- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Wojsko Polskie zyska nowego satelitę. ICEYE o postępach w programie MikroSAR [WYWIAD]
Wprowadzenie do użytku operacyjnego systemu MikroSAR to kwestia najbliższych tygodni – przekazał w rozmowie z redakcją Space24.pl Witold Witkowicz, dyrektor zarządzający ICEYE Polska. Zapowiedział również, że już w najbliższym czasie na orbitę poleci kolejny satelita radarowy dla Wojska Polskiego.
Autor. ICEYE
Pierwszy satelita radarowy (SAR) dla Sił Zbrojnych został wyniesiony na orbitę pod koniec listopada 2025 r., a w kolejnych miesiącach dołączyły do niego dwie następne jednostki. Program MikroSAR znajduje się obecnie na końcowym etapie wdrożenia operacyjnego, stanowiąc istotny krok w budowie suwerennych zdolności rozpoznania satelitarnego Polski.
W rozmowie z naszą redakcją przedstawiciel ICEYE odniósł się do znaczenia projektu, jego aktualnego statusu oraz dalszych kierunków rozwoju. Zachęcamy do zapoznania się z poniższą rozmową.
Mateusz Mitkow, redaktor prowadzący Space24.pl: W ostatnim czasie na orbitę trafiły trzy satelity radarowe firmy ICEYE dla Sił Zbrojnych RP. Co te jednostki w praktyce wnoszą do działań wojska?
Witold Witkowicz, dyrektor zarządzający ICEYE Polska: MikroSAR to pierwszy wojskowy program satelitarny, w ramach którego wszystkie składniki systemu są suwerennie kontrolowane przez Siły Zbrojne RP. To wojsko i państwo w zupełnie innej pozycji – jako instytucję, która posiada własne zdolności, własne źródła danych i może się nimi dzielić z sojusznikami, a nie tylko je od nich otrzymywać w ramach umów międzynarodowych czy bilateralnych – co często może być związane z różnymi ograniczeniami. To naprawdę duży krok naprzód i początek budowy suwerennych, polskich, kosmicznych zdolności rozpoznawczych.
Wkrótce na orbicie pojawią się też kolejne satelity zakupione w ramach innych programów. Nasze satelity wykorzystują radar z syntetyczną aperturą (SAR), który jest instrumentem aktywnym – emituje sygnał i odbiera jego odbicia. W odróżnieniu od sensorów optycznych, wymagających światła dziennego i ograniczonych m.in. przez zachmurzenie, możemy obserwować powierzchnię Ziemi niezależnie od pogody i pory dnia – również przez chmury i w nocy.
Natomiast nie jest tak, że można opierać się wyłącznie na jednym rodzaju sensorów. Potrzebne są różne typy zdolności. Łączenie zdjęć optycznych i zobrazowań radarowych to dziś absolutna podstawa. Fuzja danych jest przyszłością i będzie odgrywać coraz większą rolę, również w polskich siłach zbrojnych.
Czy Wojsko Polskie już korzysta z satelitów zakontraktowanych w ramach programu MikroSAR?
Proces testów pierwszego satelity został już zakończony. Obecnie trwa etap wdrożenia systemu oraz szkolenia użytkowników, a jego formalne przekazanie powinno nastąpić w najbliższym czasie. Dwa kolejne satelity zostały wyniesione niedawno i znajdują się jeszcze w fazie testów, natomiast pierwszy jest gotowy do wprowadzenia na stan Sił Zbrojnych.
Trzeba pamiętać, że są to satelity wojskowe nie tylko w potocznym rozumieniu, ale również w sensie formalno-prawnym. Sprzęt wojskowy musi spełniać szereg bardzo rygorystycznych wymagań i procedur. W proces zaangażowane są m.in. Agencja Uzbrojenia, Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Agencja Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS), dlatego cały cykl wdrożeniowy jest czasochłonny – realizujemy harmonogram, który ustaliliśmy z MON.
To również pierwszy system tego typu w Polsce, co oznacza dodatkowe procedury związane z rejestracją, przyjęciem na stan i certyfikacją. W tym kontekście nie można porównywać go do satelitów komercyjnych czy akademickich, które oczywiście mogą być bardzo zaawansowane, ale nie podlegają tak restrykcyjnym wymaganiom jak pełnoprawny system wojskowy. W przypadku MikroSAR wprowadzenie systemu do użytku operacyjnego to kwestia najbliższych tygodni.
Jaki jest realny czas od momentu pozyskania zobrazowania do jego wykorzystania operacyjnego w przypadku satelitów systemu MikroSAR?
