Reklama
  • WIADOMOŚCI

Zanim spadły pociski – jak kosmos i cyber umożliwiły USA uderzenie na Iran

Choć najbardziej widowiskowe były uderzenia z powietrza i morza, o skuteczności operacji „Epicka Furia” w dużej mierze zadecydowały działania w domenie kosmicznej i cybernetycznej.

Sekretarz wojny Pete Hegseth oraz gen. Sił Powietrznych Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, podczas briefingu w Pentagonie na temat operacji „Epicka Furia”, 2 marca 2026 r.
Sekretarz wojny Pete Hegseth oraz gen. Sił Powietrznych Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, podczas briefingu w Pentagonie na temat operacji „Epicka Furia”, 2 marca 2026 r.
Autor. defense.gov

W amerykańskim ataku na Iran na pierwszy plan wysuwa się skala uderzeń z morza i powietrza. Setki amerykańskich samolotów, bezzałogowców i pocisków odpalanych zarówno z okrętów, jak i z lądu uderzyły w ponad 1 000 celów na terytorium Islamskiej Republiki w ciągu zaledwie 24 godzin. Wciąż trwająca operacja „Epicka Furia” być może jednak nie mogłaby pochwalić się taką skutecznością – a być może nawet nie doszłaby do skutku – gdyby nie cichsze, bardziej ukryte działania prowadzone równolegle w domenie kosmicznej i cybernetycznej.

Reklama

Znaczenie tych domen dla powodzenia operacji podkreślał gen. Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, podczas briefingu na temat szczegółów operacji 2 marca. Zaznaczył, że siłami otwierającymi operację („first movers”), które rozpoczęły działania niekinetyczne jeszcze przed właściwym uderzeniem, były Dowództwo Cybernetyczne USA (USCYBERCOM) oraz Dowództwo Kosmiczne USA (USSPACECOM).

Ich skoordynowane działania, według słów generała, umożliwiły skuteczne zakłócenie irańskich sieci komunikacyjnych i systemów rozpoznawczych, pozbawiając Teheran możliwości obserwowania amerykańskich ruchów, koordynowania własnych działań oraz skutecznego przeciwdziałania. Przełożyło się to na uzyskanie przez siły USA przewagi taktycznej oraz inicjatywy operacyjnej względem Iranu jeszcze przed rozpoczęciem uderzeń kinetycznych.

W efekcie amerykańskie lotnictwo i marynarka uderzały na przeciwnika już wyraźnie osłabionego, zdezorientowanego i ograniczonego w zdolności do reakcji, co niewątpliwie ułatwiało prowadzenie działań oraz zwiększało ich skuteczność.

Choć Pentagon, jak to ma w zwyczaju, nie ujawnił szczegółów, można zakładać, że siły kosmiczne zapewniały amerykańskim wojskom ciągłe i odporne na zakłócenia pozycjonowanie, nawigację i synchronizację czasu (PNT) oparte na GPS, a równolegle utrudniały Iranowi korzystanie z własnej nawigacji i łączności satelitarnej, osłabiając jego system dowodzenia i kontroli (C2). Jednocześnie rozpoznanie z orbity najpewniej w istotnym stopniu przyczyniło się do identyfikacji celów, naprowadzania na nie uzbrojenia oraz wczesnego wykrywania i wsparcia zwalczania irańskich kontruderzeń.

To nie pierwszy raz, gdy „niewidzialne” zdolności kosmiczne są wymieniane jako jeden z decydujących czynników powodzenia amerykańskich operacji. Pentagon mówił już o krytycznej roli kosmosu m.in. w przypadku schwytania Nicolása Maduro w Wenezueli w styczniu, czy też uderzeń na irańskie obiekty nuklearne w 2025 r.

Jak celnie podsumował obecne znaczenie kosmosu dla amerykańskiego wojska gen. Gregory Gagnon, dowódca sił bojowych U.S. Space Force: „Jesteśmy wtopieni we wszystko. Jeśli lubisz ciasteczka i brownie, to my jesteśmy tą mąką – nie widać nas, ale bez nas się nie obejdzie.”

Reklama

Chiny ujawniają ruchy USA

Jednak to nie tylko amerykańskie wykorzystanie zdolności kosmicznych w kontekście tego konfliktu zasługuje na uwagę. Warte odnotowania są również działania chińskiej firmy MizarVision, specjalizującej się w pozyskiwaniu i analizie danych geoprzestrzennych. W dniach poprzedzających atak firma zaczęła publikować na platformie X zdjęcia satelitarne dokumentujące aktywność wojsk USA w rejonie Bliskiego Wschodu. Materiały te ujawniały m.in. przemieszczenia i lokalizację myśliwców F-22 oraz kluczowych jednostek US Navy, w tym lotniskowców USS Gerald R. Ford i USS Abraham Lincoln.

