Obserwacja Ziemi

Widziane z orbity: obóz w Ołeniwce - przed i po eksplozji

Zdjęcie ilustracyjne przedstawiające kulę ognia powstałą po wybuchu bomby termobarycznej, na zdjęciu BLU-82 / Fot. afrc.af.mil

W sieci dostępne są zdjęcia pokazujące efekt wybuchu w baraku znajdującym się w obozie filtracyjnym w Ołeniwce (ob. doniecki). Wielu komentatorów, obserwatorów i analityków zwraca uwagę, że na podstawie uszkodzeń budynku należy wykluczyć ostrzał artyleryjski lub zewnętrzne działanie. Wiele poszlak mówi o tym, że eksplozja miała miejsce wewnątrz obiektu i była dokonana przez Rosjan.

Spółka Maxar Technologies, będąca jednym z największych operatorów sieci satelitów obserwacyjnych i dostawców zobrazowań satelitarnych udostępniła zdjęcia ukazujące obóz filtracyjny w Ołeniwce przed eksplozją (27 lipca) i po niej (30 lipca). Analitycy zwracają uwagę, że na podstawie szczątków, jakie powstały z pozostałości dachu baraku, można wykluczyć zewnętrzną ingerencję, w tym ostrzał artylerii rakietowej, a w zamian mówić o wewnętrznej eksplozji. Wiele poszlak wskazuje na to, że mogła być to rosyjska prowokacja mająca na celu najpewniej zatuszować zbrodnie wojenne dokonane w obozie, jak i usprawiedliwić w społeczeństwie rosyjskojęzycznym planowane kolejne ataki rosyjskiego wojska na infrastrukturę ukraińską. Moskwa w zamian odpiera zarzuty podając, że to Kijów ostrzelał placówkę pociskami wystrzelonymi z amerykańskich wyrzutni HIMARS lub MLRS.

Czytaj też

W nocy z 28 na 29 lipca bieżącego roku doszło do eksplozji w obozie jenieckim w Ołeniwce, położonym w niewielkiej miejscowości w obwodzie donieckim zlokalizowanej zaledwie kilkanaście kilometrów od linii frontu. W tymczasowej placówce przetrzymywani byli ukraińscy żołnierze, w tym ci pochodzący z pułku ochotniczego Azow, którzy dostali się do rosyjskiej niewoli, np. po kapitulacji kombinatu metalurgicznego Azowstal. Według doniesień w wybuchu w obozie filtracyjnym miało zginąć ponad 50 ukraińskich żołnierzy, a co najmniej 75 zostało rannych. Pojawiają się głosy, że więźniowie do konkretnego budynku, który został zniszczony, zostali celowo przeniesieni, co już świadczy o świadomym rosyjskim działaniu mającym znamiona zbrodni wojennej. W całym kompleksie funkcjonującym od początku maja miało znajdować się nawet 3 tysiące obrońców i mieszkańców Mariupola.

Zdaniem ekspertów eksplozja została wywołana w wyniku eksplozji pocisku lub bomby termobarycznej. Wymienia się tutaj atak przeprowadzony z niewielkiej odległości z użyciem rakietowych miotaczy ognia RPO-A Trzmiel, granatników MRO-A, a część wskazuje nawet na pozostawiony wewnątrz baraku pocisk rakietowy TOS-1A, lecz z uwagi na stosunkowo "niewielkie" uszkodzenia okolicznych budynków wykorzystanie tej ostatniej głowicy wydaje się być wątpliwe. Jak opisywał portal Defence24.pl ładunek termobaryczny działa na zasadzie rozpylenia w powietrzu i zapaleniu mieszanki, która w sposób gwałtowny spala tlen z powietrza. Powoduje to powstanie wysokiej temperatury rzędu kilku tysięcy stopni Celsjusza, a także niszczącej fali uderzeniowej i fali podciśnienia. Broń ta często jest postrzegana jako konwencjonalny zamiennik do taktycznych głowic nuklearnych ze względu na pewne podobieństwa przy eksplozji. Warto dodać, że ładunki termobaryczne są często używane do niszczenia siły żywej znajdującej się w okopach, bunkrach, jaskiniach i innych umocnionych obiektach co jest spowodowane właśnie działaniem niszczycielskiej fali ognia i gwałtownych skoków ciśnienia.

Warunki w Ołeniwce wedle doniesień były upadlające, zaś jeńcy byli traktowani w sposób niezgodny z prawem międzynarodowym. Informowano o tłoku w celach, braku wody, jedzenia i ograniczeniach z możliwości skorzystania z toalety. Przesłuchiwani więźniowie mieliby być torturowani. Istnieją również potwierdzane innymi zobrazowaniami satelitarnymi, że na kilka dni przed eksplozją Rosja zaczęła wokół obozu tworzyć groby, które zostały po zdarzeniu w błyskawicznym tempie zakryte. Zdaniem strony ukraińskiej może to świadczyć o planowanej od dłuższego czasu zbrodni pod znakiem false flag.

W kilka dni po zajściu strona ukraińska starała się wysłać przedstawicieli Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, jednakże zdaniem amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) dotarcie międzynarodowego zespołu eksperckiego było niemożliwe z racji utrudnień ze strony rosyjskiej, którzy ci ignorowali wnioski płynące ze strony MCK.

Czytaj też

Komentarze