Europa

Czy będzie rewolucja w Roskosmosie? [ANALIZA]

Fot. kremlin.ru

Roskosmos, czyli państwowa korporacja pełniąca rolę narodowej agencji kosmicznej przechodzi przez etap zmian personalnych. Dotychczasowy dyrektor generalny Dmitrij Rogozin został przez prezydenta Federacji Rosyjskiej odwołany ze stanowiska. W jego miejsce przyszedł dotychczasowy wicepremier ds. przemysłu zbrojeniowego i kosmicznego Jurij Borysow, który wcześniej w resorcie obrony pełnił rolę zastępcy generała armii Siergieja Szojgu. W związku takimi zmianami personalnymi pojawia się dość istotne pytanie - w jaką stronę pójdzie rosyjski program kosmiczny w obliczu trwającej od niemal pół roku wojny w Ukrainie?

Umarł król - niech żyje król

Piętnastego lipca bieżącego roku ze stanowiska prezesa korporacji Roskosmos odwołano Dmitrija Rogozina. Szczegóły tej decyzji nie zostały ujawnione, a po dymisji pojawiło się wiele pytań i domysłów związanych z przyszłością agencji, Rogozina i jego następcy - do niedawna wicepremiera, Jurija Borysowa. Pomimo tego, że od decyzji Władimira Putina minął ponad tydzień, to oficjalne, rządowe źródła dystrybucji informacji milczą w sprawie dalszych poczynań władz rosyjskich.

Rosyjski program kosmiczny jest o tyle charakterystyczny, gdyż w przeciągu minionego dziesięciolecia z pozycji największego, najbardziej rozbudowanego i najdynamiczniejszego zszedł do poziomu marginalnego, pozostając daleko w tyle za poczynaniami odpowiedników z Chin oraz USA. W 2011 roku, kiedy wygaszono amerykański program wahadłowców kosmicznych, wydawałoby się, że teraz jest wszystko w rękach Rosjan - wszakże odpowiadali 33 starty orbitalne co stanowiło 39 procent całości. Był to także rok objęcia przez Dmitrija Rogozina posady zastępcy premiera Dmitrij Miedwiediewa. Zaczął się wówczas zajmować między innymi sektorem kosmicznym. Po upływie dekady, w 2021 roku, który był dość przychylny dla Moskwy, z kilku rosyjskich kosmodromów zorganizowano łącznie 25 startów, co stanowiły zaledwie 17 procent ogółu.

Czytaj też

W przeciągu dziesięciolecia zaczęła rosnąć przewaga Pekinu i Waszyngtonu w procesach wynoszenia pojazdów na orbitę. Wielokrotnie powtarzaną opinią jest, że w trakcie 10 lat - ochrzcijmy ją "dekadą Rogozina" - doszło wręcz do recesji rosyjskich zdolności kosmicznych. Stąd się pojawia pytanie - czy Dmitrij Rogozin, jego nieliczne sukcesy i częste porażki były przyczynkiem do próby wprowadzenia zmian w wojennym czasie, czy tylko próbą chwilowego "ochłonięcia" i odwrócenia uwagi od rzeczywistych zamiarów Władimira Putina, który może szykować ważniejszy "stołek" dla swojego przyjaciela.

Dmitrij Rogozin - człowiek wielu talentów

Roskosmos rozstając się z Rogozinem użył dość dyplomatycznego zwrotu, w którym korporacja zażyczyła mu dalszych sukcesów w branżach wymagających większej uwagi (tudzież zwiększonego wysiłku). Również podziękowania złożył szef rządu, premier Federacji Rosyjskiej Michaił Miszustin. Wyraził też nadzieje, że Dmitrij Rogozin szybko pojawi się w jego rządzie. Ponadto rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stanowczo odrzucił pogłoski mówiące o planowanym ukaraniu Rogozina za dotychczasową politykę, mówiąc, że odwołanie dawnego szefa "korporacji-agencji" nie było związane z kontrowersyjnością omawianej postaci. Wobec tego są pewne podstawy mówiące nam, że mogłaby być to pewna sugestia mówiąca nam, że najwyższe kierownictwo polityczne Federacji Rosyjskiej szykuje dla Dmitrija awans polityczny, polegający m.in. na przeniesieniu go do administracji prezydenckiej (w miejsce Antona Wajno), gdzie miałby decydujący wpływ na podejmowane decyzje przez Władimira Putina, co jest dość popularną teorią w antyputinowskich mediach.

