Systemy Nośne

Wystrzelono kolejne zestawy Starlinków. Celem wyższa orbita

Fot. SpaceX via YouTube [https://www.youtube.com/channel/UCtI0Hodo5o5dUb67FeUjDeA]

SpaceX przeprowadziło udane wyniesienia kolejnych zestawów rozszerzających megakonstelację szerokopasmowego internetu Starlink. Misje Group 4-8 i 4-11 zakończyły się sukcesem, a pierwsze stopnie rakiety Falcon lądowały na barkach o nazwie A Shortfall of Gravitas oraz Of Course I Still Love You.

Podczas dwóch minionych startów przeprowadzonych przez SpaceX w obecnym roku kalendarzowym doszło do wyniesienia na niską orbitę okołoziemską kolejnych dwóch zestawów satelitów megakonstelacji Starlink. Starty odbyły się 21 i 25 lutego, z platform SLC-40 w kosmodromie Cape Canaveral Space Force Station na Florydzie oraz SLC-4E w bazie Vandenberg w Kalifornii. W obu wypadkach pierwsze stopnie rakiet bezpieczne powróciły na Ziemię około 9 min po starcie, lądując na platformach: A Shortfall of Gravitas oraz Of Course I Still Love You znajdujących się na oceanach Atlantyckim i Spokojnym.

W wypadku wcześniejszego z omawianych startów to istotnym aspektem było świętowanie 100. udanego lądowania pierwszego segmentu rakiety Falcon 9 (dodajmy, że włączając system nośny Falcon Heavy to według stanu na 21 lutego było ich sumarycznie 107) oraz 11. lądowania tego konkretnego stopnia, wykorzystywanego podczas misji tj. załogowej Demo-2, misji towarowej CRS-21 oraz przy wyniesieniu satelity Anasis-2. W wypadku startu z 21 lutego, wyniesienie partii 46 satelitów było pierwszym startem od 3 lutego, kiedy to znaczna większość satelitów poprzedniej dostawy została zniszczona w wyniku burzy słonecznej.

Lądowanie pierwszego stopnia rakiety Falcon 9 na barce A Shortfall of Gravitas
Fot. SpaceX

Podejmując środki zaradcze, zespół inżynierów firmy przełączył wystrzelone satelity w specjalny tryb bezpieczny, dzięki któremu urządzenia pozostawałyby na niskiej orbicie, próbując minimalizować skutki znikomego oporu aerodynamicznego. Niemniej gdy próbowano później przywrócić funkcje satelitów i wznowić procedurę podnoszenie orbity na docelową, okazało się, że zwiększony szczątkowy opór powietrza (z powodu minionego koronalnego wyrzutu masy) uniemożliwia już wyjście z trybu bezpiecznego znacznej części obsługiwanego zestawu.

Przy najnowszych misjach firma Elona Muska zastosowała pewną zmianę mającą na celu uniknięcia podobnej sytuacji. Podczas feralnej misji Group 4-7 satelity zostały umieszczone na wstępnej orbicie o perygeum wynoszącym około 210 km (w najwyższym jej punkcie orbita sięga ok. 338 km od Ziemi). Jednakże w misji następnej sputniki umieszczono na orbicie o wysokości ok. 330 km., dzięki czemu pozwolono na uniknięcie konsekwencji wynikających z ostatniego CME, który okazał się być kluczowym czynnikiem doprowadzającym do niepowodzenia i utraty części satelitów. Prawdopodobnie podobny ruch zastosowano przy okazji piątkowej misji Group 4-11.

Nowe zestawy tym razem bezpiecznie dołączył do ponad 1800 urządzeń Starlink znajdujących się obecnie w przestrzeni kosmicznej.

Czytaj też

SpaceX otrzymało zgodę od Federalnej Komisji Łączności (FCC) na wystrzelenie 12 tys. satelitów konstelacji Starlink oraz wystąpiła do międzynarodowych regulatorów o pozwolenie na wystrzelenie kolejnych 30 tys., które będą urządzeniami nowej generacji. Jak na razie spółka skupia się na rozmieszczeniu i uruchomieniu 4 400 satelitów w ramach pierwszego rzutu.

Współpraca: Kacper Bakuła

Komentarze