- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Cztery lata wojny na Ukrainie. Kosmos zmienił pole bitwy [ANALIZA]
Agresja militarna Federacji Rosyjskiej na Ukrainie trwa już cztery lata i stała się jednym z przełomowych przykładów wykorzystania technologii kosmicznych we współczesnej wojnie.
24 lutego 2022 r. Władimir Putin podjął decyzję o przeprowadzeniu pełnoskalowego ataku na Ukrainę. Prezydent Rosji nazwał to „specjalną operacją wojskową”, która miała potrwać kilka dni i zakończyć się przejęciem Kijowa. Dzięki determinacji ukraińskiego wojska rosyjskim siłom nie udało się osiągnąć tego celu.
Wojna przekształciła się w długotrwały konflikt o wysokiej intensywności, który redefiniuje współczesne realia bezpieczeństwa w Europie. Jednocześnie stało się jasne, że konwencjonalny konflikt zbrojny w Europie, w bezpośrednim sąsiedztwie NATO, przestaje być zagadnieniem czysto teoretycznym.
Ukraińskie rozpoznanie satelitarne
Od czterech lat wojna na Ukrainie toczy się nie tylko na lądzie, morzu i w powietrzu, ale także w kosmosie i w cyberprzestrzeni. Konflikt rosyjsko-ukraiński stał się przez to jednym z najważniejszych przykładów operacyjnego wykorzystania technologii kosmicznych we współczesnych działaniach zbrojnych. Wojna ta uwypukla m.in., że przewaga informacyjna i odporność systemów satelitarnych są obecnie równie istotne jak tradycyjna siła militarna.
Jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej agresji można było przewidywać, że przestrzeń kosmiczna odegra rolę krytycznego zaplecza operacyjnego, zwłaszcza w obszarze rozpoznania satelitarnego i łączności. W tygodniach poprzedzających atak na Ukrainę zachodnie służby wywiadowcze przekazywały informacje o koncentracji rosyjskich wojsk wzdłuż granicy. Zaangażowane były również firmy prywatne, w tym Maxar Technologies, które publikowały zdjęcia satelitarne z terenów granicznych.
New satellite imagery of the Russian troop buildup in Belarus, along Ukraine's eastern borders, and in Crimea. Images 1-2: Brestsky training ground, Belarus, taken Feb. 2. 📸 @Maxar pic.twitter.com/ky6Q5IFXag
— Mike Eckel (@Mike_Eckel) February 2, 2022
Dane pozyskiwane przez satelity obserwacyjne umożliwiły Siłom Zbrojnym Ukrainy, a także cywilom regularnie śledzącym publikowane w internecie informacje na wcześniejsze przygotowanie się na potencjalną eskalację konfliktu. Rozpoznanie satelitarne jest po dziś dzień elementem bezpośrednio wpływającym na decyzje operacyjne podejmowane w bardzo krótkim czasie.
Warto podkreślić, że Ukraina nie posiada własnej rozbudowanej sieci satelitów wojskowych, więc masowo wykorzystuje komercyjne zobrazowania satelitarne. Jednym z kluczowych dostawców w tym zakresie pozostaje fińsko-polska spółka ICEYE, dysponująca największą na świecie konstelacją satelitów radarowych SAR (Synthetic Aperture Radar). Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) wielokrotnie podkreślał, że informacje pozyskiwane dzięki współpracy z ICEYE umożliwiły przeprowadzenie licznych, szczególnie dotkliwych dla Rosji uderzeń na pozycje przeciwnika.
Monitorowanie koncentracji wojsk rosyjskich jeszcze przed inwazją czy śledzenie ruchów przeciwnika to tylko część działań podejmowanych dzięki danym obserwacyjnym z orbity. Jednostki obserwacyjne pomogły również w dokumentacji zbrodni wojennych, np. w Buczy, a także pomagają w szybkiej ocenie skutków wykonywanych uderzeń. Wiele z tych przykładów opisaliśmy na łamach naszego serwisu w ramach serii „Widziane z orbity”.
Łączność satelitarna na froncie
Zdecydowanie najbardziej powszechny przykład wykorzystania technologii kosmicznych na Ukrainie dotyczy obszaru łączności satelitarnej za sprawą usługi Starlink firmy SpaceX. Obecnie sieć liczy ponad 9 tysięcy jednostek rozmieszczonych na niskiej orbicie okołoziemskiej (ang. low Earth orbit, LEO). Zapewniają one szybką i niezawodną łączność, nawet w obszarach dotkniętych zniszczeniem infrastruktury naziemnej.