Choć nie wiadomo, czy Teheran wykorzystał opublikowane materiały do wsparcia swoich ataków odwetowych, mogły one stanowić cenne źródło informacji wywiadowczych. Ich obecność w sieci pokazuje, jak trudne staje się ukrywanie aktywności militarnych przed światem w dobie wielkich konstelacji i zaawansowanych technologii obrazowania satelitarnego.

Co ciekawe, MizarVision nie posiada własnych satelitów, lecz wykorzystuje narzędzia sztucznej inteligencji do wyszukiwania pożądanych informacji w komercyjnie dostępnych zobrazowaniach satelitarnych. Istnieje przy tym podejrzenie, że materiały przedstawiające aktywność wojsk USA pochodzą pierwotnie od amerykańskich lub europejskich dostawców. Ilustruje to, jak łatwe stało się pozyskiwanie informacji, które jeszcze niedawno miały charakter wrażliwych danych wywiadowczych, także przez podmioty niedysponujące własną infrastrukturą satelitarną ani rozbudowanymi zasobami kadrowymi.

Nieznane pozostają intencje strony chińskiej w publikowaniu tych treści, jednak prawdopodobne jest, że wymagało to co najmniej przyzwolenia władz w Pekinie. Jeżeli celem Chin byłoby przekazywanie Teheranowi informacji wywiadowczych, mogłyby to robić w sposób znacznie bardziej bezpośredni i dyskretny.

Stąd najbardziej prawdopodobne wydaje się, że publikacje MizarVision stanowią sygnał skierowany do Stanów Zjednoczonych, pokazujący łatwość śledzenia ruchów amerykańskich sił, a jednocześnie element oddziaływania informacyjnego, mający przedstawiać USA jako agresora jeszcze przed rozpoczęciem uderzeń w oczach międzynarodowej opinii publicznej.

Reklama

Kosmiczne lekcje z „Epickiej Furii"

Z amerykańskiego ataku na Iran można wyciągnąć szersze wnioski dla współczesnego pola walki i przyszłych operacji militarnych. Po pierwsze, działania zbrojne coraz częściej rozpoczynają się w domenie kosmicznej i cybernetycznej jeszcze przed faktycznym uderzeniem konwencjonalnym.

Co ważniejsze, to właśnie działania przygotowawcze w tych domenach w rosnącym stopniu umożliwiają skuteczne ataki kinetyczne poprzez „oślepienie” i „ogłuszenie” przeciwnika. W konsekwencji można spodziewać się dalszego wzrostu inwestycji wojskowych w kosmos i cyber, w tym w rozwiązania wykorzystujące nowe technologie, takie jak sztuczna inteligencja czy narzędzia kwantowe.

Równocześnie istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będzie temu towarzyszył wzrost nakładów na rozwój zdolności counterspace, ukierunkowanych na ograniczanie lub uniemożliwianie przeciwnikowi wykorzystania systemów kosmicznych w czasie konfliktu. Dla innych państw silnym bodźcem w tym kierunku może być przykład bezbronności Iranu, który według ekspertów dysponuje w tym obszarze jedynie szczątkowymi możliwościami, ograniczającymi się do podstawowych środków zakłócania (jamming) oraz fałszowania sygnału satelitarnego (spoofing).

Ponadto państwa mogą coraz częściej traktować wrogie działania w domenie kosmicznej i cybernetycznej z większą wrażliwością, postrzegając je nie tyle jako przejawy ograniczonych działań hybrydowych, ile jako potencjalne wczesne ruchy oraz element przygotowania pola walki pod większą operację zbrojną. Świadczy o tym nie tylko świeży przypadek Iranu, lecz także rosyjski cyberatak na sieć satelitarną Viasat w dniu inwazji na Ukrainę.

Wreszcie najnowsza odsłona wojny w Iranie jest kolejnym dowodem sprzężenia domeny kosmicznej z cyber. Współczesne systemy kosmiczne są w dużym stopniu obsługiwane przez sieci informatyczne, które stanowią kluczowy element ich funkcjonowania, bezpieczeństwa i odporności. Wysoka współzależność wymaga ścisłej koordynacji działań, co było szczególnie podkreślane w wypowiedziach generała Caine’a.

Co więcej, to współdziałanie musi być osadzone w szerszej synchronizacji i integracji z pozostałymi domenami operacyjnymi, aby mogło realnie przekładać się na powodzenie tak ambitnych operacji wielodomenowych jak „Epicka Furia”.

Reklama