Świat

Relacje amerykańsko-rosyjskie na ISS bez zmian

Fot. ESA

Jeden z astronautów NASA oznajmił, że trwająca od lutego br. militarna agresja Rosji na Ukrainę nie wpłynęła znacząco na stosunki między załogami znajdującymi się w tym samym czasie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Podkreślił także, że praca z rosyjskimi kosmonautami była bardzo przyjemna i zarazem produktywna, co w pewnym stopniu stanowiłoby zaprzeczenie zamierzeń władz Roskosmosu o opuszczeniu stacji orbitalnej.

Od momentu rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę wiele międzynarodowych projektów stanęło pod znakiem zapytania. Jednym z obszarów współpracy z Federacją Rosyjską jest utrzymanie w sprawności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W projekcie prócz Rosji zaangażowane są także takie agencje jak NASA, ESA i JAXA. Pomimo groźby całkowitego zatrzymania kooperacji oraz w obliczu amerykańsko-europejskich sankcji relacje pomiędzy załogami orbitującej stacji nie uległy pogorszeniu - oznajmił jeden z astronautów misji SpaceX Crew-3.

Jak poinformowała rosyjska agencja TASS - dawny dowódca stacji orbitalnej (67 Ekspedycja) Thomas Marshburn oznajmił podczas konferencji prasowej, że "praca z Rosjanami na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej była przyjemna". Podkreślał w swojej wypowiedzi, że udało się utrzymać dobre i bezpieczne relacje, wykonując dużo pożytecznej pracy, aby utrzymać stację w odpowiednim stanie i zapewnić ciągłość jej funkcjonowania.

Czytaj też

Statek kosmiczny Crew Dragon Endurance amerykańskiej firmy SpaceX z misji Crew-3 powrócił na Ziemię 6 maja br. o godz. 06:45 czasu polskiego, wodując w Zatoce Meksykańskiej u wybrzeży Florydy. Można by rzec, że w pewnym stopniu dało się przypuszczać, że po 177 dniach spędzonych w przestrzeni kosmicznej razem z rosyjską załogą wypłyną interesujące informacje na temat współpracy pod kątem trwającego konfliktu. Wedle słów Amerykanina aktualna trudna sytuacja geopolityczna nie wpłynęła na relacje obustronne, a współpraca została oceniona pozytywnie.

Obecnie na ISS ze strony amerykańsko-europejskiej przebywa misja Crew-4, która również spędzi w przestrzeni kosmicznej 6 miesięcy. Jej skład prezentuje się następująco: Kjella Lindgren (USA), Bob Hines (USA), Samantha Cristoforetti (Włochy) oraz Jessica Watkins (USA). Z kolei rosyjską stronę reprezentują: Oleg Artiemjew, Denis Matwiejew i Siergiej Korsakow z misji Sojuz MS-21, którzy dotarli na ISS w połowie marca br.

Czytaj też

Działanie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej miało zakończyć się w 2024 r. Stany Zjednoczone wyraziły chęć przedłużenia misji do 2030 r. w celu m.in. ułatwienia płynniejszego przeniesienia ciężaru aktywności załogowej i badawczej na nowe, prywatne stacje kosmiczne, a także wokółksiężycową stację Lunar Gateway. Strona rosyjska natomiast zagroziła, że jeśli zachodnie sankcje nie zostaną wycofane to zakończenie współpracy stanie się koniecznością.

W ostatnim czasie szef Roskosmosu Dmitrij Rogozin oznajmił, że owa decyzja już zapadła, ale agencja nie ma obowiązku informować o niej publicznie. Zgodnie ze zobowiązaniami o dokładnej dacie wycofania się Rosji z projektu partnerskie agencje kosmiczne dowiedzą się z rocznym wyprzedzeniem. Wszelkie te działania są uzależnione od rosyjskich władz, aczkolwiek aktualna praca naukowa nie jest dotknięta w większym stopniu przez kremlowskich decydentów, co najwidoczniej skutkuje chęcią podtrzymania kooperacji i wymiany informacji przynajmniej na poziomie badawczym.

Komentarze