Wydaje się, że Dmitrij Rogozin został zwolniony ze stanowiska dyrektora generalnego korporacji Roskosmos celem złagodzenia stosunków na poziomie naukowym ze Stanami Zjednoczonymi. W ostatnich miesiącach poziom wypowiedzi był delikatnie rzecz ujmując na dość niskim poziomie dyplomatycznym - Rogozin wielokrotnie na koncie Twitter i Telegram wdawał się w żywe dyskusje internetowe, chociażby z CEO SpaceX Elonem Muskiem, jak i byłym astronautą i komandorem Marynarki Wojennej USA Scottem Kellym, które można uznać nawet za przejaw trollingu z nadania państwowego i za przyzwoleniem najwyższych czynników politycznych. Na jego oficjalnych kanałach nie brakło wrogich wpisów dotyczących Ukrainy i krajów NATO, grożąc wojną nuklearną. W ostatnich miesiącach mogliśmy wyczytać również, że bez udziału Rosji funkcjonowanie ISS będzie niemożliwe oraz, że Roskosmos samemu zrealizuje misje księżycowe, rozwinie stację orbitalną cywilną jak i wojskową. Rogozin od 24 lutego działał również na polu sentymentalno-patriotycznym - to z jego polecenia na korpusie jednego z Sojuzów 2.1b namalowano flagi samozwańczych republik ludowych, usunięto flagi partnerów uczestniczących w programie OneWeb, a także zmieniono logo korporacji na czerwoną gwiazdę, która ma "uczcić pamięć o bitwach, w jakich brała udział Robotniczo Chłopska Armia Czerwona, Armia Radziecka i Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej)". Oczywiście były to czysto propagandowe czynności mające zapewne wzbudzić "szerokie pokłady patriotyzmu" wśród Rosjan.

Czytaj też

Jego całkowite odsunięcie od decyzyjności i przymusowe wysłanie na polityczną emeryturę wbrew popularnym pogłoskom wydaje się być mało prawdopodobne. Mówiło się o wielu potencjalnych "miejscach pracy" - począwszy od objęcia placówki dyplomatycznej w odległym zakątku świata, a skończywszy na objęciu posady jako gubernator w administracji cywilno-wojskowej obwodu donieckiego. Dmitrij Rogozin był osobą dość popularną w Rosji, wręcz mówiło się o tym, że utrzymuje bardzo bliskie, niekiedy przyjacielskie stosunki z Władimirem Putinem. W kilka tygodni przed odejściem b. szef Roskosmosu oprowadzał prezydentów Rosji i Białorusi po wciąż budowanym kosmodromie Wostocznyj. W kwestiach kosmicznych, a także i technicznych oraz wojskowych (chociażby w sprawy dotyczące programu Sarmat/RS-28) był politykiem dość często cytowanym przez czołowe rosyjskie agencje prasowe i redakcje, który w niezwykle pozytywny (a zarazem prześmiewczy wobec Zachodu) sposób odnosił się wobec realizacji realizowanych, realnych i mniej realnych programów Roskosmosu. Pomimo tego, że przez lata był związany z nacjonalistyczną, antykomunistyczną partią Rodina (Związkiem Narodowo-Patriotycznym), to jego poglądy i myślenie zdawały się być "zgodne" ze "słuszną linią partii" - Jedną Rosją. Nawet po zostaniu wiceszefem rządu w 2011 roku i rok późniejszej reaktywacji po kilku latach przerwy w funkcjonowaniu wspomnianej partii dalej był oddanym sługą prezydenta Federacji Rosyjskiej.

