Kosmodrom w Somalii, lot na Księżyc i własny "GPS". Pytania o tureckie plany kosmiczne [KOMENTARZ]

8 października 2021, 21:17
602288a999bd9
Ilustracja: Turecka Agencja Kosmiczna - TUA [tua.gov.tr]

Prof. Ibrahim Kucuk, szef departamentu nauk o kosmosie w tureckiej agencji kosmicznej (TUA) zadeklarował na początku października br., że głównym celem jego państwa w dziedzinie kosmicznej (nad którym obecnie trwają intensywne prace) jest umieszczenie własnego lądownika na Księżycu. Założenie to nawiązuje bezpośrednio do "10. celów dziesięcioletniej wizji" przeobrażenia Turcji w mocarstwo kosmiczne, ogłoszonej przez prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana w lutym br. „Obecnie pracujemy nad rozwojem naszych zdolności wynoszenia - w tym zakresie dokonuje się bardzo ważny przełom” - stwierdził prof. Kucuk podczas niedawnego internetowego sympozjum, rzucając nieco więcej światła na ogłoszone priorytety Turcji w kosmosie.

Zbudować zdolności kosmiczne - szeroko i w sprinterskim tempie

Przytoczone przez agencję informacyjną Anadolu słowa prof. Ibrahima Kucuka - przedstawiciela tureckiej agencji kosmicznej TUA - padły podczas wystąpienia zaprezentowanego w poniedziałek 4 października. Wpisują się one w ciąg śmiałych deklaracji składanych co najmniej od początku 2021 roku m.in. przez samego prezydenta Turcji, Recepa Tayyipa Erdoğana. Przypomnieć należy, że 9 lutego br. Erdoğan potwierdził ogólnonarodowe dążenie do wysłania tureckiego lądownika na Księżyc (razem z łazikiem) jeszcze przed końcem 2030 roku, w ramach zwieńczenia blisko dziesięcioletniego procesu osiągania kolejnych milowych zdolności tego państwa w kosmosie. Wśród nich wymieniono m.in. tak ambitne założenia, jak: stworzenie własnego systemu nośnego i uruchomienie dla niego osobnego kosmodromu, wysłanie w kosmos swojego pierwszego obywatela, a nawet stworzenie zalążka narodowego systemu nawigacji satelitarnej.

Jak wskazano, znacząca część tych założeń podlegałaby realizacji we współpracy międzynarodowej. Choć nie sprecyzowano, na czym miałoby to polegać, nieoficjalnie wskazywano m.in. na próby porozumienia się ze spółką SpaceX oraz innymi komercyjnymi podmiotami w kwestii zamówień, transferu technologii i produkcji elementów rakiet kosmicznych. Osobno mówiło się także o współpracy międzypaństwowej na rzecz stworzenia centrum lotów kosmicznych... w Somalii. Tutaj z kolei pojawił się szereg doniesień wskazujących na rozważane zaangażowanie Rosji (w ewentualne tworzenie infrastruktury kosmodromu, a być może także samych jednostek napędowych dla startujących tam tureckich rakiet).

Spekulacje o potencjalnym rosyjskim udziale pojawiły się głównie w kontekście czerwcowych komentarzy prezesa TUA (Serdar Huseyin Yildirim), jakie padły podczas jego wizyty na konferencji tematycznej w Sankt Petersburgu. Kontekst zaprezentowanego niedawno tureckiego programu kosmicznego nie umknął uwadze rosyjskich mediów, które nierzadko wiązały z nim nadzieje na dystrybucję tracących ostatnio na popularności rodzimych technologii rakietowych.

1. Pierwszy kontakt z powierzchnią Księżyca w 2023 roku (twarde lądowanie), na stulecie proklamowania Republiki Turcji
2. Skupienie krajowej produkcji satelitarnej pod jedną marką uznanego na świecie narodowego producenta
3. Budowa regionalnego systemu nawigacji i pozycjonowania satelitarnego
4. Uzyskanie suwerennych zdolności wystrzeliwania krajowych rakiet i wynoszenia ładunków (z własnego kosmodromu)
5. Rozwinięcie inżynierii badań pogody kosmicznej
6. Rozbudowa systemu obserwacji i monitorowania przestrzeni kosmicznej
7. Wsparcie rozwoju komercyjnej działalności kosmicznej
8. Stworzenie regionalnego zagłębia technologii kosmicznych
9. Poprawa kompetencji kadrowych i społecznej świadomości znaczenia technologii kosmicznych dla narodu
10. Wysłanie tureckich astronautów na wyprawy kosmiczne

Narodowy Program Kosmiczny Turcji - 10. celów programu kosmicznego Turcji do zrealizowania przed końcem 2030 roku

