jako małe i gęsto zaludnione państwo, otoczone z trzech stron przez nieprzychylne sobie kraje, musi wystrzeliwać rakiety na zachód, nad Morze Śródziemne, a więc wbrew ruchowi obrotowemu Ziemi, na orbitę wsteczną. Ma to swoją wymierną cenę: większe zużycie paliwa, a w konsekwencji nawet o 30 proc. niższy udźwig Shavita.

Ofeq i EROS: kosmiczne oczy Izraela

Rakieta Shavit służy głównie do wynoszenia satelitów szpiegowskich Ofeq, które stanowią trzon izraelskich zdolności w zakresie rozpoznania, obserwacji i wywiadu (ISR). Obecnie na orbicie znajduje się sześć takich satelitów: trzy wyposażone w systemy optyczne o rozdzielczości sięgającej pół metra oraz trzy wykorzystujące technologię obrazowania radarowego. Taka kombinacja pozwala Izraelowi prowadzić obserwację wybranych obszarów niezależnie od pory dnia i warunków pogodowych, zapewniając przy tym wielokrotne rewizyty w ciągu doby.

Pieczę nad systemem Ofeq sprawuje elitarna jednostka wywiadowcza 9900, znana z rekrutowania uzdolnionych osób ze spektrum autyzmu, która zbiera, przetwarza i konsoliduje dane na potrzeby izraelskich sił zbrojnych. Jak podkreślał w 2025 roku jeden z jej członków, „każdego dnia operacji Rising Lion opieraliśmy się na setkach zdjęć satelitarnych i danych zebranych w ciągu ostatnich dwóch dekad”.

Według doniesień satelity te miały dostarczać kluczowych danych do wyznaczania bezpiecznych korytarzy dla izraelskiego lotnictwa, mapować irańskie systemy obrony przeciwlotniczej, a także wspierać ataki rakietowe i ocenę ich skuteczności.

Cywilnym odpowiednikiem satelitów Ofeq są trzy satelity obserwacji Ziemi EROS, również produkowane przez IAI. Czerpią one z technologii rozwijanych pierwotnie na potrzeby wojskowe, ale pozostają pod kontrolą międzynarodowej spółki ImageSat. Co znamienne, jednym z pierwszych klientów tej firmy było samo państwo Izrael, które wykupiło ekskluzywny dostęp do danych z satelity EROS A w momencie, gdy czasowo nie dysponowało na orbicie operacyjnymi satelitami Ofeq. Satelity EROS wykorzystywano również do monitorowania irańskiego programu nuklearnego, co dobrze pokazuje ich podwójne zastosowanie.

Reklama

Droga do strategicznych zdolności komunikacyjnych

Niezakłócona komunikacja jest dla Izraela równie istotna jak możliwość swobodnego widzenia. To dlatego już od lat 90. Tel Awiw rozwija to, co sam określa mianem „strategicznych zdolności komunikacyjnych”. Początkowo IAI dostarczał komercyjne satelity geostacjonarne AMOS, między innymi dla izraelskiego operatora Spacecom, który zapewnia usługi łączności także na potrzeby rządu i sił zbrojnych.    

W ostatnich latach rząd Izraela postanowił sięgnąć po pełną operacyjną niezależność i w tym obszarze, czego zwieńczeniem było umieszczenie satelity Dror 1 na orbicie geostacjonarnej w lipcu ubiegłego roku. Zbudowany przez IAI „narodowy satelita telekomunikacyjny” ma być pierwszym z co najmniej czterech, które mają powstać w ciągu najbliższych dwóch dekad. Taki plan ma zagwarantować izraelskiemu przemysłowi stabilne kontrakty, a państwu zachowanie własnych zdolności produkcyjnych.

W stronę zdolności antysatelitarnych i zalążków counterspace

Izrael posiada zdolności antysatelitarne oraz zalążki szerzej rozumianych zdolności counterspace, choć ich pełny zakres pozostaje niejasny. Po ataku Hamasu z 2023 roku izraelskie wojsko znacząco nasiliło operacje zagłuszania i fałszowania sygnału GPS w regionie, potwierdzając tym samym swoje rozwinięte zdolności w zakresie walki elektronicznej. Zakłócenia te są stosowane przede wszystkim prewencyjnie, aby dezorganizować nawigację powietrzną w obliczu potencjalnych ataków dronów.

