Reklama
Reklama
  • WYWIADY
  • WIADOMOŚCI

Wojsko Polskie buduje własne zdolności kosmiczne. „To dopiero początek” [WYWIAD]

Polska, wojsko, kosmos, satelity, technologia, Rosja, bezpieczeństwo
Płk Leszek Paszkowski, szef Agencji Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS).
Autor. Space24.pl

Polska rozbudowuje własne zdolności rozpoznania satelitarnego. Jak przebiega ten proces, jakie zadania stoją przed Agencją Rozpoznania Geoprzestrzennego i Usług Satelitarnych (ARGUS) i czego potrzeba, by budować krajowe bezpieczeństwo w kosmosie? O tym rozmawiamy z płk Leszkiem Paszkowskim, szefem ARGUS.

Reklama

Jest to pierwsza część wywiadu. Rozmawiamy w niej o rozwoju polskich zdolności satelitarnych, planach organizacyjnych ARGUS oraz współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.

Mateusz Mitkow, redaktor naczelny Space24.pl: W ostatnich miesiącach na orbitę trafiły kolejne satelity radarowe opracowane w ramach programu MikroSAR, a także konstelacja optoelektroniczna MikroGlob. Jak te systemy zmieniają możliwości rozpoznawcze Wojska Polskiego?

Płk Leszek Paszkowski: Zmieniają je diametralnie. Jako osoba, która od ponad 20 lat zajmuje się satelitarnym rozpoznaniem obrazowym, doskonale pamiętam nasze początki i problemy, z jakimi się mierzyliśmy, często nawet ze zdobyciem pojedynczego zobrazowania.

Obecnie mamy już osiem satelitów na orbicie: cztery radarowe MikroSAR i cztery optyczne MikroGlob. Dołączą do nich dwa satelity serii Pleiades Neo, dostarczane przez stronę francuską, które w ramach systemu POLEOS będą wzmacniać nasze zdolności obrazowania optycznego, oraz dwa kolejne satelity radarowe w ramach programu MikroSAR. Do końca przyszłego roku będziemy więc dysponować łącznie 12 satelitami: sześcioma radarowymi i sześcioma optycznymi.

Reklama

Przeszliśmy drogę od sytuacji, w której walczyliśmy o pozyskanie pojedynczych zobrazowań obszarów, na których działo się coś istotnego, do etapu, na którym dysponujemy własnymi satelitami i mamy kontrolę nad ich pełnymi zasobami operacyjnymi. To prawdziwy kosmiczny skok w rozwoju polskich zdolności satelitarnych. Wcześniej Polska, nie tylko jej siły zbrojne, nie posiadała własnych satelitów. Korzystaliśmy wyłącznie z systemów satelitarnych należących do innych państw.

W efekcie znacząco wzrosły nasze możliwości pozyskiwania zobrazowań dowolnego terytorium, zarówno w paśmie optycznym, jak i radarowym. Możemy skuteczniej odpowiadać na potrzeby sił zbrojnych i jesteśmy mniej zależni od zewnętrznych dostawców danych.

Są to też podstawowe zdolności pozwalające przeciwdziałać zaskoczeniu. Umożliwiają monitorowanie określonych obszarów, w tym przygranicznych, i bieżące sprawdzanie, czy potencjalny przeciwnik nie gromadzi tam sił. Już sama świadomość, że dysponujemy takimi możliwościami, utrudnia przeciwnikowi przeprowadzenie skrytego ataku i osiągnięcie efektu zaskoczenia. Nie oznacza to jednak pełnej samodzielności w domenie kosmicznej – wciąż mamy wiele do zrobienia.

Reklama

Rozwój własnych satelitów oznacza również konieczność zadbania o ich bezpieczeństwo. Musimy rozwijać zdolności rozpoznania przestrzeni kosmicznej, aby wiedzieć, co dzieje się wokół naszych zasobów, a także budować możliwości ich aktywnej ochrony. Na orbicie dochodzi do coraz większej liczby demonstracji siły i działań o różnym stopniu agresywności. Musimy być świadomi tych zagrożeń i mieć możliwości przeciwdziałania im.

