Setki satelitów Starlink w jednym locie? SpaceX o planie "przesiadki" na Starship

25 sierpnia 2021, 17:56
E7-oZsRWUAISuIU
Fot. SpaceX/Elon Musk via Twitter

Firma kosmonautyczna Elona Muska wyjawia coraz szerzej zakrojone plany użytkowego zastosowania rozwijanego dwustopniowego systemu rakietowego wielokrotnego użytku Starship. Po sygnalizowanych jeszcze w czerwcu br. (przez samego szefa SpaceX) zamierzeniach dotyczących jak najszybszego przygotowania tej maszyny do wynoszenia satelitów konstelacji Starlink, skonkretyzowane przewidywania co do tego zamysłu zawarto w zaktualizowanej dokumentacji zgłoszeniowej do Federalnej Komisji Łączności (FCC).

Według stanu na schyłek sierpnia 2021 r., na niskiej orbicie okołoziemskiej znajdowało się 1616 aktywnych satelitów. Wszystko przy notowanym w ostatnich miesiącach spowolnieniu rozbudowy superkonstelacji SpaceX - najbardziej aktualny start rakiety nośnej Falcon 9 z ładunkiem "Starlinków" miał zresztą miejsce pod koniec czerwca br., wraz z niewielką (trzyskładnikową) partią instrumentów umieszczonych na orbicie polarnej.

SpaceX - w kwestii dalszego budowania swojej sieci satelitarnego Internetu - kieruje swe zamierzenia w stronę startów z bazy sił kosmicznych USA Vanderberg, co oznaczałoby, że rozpocznie się niebawem następny, drugi już etap budowania superkonstelacji opartej póki co na satelitach pierwotnej generacji. Będzie dotyczył umieszczenia obiektów na orbitach o nachyleniu 70  i 97 stopni, czyli o trajektoriach biegunowych.

Ostatnie miesiące były dla SpaceX czasem wytężonych prac nad pierwszym orbitalnym prototypem dwustopniowej rakiety Starship, co objawiło się wyraźnym spowolnieniem kampanii wynoszenie satelitów Starlink. Firma Elona Muska nie próżnowała jednak, jeśli mowa o dalszych planach realizacji projektu. W terminie 18 sierpnia SpaceX złożył do FCC aktualizację planu kontynuowania budowy konstelacji Starlink w oparciu o satelity drugiej generacji.

Jak czytamy w dokumencie, jeden z dwóch zaproponowanych federalnemu urzędowi scenariuszy rozmieszczenia nowych "Starlinków" zakłada wystrzelenie przez SpaceX aż 30 tysięcy satelitów z wykorzystaniem konstrukcji nie innej niż rozwijany nadal Starship. Spółka uzasadnia to możliwością pokrycia większej liczby płaszczyzn orbitalnych, zapewniając dostęp do usług szerszej grupie klientów cywilnych (chociażby mieszkających na dużych szerokościach geograficznych), jak i rządowym lub wojskowym odbiorcom, którym szczególnie zależy na stabilności łącza dostępowego.

Jednocześnie w zmienionej konfiguracji, zakładającej 12 etapów budowania konstelacji drugiej generacji (dla przypomnienia, każdy z nich różni się parametrami orbity, jak i liczbą obiektów), SpaceX założył, że aktywacja satelitów przebiegać będzie znacznie sprawniej, redukując do minimum wymagane manewry orbitalne i kończąc proces aktywacji w parę tygodni po wystrzeleniu.

Reklama
Reklama

Innym podnoszonym atutem wykorzystania systemu Starship jest oczywista na swój sposób, nieporównywalnie większa skala jednostkowego udźwigu - znacząco zawężająca harmonogram koniecznych startów oraz ich każdorazowy wpływ na środowisko i ruch w przestrzeni powietrzno-kosmicznej. Oczekiwane tutaj do 150 ton udźwigu na LEO sprawia, że nowy system nośny mógłby przewozić jednorazowo nawet około 400 satelitów Starlink - to oznacza ponad sześciokrotny przeskok ilościowy względem Falcona 9.

Docelowo konstelacja Starlink byłaby złożona z dwóch generacji: pierwszej (aktualnie budowanej), w której docelowo znalazłoby się 12 tysięcy obiektów oraz drugiej (z przewidzianą pulą 30 tysięcy kolejnych), które byłyby znacznie bardziej zaawansowane. Jeżeli wszystkie kroki się powiodą, do października 2027 roku na orbicie ma być 42 tysiące satelitów firmy SpaceX, dostarczających Internet w każdy możliwy zakątek świata.

W tym ostatnim kontekście, 23 sierpnia Elon Musk poinformował wpisem w mediach społecznościowych, że dostarczono stutysięczny terminal, zezwalający na odbiór kosmicznego Internetu.