Mniej jasne pozostają natomiast zdolności Izraela do przeprowadzania kinetycznych ataków antysatelitarnych (DA-ASAT). Istnieją przesłanki, by sądzić, że jego egzoatmosferyczny system przeciwrakietowy Arrow-3 może teoretycznie zapewniać taką zdolność. W 2023 roku system ten przechwycił pocisk wystrzelony przez Huti na wysokości przekraczającej 100 km, choć nadal nie wiadomo, czy dysponuje odpowiednimi zdolnościami wykrywania, śledzenia i naprowadzania na cele satelitarne.

Reklama

Warto również zauważyć, że technologie laserowe i rakietowe, intensywnie rozwijane w innych obszarach, mogą zostać zaadaptowane do pełnienia funkcji antysatelitarnych. Izraelska broń laserowa wysokiej mocy „Iron Beam” – będąca częścią systemu obrony przeciwrakietowej Żelaznej Kopuły – mogłaby w przyszłości posłużyć do oślepiania satelitów z powierzchni Ziemi, a potencjalnie nawet z orbity. Natomiast IAI wyraziło ostatnio zainteresowanie udziałem w pracach nad kosmicznym komponentem amerykańskiej „Złotej Kopuły”, zwłaszcza nad orbitalnymi interceptorami wykorzystującymi pocisk Arrow-3.

Ograniczenia i rosnące zależności kosmiczne Izraela

Choć Izrael zbudował zdolności kosmiczne, którym nie dorównuje żadne inne państwo o podobnej skali, wciąż nie odpowiadają one w pełni jego rosnącym potrzebom operacyjnym. Skala izraelskiego zaangażowania w regionie, wysoka ekspozycja na zagrożenia oraz ograniczone zasoby sprawiają, że państwo to wciąż musi opierać się na zdolnościach swojego najpotężniejszego sojusznika, którym niezmiennie pozostają Stany Zjednoczone.

Zależność od Waszyngtonu najdobitniej widać w obszarze kosmicznych „mega-systemów” - przede wszystkim wczesnego ostrzegania przed atakiem rakietowym i globalnego pozycjonowania. To zdolności tak kosztowne i złożone, że Izrael najpewniej nie byłby w stanie samodzielnie zbudować ich własnych odpowiedników.

Nieco korzystniej wygląda sytuacja w zakresie świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej. Dzięki radarowi obrony przeciwrakietowej ELM-2080 Green Pine Izrael może częściowo monitorować obiekty na niskiej orbicie w swoim regionie. Mimo to większość informacji w tym obszarze Tel Awiw nadal pozyskuje dzięki umowie o współdzieleniu danych SSA z Waszyngtonem.

Nawet w obszarze najbardziej rozwiniętych zdolności wywiadowczych Izrael pozostaje zależny od amerykańskich systemów. Od kilku lat zależność ta wyraźnie narasta z powodu skali, rozproszenia i intensywności izraelskich działań w regionie, które wymagają coraz większej ilości danych, których rodzime satelity Ofeq nie są już w stanie w pełni zaspokoić. Dwa najstarsze satelity optyczne tej serii uchodzą za zbyt przestarzałe, co oznacza, że Tel Awiw dysponuje dziś tylko jednym nowoczesnym systemem optycznym - Ofeq-16 - oraz trzema satelitami radarowymi.

W rezultacie od 2023 roku, a więc od momentu wejścia Izraela w nową falę konfliktów regionalnych, jego uzależnienie od amerykańskiego sojusznika może być największe od lat 80. Szczególnie wyraźnie widać to w obszarze satelitów rozpoznawczych, które przecież stanowiły niegdyś główny impuls do rozwoju izraelskiego programu kosmicznego.

Reklama

Izraelski New Space: panaceum na kosmiczne braki?

Odpowiedzią na izraelskie braki może okazać się rewolucja New Space, oferująca nowe, tańsze i bardziej skalowalne rozwiązania, zwłaszcza patrząc na dynamiczny rozwój tego sektora w tym państwie. W tym sensie państwo to korzysta z własnego, unikalnego ekosystemu innowacji, opartego na przenikaniu się świata wojska, biznesu i nauki. Tworzą go silna pozycja przedmiotów STEM w edukacji, obowiązkowa służba wojskowa będąca inkubatorem nowych technologii i rozwiązań dual-use, a następnie możliwość rozwijania wypracowanych tam kompetencji i projektów w sektorze prywatnym przy istotnym wsparciu państwa.

