Świat

Internetowa sprzeczka pomiędzy szefem Roskosmosu a byłym astronautą NASA

Fot. NASA [nasa.gov]

W ostatnich dniach doszło do wymiany zdań pomiędzy dyrektorem generalnym Rosyjskiej Agencji kosmicznej Dmitrijem Rogozinem a byłym amerykańskim astronautą Scottem Kellym, który postanowił wyrazić swoje poglądy dotyczące rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Niezbyt przyjemna konwersacja internetowa odbyła się w obliczu wygaszania międzynarodowej współpracy technologicznej na wielu płaszczyznach.

Punktem zaczepnym było widowiskowe zaklejenie przez pracowników kosmodromu Bajkonur na rakiecie Sojuz 2,1b flag państw biorących udział w programie budowy konstelacji satelitów internetu szerokopasmowego OneWeb. Wynikało to z postawionego przez władze Roskosmosu żądania, że owe satelity nie zostaną użyte do celów wojskowych. Rosyjska Agencja Kosmiczna wezwała także aby brytyjski rząd wycofał swoje udziały ze spółki OneWeb. Brytyjscy właściciele nie ulegli warunkom postawionym przez Roskosmos i postanowili wycofać swoich pracowników z terenu kosmodromu. "W sprawie OneWeb nie ma żadnych negocjacji: rząd brytyjski nie sprzeda swoich udziałów" – oznajmił w odpowiedzi na ultimatum Minister ds. Biznesu, Energii i Strategii Przemysłowej Zjednoczonego Królestwa Kwasi Kwarteng.

Czytaj też

Były astronauta NASA Scott Kelly postanowił zareagować na opisywaną sytuację zaklejania flag, pisząc na Twitterze – "Dimon, bez tych flag i obcego kapitału, które przynoszą zysk, Twój program kosmiczny zbankrutuje. Może znajdziesz pracę w McDonald's, jeśli nadal będzie istniał w Rosji". Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź dyrektora Rosyjskiej Agencji Kosmicznej, który w nieco bardziej wulgarny sposób odpisał, sugerując Amerykaninowi, że będzie odpowiedzialny za przedwczesny koniec funkcjonowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (!). Rogozin już wcześniej groził, że Rosja przestanie korygować orbitę przy pomocy pojazdów Progress, co oznaczałoby pewną deorbitację. Amerykańska NASA będzie w najbliższych miesiącach próbowała podnieść stację przy pomocy towarowego Cygnusa.

Nerwowa odpowiedź Rogozina została usunięta, lecz Scott Kelly udostępnił zrobiony wcześniej zrzut ekranu jako dowód, że wpis faktycznie pojawił się w sieci. "Dimon, dlaczego usunąłeś tego tweeta? Nie chcesz, żeby wszyscy zobaczyli jakim jesteś dzieciakiem? – skomentował były astronauta NASA.

Rogozin nie pozostawił sprawy bez dalszego komentarza, zarzucając Kelly'emu prowokację, podkreślając że nie są znajomymi, więc nie pozwoli na dalsze takie traktowanie. "Być może demencja i agresja, która się u pana rozwija, jest konsekwencją przeciążenia i stresu spowodowanego przez cztery loty orbitalne. Zapraszam do poddania się badaniu w Instytucie Mózgu w naszej Federalnej Agencji Biomedycznej" – dodał Rogozin w swoim kolejnym wpisie. Po całym zajściu postanowił on na Twitterze zablokować byłego pracownika NASA, kończąc tym samym internetową wymianę zdań.

Po całym zajściu, oraz w związku z obecną sytuacją, Scott Kelly zdecydował się oddać przyznany rosyjski medal "Za zasługi w podboju kosmosu". Zwrócił się w tej sprawie do byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który osobiście wręczył mu odznaczenie. "Proszę przekazać go rosyjskiej matce, której syn zginął w tej niesprawiedliwej wojnie. Wyślę medal pocztą do ambasady rosyjskiej w Waszyngtonie. Powodzenia." – dodał.

Rosyjskie działania w Ukrainie i komplikacje, które powstają w ich wyniku powodują, że część z projektów kosmicznych zostanie znacząco przesuniętych w czasie. W ostatnich dniach Roskosmos podjął decyzję o wstrzymaniu zaplanowanych lotów z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej co wpłynie na opóźnienie w startach dwóch kolejnych satelitów europejskiego systemu nawigacji Galileo. Instrumenty te miały zostać wyniesione 5 kwietnia br., z wykorzystaniem rakiety Sojuz. Komisja Europejska zapewniła, że nie oznacza to faktu poprzestania w wyniesieniu ładunku na orbitę - zapewne posłużą do tego celu inne systemy nośne.

Czytaj też

Inną reperkusją wojny rosyjsko-ukraińskiej jest zawieszenie sprzedaży silników RD-180 potrzebnych w rakiecie Atlas V. Rogozin oznajmił, że Roskosmos wstrzymuje sprzedaż powyższego napędu do Stanów Zjednoczonych. United Launch Alliance zapewnia, że są w posiadaniu wystarczającej liczby jednostek napędowych, aby przeprowadzić zaplanowane 24 starty, które odbędą się do 2025 r. Następnie rozpocznie się przejście na system Vulcan Centaur, wykorzystujący silniki Blue Origin BE-4 produkcji lokalnej.

Start statku kosmicznego Atlas V napędzanego rosyjskimi silnikami RD-180 w dniu 29 października 2014 r. z przylądka Canaveral– fot. ULA

Nieco bardziej skutki przerwania importu z Rosji odczuje spółka Northrop Grumman, która ma mniejszy zapas silników RD-181 do rakiety Antares. Ta z kolei jest odpowiedzialna za dostarczanie zaopatrzenia na ISS.

Czytaj też

Komentarze