Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Europejski „samolot kosmiczny” rozbił się. ESA ujawnia szczegóły

Wizualizacja samolotu kosmicznego Space Rider.
Wizualizacja samolotu kosmicznego Space Rider.
Autor. ESA

Bezzałogowy Space Rider miał podczas podchodzenia do lądowania stracić swoją ogromną paralotnię, a wraz z nią kontrolę nad jego przebiegiem.

Reklama

Space Rider (kosmiczny jeździec) to niezwykłe przedsięwzięcie realizowane przez Europejską Agencję Kosmiczną, którego efektem ma być pierwszy europejski bezzałogowy statek kosmiczny wielokrotnego użytku. Ma on być wynoszony na orbitę za pomocą rakiety Vega C, gdzie będzie służyć do prowadzenia badań i transportu różnych ładunków, a następnie samodzielnie wracać na Ziemię.

To właśnie ten ostatni etap misji testowano nad włoską Sardynią 6 października br. Tego dnia pełnowymiarowy model, odwzorowujący masę i kształt aerodynamiczny statku, został zrzucony ze śmigłowca z wysokości około 3 km. Celem było sprawdzenie w praktyce systemów lądowania, od otwarcia spadochronu hamującego, przez przejście do dużej paralotni sterującej, po autonomiczne naprowadzanie i kontrolowane lądowanie na przednim kole i dwóch tylnych płozach statku.

Początkowo wszystko przebiegało prawidłowo. Spadochron hamujący otworzył się i zmniejszył prędkość modelu. Następnie miała rozwinąć się paralotnia (parafoil), odpowiedzialna za końcowy lot do miejsca lądowania. Niestety oderwała się ona od statku podczas rozwijania, w następstwie czego model wymknął się spod kontroli i rozbił.

Reklama

Parafoil jest kluczowym elementem systemu lądowania, który zarówno wyhamowuje, jak i umożliwia sterowanie ważącym prawie 3 tony Space Riderem. Stąd jest on około dziesięciokrotnie większy od paralotni przeznaczonej dla człowieka, mając wymiary 27 na 10 metrów. Jego sterowanie umożliwiają natomiast dwie wciągarki regulujące napięcie linek, których pracą autonomicznie zarządza komputer pokładowy.

22 października Géraldine Naja, dyrektor ds. transportu kosmicznego ESA, potwierdziła, że agencja powołała niezależną komisję dochodzeniową, która na podstawie zebranych szczątków modelu Space Ridera ma ustalić dokładne przyczyny awarii. Naja podkreśliła, że poszczególne elementy systemu lądowania zostały wcześniej z powodzeniem przetestowane oddzielnie.

Co ciekawe, ESA nie przewiduje na ten moment większych opóźnień w realizacji programu, ponieważ w oczekiwaniu na wyniki dochodzenia inne prace nad Space Riderem mogą być kontynuowane równolegle. Stąd pierwszy lot orbitalny Space Ridera nadal planowany jest na pierwszą połowę 2028 r., który ma odbyć się na pokładzie rakiety Vega C z nowym, mocniejszym pierwszym stopniem P160C.

Reklama

Prace nad tym, co ESA nazywa „orbitalnym laboratorium”, sięgają już ponad dekadę wstecz. W 2015 r. odbył się udany test statku kosmicznego IXV (Intermediate eXperimental Vehicle), który powrócił z lotu suborbitalnego, wodując na Pacyfiku. Na bazie zdobytych wtedy doświadczeń od 2017 r. rozwijany jest Space Rider, za którego opracowanie odpowiadają Thales Alenia Space oraz włoska spółka ELV (obecnie Spacelab).

Reklama