Sondy

NASA dalej nie rozwiązała problemów sondy Lucy

Ilustracja: NASA/SWRI [lucy.swri.edu]

Działalność NASA w przestrzeni kosmicznej skupia się w dużym stopniu na badaniach i zbieraniu danych o ciałach niebieskich za pomocą innowacyjnych technologii. Jedną z nich jest opisywana już wcześniej na łamach naszego portalu sonda Lucy, której zadaniem jest badanie planetoid trojańskich krążących wokół Jowisza. Urządzenie zaraz po rozpoczęciu misji doświadczyło problemów technicznych, które w dalszym ciągu agencja NASA stara się rozwiązać.

Należąca do NASA sonda kosmiczna Lucy została wystrzelona w przestrzeń kosmiczną w październiku 2021 r. Urządzenie zostało zaprojektowane i zbudowane przez koncern Lockheed Martin na zamówienie amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, w celu przyjrzenia się z bliska po raz pierwszy trudno uchwytnym planetoidom trojańskim lub inaczej Trojańczykom, pozostającym w pobliżu orbity Jowisza. Naukowcy sądzą, że ciała te mogą zawierać wskazówki na temat powstawania Układu Słonecznego ok. 4 mld lat temu. Obiecujący projekt NASA zaraz po rozpoczęciu misji napotkał problemy związane z panelami słonecznymi, które NASA stara się rozwiązać po dzień dzisiejszy.

Fot. Lockheed Martin

Lucy to sonda wyposażona w generatory zasilania w postaci dwóch paneli słonecznych o szerokości ok. 7 m. Matryce urządzeń zostały zaprojektowane tak, aby rozwijać się i zatrzaskiwać po zakończeniu tego procesu. Po udanym wyniesieniu Lucy w przestrzeń kosmiczną inżynierowie NASA zaobserwowali, że podczas gdy jedna matryca rozwinęła się całkowicie i zatrzasnęła, druga nie do końca podołała temu zadaniu. W wyniku tego osoby pracujące przy projekcie kilkukrotnie starały się dokończyć tę operację, co poskutkowało tylko w niewielkim stopniu. Według Hala Levinsona, głównego badacza przy projekcie Lucy z Southwest Research Institute, powodem mogła być utrata napięcia spowodowana oddalaniem się sondy od Słońca i uniemożliwienie przez to pełnego rozwinięcia jednej z linek systemu.

Czytaj też

Problem paneli słonecznych sondy Lucy pojawił się w 2021 r., a pomimo tego inżynierowie NASA do stycznia 2023 r. podejmowali próby naprawy awarii. Wysiłki zespołu poskutkowały pełnym rozłożeniem matrycy w 2022 r., natomiast niemożliwe było wówczas zatrzaśnięcie jej. W ostatnich dniach jednak NASA opublikowała komunikat, w którym informuje o wstrzymaniu dalszych działań związanych z rozmieszczeniem baterii słonecznych, po próbie z 13 grudnia 2022 roku. Agencja uzyskała wówczas niewielkie efekty działań.

NASA zauważyła, że wszelkie dotychczasowe próby były najbardziej skuteczne, gdy Lucy miała swoje położenie blisko Słońca, ponieważ to wtedy właśnie uzyskała największy przypływ energii. W omawianym komunikacie NASA zaznaczyła, że statek kosmiczny znajduje się obecnie w odległości 197 mln km od Słońca (1,3 razy dalej od Słońca niż Ziemia) i oddala się z prędkością 35 000 km/godz. Wydaje się zatem, że w takim położeniu dalsze próby byłyby tylko nieskuteczne.

W celu sprawdzenia możliwości paneli słonecznych przeprowadzono specjalne modele obliczeniowe, które uwzględniały dane sondy kosmicznej. Zespół ekspertów szacuje, że matryce są rozłożone w 98% i jest to wystarczająco, aby zapewnić dostarczenie energii w trakcie 12-letniej misji Lucy. Zostało to potwierdzone w wyniku ostatniego przelotu Lucy obok Ziemi 16 października 2022 roku, kiedy to statek kosmiczny znajdował się w odległości 392 km od naszej planety.

Czytaj też

Warto nadmienić, że NASA nie zamierza się całkowicie poddać i w przyszłości planuje wznowić próby przywrócenia pełnej sprawności paneli słonecznych sondy. Najwcześniejszym terminem tej próby wydaje się być 2024 r., kiedy to sonda zbliży się do naszej planety, by w poprzez manewr grawitacyjny obierze odpowiednią trasę ku swojej pierwszej asteroidzie do zbadania. NASA podkreśla, że jest ona obecnie na bezpiecznej trajektorii i najlepiej będzie poczekać na odpowiedni moment do dalszych prób, które może tym razem przyniosą oczekiwane skutki.

Fot. NASA

Przez najbliższy czas zespół inżynierów będzie obserwował zachowanie Lucy w przestrzeni kosmicznej i dokonywał odpowiednich decyzji. Porażka misji byłaby niewątpliwie ciosem dla NASA, więc nie ma się co dziwić, że agencja podchodzi do tego w taki, a nie inny sposób. Opisywana misja zaplanowana jest na 12 lat, na dystansie liczącym miliardy kilometrów do pradawnych ciał będących pozostałościami pierwotnych składników dzisiejszego systemu planetarnego.

Komentarze