Od początku inwazji system ten pozwala na utrzymanie komunikacji pomiędzy jednostkami wojskowymi, co jest szczególnie ważne w sytuacjach, gdy konwencjonalne metody jej nawiązania są niemożliwe. Starlink okazał się kluczowy m.in. podczas oblężenia Mariupola. Wówczas ukraińscy obrońcy w zakładach Azowstal mogli nadal komunikować się z dowództwem oraz prowadzić transmisje medialne, mimo odcięcia od sieci komunikacyjnych przez Rosję.
Autor. mil.gov.ua/Wikimedia/Creative Commons Attribution 4.0 International
Starlink zapewnia komunikację zarówno ukraińskim jednostkom wojskowym, jak i ludności cywilnej, umożliwiając informowanie świata o sytuacji na froncie w czasie rzeczywistym, pomimo prób zakłóceń przez Rosję. Niezawodny internet to dziś podstawa funkcjonowania państwa rozwiniętego pod względem technologii cyfrowych. Pozwala np. szpitalom, szkołom, obiektom infrastruktury krytycznej oraz regionom przyfrontowym utrzymywać ciągłość komunikacji nawet podczas najpoważniejszych blackoutów.
Warto zauważyć, że terminale usługi Starlink, które wspierają Ukrainę, są w większości finansowane przez Polskę. W ostatnich dniach ukraiński resort cyfryzacji przekazał, że Polska sfinansowała i przekazała w celach obronnych ponad 29 tys. terminali Starlink. „To ogromny wkład we wzmacnianie odporności Ukrainy” – podkreślono w komunikacie ministerstwa.
Wykorzystanie terminali Starlink stało się na Ukrainie powszechne do tego stopnia, że Rosja próbowała używać ich do własnych celów. Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) wraz ze SpaceX podjął działania mające na celu zablokowanie niezarejestrowanych terminali, uniemożliwiając tym samym ich wykorzystanie przez rosyjskie siły. „Wstrzymanie działania Starlinka u okupantów już spowodowało poważne problemy z koordynacją jednostek, logistyką oraz obsługą różnego typu systemów bezzałogowych – zarówno naziemnych, jak i powietrznych” – podsumował HUR.
Systemy nawigacyjne na celowniku
Kolejnym filarem kosmicznego wsparcia okazały się systemy nawigacji satelitarnej. Odgrywają one bowiem bardzo ważną rolę podczas precyzyjnego naprowadzania uzbrojenia lub bojowych bezzałogowych statków powietrznych, a także w koordynacji ruchów wojsk na linii frontu. Siły ukraińskie szeroko wykorzystują GPS, który umożliwia precyzyjne użycie zachodnich systemów uzbrojenia, w tym np. wyrzutni HIMARS.
Rosja regularnie stara się ograniczać skuteczność GPS, prowadząc działania zakłócające sygnały nawigacyjne. Zakłócenia systemów nawigacyjnych obserwują od dłuższego czasu również państwa europejskie w regionie Bałtyku. Z dostępnych informacji wynika, że odpowiedzialny za te problemy może być rosyjski system walki radioelektronicznej Toboł, zlokalizowany w Kaliningradzie. Obejmuje on swoim zasięgiem Estonię, Finlandię, obszar Bałtyku oraz satelity NATO.
Przedstawiciele Sił Zbrojnych USA wskazują, że nowoczesne systemy GPS, np. w samolotach rejsowych, są skonstruowane w taki sposób, że mogą anulować wiele sygnałów wysyłanych przez zagłuszarki. To sprawia, że są one prawie całkowicie odporne na tego typu działania, chyba że znajdą się bardzo blisko urządzenia zakłócającego (np. w promieniu kilku kilometrów).
Zobacz też

Wykorzystanie przez Ukrainę satelitarnych systemów nawigacyjnych ujawniło, że kraj stał się swego rodzaju poligonem dla intensywnych działań radioelektronicznych. Zakłócenia sygnałów GNSS (Global Navigation Satellite System) oraz próby podszywania się pod nie (ang. spoofing) osiągają tam niespotykaną dotąd skalę. Jednocześnie konflikt pokazuje, że odporność systemów pozycjonowania powinna stać się jednym z priorytetowych kierunków inwestycji technologicznych na świecie.
