Reklama
  • WIADOMOŚCI

Problemy Starlinera. Raport wskazuje błędy NASA

NASA oraz firma Boeing wciąż pracują nad wprowadzeniem kapsuły CST-100 Starliner do regularnych misji operacyjnych. Agencja opublikowała raport z niezależnego dochodzenia w sprawie problemów podczas testowego lotu załogowego, wskazując kluczowe obszary wymagające poprawy.

Wyznaczenie konkretnej daty startu Starliner-1 będzie możliwe dopiero po zakończeniu wszystkich testów weryfikacyjnych i uzyskaniu pełnej pewności co do przewidywalności pracy silników w warunkach orbitalnych.
Wyznaczenie konkretnej daty startu Starliner-1 będzie możliwe dopiero po zakończeniu wszystkich testów weryfikacyjnych i uzyskaniu pełnej pewności co do przewidywalności pracy silników w warunkach orbitalnych.
Autor. Boeing

13 lutego br. do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wystartowała załogowa misja Crew-12. Astronauci znajdujący się w statku kosmicznym Dragon zostali wyniesieni w przestrzeń kosmiczną na pokładzie rakiety Falcon 9 firmy SpaceX. Po kilkudziesięciu godzinach lotu załoga dotarła na pokład stacji kosmicznej, gdzie spędzi najbliższe 8 miesięcy.

Choć misja Crew-12 przebiegła bez zakłóceń, ponownie uwidoczniła problem amerykańskiego programu załogowego: NASA dysponuje obecnie tylko jednym w pełni certyfikowanym systemem do regularnego transportu astronautów na ISS, nie licząc rosyjskich statków Sojuz. Tymczasem przyszłość kapsuły Boeinga - CST-100 Starliner - wciąż zależy od wyników trwających testów i analiz technicznych.

Reklama

Problemy misji załogowej

Starliner miał stać się drugim filarem programu Commercial Crew. Załogowy lot testowy w 2024 r. ujawnił jednak poważne problemy techniczne, w tym wycieki helu w systemie ciśnieniowym oraz nieprawidłowości w działaniu silników manewrowych (awarii uległo 5 z 28 silników).

W konsekwencji NASA podjęła decyzję o sprowadzeniu kapsuły na Ziemię bez załogi. Astronauci Butch Wilmore oraz Suni Williams ostatecznie powrócili na Ziemię na pokładzie statku Crew Dragon. Pierwotnie ich pobyt na orbicie miał potrwać zaledwie kilka dni, jednak w wyniku komplikacji technicznych misja wydłużyła się do 286 dni, znacząco przekraczając zakładany harmonogram.

W odpowiedzi na te trudności agencja zmodyfikowała kontrakt z Boeingiem. Przypomnijmy, że w 2014 r. Boeing otrzymał kontrakt od NASA o wartości 4,2 miliarda dolarów na opracowanie komercyjnego systemu transportu kosmicznego. Pierwotnie firma była zobowiązana do przeprowadzenia sześciu misji do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej po udanej certyfikacji do lotów załogowych.

Nowe warunki zakładają przeprowadzenie czterech misji z opcją na dwie kolejne. Dodatkowo NASA podjęła decyzję, że pierwsza z nich, Starliner-1 (pierwotnie planowana jako pierwszy operacyjny lot załogowy), zostanie zrealizowana jako towarowa. Będzie ona jednocześnie kluczowym testem zmian wprowadzonych w systemie napędowym i układach ciśnieniowych.

Reklama

Dochodzenie NASA

19 lutego br. NASA opublikowała wyniki niezależnego dochodzenia dotyczącego załogowej misji kapsuły Starliner. Komisja zarekomendowała sklasyfikowanie zdarzenia jako „Type A mishap”, czyli jednego z najpoważniejszych incydentów generujących znaczące straty dla agencji. W tej samej kategorii znajduje się m.in. katastrofa wahadłowca Columbia z 2003 r. Administrator Jared Isaacman podkreślił podczas konferencji, że choć kapsuła Starliner wymaga poprawek konstrukcyjnych, najpoważniejsze wnioski z dochodzenia dotyczą procesów decyzyjnych.

W raporcie podkreślono, że NASA dopuściła do lotu załogowego mimo wcześniejszych problemów z silnikami, które wystąpiły już podczas bezzałogowej misji OFT-2 w 2022 r. Isaacman wskazał, że wcześniejsze dochodzenia często kończyły się na usuwaniu objawów zamiast docierania do rzeczywistych przyczyn usterek.

Szef NASA przyznał również, że w programie utrzymywała się presja związana z jego reputacją i przyszłością. Z przekazanych informacji wynika, że obawy o reputację programu Starliner wpłynęły na decyzję, by początkowo nie uznawać misji za „incydent”.

Mimo krytycznych wniosków NASA i Boeing nie wstrzymują prac nad statkiem. Obecnie trwają intensywne przygotowania do misji Starliner-1. Kluczowym elementem przygotowań są prace koncentrujące się na eliminacji przyczyn wycieków helu, m.in. poprzez wymianę uszczelnień podatnych na degradację w obecności utleniacza stosowanego w napędzie. Równolegle prowadzone są próby ogniowe silników oraz analizy ich pracy w modułach serwisowych, gdzie podczas poprzedniego lotu odnotowano anomalie.

„Nie polecimy ponownie - ani z załogą, ani bez - dopóki statek nie będzie gotowy” - podkreślił obecny administrator NASA. Z przekazanych informacji wynika, że misja Starliner-1 będzie mogła wystartować najwcześniej w kwietniu br.

Reklama

Wyznaczenie konkretnej daty startu Starliner-1 będzie możliwe dopiero po zakończeniu wszystkich testów weryfikacyjnych i uzyskaniu pełnej pewności co do przewidywalności pracy silników w warunkach orbitalnych. Warto nadmienić, że jeśli testowy lot towarowy zakończy się sukcesem, możliwa będzie realizacja załogowej misji Starliner-2. W przeciwnym razie NASA nadal będzie musiała polegać na kapsule Crew Dragon.

Reklama