Nie jest jednak też tajemnicą, że równolegle Turcy podjęli rozmowy z przedstawicielami ukraińskiego sektora kosmicznego, który sam poszukuje dla siebie dostępnych wyrzutni i szans rozwoju technologii napędowych, aby móc spożytkować m.in. już posiadane zdolności wynoszenia (głównie rakiety nośne Zenit i Cyklon). Dość wspomnieć, że stosowne wstępne porozumienia o współpracy przy doskonaleniu silników rakietowych, systemów satelitarnych i instrumentów kosmicznych podpisano jeszcze w listopadzie 2020 roku. Co więcej, w czerwcu br. Wołodymyr Taftaj, szef Państwowej Agencji Kosmicznej Ukrainy (Державне космічне агентство України, Dierżawne Kosmiczne Ahenctwo Ukrajini - ДКАУ, DKAU), podkreślił realną możliwość powstania w niedługim czasie wspólnych, turecko-ukraińskich rakiet i satelitów. Wskazał przy tym, że w drugiej połowie roku wybiera się do Turcji, aby rozmawiać o szczegółowych warunkach takiej ewentualnej współpracy.

Afrykańskim szlakiem wprost na orbitę?

Co się tyczy Somalii, jest to państwo aktualnie uważane (pomimo swojej politycznej niestabilności) za istotnego tureckiego partnera w sferze bezpieczeństwa i obronności, przynajmniej od maja 2010 roku, czyli momentu podpisania paktu o szkoleniowej współpracy wojskowej. To właśnie w Somalii ulokowana została największa do niedawna turecka baza szkoleniowa sił zbrojnych poza terytorium samej Turcji. Dalsze postępy na polu relacji wzajemnych czyniono w 2011 roku, w obliczu wznowienia funkcjonowania tureckiej ambasady w Mogadiszu oraz wizyty Recepa Tayyipa Erdoğana (jeszcze jako premiera Turcji) w roli pierwszego wysokiego przedstawiciela państwowego spoza Afryki od 1993 roku (czyli momentu wizyty amerykańskiego prezydenta, George H. W. Busha).

image
Jednym z założeń programu kosmicznego Turcji do 2030 roku jest wysłanie swojego obywatela w przestrzeń kosmiczną. Ilustracja: Turecka Agencja Kosmiczna - TUA [tua.gov.tr]

Bliskie relacje międzynarodowe to jedno, choć oczywiście same w sobie jeszcze nie decydują, że Somalia to dogodne miejsce zakotwiczenia tureckich ambicji związanych z lotami kosmicznymi. Pierwszorzędne znaczenie ma tutaj położenie geograficzne, sprzyjające obsłudze pełnej palety startów satelitarnych (dostęp do trajektorii okołorównikowych, z otwartą przestrzenią dla lotów w kierunku wschodnim, bez narażania osiedli ludzkich). Warto tutaj też przypomnieć, że swego czasu (w latach 60. XX wieku) Somalia była brana pod uwagę nawet przez Francję jako potencjalne miejsce budowy własnego dużego kosmodromu. Ostatecznie jednak wybór padł na koncepcję stworzenia centrum startowego w Gujanie Francuskiej (plan budowy ośrodka zatwierdzono w 1964 roku, a jej zakończenie nastąpiło cztery lata później).

Wszelkie późniejsze plany tego rodzaju względem Rogu Afryki konsekwentnie dyskwalifikowała przede wszystkim niestabilność polityczna, jaką charakteryzuje się - zresztą po dziś dzień - ten region. Pod tym względem Turcja posiada jednak swoje specyficzne atuty wynikające ze wspomnianych utrwalonych już relacji współpracy i obecności polityczno-militarnej.

Zapytany w lutym br. o rolę Somalii w tureckich planach kosmicznych, Serdar Huseyin Yildirim (wspominany już prezes tureckiej agencji kosmicznej TUA), odmówił oficjalnego odniesienia się do tej kwestii. W rozmowie z BBC Turkish (opublikowanej 12 lutego) wspomniał jedynie o trwających "delikatnych rozmowach z krajem-gospodarzem", którego jednak z nazwy nie wymienił.

