Zagrożenia kosmiczne

Obawy NASA o skutki rozbudowy superkonstelacji Starlink. "Wzrost ryzyka kolizyjnego"

Baza SpaceX w centrum kosmicznym Kennedy'ego na Florydzie. Fot. NASA / nasa.gov

Nowa generacja satelitów komunikacji internetowej Starlink firmy SpaceX może zwiększyć ryzyko kolizji na niskiej orbicie okołoziemskiej, jak i zakłócić przyszłe rządowe starty kosmiczne - wskazano w piśmie konsultacyjnym NASA skierowanym do amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (Federal Communications Commission - FCC). Pięciostronicowe opracowanie złożono oficjalnie 8 lutego br., wraz z pismem organizacji National Science Foundation, która również krytycznie odniosła się do planów firmy Elona Muska.

Wraz z kolejnym etapem rozbudowy swojej superkonstelacji zapewniającej szerokopasmową komunikację internetową, firma Elona Muska planuje wyniesienie w przestrzeń kosmiczną ok. 30 tys. satelitów drugiej generacji. Opisany i niedawno zgłoszony do Federalnej Komisji Łączności (FCC) plan rozmieszczenie kolejnych urządzeń Starlink na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO) zrodził obawy amerykańskiej agencji kosmicznej (NASA) co do bezpieczeństwa innych znajdujących się tam obiektów i przyszłych misji.

We wtorek 8 lutego br. amerykańska Krajowa Administracja Telekomunikacji i Informacji (NTIA) w imieniu NASA złożyła pięciostronicowe pismo (wraz z oddzielnym jednostronicowym listem z National Science Foundation) do Federalnej Komisji Łączności w sprawie systemu „Gen 2"- czyli satelitów Starlink drugiej generacji. Obecnie na orbicie znajduje się blisko 1800 składników pierwotnej superkonstelacji SpaceX, z czego niektóre doprowadzały już niejednokrotnie do zwiększenia ryzyka kolizyjnego na orbicie LEO. NASA w tej sytuacji wyraziła zaniepokojenie dotyczące wpływu satelitów Starlink Gen 2 na poziom bezpieczeństwa lotów pozaziemskich oraz kwestię zrównoważonego rozwoju w środowisku kosmicznym.

Czytaj też

Obawy NASA dotyczą nie tylko samego nagromadzenia obiektów SpaceX na LEO, ale również ich skupienia na konkretnych torach orbitalnych oraz efektywności systemu nadzorowania ich ruchu. "Wzrost tej skali na wydzielonych płaszczyznach orbitalnych z natury niesie ze sobą dodatkowe ryzyko zdarzeń kolizyjnych generujących kosmiczne śmieci" - stwierdzono w liście, podpisanym przez Samanthę Fonder, przedstawicielkę NASA w Commercial Space Transportation Interagency Group. Mimo wczesniejszych zapewnień firmy Elona Muska co do "zerowego ryzyka" agencja zadeklarowała "poważne obawy" o to, czy zautomatyzowany system unikania kolizji SpaceX będzie skuteczny na tyle, aby poradzić sobie w sytuacji wielokrotnego wzrostu liczby obiektów na orbicie.

Poza samym ryzykiem kolizji, NASA podnosi również problem drastycznie zmniejszającej się liczby dostępnych okien startowych - ze względu na możliwe tysiące satelitów przechodzących w planowanym torze lotu rakiet. "NASA jest zaniepokojona rosnącą niedostępnością bezpiecznych okien startowych, zwłaszcza dla misji wymagających natychmiastowego lub krótkiego okna startowego" – stwierdzono w liście.

Czytaj też

Dodatkowo agencja obawia się zakłócenia pracy takich instrumentów naukowych jak np. Teleskop Hubble'a, którego już teraz 8% obrazów zawiera smugi satelitarne, a zwiększenie liczby urządzeń Starlink miałoby spowodować podwojenie obecnej liczby niewyraźnych zdjęć. Według NASA zmniejszyłaby się także efektywność badań asteroid przez teleskopy naziemne ze względu na obecność przynajmniej jednego urządzenia Starlink na obrazach wykonanych w celu obrony planetarnej czyniąc je w wielu przypadkach "zwyczajnie bezużytecznymi".

Amerykańska agencja kosmiczna nie jest przy tym jednoznacznie przeciwko wystawieniu licencji FCC na działanie poszerzonego systemu Starlink nowej generacji - domaga się jednak ścisłej koordynacji z innymi zainteresowanymi podmiotami. Firma SpaceX posiada już pozwolenie od Federalnej Komisji Łączności (FCC) na wystrzelenie ok. 12 tys. satelitów, lecz jak na razie spółka koncentruje się na rozmieszczeniu i uruchomieniu 4 400 satelitów podstawowej serii.

Czytaj też

Komentarze