- WIADOMOŚCI
Miał badać kosmiczne śmieci dla NASA. Teraz sam jest jednym z nich
Autor. NASA
Satelita Otter, który miał badać kosmiczne śmieci i testować technologie ich przyszłego usuwania, przedwcześnie sam dołączył do ich grona.
SSPICY, czyli Small Spacecraft Propulsion and Inspection Capability, była finansowaną przez NASA demonstracyjną misją technologiczną realizowaną przez amerykańską firmę Starfish Space. Jej głównym zadaniem było przetestowanie technologii umożliwiających serwisowanie i inspekcję satelitów na orbicie na potrzeby monitorowania i przyszłego usuwania śmieci kosmicznych.
Przez dwa lata satelita Otter 24C o masie około 335 kg miał manewrować po niskiej orbicie okołoziemskiej i przeprowadzić cztery bliskie inspekcje nieaktywnych obiektów pochodzenia amerykańskiego. W ich ramach Otter miał zbliżać się do obiektów na odległość zaledwie kilkuset metrów, przeprowadzając oględziny i zbierając informacje m.in. o stanie ich powierzchni, geometrii oraz parametrach orbitalnych.
Zobacz też 
Przeprowadzenie tych operacji miała umożliwić integracja na pokładzie satelity szeregu kluczowych technologii rozwijanych przez Starfish Space. Precyzyjne manewry zbliżania miało umożliwiać przegubowe ramię robotyczne Manta, służące do kierowania ciągiem napędu elektrycznego. Za nawigację miał odpowiadać system CETACEAN, natomiast za autonomiczne wykonywanie manewrów bliskiego podejścia – oprogramowanie CEPHALOPOD. Otter był także wyposażony w uniwersalny mechanizm dokujący Nautilus.
Niestety żadnemu z tych systemów nie było dane sprawdzić się w praktyce. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Misja SSPICY rozpoczęła się 1 października 2026 r., kiedy rakieta Falcon 9 wyniosła Ottera na orbitę, z którym Starfish Space zdołała nawet nawiązać łączność.
Kontakt został jednak szybko utracony podczas fazy commissioning, czyli uruchamiania i sprawdzania systemów satelity w celu przygotowania go do właściwych operacji. Pomimo wielu prób, Starfish Space nie zdołała przywrócić dwukierunkowej łączności ze statkiem, ostatecznie uznając go za bezpowrotnie stracony, o czym poinformowano w komunikacie z 3 listopada br. W ten sposób kosmiczny łowca śmieci sam stał się jednym z wielu takich obiektów na naszej orbicie.
Ottera nie zabiła fizyczna usterka, lecz błąd oprogramowania. Późniejsza analiza NASA i Starfish Space wykazała problem z systemem fault protection, odpowiedzialnym za wykrywanie usterek i reagowanie na nie. Z jakiegoś powodu oprogramowanie błędnie utrzymywało pokładowe radio w stanie wyłączonym, skutecznie uniemożliwiając komunikację z satelitą.
NASA przeznaczyła na misję SSPICY 15 mln dolarów, a czas od jej zlecenia do startu Ottera wyniósł niecałe 26 miesięcy. Inicjatywa wpisuje się zatem w szersze, coraz częściej stosowane przez agencję podejście do przyspieszonego rozwoju nowych technologii we współpracy z partnerami komercyjnymi, z naciskiem na krótsze terminy realizacji, niższe koszty i większą tolerancję na ryzyko.
Tę ostatnią najlepiej obrazuje niedawne niepowodzenie misji Swift Reboost, realizowanej w oparciu o podobne założenia, której celem było uratowanie teleskopu kosmicznego Swift. Ostatecznie obserwatorium spłonęło w atmosferze 4 listopada br., po tym, jak statek ratunkowy firmy Katalyst Space wpadł w niekontrolowaną rotację wskutek awarii kół reakcyjnych.
Często przywoływana przez NASA dewiza „Fail fast, learn fast” szczególnie dobrze oddaje potencjalne korzyści płynące z niepowodzenia SSPICY. Mają nimi być przede wszystkim zdobyte doświadczenia i wnioski, które będzie można wykorzystać podczas przyszłych misji tego typu. Oby te nastąpiły jak najszybciej.



