Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Ze Szczecina do Kourou: polski wątek w programie Ariane 6

Statek, Ariane 6, ESA
Statek Canopée podczas załadunku w niemieckim porcie w Bremie.
Autor. ESA

Podczas gdy polski wkład w program flagowej europejskiej rakiety wydaje się marginalny, bez pracy wykonanej przez szczecińskich stoczniowców Ariane 6 nigdy nie pokonałaby kilku tysięcy kilometrów Atlantyku do Gujany Francuskiej. Poznajcie bliżej unikalny w skali światowej statek transportowy Canopée.

Kiedy mówi się o europejskiej współpracy przy programie Ariane 6, uwaga naturalnie skupia się na silnikach, stopniach rakiety, systemach pokładowych czy satelitach wynoszonych przez nią na orbitę. Zanim jednak Ariane 6 dotrze do Gujany Francuskiej, musi pokonać kilka tysięcy kilometrów – a istotna część tego łańcucha logistycznego odbywa się drogą morską.

Tutaj do akcji wkracza Canopée, statek towarowy zaprojektowany specjalnie do transportu elementów Ariane 6 między kontynentem europejskim a Gujańskim Centrum Kosmicznym w Kourou. Ma 121 metrów długości i 22 metry szerokości, może osiągać prędkość 17 węzłów i przewozić do 10 000 ton ładunku. Jego najbardziej charakterystycznym elementem są cztery skrzydła OceanWings, które pozwalają mu łączyć klasyczny napęd (skroplony gaz ziemny oraz olej napędowy do silników okrętowych, MDO) z napędem żaglowym.

Statek ma również bezpośredni, choć szerzej nieznany, związek z Polską — jego budowę rozpoczęto w 2020 roku w Szczecinie.

Reklama

Łańcuch logistyczny Ariane 6 prowadzi również przez Polskę

Ariane 6 opiera się na łańcuchu produkcyjnym rozłożonym pomiędzy kilka europejskich państw, zanim poszczególne elementy zostaną połączone w Gujanie Francuskiej. To geograficzne rozproszenie stwarza bardzo konkretny problem: jak przetransportować ogromne i szczególnie wrażliwe komponenty aż do Kourou?

Zanim trafi do celu, Canopée przemieszcza się z miasta do miasta: odwiedza między innymi Bremę w Niemczech, gdzie zabierany jest górny stopień rakiety, Rotterdam, gdzie trafia osłona ładunku, Hawr, gdzie ładowany jest główny stopień, oraz Bordeaux, skąd pochodzą elementy napędu na paliwo stałe. Następnie statek przepływa przez Atlantyk, po czym wpływa w górę rzeki Kourou, docierając do portu Pariacabo w Gujanie Francuskiej.

Statek stanowi tym samym pełnoprawne ogniwo przemysłowego łańcucha Ariane 6.

Reklama

Nowy statek dostosowany do specyficznych wymagań Ariane 6

Pierwszą istotną innowacją wprowadzoną przez ArianeGroup w zakresie transportu rakiety było umożliwienie przewozu różnych podzespołów Ariane 6 w ramach jednego rejsu. W przypadku Ariane 5 logistyka morska opierała się na dwóch klasycznych statkach typu ro-ro, MN Toucan i MN Colibri.

Jak wyjaśniał w 2023 roku Karl-Heinz Servos, dyrektor przemysłowy ArianeGroup, celem było zapewnienie, aby „statek w pełni odpowiadał celom programu [Ariane 6]: zmniejszyć koszty [docelowo o połowę w zakresie transportu elementów rakiety], skrócić cykle produkcyjne i zmniejszyć nasz wpływ na środowisko”.

Napęd jest zresztą jedną z najważniejszych cech wyróżniających ten statek. Jego cztery skrzydła mogą być automatycznie ustawiane, aby wykorzystać sprzyjające wiatry i uzyskać możliwie największy ciąg. System wyznaczania trasy dostosowuje natomiast nawigację do warunków pogodowych i wymagań dotyczących terminów dostaw. Innymi słowy, Canopée nie zawsze wybiera najkrótszą trasę – może wykonywać objazdy, aby dotrzeć do obszarów, w których warunki pogodowe sprzyjają napędowi wiatrowemu. Według ArianeGroup taka konfiguracja pozwala zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 30% i uniknąć emisji około 7200 ton CO₂ rocznie.