Zależy od tego, jak Agencja Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych zorganizuje cały łańcuch przetwarzania i dystrybucji danych. Kluczowe znaczenie ma tu odbiorca – a tych będzie wielu: od Marynarki Wojennej, przez Siły Powietrzne, po Sztab Generalny czy Wojska Specjalne. Każdy z nich ma własną specyfikę działania i inne potrzeby operacyjne. Wiemy jednak, że ARGUS oraz Ośrodek Rozpoznania Obrazowego bardzo dobrze rozumieją te wymagania i będą odpowiednio dostosowywać procesy.
Zasadnicza różnica w porównaniu z dotychczasowym modelem polega na tym, że wcześniej korzystaliśmy z danych udostępnianych przez sojuszników – o różnym czasie dostępu, jakości i aktualności. Teraz, mając własny sensor i wiedząc, gdzie będzie się on znajdował w konkretnym czasie, możemy aktywnie planować działania. To pozwala nie tylko szybciej pozyskiwać zobrazowania, ale też przekazywać je wraz z analizą w sposób znacznie bardziej efektywny operacyjnie.
Przejście na taki model działania to duża zmiana i jednocześnie wyzwanie. Wymaga ono rozbudowy zdolności, w tym zwiększenia liczby sensorów. System ten będzie funkcjonował zupełnie inaczej niż dotychczasowe mechanizmy wymiany danych. Przełoży się to na wyższą świadomość sytuacyjną i większą skuteczność operacyjną.
Jak ocenia Pan tempo realizacji programu MikroSAR?
Z naszej perspektywy tempo realizacji programu można uznać za standardowe. Umowa została podpisana w maju 2025 roku, a w ciągu około roku przekazujemy siłom zbrojnym gotowy do działania system. Natomiast na tle branży i kontraktów dla wojska, realizowanych zarówno w Polsce, jak i na świecie, jest to tempo bardzo wysokie.
Firmy działające dotąd w wieloletnich cyklach będą musiały dostosować się do realiów sektora New Space, gdzie czas dostawy liczy się raczej w miesiącach niż w latach. Tego wymaga również współczesne pole walki, co widać chociażby w Ukrainie czy na Bliskim Wschodzie – zmiany zachodzą z miesiąca na miesiąc, na co trzeba reagować.
Podobnie jest z pozyskiwaniem nowych zdolności – klienci chcą je zdobywać szybko. Konieczne jest więc odejście od planowania w perspektywie dekady na rzecz znacznie krótszych cykli. To może być wyzwaniem, ale jest nieuniknione – dlatego możliwe, że realizacja projektów w ciągu kilkunastu miesięcy stanie się nowym standardem rynkowym.
Warto dodać, że kontrakt zawarty z Agencją Uzbrojenia obejmuje również dostarczenie mobilnego segmentu naziemnego. Za tę część kontraktu odpowiadają Wojskowe Zakłady Łączności nr 1. Na tym etapie nie możemy jeszcze ujawniać szczegółów dotyczących jego wdrożenia, natomiast cały program realizowany jest zgodnie z harmonogramem.
Umowa zawarta z Agencją Uzbrojenia przewidywała możliwość zakupu dodatkowych trzech satelitów. Czy trwają rozmowy dotyczące skorzystania z tej opcji i kiedy ewentualnie moglibyśmy spodziewać się ich wyniesienia?
Pierwszy z nich trafi na orbitę już wkrótce. W przypadku kolejnych opcji nie możemy jeszcze ujawniać szczegółów, natomiast jesteśmy gotowi do ich realizacji.
Naturalnym kierunkiem jest dalsza rozbudowa konstelacji przez dodawanie kolejnych satelitów. To globalny trend – nie mówimy już o kilku, a nawet o dziesiątkach satelitów w ramach konstelacji obserwacyjnych – to przekłada się na większą dostępność zobrazowań i skrócony czas rewizyty, czyli częstotliwość obrazowania tego samego obszaru.
A ile czasu zajmie proces, gdy wojsko zwróci się do Was z potrzebą pozyskania kolejnego satelity? W jakim czasie jesteście w stanie wynieść taką jednostkę na orbitę?
Jesteśmy w stanie relatywnie szybko odpowiedzieć na takie potrzeby - nawet w ciągu kilku miesięcy. W zależności od tego, czego życzy sobie klient - jeżeli potrzeba jest paląca, możemy też zaoferować dane z naszej konstelacji, dostarczając rozwiązanie pomostowe, mogące działać nawet od dnia podpisania kontraktu do czasu wyniesienia i wdrożenia satelity klienta do służby.
Satelity i mobilny segment naziemny dostarczane w ramach programu MikroSAR to rozwiązanie, które ma potencjał eksportowy. Planujecie oferować podobne zdolności innym państwom?