Takowy sprzęt w Polsce kosztuje 2 269 złotych i jest to wydatek jednorazowy. Do całości należy doliczyć wysyłkę – 276 zł. Kosztem cyklicznym jest natomiast comiesięczny abonament, wynoszący 449 zł.

Trzeba mieć na względzie, że pierwszorzędnym celem sieci Starlink nie jest konkurowanie z krajowymi dostawcami, lecz dostarczanie internetu, tam, gdzie infrastruktura nie istniała, a jej budowa była niemożliwa.

KomentarzeLiczba komentarzy: 6
inżPL
czwartek, 26 sierpnia 2021, 15:24

Jesteśmy zafascynowani o tej metodzie transportu rakietowego, ale jest drobny szczegół - nie było dotychczas dla prototypu dwustopniowej rakiety Starship: 1) Testów wszystkich silników, imitujących start całej rakiety. 2) Co z ewentualną kotastrofą?. 3) Brak informacji o testach statyczno - dynamicznych dla całej zmontowanej rakiety, jako konstrukcja nośna. Przedstawienie reklamowe zmontowanej "makiety", związane było, prawdopodobnie głównie z terminem realizacji prac i związanej z tym wypłaty następnej raty z NASA gotówki, a nie jest sprawdzianiem konstrukcji zespołu startowego. Podtrzymywanie przez dźwig całości konstrukcji po połączeniu, nie daje nam nawet odpowiedzi - czy całość konstrukcji była sprawdzona statycznie chociażby na wyboczenie. Czytelnicy z wiedzą podstawową z obliczeń konstrukcji nośnych np. po technikum np. budowlanym (nie mówię o PW np. SiMRc) wiedzą o czym piszę - i tyle. P.S. Życzę twórcy sukcesu, ale mam dużo wątpliwości co do ww. metody podboju kosmosu przez NASA - jest to tania metoda obejścia blokowania funduszy przez kongres USA - pytanie, czy nie jest to ślepa uliczka, a może "ściema" dla konkurencji. Do czasu opracowania innych napędów nie chemicznych, jest to "powtórka z rozrywki".

Eytu
czwartek, 26 sierpnia 2021, 18:11

Racja. Z tym, że ja bym się obawiał czegoś innego. Sowieci w latach 6-70 mieli kilka nieudanych prób z rakietą N1. Duża ilość silników - 30 - powodowała jakieś drgania nie uwzględnione w symulacji. Tu jest zdaje się 28 silników. Komputery poszły od tego czasu znacznie do przodu. Więc będzie dużo łatwiej niwelować nierówną pracę silników. Obawiam się jednego - że instalacja nad dyszą stopi się od promieniowania podczerwonego spalin wylatujących z silników.

Eytu
niedziela, 29 sierpnia 2021, 16:34

PS. W rakiecie Sojuz-2 Rosjanie fajnie rozwiązali problem dużej ilości silników. Dwadzieścia większych silników na na pięciu podstawach. W Starship mamy chyba jednak 29 silników na jednej podstawie ( we wcześniejszym poście nie doliczyłęm się jednego). Jeżeli te silniki działają bezpośrednio na strukturę rakiety, to awaria powiedzmy trzech silników spowoduje odłączenie trzech po drugiej stronie ( jeżeli będzie zastosowana strategia z N1) . Aby nie utracić misji reszta silników będzie musiała przejąć większe obciążenie. Jeżeli rakieta jest zbudowana na zasadzie półskorupowej większy ciąg silników może zedrzeć dwie strony tej rakiety jak "skalp". Rozwiązaniem może być przeniesienie ciągu silnikow nie na obudowę lecz na wewnętrzny dżwigar - stalową sztywną rurę, ona będzie przenosiła bezpośrednio siłę i wokół niej będą się dostosowywała reszta konstrukcji rakiety- rakieta podczas lotu będzie pracować - wydłużać się i kurczyć. Zapewnienie stałej temperatury centralnego "kręgosłupa" rakiety utrzyma go w stałej długości. 5000 ton to wielkie obciążenie.

Fanklub Daviena i GB
środa, 1 września 2021, 12:13

Możesz podać który model Sojuza ma 20 silników? Owszem używano silników z 4 komorami spalania (w jednym silniku) ze wspólną turbopompą, ale nie 20 silników... Jakby tak liczyć jak Ty, to MiG-15 byłby napędzany 9 silnikami... :D

Eytu
piątek, 3 września 2021, 14:14

@FAn - Soyuz-2-1a - Nie policzyłem jeszcze dodatkowych małych silniczków manewrowych. Oczywiście możesz się przyczepić, że te dodatkowe 4 odłączane"pylony" z 16 silnikami to nie rakieta a przystawka.

AB
czwartek, 26 sierpnia 2021, 16:39

Ale to pokazał Musk na wyrzutni nie jest makietą. To pełnoprawna, intensywnie przygotowana do lotu rakiet kosmiczna.

Tweets Space24