Reklama

W rzeczywistości gabaryty Ariane 6 tylko częściowo wpływają na wymiary Canopée. Specyficzne wymagania narzucają morfologia rzeki Kourou i uwarunkowania geograficzne Gujany: w najwęższych miejscach tor wodny ma zaledwie 40 metrów szerokości, a dodatkowym utrudnieniem są podwodne skały i niewielka głębokość. Poza tym jest także most, który trzeba omijać, a ponadto godziny żeglugi wyznaczane są przez pływy. To połączenie czynników wyjaśnia bardzo nietypową konstrukcję Canopée, a przede wszystkim wymagania postawione przed stocznią w Szczecinie.

Szczecin – niezwykły pierwszy etap europejskiej budowy

Budowę rozpoczęto w 2020 roku w Szczecinie, w stoczni należącej do holenderskiej firmy Neptune. Prace trwały 17 miesięcy. Jak wyjaśniała firma, wybór lokalizacji wynikał „z kwestii ekonomicznych i organizacji przemysłowej”, ale wpisywał się przede wszystkim w długą tradycję stoczniową miasta.

Szczecin jest bowiem od czasów powojennych jednym z najważniejszych ośrodków przemysłu stoczniowego w Polsce, dziedziczącym dawne niemieckie zaplecze przemysłowe, które po 1945 roku było stopniowo odbudowywane. Wokół stoczni miasto rozwinęło cały ekosystem wyspecjalizowanych kompetencji i podwykonawców.

Reklama

Kadłub nie powstał w jednym kawałku: składał się z 94 sekcji i ważył łącznie około 3000 ton. Jego wykonanie wymagało wyjątkowo precyzyjnych prac w zakresie obróbki blacharskiej, spawania i montażu – przy zastosowaniu bardziej rygorystycznych tolerancji odkształceń, niż przewidują standardowe normy (3 mm w przypadku Canopée wobec 5–6 mm w normalnych warunkach).

Nawet wodowanie kadłuba wymagało nietypowej i, co najmniej, spektakularnej operacji. Po zmontowaniu kadłub umieszczono na potężnym pontonie, który następnie został odholowany Odrą do doku Gryfia. Kadłub zwodowano poprzez stopniowe zanurzanie pontonu. Następnie statek powrócił do nabrzeża, by 16 października 2022 roku opuścić Szczecin i drogą morską udać się do Holandii, gdzie zakończono jego wyposażanie i integrację systemów.

Canopée jest więc owocem europejskiego przedsięwzięcia stoczniowego, ale istotna część jego przemysłowej historii została napisana w Szczecinie. Firma Neptune przyznała, że realizacja stanowiła „złożone wyzwanie konstrukcyjne”. Canopée otrzymał prestiżowy tytuł „Statku Roku 2023”, co było również uznaniem dla polskich pracowników zaangażowanych w ten wyjątkowy projekt.

Polska chce teraz wejść na wyższy poziom w łańcuchu wartości

W ostatnich latach polskie ambicje w sektorze kosmicznym wyraźnie wzrosły, a krajowy ekosystem stara się obecnie przesuwać w górę łańcucha wartości. Dobrym przykładem jest zawarte w 2025 roku porozumienie między MaiaSpace, Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa oraz polskim start-upem Thaliana Space, dotyczące rozwoju silników rakietowych wykorzystujących ciekłe materiały pędne.

W Szczecinie polski przemysł uczestniczył w logistyce umożliwiającej Ariane 6 dotarcie do Kourou. Obecnie polskie podmioty próbują zajmować pozycję w obszarze technologii bezpośrednio związanych z samą rakietą. To jeden z wielu sygnałów pokazujących, że wzrost znaczenia Polski w sektorze kosmicznym dopiero zaczyna nabierać tempa.

Autor niniejszego artykułu, Lucas Buthion, ma trzynastoletnie doświadczenie w obszarze spraw publicznych, zdobywane m.in. w Paryżu i Brukseli. W swojej karierze pracował m.in. w ASD-Eurospace, francuskiej Narodowej Agencji Cyberbezpieczeństwa (ANSSI) oraz Iliad, spółce matce operatora Play. W 2025 r. założył firmę doradczą Gearshift Public Affairs, specjalizującą się w sprawach publicznych i regulacyjnych dotyczących infrastruktury cyfrowej, sektora kosmicznego, półprzewodników oraz szerzej rozumianych nowych technologii.

Reklama