Japońska kapsuła dowiozła na Ziemię fragmenty asteroidy

6 grudnia 2020, 12:20
fig6_reentry
Hayabusa-2. Ilustracja: JAXA/Akihiro Ikeshita [hayabusa2.jaxa.jp]

Sonda kosmiczna Hayabusa-2 dopełniła głównego celu swojej sześcioletniej misji - sprowadziła na Ziemię unikalne próbki materii pobranej podczas pamiętnego spotkania z asteroidą Ryugu. Kapsuła z pyłem zebranym z powierzchni ciała kosmicznego odłączyła się od macierzystego pojazdu i wylądowała w nocy z 5 na 6 grudnia na pustyni w południowej Australii. Misję zorganizowała japońska agencja badań kosmicznych JAXA - to zresztą jeszcze nie koniec, gdyż pozostająca w kosmosie Hayabusa-2 pędzi już w stronę nowego celu.

Kapsuła z materiałem zebranym przez sondę Hayabusa-2 wylądowała na obszarze Strefy Zakazanej Woomera, poligonu położonego w Australii Południowej około godz. 18:47 czasu polskiego w sobotę 5 grudnia. JAXA poinformowała krótko potem, że otrzymała sygnał radiowy z kapsuły, który pozwoli na jej szybkie zlokalizowanie i odnalezienie. Następnie kapsuła zostanie przewieziona do Japonii.

Japońska agencja wysłała sondę Hayabusa-2 w kosmos blisko sześć lat temu - zetknęła się ona z asteroidą Ryugu po raz pierwszy podczas manewru w lutym 2019 roku. Później nastąpiło to jeszcze jeden raz. Przy tych okazjach sonda rozlokowała na powierzchni planetoidy trzy niewielkie skaczące urządzenia MINERVA-II oraz niemiecki próbnik MASCOT.

W ciągu kilkanastu miesięcy "towarzyszenia" asteroidzie japońska sonda prowadziła też obserwacje, które pomogły określić rodzaje materii i skał znajdujących się w jej strukturze (w tym, ich skład chemiczny i właściwości geofizyczne). Ryugu scharakteryzowano jako nieregularny, gąbczasty twór zbudowany z lekkiego, niespójnego materiału.

Celem misji było przede wszystkim pobranie materiału z powierzchni asteroidy, krążącej nieopodal Ziemi. Naukowcy mają nadzieję, że badania próbek pyłu dostarczą wskazówek dotyczących początków Układu Słonecznego, z czasów jego narodzin blisko 4,6 mld lat temu.

22 lutego 2019 roku sonda zanotowała pierwsze zetknięcie z powierzchnią Ryugu. Z kolei 5 kwietnia sonda przeprowadziła kontrolowany "strzał" na powierzchni obiektu, który wytworzył na nim niewielki krater. Podczas drugiego lądowania 11 lipca 2019 roku zgromadzono próbki właśnie z miejsca, gdzie powstał krater.

Po wszystkich tych udanych manewrach, sonda rozpoczęła lot powrotny w listopadzie 2019 roku. Hayabusa-2 skierowała się w drogę powrotną. Ostatecznie po kilku manewrach korekcyjnych na przestrzeni roku, w grudniu 2020 roku sonda znalazła się w pobliżu naszej planety.

Połowa zebranej przez Hayabusa-2 materii zostanie udostępniona m.in. naukowcom z agencji JAXA i amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Reszta zostanie zachowana do przyszłych badań w miarę postępu technologii analitycznej.

Sama sonda tymczasem nie kończy jeszcze wyprawy. We wrześniu 2020 roku kierownictwo zespołu z japońskiej agencji zadecydowało, że po przelocie obok Ziemi Hayabusa-2 zostanie skierowana ku planetoidzie 1998 KY26. Dotarcie do 1998 KY26 nastąpi w 2031 roku. Nie jest przy tym wykluczone, że sonda osiądzie na powierzchni nowego obiektu.

Space24
Space24
KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Dawo
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 19:38

Serio w tym roku, ktokolwiek cokolwiek na ziemię z kosmosu sprowadza?

asc
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 11:44

A cos dojechało w jakims sensownym stanie na ziemie? Bo wiadomo ze po drodze sie sypalo... I ze zamkniecie nie było szczelne

Davien
sobota, 12 grudnia 2020, 23:57

No popatrz, wszystko co zebrała sonda dotarło bez przeszkód na Ziemię:)

Aster
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 17:39

Pomililo ci sie z ruskim badziewiem , Japonczycy sa perfekcyjni w tym co robia...

Waldi
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 18:16

z amerykańskiej się sypało (sonda OSIRIS-REx z asteroidy Bennu)

środa, 9 grudnia 2020, 00:30

Fakt. Ruscy nawet nie próbują latać do komet i planetoid.

Robert
poniedziałek, 14 grudnia 2020, 21:44

Poczytaj sobie o misji dwóch sond Wega i badaniu przez nie Komety Halleya.

Davien
środa, 16 grudnia 2020, 01:36

Robert, to było w połowie lat 80-tych kiedy ZSRS cos jeszzce w kosmosie znaczył. Do tego np na pokładzie były polskie komputery Agat. Od lat 90-tych Rosja utkneła na LEO i dalej nie lata bo nie ma ani czym ani za co.

Robert
środa, 16 grudnia 2020, 20:13

Nieprawda, współpracują z ESA w misjach na Marsa i Wenus, wynoszą próbniki i mają pełny dostęp do zebranych materiałów naukowych. Najbliższa misja na Marsa oczywiście też wystartuje Protonem. Co ciekawe USA przerosła misja na Kometę Halleya, dlatego w jej kierunku wysłano sondę przeznaczoną do badania Słońca o nazwie zmienionej na ICE, która nie miała nawet kamery.... Tymczasem kometę badały sondy radzieckie, Giotto ESA oraz japońska sonda Planet. NASA zawiodła.

piątek, 18 grudnia 2020, 13:09

Polska także współpracuje z ESA. Nasze Polskie czujniki znajdują się m. in. na Tytanie w lądowniku Huygens. ZSRR ani Rosja nigdy nawet nie próbowało tam wysłać sondy. Skoro jakaś misja "nie miała nawet kamery" to znaczy że była ona zbędna. Są ważniejsze instrumenty naukowe niż kamera. Nasa zbadała kometę 81P/Wild (misja Stardust). Próbki wylądowały na ziemi w 2006. ZSRR/Rosja nigdy nie zawiodła?

Davien
czwartek, 17 grudnia 2020, 22:51

Robert, czyli sami nie lataja, zapewniją jedynie rakiety dla programów ESA i to ESA wystąpilo do Rosjan o dwie rakiety Proton M,i to dopiero po wycofaniu się NASA z Atlasem V juz z ta sondą ICE to .. Ale sam chciałęs: sonda powstała w 1978r, w 1986 przeleciała sobie w odległosci 28mln km od komety Halleya, była pierwszym statkiem kosmicznym badającym bezposrednio komety. Bo widzisz ICE nigdy nie miała badac Halleya ale badała komete Giacobiniego-Zinnera. Potem ICE wróciła do badania słońca przez 6 lat, a w 2014r reaktywowano ja na nowo:) Ech panei Robert....

Tweets Space24