Creotech Instruments zaprezentował pierwsze zdjęcia wykonane przez jednego z satelitów systemu MikroGlob. Zobrazowania powstały przed zakończeniem kalibracji i osiągnięciem docelowych parametrów systemu. Jakie wnioski płyną z dotychczasowych testów?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wyjaśnić, jak budujemy nasze zdolności satelitarne. W przypadku konstelacji optoelektronicznych uwzględniamy dwa zasadnicze elementy: jakość zobrazowań i częstotliwość rewizyt, czyli możliwość ponownego pozyskania danych z tego samego obszaru.

Reklama

Wysoką jakość zapewniają większe i droższe satelity, których w konstelacji jest mniej. W przypadku obserwacji optycznych tę rolę ma pełnić system POLEOS. MikroGlob jest natomiast komponentem ukierunkowanym na zwiększenie częstotliwości rewizyt. Oznacza to pewien kompromis – akceptujemy niższą rozdzielczość, aby móc częściej obserwować interesujące nas obszary.

Nie do każdego zadania potrzebujemy jednak zobrazowań o najwyższej rozdzielczości. Podczas poszukiwania określonych obiektów przydatne może być zobrazowanie większego obszaru, nawet jeśli jego szczegółowość jest mniejsza. Zarówno w systemach optoelektronicznych, jak i radarowych SAR możemy wykorzystywać różne tryby obrazowania, które pozwalają zwiększyć szerokość obserwowanego pasa kosztem rozdzielczości.

Poszczególne satelity należy zatem traktować jako systemy wzajemnie się uzupełniające. Obrazowanie radarowe i optyczne dostarczają odmiennych informacji — niektóre cechy obiektów są lepiej widoczne na zobrazowaniach radarowych, inne na optycznych. Potrzebujemy dostępu do obu rodzajów danych.

Reklama

Podobną zasadę stosujemy w przypadku rozpoznania radarowego. Satelity MikroSAR traktujemy przede wszystkim jako komponent zwiększający częstotliwość rewizyt. Naszym komponentem jakościowym jest natomiast system COSMO-SkyMed Second Generation, do którego mamy dostęp w ramach współpracy z Włochami.

Czy jakość i szczegółowość zobrazowań MikroGlob odpowiadają wymaganiom Wojska Polskiego? Jakich parametrów operacyjnych można oczekiwać po zakończeniu kalibracji?

W przypadku systemu MikroGlob mówimy o rozdzielczości rzędu około jednego metra. To pewien kompromis – gdybyśmy postawili zbyt wysokie wymagania, ich spełnienie przez polskie firmy na obecnym etapie rozwoju byłoby trudne.

Traktujemy ten program również jako inwestycję w rozwój krajowych zdolności technologicznych. Chcemy, aby polskie przedsiębiorstwa, w tym integratorzy systemów satelitarnych, mogły potwierdzać swoje technologie na orbicie i rozwijać kompetencje w zakresie budowy platform satelitarnych. W kolejnych projektach zamierzamy stawiać wyższe wymagania i dążyć do uzyskiwania lepszych parametrów.

Reklama

Na ten moment zobrazowania wykonywane przez Creotech Instruments nie osiągnęły jeszcze docelowych wartości. Proces kalibracji nadal trwa, a dotychczas publikowane zdjęcia pochodzą tylko z jednego satelity. MikroGlob-1 nie osiągnął jeszcze docelowej orbity. Jej uzyskanie wymaga wykonania dodatkowych manewrów. Można je przeprowadzić na różne sposoby, a wybór metody wpływa między innymi na czas trwania operacji i zużycie paliwa. Będzie to wartościowe doświadczenie zarówno dla nas, jak i dla firmy odpowiedzialnej za budowę satelity.

Czekamy teraz na zobrazowania z kolejnych trzech jednostek, które niedawno zostały wyniesione w przestrzeń kosmiczną. Powinniśmy otrzymać je w grudniu. Osiągnięcie docelowych parametrów całego systemu powinno nastąpić do marca przyszłego roku.

