- WIADOMOŚCI
Satelity Wojska Polskiego mogą obrazować wschodnią flankę NATO nawet kilka razy dziennie
Autor. Creotech Instruments S.A.
Wojsko Polskie może pozyskiwać zobrazowania tego samego obszaru nawet kilka razy w ciągu doby. Takie możliwości zapewnia rosnąca liczba satelitów rozpoznawczych, wykorzystujących zarówno technologię radarową (SAR), jak i optyczną.
W ostatnich miesiącach Wojsko Polskie znacznie rozbudowało zdolności rozpoznania satelitarnego. Obecnie dysponuje ośmioma satelitami: czterema radarowymi, które zostały opracowane przez firmę ICEYE w ramach programu MikroSAR i czterema optycznymi jednostkami systemu MikroGlob, które dostarczyła spółka Creotech Instruments.
Z informacji przekazanych przez płk Leszka Paszkowskiego, szefa Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS) w wywiadzie dla Space24.pl wynika, że do końca 2027 r. ich liczba ma wzrosnąć do 12 dzięki pozyskaniu dwóch jednostek Pleiades Neo w ramach systemu POLEOS oraz dwóch kolejnych satelitów radarowych MikroSAR.
„Przeszliśmy drogę od sytuacji, w której walczyliśmy o pozyskanie pojedynczych zobrazowań obszarów, na których działo się coś istotnego, do etapu, na którym dysponujemy własnymi satelitami i mamy kontrolę nad ich pełnymi zasobami operacyjnymi. To prawdziwy kosmiczny skok w rozwoju polskich zdolności satelitarnych. Wcześniej Polska, nie tylko jej siły zbrojne, nie posiadała własnych satelitów. Korzystaliśmy wyłącznie z systemów satelitarnych należących do innych państw” – zaznaczył płk Paszkowski.
Szef ARGUS podkreślił, że w efekcie tych zmian znacząco wzrosły nasze możliwości pozyskiwania zobrazowań dowolnego terytorium, zarówno w paśmie optycznym, jak i radarowym. Ma to znaczenie m.in. w monitorowaniu obszarów przygranicznych i sytuacji na wschodniej flance NATO.
„Dysponując taką liczbą satelitów wykorzystujących różne techniki obrazowania, jesteśmy w stanie obserwować dowolny obszar kilka razy dziennie. To ogromna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed lat, gdy państwa posiadające pojedyncze satelity musiały liczyć się z rewizytami co trzy lub cztery dni. Obecnie możemy zakładać, że interesujący nas obszar będzie obserwowany co najmniej raz dziennie, a w praktyce – dzięki większej liczbie satelitów i wykorzystaniu różnych technik obrazowania – nawet kilka razy w ciągu doby” – wytłumaczył płk Paszkowski.
Częstsze przeloty satelitów nie oznaczają jednak stałego monitorowania wybranego obszaru ani dostępu do danych w czasie rzeczywistym. Jak wyjaśnił szef ARGUS, wiele zależy od momentu zgłoszenia zapotrzebowania na informację i położenia satelity na orbicie. Jeśli zadanie zostanie przekazane tuż przed przelotem nad danym rejonem, zobrazowanie może powstać w ciągu kilkudziesięciu minut. W innym przypadku na kolejną możliwość obserwacji trzeba czasami poczekać kilkanaście godzin. Następnie dane muszą zostać przetworzone i przeanalizowane.
Więcej szczegółów znajduje się w wywiadzie. Jest to pierwsza część rozmowy z szefem ARGUS, która skupia się na rozwoju polskich zdolności satelitarnych, planach organizacyjnych ARGUS oraz współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Wkrótce opublikujemy również drugą część rozmowy, która koncentruje się na ostatnich manewrach Rosji na orbicie, ochronie polskich satelitów, doświadczeniach z Ukrainy oraz planach budowy krajowych zdolności łączności satelitarnej.


