Systemy Nośne

Księżycowy SLS na wyrzutni. Równoczesne testy konkurenta

Fot. NASA [https://images-assets.nasa.gov/image/KSC-20220317-PH-KLS03_0173/KSC-20220317-PH-KLS03_0173~medium.jpg]

Wielkimi krokami zbliża się długo wyczekiwany start księżycowej misji Artemis-1. W nocy z 17 na 18 marca odbyło się przetransportowanie rakiety nośnej Space Launch System (SLS) na stanowisko startowe LC39B, gdzie zostanie przeprowadzona próba generalna przed inauguracyjnym startem programu Artemis z bezzałogową misją kosmiczną wokół Srebrnego Globu. Ten tzw. "Wet Dress Rehearsal", czyli test napełnienia zbiorników systemu nośnego połączony z próbnym odliczaniem do startu, został zaplanowany na 3 kwietnia.

Misja Artemis-1 jest pierwszym krokiem w powrocie człowieka na Księżyc. Cel realizowany pod znakiem amerykańskiej agencji kosmicznej NASA ma na celu przeprowadzenie testów nowego systemu nośnego SLS i kapsuły Orion, która podczas parotygodniowej podróży wykona przelot wokół Księżyca, pokazując gotowość do przyjęcia pierwszych astronautów na pokład pojazdu kosmicznego podczas misji Artemis 2.

Czytaj też

Pierwsza księżycowa misja programu Artemis została zaplanowana na nie wcześniej niż czerwiec br. Warunkiem nadrzędnym utrzymania tego terminu jest - po dokonanym właśnie umieszczeniu rakiety SLS na stanowisku startowym - pomyślnie wykonana próba generalna, polegająca na przeprowadzeniu niemal pełnej sekwencji odliczania przy napełnionych zbiornikach (zegar zatrzyma się na 10 sekund przed domyślnym odpaleniem). Po próbie generalnej przez osiem do dziewięciu dni system SLS wraz z kapsułą Orion pozostanie na stanowisku LC38B, by następnie powrócić do VAB (Vehicle Assembly Building), gdzie inżynierowie zaangażowani w projekt ocenią, czy przed startem należy wprowadzić modyfikacje.

Nie ma wątpliwości, że znajdujemy się w złotej erze eksploracji kosmosu, odkryć i pomysłowości w przestrzeni kosmicznej. To wszystko zaczyna się od misji Artemis-1
Administrator NASA Bill Nelson
Rakieta SLS na stanowisku startowym w Kennedy Space Center 17 marca 2022 r.
Fot. NASA [https://images-assets.nasa.gov/image/KSC-20220317-PH-KLS04_0051/KSC-20220317-PH-KLS04_0051~medium.jpg]

Termin rozpoczęcia misji wpłynie również na harmonogram kolejnej operacji, tym razem załogowej - Artemis 2. Wynika to z tego, że w dużej mierze będzie bazowała na informacjach i doświadczeniach zdobytych podczas pierwszego bezzałogowego lotu. Minimalny czas pomiędzy dwiema operacjami wyznacza orientacyjny okres 20-21 miesięcy, który ma również pomóc inżynierom NASA odpowiednio przygotować zespoły do załogowej misji.

Pierwotnie rakieta SLS miała wystartować w 2016 roku, jednak z powodu przestojów związanych z problemami technicznymi i usterkami elementów składowych systemu oraz spowolnienia prac w związku z pandemią COVID-19 doszło kilkukrotnie do zmian w harmonogramie. Utrudnienia nie ominęły także wątku związanego z rozwojem kapsuły Orion, jak również projektowania i produkcji specjalnie przystosowanych skafandrów kosmicznych. Teraz wszystko będzie zależało od testów na wyrzutni.

Czytaj też

Równocześnie do podejmowanych przez NASA starań o utrzymanie czerwcowej daty startu stumetrowej rakiety, kolejne testy są prowadzane w placówce SpaceX w Boca Chica. Tamże skompletowano już wcześniej dwusegmentową konstrukcję systemu Starship - obejmującą Booster 4 (stopień główny) oraz Ship 20 (statek segmentu górnego).

Układ ten przeszedł w ostatnich dniach częściowy test kriogeniczny. Polegał on na częściowym (w 20-30 procentach) wypełnieniu zbiorników obu stopni rakiety schłodzonym do bardzo niskich temperatur płynem (ciekłym azotem bądź ciekłym tlenem) symulującym podawane podczas tankowania paliwo (tak, by sprawdzić szczelność, wytrzymałość instalacji, konstrukcji tankowanego pojazdu). Ponadto było to pierwsze tankowanie cieczą kriogeniczną połączonego zespołu - dotychczas każdy z członów był napełniany osobno. Sprawdzono przy tym, czy człon pierwszy, nazywany dawniej Super Heavy, utrzyma ciężar wyższego stopnia.

Już od pewnego czasu firma Elona Muska sygnalizowała możliwość zbudowania infrastruktury startowej systemu Starship na Florydzie, nieopodal cywilnego i wojskowego centrum na Przylądku Canaveral. Takie rozważania wynikają głównie z przedłużającej się oceny środowiskowej ośrodka Boca Chica dokonywanej przez FAA (Federalną Administrację Lotnictwa), która jest wymagana do rozpoczęcia startów kosmicznych z miejsca, które dotychczas było nieprzygotowane do takich zadań i było (i dalej w pewnym stopniu jest) zamieszkiwane przez ludność miejscową. SpaceX, biorąc pod uwagę ewentualną nieprzychylną ocenę FAA, pracuje nad nowym stanowiskiem startowym na Florydzie - trwa wyrównywanie gruntu oraz produkowanie sekcji wieży startowej. Bez wątpienia ten krok nie zaprzepaścił dotychczasowych prac nad programem Starship, jednakże w pewnym stopniu uzależniałby dalsze poczynania spółki Elona Muska od decyzji właściciela terenu, czyli amerykańskiej agencji kosmicznej.

Podsumowując - jeżeli SpaceX rozbuduje własną infrastrukturę startową na Florydzie, to starty rakiet Starship musiałyby być konsultowane z NASA, a zatem niewykluczone byłoby, że przyszłe loty księżycowej rakiety SLS miałyby pierwszeństwo nad komercyjnymi projektami. To potencjalnie może skutkować swoistą rywalizacją o dostępne zasoby kompleksu startowego.

Współpraca: Kacper Bakuła

Czytaj też

Komentarze (2)

  1. easyrider

    I to jest jedyny kierunek rozwoju jakim powinniśmy iść jako cywilizacja. Wszechświat jest wystarczająco duży dla wszystkich. Pozostając tutaj i zezwalając na niszczenie naszej wolności chorą ideologią wcześniej czy później wyniszczymy się nawzajem.

  2. Agencja Prasowa Lech Czech Rus

    Czyżby jednak świat astronautyki nie zawalił się od zerwania z Rosją?