Wojsko Polskie oczekuje również na satelity serii Pleiades Neo, które w ramach systemu POLEOS mają zwiększyć krajowe zdolności obrazowania optycznego. Kiedy będziemy mogli z nich korzystać i jakie nowe możliwości zapewnią wojsku??

Reklama

Satelity mają zostać umieszczone na orbicie w pierwszym kwartale 2027 r. Będą to nasze najbardziej zaawansowane jednostki optyczne. Satelity serii Pleiades Neo oferują rozdzielczość na poziomie 30 cm. To zaawansowane systemy o dużych możliwościach obrazowania – każdy z nich będzie mógł pozyskiwać setki zobrazowań dziennie. Dzięki nim znacząco zwiększymy nasze zdolności rozpoznawcze.

Zobrazowania optyczne są znacznie łatwiejsze w analizie i interpretacji. Dane radarowe SAR mają swoją specyfikę i bywają trudniejsze do analizy, ale dostarczają informacji, których nie można uzyskać za pomocą sensorów optycznych. Działa to również w drugą stronę, bowiem zobrazowania optyczne pozwalają dostrzec elementy, których radar nie jest w stanie pokazać. Dlatego nie możemy w pełni zaspokoić potrzeb operacyjnych sił zbrojnych, opierając się wyłącznie na danych radarowych.

Zaletą zobrazowań SAR jest możliwość ich pozyskiwania niezależnie od pory dnia i warunków atmosferycznych. Przez wiele lat dane radarowe wykorzystywano jednak przede wszystkim jako uzupełnienie analizy zobrazowań optycznych. Obecnie jakość obrazów SAR osiąga poziom pozwalający w określonych scenariuszach wykorzystywać je samodzielnie. Wiemy, że takie podejście stosowali również Ukraińcy, choć ich sytuacja operacyjna jest specyficzna. W warunkach wojennych mogą być zmuszeni do atakowania celów bez bezpośredniej obserwacji, co jeszcze do niedawna uznawano za sytuację wyjątkową.

Reklama

Zobrazowania optyczne pozostają dla nas podstawowym materiałem nie tylko w rozpoznaniu satelitarnym, lecz także w produkcji danych geoprzestrzennych, za którą odpowiada ARGUS. Prowadzenie operacji wojskowych, zwłaszcza poza granicami kraju, wymaga szczegółowego rozpoznania terenu. Nie chodzi wyłącznie o pozyskiwanie zobrazowań, ale również pozyskiwanie na ich podstawie dodatkowych informacji, tworzenie ortofotomap, numerycznych modeli terenu i innych baz danych o terenie, na podstawie których opracowuje się mapy.

Zdjęcia optyczne są zatem niezwykle cennym źródłem informacji, niezbędnym do tworzenia danych geoprzestrzennych wykorzystywanych podczas planowania i prowadzenia operacji wojskowych, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Istotną zaletą rozpoznania satelitarnego jest możliwość pozyskiwania zobrazowań praktycznie dowolnego obszaru na Ziemi. Dlatego satelity od firmy Airbus, które zakupiliśmy w 2022 roku będą dla nas kolejnym, bardzo dużym postępem w zakresie możliwości obrazowania na potrzeby bezpieczeństwa.

Na jak częste rewizyty kluczowych obszarów zainteresowania, np. na kierunku wschodnim, pozwalają obecnie polskie zdolności rozpoznania satelitarnego?

Dysponując taką liczbą satelitów wykorzystujących różne techniki obrazowania, jesteśmy w stanie obserwować dowolny obszar kilka razy dziennie. To ogromna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed lat, gdy państwa posiadające pojedyncze satelity musiały liczyć się z rewizytami co trzy lub cztery dni.

Reklama

Obecnie możemy zakładać, że interesujący nas obszar będzie obserwowany co najmniej raz dziennie, a w praktyce – dzięki większej liczbie satelitów i wykorzystaniu różnych technik obrazowania – nawet kilka razy w ciągu doby.

Samo pozyskanie zobrazowania nie przesądza jeszcze o jego wartości operacyjnej. Jak wygląda droga danych z polskich satelitów rozpoznawczych do odbiorców w Siłach Zbrojnych RP? Ile czasu upływa od wykonania zdjęcia do uzyskania informacji przydatnej w procesie podejmowania decyzji?

