Obserwacja Ziemi

Armia USA zbliży się do komercyjnego rozpoznania. Będzie zakup zdjęć satelitarnych "z półki"?

Baza lotnicza Czuhujew pod koniec lutego 2022 roku
Efekt rosyjskiego ataku na bazę sił powietrznych Czuhujiw. Zasoby firm komercyjnych mogą stanowić dobre i stabilne źródło wojskowego rozpoznania.
Fot. Planet

Stany Zjednoczone, a dokładniej Armia USA, chcą zintensyfikować pozyskiwanie zdjęć satelitarnych. Działanie w postaci prac nad nowym narzędziem ma na celu zabezpieczenia nieprzerwanego dostępu do orbitalnych danych obrazowych jak i skorzystania z wielu ścieżek dostępu do nich. Powstający interfejs oznaczałby głębszy ukłon Pentagonu w stronę prywatnych dostawców, którzy posiadają satelity cechujące się zdolnościami rozpoznawczymi wysokiej jakości.

Jak doniósł portal Defense News, Departament Obrony USA rozważa zwiększenie współdziałania z prywatnymi dostawcami usług satelitarnych w zakresie dostarczania danych obrazowych. W tym celu Laboratorium Badawcze Sił Powietrznych (Air Force Research Lab) pracuje nad nową architekturą i przejrzystym narzędziem służącym armii do łatwiejszego nawiązywania współpracy z prywatnymi podmiotami odnośnie dostarczania zobrazowań.

W tym celu, w roku fiskalnym 2024 ma zostać wprowadzana architektura Global Unified Environment (GLUE), zaś na 2026 rok przewidziano, że narzędzie osiągnie gotowość operacyjną. Jak czytamy z zapewnień wyższych stopniem oficerów USSF (Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych), GLUE miałby być ułatwieniem dla dowódców poszczególnych komponentów i rodzajów amerykańskich sił zbrojnych, którzy mieliby w zależności od aktualnego zapotrzebowania, we własnym zakresie skorzystać (tj. zakupić) dane obrazowe pochodzące od prywatnych dostawców, także tych z państw członkowskich paktu NATO. Do tej pory decyzja o nawiązaniu okresowej współpracy zapadała na centralnym szczeblu, tak jak miało to miejsce w ostatnim czasie, kiedy to Narodowe Biuro Rozpoznania zawarło wielomiliardową umowę ramową z amerykańskimi podmiotami na dostarczanie w najbliższych lat zdjęć z orbity i danych teledetekcyjnych.

Czytaj też

Teraz, świeżo zapowiedziane narzędzie GLUE jest częścią szerszej inicjatywy mającej pomóc armii USA w zapewnieniu szerokiego, nieprzerywalnego dostępu do zobrazowań pochodzących z różnych źródeł. Także w dalszym stopniu ma zakładać rozwijanie własnych, armijnych rozwiązań w postaci rozmieszczania niewielkich satelitów. Wszystko dzieje się w obliczu trwającej wojny w Ukrainie i ma z tym duży związek - potrzeba posiadania przewagi informacyjnej, bardzo dobrze rozwiniętej świadomości sytuacyjnej i znajomości pola walki, a także zamierzeń i ruchów przeciwnika. W połączeniu z zaawansowanymi zdolnościami firm posiadających i dostarczających zobrazowania satelitarne i satelitami cechującymi się instrumentami ze zdolnością przestrzenną na poziomie kilkudziesięciu centymetrów na piksel to nowa architektura może pomóc Siłom Zbrojnym USA w uzyskaniu jeszcze większej przewagi nad nieprzyjacielem poprzez korzystanie z urządzeń firm prywatnych.

W związku z powyższym prywatne formy wspierania armii w dostarczanie danych obrazowych oznacza mnogość urządzeń i rozwiązań, jakie mogą przysłużyć się Siłom Zbrojnym USA. Na koniec maja bieżącego roku Amerykańskie Narodowe Biuro Rozpoznania (National Reconnaissance Office) poinformowało o przyznaniu wielomiliardowych kontraktów w ramach programu Electro-Optical Commercial Layer. Wykonawcami zamówienia są Maxar Technologies, BlackSky oraz Planet Labs. Za zdjęcia satelitarne będzie głównie odpowiadać Maxar i Planet, zaś BlackSky - za analizę i przetwarzanie uzyskanych zobrazowań.

Czytaj też

Tak jak wcześniej zostało wspomniane, "niespotykana dotąd ekspansja" komercyjnych dostawców zdjęć satelitarnych zrodziła się w wyniku trwającej od kilku miesięcy wojny rosyjsko-ukraińskiej oraz z powodu groźby ewentualnego rozszerzenia się konfliktu poza oba państwa. Wszelkie przygotowania do wojny jak i działania Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terenie państwa ukraińskiego były doskonale widoczne z orbity dla satelitów optycznej oraz radarowej obserwacji Ziemi. Odnośnie Ukrainy spowodowało to przyrost danych na użytek Sił Zbrojnych Ukrainy pochodzących od podmiotów zachodnich, chcących podzielić się swoimi zdjęciami pokazującymi symptomy nadchodzącej wojny, a także ostrzec państwo przed nią. Po wybuchu konfliktu zbrojnego nastąpił gwałtowny wzrost zapytań oraz apeli do operatorów satelitów obserwacyjnych z prośbą o udostępnienie zdjęć. Część ze spółek sektora kosmicznego - takie jak MDA z Kanady, zarządzająca konstelacją Radarsat - wyraziła zgodę na przekazywanie zobrazowań, a niektóre nie przystały na ten krok, tłumacząc się, chociażby wzmożonym zainteresowaniem na dane obrazowe sił zbrojnych własnego kraju.

Co ciekawe i w nawiązaniu do wspomnianego kontraktu w Stanach Zjednoczonych, satelity firm Planet i Maxar Technologies ujawniały w przeszłości postępy w programach nuklearnych Iranu oraz Korei Północnej, chociażby pokazując wzrost aktywności w dotychczas wygaszanych lub od dawna uznawanych za nieczynne ośrodkach badań jądrowych jak i rosyjską "walkę o wpływy" na kontynencie południowoamerykańskim - na przykład pod koniec 2018 r. na wenezuelskim lotnisku wojskowym niedaleko stolicy kraju, Caracas, cywilne amerykańskie instrumenty dostrzegły rosyjskie bombowce Tu-160 i towarzyszące im samoloty (prawdopodobnie rządowe).

Czytaj też

Komentarze