Rosyjskie zdolności kosmiczne
Podobnie jak Ukraina, podczas działań wojennych Federacja Rosyjska korzysta z systemów satelitarnych. Wpływa to na ich precyzję, a także na możliwość prowadzenia operacji w trudnych warunkach bojowych. Rosja posiada rozwinięte sieci satelitów wojskowych, które pozwalają na prowadzenie operacji rozpoznawczych na szeroką skalę. Jednostki m.in. z serii Kondor-FKA czy Bars–M dostarczają dane wywiadowcze, które są wykorzystywane do precyzyjnego planowania ataków oraz monitorowania pozycji sił ukraińskich.
Z kolei nawigacja satelitarna u Rosjan opiera się na systemie GLONASS, czyli odpowiedniku amerykańskiego GPS. W trakcie wojny na Ukrainie wspiera on działania wojskowe, szczególnie w naprowadzaniu pocisków balistycznych (ang. Ballistic Missile, BM) oraz manewrujących. W zakresie broni balistycznej warto wymienić m.in. systemy Iskander, które były wykorzystywane w atakach na infrastrukturę wojskową i cywilną.
Autor. mil.ru
Warto w tym kontekście przypomnieć, że w 2022 r. przywódcy Chin oraz Rosji podpisali porozumienie w celu zapewnienia komplementarności systemów nawigacyjnych: rosyjskiego GLONASS i chińskiego BeiDou. Zgodnie z porozumieniem strony zobligowały się do wymienności sygnałów nawigacyjnych GLONASS i BeiDou, umożliwiając zwiększenie dokładności, niezawodności i stabilności świadczonych usług.
Rosja rozwija także technologie w zakresie broni antysatelitarnej (ang. anti-satellite weapon, ASAT), które potencjalnie mogą być wykorzystywane do kinetycznego niszczenia satelitów wojskowych i komercyjnych. Takie działania stanowią poważne zagrożenie dla globalnej infrastruktury kosmicznej. Testy rosyjskiej broni antysatelitarnej przeprowadzone w 2021 r. wyraźnie zademonstrowały możliwości tego typu systemów.
Pomimo rozwoju wojskowych zdolności kosmicznych, rosyjski sektor kosmiczny jest, delikatnie mówiąc, w opłakanym stanie. W związku ze zbrodniczą agresją zachodnie kraje, w tym Europa i USA, nałożyły na Rosję sankcje i zerwały współpracę przy wspólnych projektach naukowych. Jedynym przypadkiem, w którym Rosja i Zachód prowadzą wspólne badania, jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, która składa się m.in. z rosyjskich i amerykańskich segmentów, bez których działanie placówki byłoby niemożliwe.
W 2024 r. agencja Roskosmos poinformowała o kosztach braku współpracy z Zachodem. Już wtedy z wyliczeń wynikało, że wartość strat w wyniku sankcji nałożonych kilka dni po rozpoczęciu „specjalnej operacji wojskowej” szacuje się na co najmniej 180 mld rubli, a więc ponad 2,1 mld dolarów. Obecnie te straty są jeszcze większe. Rosja stara się nadrabiać niedostatki zwiększeniem obrotów handlowych z krajami Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu.
Wnioski po czterech latach wojny
Cztery lata wojny na Ukrainie pokazały, że przestrzeń kosmiczna stała się nieodzownym elementem współczesnych operacji wojennych. Zarówno Ukraina, jak i Rosja intensywnie wykorzystują satelity, w tym systemy nawigacyjne i technologie komunikacyjne, które znacząco wpływają na skuteczność działań wojskowych.
Doświadczenia konfliktu uwidoczniły też znaczenie synergii między systemami orbitalnymi a operacjami w powietrzu oraz na lądzie. Integracja satelitów obserwacyjnych i nawigacyjnych z artylerią lufową oraz rakietową, bezzałogowymi statkami powietrznymi czy pociskami balistycznymi i manewrującymi pozwala na szybsze podejmowanie decyzji, precyzyjne rażenie celów oraz minimalizowanie strat własnych.
Jednak konflikt ujawnił również słabości, w tym m.in. w zabezpieczeniu systemów kosmicznych przed cyberatakami i zakłóceniami sygnałów, pokazując, że technologie kosmiczne są zarówno potężnym narzędziem, jak i podatnym celem. Rozproszone systemy na niskiej orbicie, w tym Starlink, okazały się trudniejsze do neutralizacji, a powszechna dostępność zobrazowań satelitarnych zwiększa przejrzystość pola walki.
Doświadczenia Ukrainy już teraz przyspieszają globalny wyścig technologiczny w domenie kosmicznej i rosnącą militaryzację kosmosu, podkreślając strategiczną rolę przestrzeni orbitalnej w przyszłych konfliktach.