Na popularność rosyjskiego polityka wpływa kilka faktów. Dmitrij Rogozin w wolnej chwili - co ciekawe tak jak wielu innych pracowników korporacji - zajmował się tworzeniem tekstów do utworów muzycznych. On sam był autorem trzech piosenek o kosmosie, które były zamieszczane na oficjalnej stronie Roskosmosu w kategorii Muzyka. Napisał słowa do takich piosenek jak Nad Rosją, Nad Ziemią leci statek [kosmiczny - przyp. red], Rozrywamy niebo na strzępy, aczkolwiek w momencie objęcia władzy w korporacji przez Borysowa została wyłączona cała podstrona, na której internauci mogli wysłuchać też takich przebojów jak Bajkonur, Buran, Gagarinie, ja Was kocham czy Kosmiczny statek. Próba wejścia na adres dawnej podstrony kończy się obecnie wyświetleniem błędu 404.

Czytaj też

Dmitrij Rogozin to nie tylko "kosmiczny piosenkarz", lecz także obiekt westchnień wielu Rosjan. Na Facebooku funkcjonuje strona - fan club - która jest okraszona licznymi zdjęciami b. głowy rosyjskiego programu kosmicznego, jego cytatami, a także symboliką kojarzoną z wojną w Ukrainie (stylizowane litery V i Z z dopiskiem "Za pabiedu") i z ustrojem komunistycznym. Strona została założona w styczniu 2011 roku, czyli jeszcze zanim objął stanowisko wicepremiera, a był jeszcze szefem stałego przedstawicielstwa NATO-Rosja. Na niej nie brak pozytywnych komentarzy "wielbicieli" Rogozina o patriotycznym i antyzachodnim wydźwięku, które przeplatają się z nielicznymi słowami krytyki.

Jurij Borysow - cywilny wiceminister obrony i wicepremier ds. zbrojeniówki i kosmosu

W momencie, gdy Dmitrij Rogozin obejmował stanowisko jednego z zastępców Miedwiediewa Jurij Borysow z kolei wszedł do Komisji Współpracy Wojskowo-Przemysłowej. Wcześniej był związany z przemysłem. Był także zastępcą ministra ds. Przemysłu i Handlu. Po półtorarocznym piastowaniu funkcji wiceministra i po tym jak już Władimir Putin powrócił na prezydencki fotel, Borysow został przeniesiony pomiędzy resortami - z przemysłu do obrony, stając się wówczas jedynym cywilnym wiceszefem tego siłowego ministerstwa. W nowym miejscu Borysow odpowiadał za nadzorowanie procesu zakupu nowego uzbrojenia i jego wdrażania przez Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej.

Przez kolejne lata zastępca gen. Szojgu jako swoisty łącznik z przemysłem ujawniał się głównie jako źródło informacji z resortu. W mediach wypowiadał się o tym, na jakim etapie realizacji w Rosji są liczne programy modernizacyjne. Ogłaszał m.in. o dostawach Su-57, kompleksów rakietowych "Awangard" czy czołgów T-14 Armata (które wbrew zapowiedzi trafiły do armii nie w setkach lecz w kilkunastu sztukach), jak i modernizacjach poradzieckiego sprzętu. Donosił o sukcesach rosyjskiej zbrojeniówki niemającej anałogów w mirje, podpisanych umowach, sprzedanych karabinkach Koncernu Kałasznikow czy o rosnącym budżecie obronnym Federacji Rosyjskiej. Ponadto często odwiedzał rosyjskie zakłady produkcyjne wchodzące w skład państwowej korporacji Rostiech.

Czytaj też

W 2018 roku, tj. po 6 latach, Jurij Borysow został odwołany ze stanowiska wiceszefa resortu obrony i niejako awansowany na wicepremiera - wówczas na jednego z zastępców Dmitrija Miedwiediewa. Jako wicepremier zajał się przemysłem obronnym i kosmicznym - a zatem zyskał możliwość kontaktu i nadzoru z sektorem kosmicznym liczącym około 100 przedsiębiorstw (na czele z RKK Energia) i zatrudniającym ćwierć miliona pracowników. Na nowym stanowisku kontynował nadzorowanie rosyjskiej zbrojeniówki i modernizacji technicznej.

Jakie wyzwania stoją przed Borysowem?

