Ukraiński przemysł kosmiczny pójdzie na Zachód? Szansa dla Polski

6 marca 2016, 12:15
Start rakiety nośnej Zenit-3SL z platformyplatformy Ocean Odyssey spółki Sea Launch, Fot. jurvetson/Wikipedia, CC BY 2.0
Rakieta balistyczna R-36 (kod NATO: SS-18 Satan). Pociski tego typu były budowane w czasie Zimnej Wojny w Dniepropietrowsku na Ukrainie, a po upadku ZSRR konwertowane na rakiety nośne Dniepr. Fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Start rakiety nośnej Dniepr-1. Fot. Wikipedia, CC BY 2.5
Ukraiński satelita obserwacji Ziemi, Ilustacja: yuzhnoye.com

Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował raporty dotyczące sytuacji ukraińskiej gospodarki. W jednym z nich omówiono także sytuację sektora kosmicznego. Obraz jaki wyłania się z raportu jest dość pesymistyczny co do przyszłości tej branży u naszego wschodniego sąsiada, jeżeli nie zostaną wprowadzone stosowne zmiany. W wyniku rosyjskiej inwazji i w konsekwencji wzajemnej blokady gospodarczej, ukraińskie firmy kosmiczne mogły stracić nawet 80% swoich zysków. Kijów patrzy więc bardzo przychylnym okiem na udział w programach europejskich. Otwiera to też pole do potencjalnej współpracy z Polską. 

Straty ukraińskiej branży kosmicznej wg. MFW

Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował w lutym br. raporty dotyczące sytuacji ukraińskiej gospodarki. W jednym z nich poruszono także kwestię sytuacji sektora kosmicznego. Według szacunków departamentu spraw fiskalnych MFW ukraińska branża kosmiczna mogła stracić w ciągu roku nawet 2 mld hrywien (ok. 70 mln EUR) czyli blisko 0,1% PKB Ukrainy. Kwoty te przekładają się na spadek zysków sektora kosmicznego o ok. 80%. Jako główny powód takiego stanu rzeczy MFW wskazuje zerwanie kontraktów przez rosyjskich klientów z branży kosmicznej i obronnej. W sumie problem ten miał dotyczyć 11 ukraińskich spółek zarządzanych przez Narodową Agencję Kosmiczną Ukrainy. 

Konflikt z Rosją i jego wpływ na programy kosmiczne nad Dnieprem

Przyczyną zerwania relacji między ukraińskimi i rosyjskimi firmami kosmicznymi było zaanektowanie przez Federację Rosyjską Krymu oraz wybuch wspieranej przez Moskwę rebelii we wschodnich obwodach kraju. W konsekwencji doprowadziło to wzajemnej blokady gospodarczej Ukrainy i Rosji. Branża kosmiczna znad Dniepru jest jedną z gałęzi gospodarki naszego wschodniego sąsiada, która najbardziej na tym ucierpiała. 

Problemy dotknęły także dwie największe ukraińskie firmy z branży kosmicznej, czyli Jużmasz i Biuro Konstrukcyjne Jużnoje, które są mocno zaangażowane w program ukraińskich rakiet nośnych. Wśród nich są rakiety nośne z rodziny Zenit oraz konwertowane z rakiet balistycznych R-36M2 (kod NATO: SS-18 Satan) - Dniepr-1. W lutym 2015 roku Rosja poinformowała, że zerwie współprace z ukraińskimi zakładami w obu programach.

W zamian Rosjanie mają korzystać z własnych systemów Angara i Sojuz-2.1b/w. oraz nowych systemach będących modyfikacją wycofywanych rakiet balistycznych przenoszących głowice jądrowe. Także  komponenty dla rosyjskiego programu kosmicznego mają być wytwarzane przede wszystkim lokalnie, tak by umożliwić maksymalne uniezależnienie się od zagranicznych dostawców. Start rakiety nośnej Zenit-3F z wojskowym satelitą meteorologicznym w grudniu 2015 roku mógł być więc ostatnim, z użyciem ukraińskiej technologii. 

Czytaj też: Druga młodość rosyjskich rakiet balistycznych

Niepowodzenia programów rakiet nośnych z udziałem przemysłu ukraińskiego

Niepowodzenie poniosło też przedsiębiorstwo Sea Launch, w którym miały być wykorzystywane rakiety nośne Zenit-3SL. Ostatni start tej rakiety z platformy morskiej miał miejsce w maju 2014 roku. Problemy, w którym większość udziałów ma rosyjska firma RKK Energia, w tym nieudane starty i w końcu wycofanie morskiej platformy startowej spowodowały, że Rosjanom nie udało się dotąd sprzedać spółki. Rozmowy miały być prowadzone m.in z Brazylią i Chinami. Jeśli spółka wznowi starty, ale pozostanie w rękach Rosjan, to raczej nie będzie już korzystać z produktów ukraińskiego przemysłu kosmicznego. 

