- WIADOMOŚCI
ESA rezygnuje z rozwoju nowej wersji Ariane 6
Brak praktycznej potrzeby i politycznego poparcia miał przesądzić o odłożeniu na półkę planów trzeciej wersji flagowej europejskiej rakiety, podczas gdy kontynent coraz mocniej spogląda w kierunku rozwoju komercyjnych alternatyw, w tym tych wielokrotnego użytku.
Druga wersja rakiety Ariane 6, w standardzie Block 2, będzie zarazem ostatnią odsłoną tej generacji najpotężniejszej obecnie europejskiej rakiety. ESA potwierdziła niedawno, że nie zamierza wdrażać planowanej wcześniej wersji Block 3, wskazując na „brak potrzeby programowej lub uzasadnienia”.
Podobnie jak Block 2, który wprowadził wydajniejsze silniki i obniżył masę rakiety, jego następca miał jeszcze bardziej poprawić jej osiągi dzięki lżejszemu górnemu stopniowi ICARUS. Block 3 planowano wykorzystać m.in. w misji do Enceladusa, księżyca Saturna, oraz do wyniesienia lądownika księżycowego Argonaut. Pierwsza z tych misji będzie więc musiała zostać zmodyfikowana, natomiast w przypadku drugiej okazało się, że wystarczający będzie wariant Block 2 z czterema boosterami, czyli Ariane 64.
Powyższe nie oznacza jednak definitywnego końca prac rozwojowych nad Ariane 6. Około 2029 r. nadal planowane jest wdrożenie orbitalnego pojazdu transferowego Astris, który zapewni większe możliwości transportu ładunków między orbitami i dalej w przestrzeń kosmiczną. Sama rakieta ma również zostać zmodyfikowana na potrzeby wspomnianej misji Argonaut, aby spełnić wymagania związane z bezpiecznym wyniesieniem na jej pokładzie radioizotopowego systemu zasilania.
Zobacz też 
Wydaje się zatem, że agencja doszła do wniosku, iż koszty rozwoju Block 3 przewyższają potencjalne korzyści, a prostszym rozwiązaniem będzie dostosowanie planowanych misji do możliwości oferowanych przez obecnie dostępne konfiguracje. Nie był to jednak jedyny powód tej decyzji. Znacznie ważniejsze mogły okazać się uwarunkowania polityczne związane z dalszym finansowaniem programu Ariane 6.
Na Radzie Ministerialnej ESA w listopadzie 2025 r. państwa członkowskie zdecydowały się przeznaczyć na dalsze ulepszenia Ariane 6 jedynie 145,94 mln euro, pokrywając zaledwie 48 proc. z puli 304,4 mln euro, o którą zabiegała Agencja. W tym samym czasie ponad 900 mln euro przeznaczono na program European Launcher Challenge (ELC), który ma zapewnić Europie pierwsze komercyjne rakiety nośne. Co znamienne, w jego przypadku państwa członkowskie pokryły całość kwoty wnioskowanej przez ESA.
To, co czyni Ariane 6 niezbyt atrakcyjną w oczach europejskich ekspertów i polityków, to jej bardzo wysoki koszt jak na dzisiejsze realia. Jest to ciężka rakieta jednorazowego użytku, której obecne moce produkcyjne pozwalają na zaledwie 9–10 startów rocznie, przy koszcie każdego z nich sięgającym około 80–100 mln euro.
Ale w tej cenie, jak słusznie zauważa Eric Berger z Ars Technica, nie są uwzględnione dwa dodatkowe obciążenia ponoszone przez europejskiego podatnika. Pierwszym są koszty rozwoju rakiety i niezbędnej infrastruktury, które po czterech latach dodatkowych opóźnień sięgnęły ok. 3,6 mld euro. Do tego dochodzi raczej niechlubny fakt, że przy obecnej kadencji lotów Ariane 6 nie zarabia na siebie, a koszty jej produkcji muszą być dodatkowo subsydiowane kwotą odpowiadającą średnio 32–38 mln euro na każdy start.
Stąd dla wielu Ariane 6 może dziś wydawać się złem koniecznym i rozwiązaniem pomostowym do czasu pojawienia się bardziej wydajnych, zupełnie nowych następców. Ci są już widoczni na horyzoncie, zwłaszcza po udanym locie orbitalnym niemieckiej rakiety Spectrum, dzięki któremu Isar Aerospace stało się pierwszą prywatną europejską firmą, która dokonała tej sztuki.
Nie zmienia to faktu, że wejście Ariane 6 do służby po latach opóźnień przywróciło Europie niezależny dostęp do przestrzeni kosmicznej, a ostatnia seria umów na starty zawartych m.in. z Amazon Leo, ICEYE czy EnduroSat zabezpiecza zapotrzebowanie na najbliższe lata. Najważniejsze pytanie brzmi więc, czy wraz z zapowiadanym zwiększeniem kadencji startów oraz wynikającą z niego rozbudową mocy produkcyjnych w całym łańcuchu dostaw zadziała efekt skali, pozwalając obniżyć koszt produkcji pojedynczej rakiety do poziomu, który nie będzie wymagał dalszego subsydiowania.
Rozpatrywane pod tym kątem przerwanie prac rozwojowych nad kolejną wersją Ariane 6 może pozwolić ArianeGroup szybciej skoncentrować się na rozwoju Ariane Next, rakiety, która ma być już częściowo wielokrotnego użytku i obniżyć koszty startu o połowę względem obecnej generacji. Jednym z takich przyszłych następców może być konstrukcja rozwijana przez należącą do grupy spółkę MaiaSpace, która uczestniczy w ELC za sprawą swojej dwustopniowej rakiety Maia wyposażonej w odzyskiwalny pierwszy stopień.




