Reklama

Technologie wojskowe

Chiński wahadłowiec uwolnił na orbicie tajne urządzenia

Autor. NASA

Kilka dni temu Chińska Republika Ludowa poinformowała o udanym wyniesieniu na orbitę okołoziemską wojskowego wahadłowca o nazwie Shenlong. Dokładny cel tej misji pozostaje nieznany, natomiast pojawiły się informacje, świadczące o tym, że pojazd wypuścił na orbicie tajemnicze urządzenia. Obiekty są bacznie śledzone przez obserwatorów z całego świata.

Reklama

Niespełna tydzień temu, 14 grudnia br. Chiny wysłały na orbitę wojskowy wahadłowiec, dla którego jest to trzecia misja w historii jego użytkowania. Start został przeprowadzony z kosmodromu Jiuquan, znajdującego się na Pustyni Gobi. Do wyniesienia pojazdu została wykorzystana rakieta nośna Chang Zheng 2F/T, która z powodzeniem wykonała powierzone jej zadanie. Tak, jak w przypadku innych, wojskowych misji Chin, dokładny cel wyprawy kosmicznego samolotu pozostaje owiany tajemnicą, jednak pojawiły się informacje, dotyczące jego ostatnich aktywność w kosmosie.

Reklama

Zaledwie kilka dni po wyniesieniu obserwatorzy zaobserwowali, że chiński wahadłowiec o nazwie Shenlong umieścił na orbicie sześć urządzeń o również nieznanym przeznaczeniu. Obiekty zostały oznaczone jako A, B, C, D, E i F. Z dostępnych źródeł wynika, że niektóre z nich emitują sygnały, które przypominają te emitowane przez urządzenia, uwolnione w przestrzeń kosmiczną podczas poprzednich misji wahadłowca. Eksperci zwracają uwagę na to, że sygnały są przerywane i nie utrzymują się długo.

Warto zaznaczyć, że szeroka analiza sygnału przeprowadzona przez różne urządzenia śledzące wskazuje, że transmisje pochodzą albo od opisywanych obiektów, albo od czegoś co znajduje się bardzo blisko nich. Tak jak w przypadku misji z poprzednich lat, można domniemywać, że obiekty to mikro- bądź nanosatelity demonstracyjne. Chińskie media opisując misję przed jej rozpoczęciem, określiły, że celem jest głównie demonstracja krajowych technologii kosmicznych wielokrotnego użytku, a także wykonanie eksperymentów.

Reklama

Czytaj też

Przypomnijmy, że poprzednia misja chińskiego wahadłowca trwała 276 dni, co jest o wiele krótszym czasem w porównaniu do misji amerykańskiego odpowiednika, czyli X-37B. Wyprawa rozpoczęta 14 grudnia br. zapewne również potrwa przez podobny okres. Możemy jednak tylko domniemywać, gdyż Państwo Środka określiła tylko, że konstrukcja spędzi na niskiej orbicie „pewien czas”. Dodatkowo należy zaznaczyć, że chiński pojazd (zbudowany przez CASC) jest jeszcze na wczesnym etapie rozwoju, o czym świadczy chociażby ilość wykonanych przez niego lotów.

Wahadłowiec Boeing X-37B. Fot. Boeing

Zdecydowanie bardziej zaawansowaną technologią jest wspomniany X-37b firmy Boeing, który również wyruszy w swoją kolejną wyprawę w ramach misji o oznaczeniu USSF-52, która zostanie przeprowadzona po raz pierwszy w historii z wykorzystaniem rakiety Falcon Heavy. Oznacza to, że amerykański wahadłowiec zostanie umieszczony na wyższej orbicie, niż w przypadku poprzednich wyniesień, które były wykonywane przez systemy nośne Atlas V oraz Falcon 9. X-37b powinien zostać umieszczony w przestrzeni okołoziemskiej jeszcze przed końcem br.

Czytaj też

Interesujesz się kosmosem i chciałbyś wiedzieć więcej na temat eksploracji, przemysłu, wojska i nowych technologii? Dołącz do grona naszej społeczności zapisując się do newslettera i zaobserwuj nas na social mediach, aby zawsze być na bieżąco!

Reklama

Komentarze

    Reklama