Zależy to od wielu czynników. Kluczowe znaczenie ma moment zgłoszenia zapotrzebowania na informację oraz położenie satelity na orbicie. Jeśli zadanie zostanie zgłoszone pół godziny przed przelotem satelity nad interesującym nas obszarem, zobrazowanie może zostać wykonane już po upływie tego czasu. Jeżeli jednak zgłoszenie wpłynie po przelocie, na kolejną możliwość obserwacji trzeba czasami poczekać kilkanaście godzin. Wiele zależy więc od mechaniki orbitalnej i momentu zgłoszenia potrzeby rozpoznawczej.

Reklama

Następnie zobrazowanie trzeba przetworzyć do postaci użytecznej dla analityka, a później przeprowadzić analizę. Czas potrzebny na ten etap zależy od charakteru zadania. Jeśli trzeba jedynie ustalić, czy określony obiekt znajduje się na danym obszarze, odpowiedź można przygotować w ciągu kilku minut. Jeżeli natomiast zadanie wymaga szczegółowego opisu infrastruktury lub analizy aktywności prowadzonej na danym terenie, praca może zająć wiele godzin.

W praktyce cały proces może trwać od godziny lub kilku godzin nawet do doby. Staramy się oczywiście maksymalnie skracać ten czas. Odrębnym zagadnieniem jest pozyskiwanie i opracowywanie danych geoprzestrzennych, które jest procesem bardzo złożonym i czasochłonnym, trwającym często wiele miesięcy.

Trzeba pamiętać, że zdolności satelitarne nie są w praktyce narzędziem wykorzystywanym przede wszystkim na szczeblu taktycznym. Coraz częściej mówi się o takim zastosowaniu, ale zasadniczo jest to nadal zasób szczebla strategicznego i operacyjnego. Jeszcze stosunkowo niedawno uzyskanie określonych informacji mogło zajmować kilka dni. Dziś mówimy już o godzinach, co stanowi ogromny postęp. Nadal jednak nie jest to rozpoznanie w czasie rzeczywistym. Aby stale obserwować wybrany obszar z orbity, potrzebowalibyśmy tysięcy satelitów, a nie kilku czy nawet kilkunastu.

Reklama

Jeśli natomiast chodzi o liczbę zobrazowań, to już obecnie ARGUS pozyskuje i przetwarza dziesiątki zdjęć dziennie, a w niedalekiej przyszłości będą to setki zobrazowań każdego dnia.

W planach jest utworzenie Dowództwa Operacji Kosmicznych. Jakie zadania miałaby realizować taka struktura i jak jej kompetencje miałyby się do obecnych zadań ARGUS, w tym Centrum Operacji Satelitarnych?

Uczestniczyliśmy w pracach nad tą koncepcją. Są plany przekształcenia agencji w Dowództwo Operacji Kosmicznych i Wsparcia Środowiskowego. Oznaczałoby to kontynuację dotychczasowych zadań, obejmujących nie tylko rozwój zdolności w domenie kosmicznej, lecz także wykorzystanie satelitów, zwłaszcza obrazujących, na potrzeby wojskowe. Chodzi między innymi o cały proces produkcji danych geoprzestrzennych na podstawie zobrazowań satelitarnych.

Dotychczasowe zadania ARGUS byłyby kontynuowane, a jednocześnie otrzymalibyśmy nowe kompetencje związane przede wszystkim z budową kolejnych zdolności w domenie kosmicznej. Istotnym elementem byłaby również integracja danych geoprzestrzennych z informacjami meteorologicznymi i innymi danymi środowiskowymi, pozwalającymi na kompleksową ocenę warunków prowadzenia działań.

Reklama

Pod pewnymi względami nasza koncepcja łączy zadania realizowane w Stanach Zjednoczonych przez National Geospatial-Intelligence Agency (NGA) oraz US Space Force. W jednej instytucji integrowalibyśmy kilka różnych zdolności. Trzeba przy tym pamiętać o skali zasobów. Stany Zjednoczone dysponują setkami satelitów, a po uwzględnieniu systemów komercyjnych, takich jak Starlink, mówimy nawet o tysiącach. To zupełnie inna skala działalności.

