Satelita serwisowy MEV-1 zachwycił DARPA. Powstanie wersja dla Pentagonu

6 marca 2020, 21:20
RSGS-Square-Transp_Still_Repair
Ilustracja: DARPA [darpa.mil]

Udany kosmiczny debiut statku serwisowego MEV-1, w trakcie którego dokonano historycznego przechwycenia nieczynnego satelity na odległej orbicie geostacjonarnej, spotkał się z uznaniem ze strony kluczowej agencji technologicznej Pentagonu, DARPA. Efekt działania obiektu testowanego przez koncern Northrop Grumman skłonił kierownictwo agencji Departamentu Obrony USA do udzielenia tej spółce zamówienia na budowę pochodnego rządowego systemu – zaawansowanego robotycznego instrumentu serwisowania satelitów.

Podlegająca Departamentowi Obrony USA - Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA, Defense Advanced Research Projects Agency) wybrała koncern Northrop Grumman do roli partnera przemysłowego w programie RSGS (Robotic Servicing of Geosynchronous Satellites). Zawarcie stosownego kontraktu wykonawczego ogłoszono w środę 4 marca 2020 roku. Informacja ta pojawiła się w bezpośrednim związku z niedawnym pierwszym użyciem systemu serwisowego MEV-1 (Mission Extension Vehicle-1), wyposażonego w mechanizm cumowniczo-przechwytujący, do sprowadzenia nieczynnego satelity z powrotem na orbitę geostacjonarną.

Wyprodukowany przez SpaceLogistics LCC (dawniej część Orbital ATK, przejętego przez Northrop Grumman w 2018 roku) zalążek pojazdu serwisowego wystartował w październiku 2019 roku, by pod koniec lutego połączyć się na orbicie z satelitą komunikacyjnym Intelsat-901 i umożliwić mu wznowienie działania po sprowadzeniu na dawną pozycję orbitalną. Pozostający własnością Intelsat obiekt będzie dzięki temu mógł pozostać w służbie przez dodatkowe pięć lat.

W ramach zamówienia DARPA, SpaceLogistics LCC – jako spółka zależna Northrop Grumman – będzie odpowiedzialna za dostarczenie satelitarnej platformy bazowej (takiej, jak ta użyta przy budowie MEV-1). Zgodnie z założeniami programu RSGS (Robotic Servicing of Geosynchronous Satellites), zostanie na niej osadzony ładunek użyteczny stworzony, według własnego projektu DARPA, przez U.S. Naval Research Laboratory. Jego główną częścią mają być dwa robotyczne ramiona z manipulatorami, zdolne do wykonywania bardziej złożonych czynności na serwisowanych satelitach zajmujących odległą orbitę geosynchroniczną – włączając w to wymianę uszkodzonych i zużytych komponentów misji. W skład systemu wejdą również liczne czujniki i wymienne „nasadki” narzędziowe.

DARPA i Space Logistics wdrożą umowę w dwóch etapach. Pierwszy to sześciomiesięczny okres na ocenę zgodności mechanizmów i stosowanych rozwiązań oraz uzasadnienia biznesowego. Drugi natomiast to budowa i przetestowanie gotowej maszyny, włączając w to wykonanie lotu i sprawdzenie działania na orbicie. Cel ten planowany jest do osiągnięcia w perspektywie 2023 roku.

Zawarcie kontraktu z Northrop Grumman jest tym bardziej znamienne, że następuje w ponad trzy lata po uruchomieniu całego programu RSGS, którego realizacja w tym czasie napotykała poważne komplikacje. Agencja w lutym 2017 roku wybrała do wykonania tego samego zadania spółkę Space System Loral, co wówczas spotkało się z sądowym pozwem ówczesnego głównego konkurenta, Orbital ATK (później przejętego właśnie przez koncern Northrop Grumman). Po tym, jak DARPA ogłosiła wybór SSL, Orbital ATK bezskutecznie protestował przeciwko tej decyzji w sądzie federalnym.