Nie odniosła sukcesu także próba stworzenia wspólnie z Brazylią spółki joint-venture Cyclone Space, która miała wykorzystywać budowaną przez ukraińskie firmy trójstopniową rakietę nośną Cyklon-4 i brazylijski kosmodrom Alcântara nad Oceanem Atlantyckim. 

Ukraina otwiera się na Zachód. Szansa dla Polski 

Trudna sytuacja, w której znalazł się ukraiński przemysł kosmiczny, otwiera jednak drogę do udziału firm znad Dniepru  w programach europejskich, czym Kijów jest bardzo zainteresowany. Obecnie np. Jużmasz dostarcza zaprojektowany przez Biuro Konstrukcyjne Jużnoje silnik RD-843/-869 dla czwartego stopnia używanej przez Europejską Agencję Kosmiczną włoskiej rakiety nośnej o niskim udźwigu Vega. Udział w tym i innych europejskich przedsięwzięciach, rozpoczętych jeszcze przed kryzysem krymskim, to jednak na razie zbyt mało, by zrównoważyć straty spowodowane utratą zamówień rosyjskich. Warto przy tym nadmienić, że Ukraina jest obok Izraela i Turcji, jednym z trzech krajów, które nie należą do Unii Europejskiej ale podpisały umowę o współpracy z ESA. W przypadku Kijowa miało to miejsce w 2008 roku, a w 2014 roku umowę przedłużono do 2019 roku. Urzędnicy ESA raczej nie przewidują jednak pełnego członkostwa w organizacji dla krajów spoza UE i EFTA w przewidywalnej przyszłości. 

Kijów szuka więc nowych rynków zbytu dla swoich produktów oraz nowych partnerów dla przyszłych wspólnych przedsięwzięć. Rozszerzana jest działalność na rynkach zachodnioeuropejskich. W tym względzie jednym z krajów, które mogą być zainteresowana ukraińskimi doświadczeniami w branży kosmicznej, jest Polska. Nasz kraj, który obecnie poświęca coraz większą uwagę programom kosmicznym, zwłaszcza satelitarnym, może być więc zainteresowany wspólnym rozwojem niektórych kompetencji w tym względzie wspólnie z Ukrainą. Polacy mogą być zainteresowani ukraińskimi technologiami rakiet nośnych, które mogłyby zostać wykorzystane w budowie systemu do wynoszenia małych satelitów, a także w dziedzinie satelitów obserwacji Ziemi i pozyskiwania z nich danych. W tym względzie Ukraina ma doświadczenie z projektami satelitów z rodziny Sich-2 i -3. Z kolei dla Kijowa pozyskanie zagranicznych partnerów może być kluczowe dla zachowania własnego, wprawdzie nie najnowocześniejszego, ale dobrze rozwiniętego sektora kosmicznego.

Należy wspomnieć, że w lutym br. w Kijowie i Dniepropietrowsku gościła delegacja Polskiej Agencji Kosmicznej. Omawiano m.in współpracę w obszarach wykorzystywania danych z monitoringu teledetekcyjnego, rakiet nośnych oraz badań naukowych. Wizyta miała przyczynić się do wzmocnienia kooperacji między agencjami kosmicznymi obu krajów. W dniu 3 marca 2016 roku powołana została natomiast wspólna grupa robocza Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Ukraińskiej Agencji Kosmicznej, której głównym celem ma być poszukiwanie możliwości realizacji wspólnych projektów, m.in. w obszarach technologii instrumentów optycznych i radarowych dla satelitów obserwacyjnych, jak również technologii wynoszenia satelitów na orbitę okołoziemską.

 Czytaj też: Polska i Ukraina rozmawiają o współpracy w programach kosmicznych 

KomentarzeLiczba komentarzy: 1
wert
niedziela, 6 marca 2016, 16:00

ukraincy przystosowywali tylko radzieckie rakiety balistyczne do startu,, juzmas juz nie istnieje a większosc jego pracowników już jest w Rosji i pracuje dla tamtekszych firm . Ukraincy szukaja frajerów do zdobycia nastepnego szmalu od Polski po miliardzie dolarów który im podarowalismy. A polskie satelity wyniesie każdy za opłatą nawet rosjanie i będzie to 10 razy tansze niz finansowanie przemysłu ukrainskiego który nie ma zbytu na swoje produkty i upadnie