W polskich warunkach bardziej efektywne wydaje się integrowanie istniejących zdolności, zamiast rozdzielania ich między odrębne instytucje. Pozwala to uniknąć dublowania struktur kierowniczych i dowódczych, z których każda wymaga własnego zaplecza administracyjnego. Istotne jest także to, by wraz z odpowiedzialnością za realizację zadań mieć odpowiednią kontrolę nad całym procesem. Jako szef agencji odpowiadającej za rozpoznanie geoprzestrzenne, w którym często najważniejszym czynnikiem jest czas pozyskania informacji, nie chciałbym być zależny od odrębnej instytucji, która operowałaby satelitami, a jednocześnie odpowiadać za wykorzystanie pozyskiwanych przez nie danych. Przy obecnej skali polskich zdolności na orbicie rozdzielanie tych kompetencji między dwie instytucje nie wydaje się uzasadnione. Dlatego kierunek rozwoju zakłada raczej przekształcenie agencji w dowództwo, które będzie jednocześnie rozwijać nowe zdolności.

Trzeba jednak podkreślić, że pełny cykl działania – od operowania satelitami po wykorzystanie pozyskanych danych – obejmowałby systemy obrazujące. Nie oznacza to, że w razie pozyskania satelitów telekomunikacyjnych przejęlibyśmy odpowiedzialność za całość wojskowej łączności satelitarnej. Naszym zadaniem byłoby operowanie tymi satelitami, utrzymywanie ich na orbicie i zapewnianie im ochrony. Same zasoby wykorzystywałyby natomiast Dowództwo Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni (DKWOC) lub jednostki odpowiedzialne za łączność.

Reklama

Podobny podział obowiązywałby w przypadku pozyskania satelitarnych zdolności SIGINT, czyli rozpoznania radioelektronicznego. Odpowiadalibyśmy za satelity, natomiast wykorzystanie danych z ich sensorów należałoby do jednostek radioelektronicznych. Nie chodzi więc o przejęcie odpowiedzialności za każdy rodzaj satelitów i wszystkie zadania, do których mogą służyć. W przypadku systemów obrazujących integrowalibyśmy cały cykl, natomiast w odniesieniu do pozostałych zasobów pełnilibyśmy funkcje typowe dla sił kosmicznych, podobne do tych realizowanych przez amerykańskie US Space Force.

USA to nasz zaufany partner w dziedzinie obronności. Nasza kooperacja dotyczy również domeny kosmicznej, czego przykładem jest współpraca agencji ARGUS z US Space Force. Jakie zdolności amerykańskie są dostępne dla polskiego wojska w ramach tej współpracy i czy przekłada się ona już na konkretne działania?

Współpracujemy ze stroną amerykańską bardzo efektywnie i w szerokim zakresie. Rozwijane przez nas zdolności, zwłaszcza te związane bezpośrednio z domeną kosmiczną, takie jak rozpoznanie przestrzeni kosmicznej, budujemy w ścisłej współpracy z Amerykanami.

Reklama

Istotnym obszarem jest również szkolenie. Uczestniczymy we wspólnych ćwiczeniach, podczas których nasi żołnierze zdobywają unikalne kompetencje. Współpraca obejmuje więc zarówno rozwój zdolności, jak i przygotowanie personelu do ich wykorzystania.

US Space Force wspierały nas między innymi przy tworzeniu Centrum Operacji Satelitarnych działającego w ramach ARGUS. Dzięki tej współpracy możemy korzystać z doświadczeń partnera, który ma bardzo zaawansowane zdolności w domenie kosmicznej i pod wieloma względami wyprzedza inne państwa.

Wkrótce opublikujemy drugą część wywiadu. Porozmawiamy w niej o rosyjskich zagrożeniach na orbicie, ochronie polskich satelitów, doświadczeniach z Ukrainy oraz planach budowy krajowych zdolności łączności satelitarnej.

Reklama