W styczniu 2019 roku spółka macierzysta SSL, Maxar Technologies, wycofała się jednak ze współpracy z DARPA. Tłumaczono to wówczas trudnymi do udźwignięcia kosztami samodzielnego rozwoju technologii oraz spadkiem koniunktury na systemy satelitarne umieszczane na orbicie geosynchronicznej.

DARPA postanowiła zatem ogłosić nabór ofert ponownie, co nastąpiło w maju 2019 roku. Na ten cel wydzielono budżet w wysokości 64,6 mln USD w perspektywie roku rozliczeniowego 2020.

Agencja deklaruje, że program RSGS jest prowadzony w celu zapewnienia zręcznej obsługi statków kosmicznych na orbicie geosynchronicznej oraz do podejmowania ​​inspekcji, napraw, przedłużania służby, a nawet ulepszania cennych zasobów GEO. Sprzęt ma być używany zarówno do obsługi satelitów rządowych, jak i cywilnych.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 9
ktos
poniedziałek, 9 marca 2020, 09:56

Czyzby pierwszy R2D2?? :)

Darth Vader
poniedziałek, 9 marca 2020, 16:15

Kolega ma rację gwiazda śmierci

Pal Mall
niedziela, 8 marca 2020, 20:29

Czyli DARPA wyda pierwsze 120 mln usd na te fazę programu a pentagon przejmie projekt w 2021

Pentagram
niedziela, 8 marca 2020, 20:12

Orbital ATK To był wspaniały zakup dla NG Warty każdą kasę

Sssssssssss
sobota, 7 marca 2020, 08:12

Ja zastanawiam się nad taką ideą. Często czas działania satelity jest ograniczony przez ilość paliwa jaką zabiera. A gdyby wysłać na orbitę "stację paliwową z serwisem" satelity mogłyby do niej cumować i uzupełniać paliwo, były by też na niej satelity typu jak ten które by były wysyłane do napraw innych a sama "stacja paliwowa" byłaby zaopatrywana statkami zaopatrzeniowymi wysyłanymi z Ziemi.

grundy
środa, 11 marca 2020, 14:44

Chodzi o to by satelita na swoje orbicie pracował cały czas, wejście na GEO dla satelity to nieraz długie miesiące. Jakieś latanie do "stacji" i wracanie to zamieszanie logistyczne. Inna sprawa, że satelity na GEO to czasem wielkie kobyły, precyzyjne manewrowanie nimi w zasadzie nie wchodzi w grę. Ale nie ma większych przeszkód by teoretycznie z takiej "stacji" korzystały satelity serwisowe jak MEV-1 i dalej już obsługiwały "klientów". O ile zostaną wprowadzone procedury tankowania, ustandaryzowane przyłącza i zwyczajnie satelity będą w nie wyposażone. Na razie pewnie początki będą skromne. Satelity serwisowe będą raczej tylko służyły jako podwózka na inną orbitę. Być może jako dodatkowe źródło zasilania ze swoich paneli jeśli ktoś wymyśli jak się podłączyć.

AB
sobota, 7 marca 2020, 14:31

Niestety, ale podlatywanie satelitów (zmiany orbit) do takiej stacji wymagało by od satelitów zużycia paliwa, przez co cała impreza stała by się nieopłacalna. Poza tym w ten sposób nie można by było reanimować satelitów uszkodzonych lub z wyczerpanym paliwem.

Sssssssssss
niedziela, 8 marca 2020, 10:07

Oczywiście, że by zużywał paliwo na podlecenie ale uzupełniłby do pełna. A po uszkodzony czy z wyczerpanym można by było wysłać serwisowego jak tu przedstawiają

AB
niedziela, 8 marca 2020, 18:00

Tylko, że potem satelita musiał by znowu wrócić na swa orbitę, ponownie tracąc cześć pobranego paliwa. W czasie lotu do i od stacji, statelita nie mógłby wykonywać swych zadań. Dla prywaciarza nie zarabiał by pieniędzy - dla państwa przestał by spełniać swa role w bezpieczeństwie narodowym, zatem jeszcze gorzej Poza tym obecnie produkowane satelity nie mają żadnej możliwości i raczej długo jeszcze nie będą mieć, możliwości pobierania paliwa z zewnątrz.