Rynek globalny

We wrześniu pierwszy start orbitalny z Wielkiej Brytanii

Fot. https://spaceportcornwall.com/media-zone/

Wielka Brytania odlicza czas do pierwszego startu orbitalnego, który zostanie przeprowadzony z wykorzystaniem własnej infrastruktury naziemnej. Start samolotu-nosiciela rakiety odbędzie się z kompleksu startowego w Kornwalii. Za przeprowadzenie tego historycznego wydarzenia odpowiedzialna będzie firma Virgin Orbit, której system startowy LauncherOne ma zostać do tej misji użyty już we wrześniu obecnego roku kalendarzowego.

Wielkimi krokami zbliżamy się do rozpoczęcia działalności pierwszego brytyjskiego kosmodromu. Odbędzie się to już we wrześniu br., kiedy to Virgin Orbit przeprowadzi z nowego portu kosmicznego "Spaceport Cornwall" inauguracyjny start zespołu z funkcjonalnymi satelitami. Z tego tytułu ta operacja zapisze się w historii Zjednoczonego Królestwa. Państwo to posiada spore ambicje odnośnie domeny kosmicznej, gdyż w planach Wielkiej Brytanii będących do realizacji do 2030 r. znajdziemy zamiar objęcia pozycji lidera w prowadzeniu lotów lekkich systemów nośnych z Europy, wykorzystując do tego kolejne porty kosmiczne - w Anglii, Walii i Szkocji, których budowa dwóch ostatnich postępuje.

System LauncherOne wykorzystuje zmodyfikowany samolot "matkę" - Boeinga 747 (Cosmic Girl). Pod jednym ze skrzydeł znajdziemy umocowaną dwustopniową wspomnianą rakietę. Do tej pory Virgin Orbit przeprowadził pięć startów orbitalnych w USA.

Do najważniejszych ładunków, które zostaną wyniesione przez amerykański system nośny podczas startu z Wielkiej Brytanii, będziemy mogli zaliczyć m.in. dwa nanosatelity o nazwie Prometheus-2 (urządzenia są efektem współpracy brytyjskiego Ministerstwa Obrony z międzynarodowymi partnerami, w tym z amerykańskim Narodowym Biurem Rozpoznania). Posłużą one do prowadzenia nadzoru i monitorowania sygnałów radiowych oraz GPS, wspierając tym samym świadomość sytuacyjną Wielkiej Brytanii oraz jej sojuszników.

Czytaj też

Kolejnym instrumentem, który poleci w kosmos podczas pierwszego lotu orbitalnego z kornwalijskiego portu kosmicznego, będzie DOVER. Jest to brytyjski projekt realizowany we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), który ma zapewnić niezawodną nawigację oraz dokładne pozycjonowanie, co ma mieć znaczący wpływ na bezpieczeństwo narodowe np. w kontekście nielegalnej żeglugi. Według producentów (RHEA Group) jego nazwa pochodzi od cieśniny Dover, gdzie kanał La Manche jest najwęższy, a szlaki żeglugowe są najbardziej ruchliwe. Będzie to przy okazji pierwszy satelita międzynarodowej grupy RHEA, który znajdzie się w kosmosie.

Samolot Cosmic Girl przeleci nad oceanem, po czym "wypuści" rakietę LauncherOne w przestrzeń kosmiczną, która uruchomi silnik NewtonThree a następnie NewtonFour (2 stopień) dostarczając satelity na niską orbitę okołoziemską (wysokość ok. 550 km nad powierzchnią Ziemi). Będzie to tym samym kolejne przedsięwzięcie realizowane przez firmę Virgin Orbit po udanej misji "Straight Up", która dostarczyła siedem satelitów na wyznaczoną orbitę. Rozruch został przeprowadzony dokładnie w sobotę 2 lipca br. z pustyni Mojave w Kalifornii.

Co ważne w tej kwestii, pierwszy start orbitalny z Polski również zostanie przeprowadzony przez spółkę należącą do grupy Virgin za pomocą LauncherOne. Pierwszy start planowany jest na 2023 r.

Czytaj też

Mimo że Wielka Brytania posiada niemałą wiedzę i doświadczenie w zakresie produkcji i rozwoju technologii kosmicznych, w dalszym ciągu nie była w stanie wystrzelić ani jednego urządzenia satelitarnego ze swojej rodzimej ziemi. Zjednoczone Królestwo ma mocne argumenty, aby dołączyć do globalnego wyścigu w domenie kosmicznej, a rozpoczęcie przeprowadzania startów orbitalnych ze szkockiego terenu jest kolejnym, bardzo istotnym krokiem w tym kierunku.

Póki co nie dysponują jeszcze własnymi systemami nośnymi, lecz brytyjskie firmy, które zostały zakontraktowane w tym celu, ciężko pracują, aby dostarczyć gotowe technologię jak najszybciej to możliwe. Mowa tutaj o takich firmach jak Orbex, Skyrora oraz Astraius. Stosują one różne podejścia techniczne do rozwoju swoich rakiet nośnych, ale wszystkie stoją przed podobnym wyzwaniem, jakim niewątpliwie jest uzyskanie licencji na start od brytyjskiego rządu.

Komentarze