Borysow jako nowy architekt rosyjskiego programu kosmicznego będzie miał trudne zadanie przed sobą. Jak wiemy - ostatnie miesiące, jeśli nie lata - charakteryzowały się dla Rosji wręcz marginalizacją programu kosmicznego względem konkurencyjnych na świecie. Weźmy na przykład ilość startów - liczba oscyluje wokół 20 strzelań każdego roku (przy czym dość często schodziła poniżej 20 startów). Od połowy drugiej dekady XXI wieku przewaga Federacji Rosyjskiej zaczęła topnieć, aż do jej utraty w 2016 roku na rzecz Stanów Zjednoczonych a później Chińskiej Republiki Ludowej. W samym 2021 roku rosyjski wykład w starty wynosił zaledwie 17 procent, a Pekin mógł pochwalić się ponad dwukrotnością tego. W bieżącym roku przewaga USA i ChRL nad Moskwą może jeszcze bardziej się umocnić, gdyż według stanu na 25 lipca ta ostatnia zaliczyła 10 rozruchów (9 Sojuzów i 1 Angara), a w tym samym niemal 7 miesięcznym okresie USA zrealizowały 43 misje, głównie z wykorzystaniem systemu nośnego Falcon 9.

W nawiązaniu do powyższego warto dodać, że na niekorzyść rosyjskiego programu kosmicznego działa niezbyt poprawnie rozwinięty prywatny sektor. Dla nowego dyrektora generalnego Roskosmosu będzie to wyzwanie, gdyż coraz więcej narodowych programów kosmicznych jest wspierana przez firmy prywatne, co najdynamiczniej zauważane jest w Stanach Zjednoczonych. Tak jak zostało wcześniej wspomniane, rosyjski przemysł kosmiczny liczy 100 podmiotów, zaś amerykański - ponad 5 tysięcy. Różnice przejawiają się na wielu płaszczyznach - głównie finansowych, sposobu pozyskiwania pieniędzy jak i w samym podłożu - w Rosji większość korporacji w większym lub mniejszym stopniu kontrolowane są przez Kreml, a władze spółki powoływane i odwoływane przez Władimira Putina, a mianowicie tak jak to miało miejsce 15 lipca z Roskosmosem. Ponadto w Stanach Zjednoczonych istnieje wiele korporacji rozwijanych w duchu Space 3.0 i 4.0, które intensyfikują swoje wysiłki w rozbudowę i udoskonalanie systemów nośnych, co w warunkach rosyjskich jest wręcz niewykonalne - wszakże od 65 lat rakieta R-7 jest bazą dla rodziny Sojuz. Podobnym stażem charakteryzuje się rakieta Proton, zaś jedynym pojazdem wytworzonym po rozpadzie Związku Radzieckiego jest Angara. Trwają prace nad Sojuzami 5 (Irtysz) i 7 (Amur). Ponadto do niedawna RKK Energia pracowała nad systemem Jenisej, który zerwałby z radzieckim rozwiązaniem w postaci R-7, aczkolwiek już w ubiegłym roku pojawiły się przesłanki o zatrzymaniu programu.

Czytaj też

Do powyższego dołączmy kwestie finansowania budżetu kosmicznego, co dla Borysowa może być kolejną przeszkodą w rozwijaniu programu kosmicznego. W ubiegłym roku finanse Roskosmosu wyniosły niecałe 2 mld dolarów, co przy budżecie NASA wynoszącym 23 mld dolarów jest wartością dość niewielką. Niewielkie finansowanie państwowej korporacji czyni fakt, że nie może ona pozwolić na rozwój nowatorskich rozwiązań i systemów nośnych, a zabezpieczanie rosyjskich interesów w przestrzeni kosmicznej może być z trudem realizowane. Misje pozaplanetarne wobec tego stają się jedynie mrzonką - Rosji nie stać już na samodzielną konstrukcję nowoczesnych sond i łazików - te opierają się jeszcze o radziecką myśl technologiczną, jak i raczej nie będą w stanie skonstruować zapowiadanej stacji orbitalnej. Jest to wybitnie utrudnione szczególnie po tym jak Rosja rozpoczęła zmasowaną inwazję na Ukrainę 24 lutego bieżącego roku. Spowodowało to zawieszenie współpracy technologicznej i naukowej z Zachodem. Ograniczono ją jedynie do funkcjonowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, prac poza ISS i wymiany załóg - w najbliższej Ekspedycji 68 wewnątrz kapsuły Sojuz znajdzie się Amerykanin Francisco Rubio a w Dragonie 2 Rosjanka Anna Kikina.