W programie MikroSAR mobilny segment naziemny dostarczają WZŁ 1, natomiast w ICEYE również dysponujemy własnym rozwiązaniem – ISR Cell – które możemy dostarczyć jako gotowy produkt.
Ostateczny model współpracy zależy jednak od klienta – niektórzy przy realizacji programu satelitarnego chcą rozwijać kompetencje w ramach współpracy przemysłowej, tak jak ma to miejsce w Polsce przy udziale WZŁ 1, natomiast inni preferują zakup kompletnego, zintegrowanego systemu dostarczonego przez nas. Zainteresowanie naszym produktem jest szerokie, w tym także poza Europą, m.in. w Japonii czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Na ile doświadczenia z wojny w Ukrainie wpłynęły na rozwój technologii ICEYE i ofertę dla klientów wojskowych, takich jak Polska?
Powiedziałbym, że w odpowiednim czasie dostarczyliśmy technologię, która wielokrotnie dowiodła swojej skuteczności i przydatności na polu walki. Dziś większość zobrazowań radarowych wykorzystywanych na Ukrainie pochodzi z naszych satelitów, a naszym głównym partnerem pozostaje Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR), z którym łączy nas wieloletnia współpraca.
Kluczową lekcją na pewno jest tempo – jak szybko dane muszą trafiać do odbiorcy, jak krótki musi być proces analizy i jak duża musi być elastyczność całego systemu – od planowania, przez wykonywanie pojedynczych zobrazowań lub ich serii, aż po analitykę. Wyciągamy z tego wnioski.
Jaką rolę pełni dziś Polska w globalnej strukturze ICEYE?
Polska odgrywa kluczową rolę w globalnej strukturze ICEYE. Firma została założona i od lat jest współkontrolowana przez Rafała Modrzewskiego, CEO i współzałożyciela. Od początku istotną rolę odgrywał polski kapitał, przede wszystkim OTB Ventures, niecały rok temu do grona inwestorów dołączył Bank Gospodarstwa Krajowego, a przy ostatniej rundzie finansowania polski fundusz RiO Family Office. Niedawno stanowisko CFO objęła również Magdalena Bartoś, kolejna osoba z Polski na kluczowym stanowisku.
W Warszawie znajduje się Centrum Operacji Satelitarnych, które odpowiada za utrzymanie całej naszej konstelacji - dziś największej na świecie komercyjnej konstelacji satelitów SAR. Tu też działa Zespół Planowania i Obsługi Klienta (COSP), który odpowiada za planowanie zobrazowań i dostarczanie ich klientom. Mamy też Laboratorium B+R, dziewięć funkcji inżynieryjnych odpowiedzialnych za krytyczne podsystemy satelitów, a także produkcję komponentów.
I co najważniejsze, to ciągły wzrost. Rozwijamy zdolności AIT, które dziś obejmują podsystemy, a wkrótce także integrację całych satelitów. W najbliższych latach planujemy w Polsce kolejne znaczące inwestycje w rozwój naszego zespołu, a także zdolności operacyjnych i produkcyjnych.
Mija połowa 2026 r. Jak ocenia Pan ten okres dla ICEYE i co jeszcze planujecie w najbliższych miesiącach, a także patrząc długoterminowo?
Ten rok jest dla nas bardzo udany. Do tej pory wynieśliśmy na orbitę już 70 satelitów, a do końca roku liczba ta zwiększy się jeszcze o kilkanaście jednostek. Wkrótce przekażemy też Siłom Zbrojnym RP system MikroSAR. Równolegle prowadzimy intensywne rozmowy na całym świecie i widzimy bardzo duże zainteresowanie naszym produktem, więc na pewno mamy co robić. Nie zwalniamy tempa i konsekwentnie pracujemy nad kolejnymi projektami. O nowościach będziemy informować w odpowiednim czasie.
W każdym kraju, z którym mamy już zbudowane partnerstwo, widzimy perspektywy dalszego rozwoju. Pojawia się natomiast pytanie, czy Europa będzie w stanie te zdolności z czasem integrować. Dotychczas dominował model wymiany danych, już pozyskanych, często archiwalnych, które następnie wymieniano między sojusznikami.
Zobacz też

Dziś, przy rosnącej liczbie satelitów, naturalnie pojawia się pytanie, czy nie nadszedł moment na głębszą integrację tych zdolności już na orbicie, na przykład poprzez ich współdzielenie czy czasowe udostępnianie. Technicznie jest to możliwe, natomiast wyzwania dotyczą przede wszystkim kwestii prawnych i doktrynalnych.
Europa coraz wyraźniej dostrzega, że zdolności obserwacyjne i wywiadowcze muszą być budowane w oparciu o własne systemy. To trend, którego w naszej ocenie nie da się już odwrócić.
Dziękuję za rozmowę!




