Świat

Porozumienie NASA-Roskosmos Rosjanka znajdzie się wewnątrz kapsuły SpaceX

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna - moment przechwycenia statku towarowego Dragon. Fot. NASA / nasa.gov

NASA zawarła porozumienie z Roskosmosem, dzięki któremu dojdzie do przeprowadzenia misji Crew-5 z udziałem rosyjskiej kosmonautki. Z kolei w ramach misji Sojuz MS-22 na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) poleci amerykański astronauta - Frank Rubio. Wymiana załóg dwóch agencji ma na celu złagodzenia napięcia między stronami, które występuje od momentu wybuchu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

W ostatnim czasie toczyły się negocjacje dotyczące zatwierdzenia wymiany załóg astronautyczno-kosmonautycznych w amerykańsko-rosyjskich lotach na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Strony oficjalnie porozumiały się w tej sprawie i już na początku września br. zobaczymy po pierwszy raz w historii obywatelkę Rosji - Annę Kikinę, lecącą na pokładzie pojazdu Crew Dragon firmy SpaceX, natomiast astronauta NASA Frank Rubio dołączy do rosyjskich kosmonautów Siergieja Prokopiewa i Dmitrija Petelina na pokładzie pojazdu Sojuz MS-22, którego start z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie zaplanowano na koniec września.

Nie będzie to jedyna wymiana załóg, gdyż jak donosi rosyjska agencja prasowa TASS, umowa polegać ma także na kooperacji przy kolejnych dwóch lotach. Kosmonauta Andriej Fiediajew został przydzielony do załogi SpaceX Crew-6, która ma wystartować wiosną przyszłego roku, z kolei astronautka Loral O'Hara z NASA została przydzielona do rosyjskiego lotu Sojuzem, a ten według obecnych planów także powinien odbyć się wiosną 2023 r. Współpraca w tym zakresie ma zapewnić, że przynajmniej jeden kosmonauta lub astronauta będzie zawsze na pokładzie ISS, w "narodowej" części stacji, aby zapewnić poprawne funkcjonowanie.

Czytaj też

Kosmonautka Anna Kikina jest obecnie szkolona do lotu z innymi członkami misji Crew-5 w ośrodku przygotowawczym SpaceX w Hawthorne w Kalifornii. Oznajmiła ostatnio, że relacje z załogą amerykańską są bardzo dobre i sytuacja na Ukrainie nie wpływa na stosunki naukowe. Astronauci doskonale zdają sobie sprawę z tego, iż realizacja celów wyprawy zależy od utrzymania odpowiedzialnej współpracy.

Pomimo toczącej się wojny w Ukrainie, Stany Zjednoczone zdają się być próbować podtrzymać wspólną działalność naukową z Rosją, dlatego też podkreślają, że celem międzyagencyjnego porozumienia jest m.in. złagodzenie i tak napiętych już relacji w imię nauki.

Misja Crew-5 ma być piątym "pełnoprawnym" załogowym lotem w ramach programu NASA Commercial Crew, z wykorzystaniem statku kosmicznego Crew Dragon i ósmym w historii tego pojazdu lotem orbitalnym z załogą. Obecnie na ISS ze strony amerykańsko-europejskiej przebywa misja Crew-4. Rosyjską stronę reprezentuje załoga misji Sojuz MS-21, która dotarła na ISS w połowie marca br.

Czytaj też

Współpraca z Rosją na orbicie przechodzi przez chwile kryzysu. W ostatnim czasie doszło do wykorzystania MSK w celach politycznych przez rosyjskich kosmonautów, którzy pozowali z flagami samozwańczych republik: Donieckiej i Ługańskiej. Zostało to odebrane jako antyukraińska propaganda i nie obyło się bez reakcji NASA, która potępiła Rosję w oświadczeniu odnoszącym się do sytuacji. Co więcej, pomimo kontynuowania wspólnych działań, pojawiają się głosy mówiące o tym, że Rosja zdaję się być zdecydowana do opuszczenia ISS w ciągu najbliższych lat, aczkolwiek należy poczekać na decyzje nowego prezesa Roskosmosu Jurija Borysowe. Stany Zjednoczone planują utrzymać funkcjonowanie stacji przynajmniej do 2030 r.

Komentarze