Zmiany na szczycie szansą na zmiany?

Wieloletni proces marginalizacji Rosji w świecie rozwijającego się nowego wyścigu kosmicznego pomiędzy USA a ChRL, który zaczął się rozwijać już gdy Rogozin był wicepremierem ds. przemysłu obronnego i kosmicznego mógł być przyczynkiem do podjęcia decyzji o jego dymisji. Ponadto jego kontrowersyjne wpisy, pomimo tego, że w większości włączały się w narrację Kremla, mogły być dodatkowym katalizatorem do odsunięcia polityka. W warunkach pokoju mógłby być to zatem element powolnej odbudowy potencjału rosyjskiego programu kosmicznego poprzez podmianę kierownictwa. Borysow przez ostatnie 4 lata, tj. od momentu, gdy objął stanowisko wicepremiera ds. przemysłu kosmicznego i obronnego, poprzez zdobywanie doświadczenia mógł już powoli przygotowywać się do obecnej roli CEO Roskosmosu.

Najbliższe tygodnie mogą upłynąć pod znakiem powierzchownych, a niewykluczone, że także i głębszych zmian. Agencja TASS donosi, że w najbliższym czasie może dojść do spotkania Putin-Borysow. Wówczas po konferencji prasowej może zostać przedstawiony zarys dalszej pracy agencji. Póki co, w kilka dni po awansie Borysowa brak jest jego ujawnionych decyzji, aczkolwiek pewne mogły zostać podjęte już od samego początku "panowania". Jedną z nich mogło być udzielenie zgody Olegu Artiemjewowi na spacer kosmiczny i przeprowadzenie prac przy aktywacji Europejskiego Ramienia Robotycznego (ERA), czego kilka dni wcześniej zakazał Dmitrij Rogozin. Jeżeli to było świadome działanie Borysowa, to może być interpretowane jako jeden z symptomów zelżenia napięcia pomiędzy USA a Rosją przynajmniej na polu naukowym, które wcale nie musi występować w innych domenach. Warto w tym miejscu wspomnieć, że władze amerykańskiej agencji są dobrej myśli w kontekście współpracy w ramach programu ISS, a władze NASA wierzą, że funkcjonowanie stacji uda się utrzymać do 2030 roku, czyli wbrew głośnym zapowiedziom Rogozina, który po 24 lutego groził przedterminową rezygnacją z wielomiliardowego projektu, który poprzez liczne eksperymenty naukowe przysłużył się całej ludzkości.

Czytaj też

Na chwilę obecną ciężko jednoznacznie stwierdzić, w którą stronę pójdzie Roskosmos, aczkolwiek należy spodziewać się stopniowego złagodzenia konfliktu bez zbędnych kontrowersyjnych wypowiedzi szefa, czemu miał wielokrotnie ulegać Rogozin. Póki co z ust Borysowa nie płyną groźby dotyczące zestrzelenia stacji, wojny nuklearnej czy też nie snuje nierealnych wizji dotyczących reaktywacji radzieckich programów. Oczywiście, jest jeszcze za wcześnie na ocenianie, niemniej od odsunięcia Rogozina minęło 10 dni, a wciąż, pomimo zapewnień wysokich przedstawicieli Kremla, jest brak decyzji o jego awansie lub degradacji (oczywiście w sowieckim stylu poprzez formalny "awans"). Słowem podsumowania - na polu międzynarodowej współpracy, naukowym i wizerunkowym może nadejść delikatne ocieplenie, lecz w pozostałych kwestiach z racji na wieloletnie zaniedbania, niedofinansowanie i sankcje technologiczne przełomu nie należy się spodziewać. Jurij Borysow musi zdawać sobie sprawę, że Roskosmos samodzielnie, bez kooperacji i dialogu międzynarodowego będzie coraz bardziej tracił na znaczeniu. Niewykluczone jest też, że za kadencji Borysowa współpraca Moskwy z Pekinu zacieśni się, co pozwoli "uratować" rosyjski przemysł kosmiczny.

Komentarze