Wszystko to przekłada się na najwyższe na świecie nakłady na badania i rozwój w relacji do PKB, z których coraz większa część zasila sektor kosmiczny. Dziś obejmuje on już ponad 100 podmiotów, rosnąc o ponad połowę w ciągu dekady i gromadząc ponad 700 mln dolarów inwestycji w ostatnich pięciu latach. W dużej mierze to efekt stopniowego otwierania się branży na rynek cywilny, napędzanego komercjalizacją technologii dual-use, dotąd zarezerwowanych głównie dla wojska.

Dzieje się tak dziś szczególnie w obszarze satelitarnych technologii rozpoznawczych. Wspomniany ImageSat International rozwija w swoich najnowszych satelitach Runner zdolność do wykrywania, klasyfikowania i śledzenia ruchu z orbity w czasie rzeczywistym z wykorzystaniem pokładowej sztucznej inteligencji. Produkcję własnych satelitów rozpoznawczych planuje rozpocząć również izraelska firma Rafael, która dotąd dostarczała przede wszystkim systemy napędowe do ponad 100 izraelskich i zagranicznych satelitów.

Nie można również ignorować znaczenia miniaturyzacji i proliferacji satelitów w ramach megakonstelacji. Na orbicie znajdują się już dwa pierwsze z 264 planowanych nanosatelitów telekomunikacyjnej konstelacji rozwijanej przez izraelski startup BeetleSat. Dzięki rozkładanej w przestrzeni kosmicznej antenie mają one zapewniać transfer danych do 2 Gb/s, nieproporcjonalnie wysoki jak na tak niewielkie platformy. Równolegle samo państwo Izrael od kilku lat ma pracować w ukryciu nad własną narodową, autonomiczną konstelacją nanosatelitów opartych na AI, przeznaczonych do zadań rozpoznawczych i komunikacyjnych. Taki system mógłby wyraźnie rozszerzyć dotychczasowe możliwości architektur Ofeq i Dror.

Reklama

Granice małej potęgi kosmicznej a rewolucja New Space

Potrzeba jest matką izraelskich zdolności kosmicznych, a sam Izrael pokazuje, że nawet małe państwo może zbudować imponujące kompetencje w tej domenie. Zarazem jednak obecne rozciągnięcie geograficzne i intensywność operacyjna Izraela unaoczniają granice takiej potęgi kosmicznej. W podobnych warunkach nawet najbardziej zaawansowane małe państwo musi w końcu oprzeć się na zdolnościach sojuszniczych, a to nieuchronnie ogranicza jego swobodę ruchu. Ten stan rzeczy może jednak zasadniczo zmienić rewolucja New Space, która obniża próg budowy większych i bardziej złożonych systemów kosmicznych także dla państw o ograniczonych zasobach.

Dzięki swojemu dynamicznemu i innowacyjnemu ekosystemowi Izrael może stać się jednym z pierwszych państw, które wykorzystają nowe technologie i przełomy w sektorze kosmicznym - od spadku kosztów i miniaturyzacji po proliferację, automatyzację i technologie laserowe - do zamknięcia kluczowych luk w zdolnościach oraz utrwalenia swojej dominacji informacyjnej w regionie.

Polska powinna brać przykład z Izraela w traktowaniu przestrzeni kosmicznej jako domeny kompensowania asymetrii w innych obszarach. To stawia ważne pytanie także z naszej perspektywy: czy kosmos może stać się narzędziem wyrównywania polskich asymetrii wobec Moskwy? W końcu mowa o państwie będącym tradycyjną kosmiczną super potęgą, dysponującym setkami wojskowych satelitów na orbicie. Rewolucja New Space - kosztowa, ilościowa i jakościowa - otwiera jednak okno możliwości, by technologicznie i saturacyjnie wyprzedzić Rosję nad naszym teatrem działań, który pozostaje nieporównywalnie mniejszy nie tylko od rosyjskiego, lecz także od tego, z którym mierzy się dziś Izrael. Kosmos może być dla Polski tym, czym pozostaje dla Izraela - narzędziem strategicznej kompensacji i źródłem jakościowej przewagi.

Reklama
Reklama