Duże oczekiwania, wiele kamieni milowych

Podczas swojej czerwcowej wizyty w Rosji, Yildirim nieco szerzej omówił poszczególne etapy realizacji obliczonego na całą dekadę tureckiego planu ekspansji w kosmosie. Jak przyznał, punktem wyjścia do dalszej realizacji zamiarów będzie stworzenie "hybrydowego silnika rakietowego" dla narodowego systemu nośnego zdolnego do osiągnięcia orbity okołoksiężycowej. Testowy lot wokółksiężycowy takiego zespołu miałby nastąpić jeszcze przed końcem 2023 roku. „Zamierzamy użyć naszego własnego silnika, aby dotrzeć na Księżyc” – powiedział Yildirim, dodając, że trwająca wstępna faza obejmie niebawem testowy lot "na niską orbitę okołoziemską przy współpracy międzynarodowej”.

image
Ilustracja: Turecka Agencja Kosmiczna - TUA [tua.gov.tr]

Według czerwcowego raportu agencji prasowej Anadolu, misja realizowana w 2023 r. wykona podejście do "twardego lądowania" na Księżycu, co pozwoli tureckim inżynierom zebrać dane potrzebne do zaplanowania bezpiecznego umieszczenia lądownika na Srebrnym Globie pod koniec lat 20. XXI wieku. Łazik, który zostanie wystrzelony wraz z nim w 2028 lub 2029 roku, będzie miał za zadanie zbierać dane naukowe na księżycowej powierzchni.

Wcześniej Turcja planuje również wysłać swojego pierwszego kosmonautę na Międzynarodową Stację Kosmiczną w celu przeprowadzenia eksperymentów naukowych. „Próbujemy sfinalizować nasze negocjacje ze stronami” – powiedział Yildirim, nie podając przy tym, z kim te rozmowy są podejmowane (kontekst wypowiedzi wskazuje jednak przede wszystkim na Rosję i SpaceX). Szef TUA podkreślił, że rozmowy przyniosą jednoznaczne decyzje "za kilka miesięcy", a zaraz po nich ruszy proces szkolenia kandydatów na kosmonautów.

Z kolei w październikowym wystąpieniu prof. Ibrahim Kucuk zaznaczył, że w najbliższym czasie w ramach tureckiego programu badania kosmosu, w prowincji Erzurum w regionie Anatolii Wschodniej zostanie postawiony jeden z największych w Europie teleskopów. Jak podkreślił, TUA zależy bardziej na badaniu kosmosu w celach naukowych niż militarnych, a Turcja zamierza działać w ramach zasad ustalonych przez ONZ pod kątem pokojowego wykorzystania przestrzeni kosmicznej.

image
Ilustracja: Turecka Agencja Kosmiczna - TUA [tua.gov.tr]

Turecki Narodowy Program Kosmiczny opublikowany w lutym tego roku zakłada przy tym także rozwój niezależnego (o zasięgu regionalnym) systemu satelitarnego pozycjonowania i nawigacji. System będzie miał przede wszystkim znaczenie militarne, niemniej władze tureckie zwracają uwagę, że otworzy nade wszystko nowe możliwości na polu cywilnym, działalności służb i zdolności zarządzania kryzysowego.

W toku są natomiast prace nad pierwszym w pełni krajowym satelitą telekomunikacyjnym na GEO (Türksat 6A), który ma trafić na orbitę w 2023 roku. Warto tutaj przypomnieć, że w styczniu 2021 r. wystrzelono we współpracy ze SpaceX misję Türksat 5A, która skupiła na sobie uwagę i protesty środowisk ormiańskich (zwłaszcza znacznej części diaspory w USA) - wobec domniemanego zaangażowania tego typu instrumentów satelitarnych w obsługę bojowych dronów (dostarczanych przez Turcję m.in skonfliktowanemu z Armenią Azerbejdżanowi).

"Turecka dekada przełomu" w kosmosie - na ile możliwa?

Ogłoszenie ambitnego programu kosmicznego Turcji w lutym br. nastąpiło tego samego dnia, w którym misja marsjańska regionalnego rywala, Zjednoczonych Emiratów Arabskich z powodzeniem weszła na orbitę wokół Czerwonej Planety. To wiele mówi o zamyśle i ambicjach stojących za przedstawionym planem tureckiej ekspansji w kosmosie - mobilizacja jest wysoka, aby nabywać w tym obszarze własne zaawansowane zdolności. Fundamentem takich starań może być niewątpliwie zaplecze inżynieryjne i technologiczne tureckiego przemysłu zbrojeniowego (przede wszystkim w segmencie lotniczym i rakietowym), umożliwiając dokonywanie relatywnie szybkich postępów w działalności kosmicznej.

Jednocześnie dotychczasowe zaangażowanie Turcji w realizację programu kosmicznego o nakreślonych ostatnio celach nie ma charakteru utrwalonego - jest w wielu kluczowych segmentach nadal na wczesnym etapie nakreślania linii bardziej konsekwentnego i zdecydowanego działania. Turcja uruchomiła swoją agencję kosmiczną relatywnie niedawno, bowiem w 2018 roku - licząc, że program kosmiczny pozwoli jej dołączyć do ekskluzywnego klubu państw, które są w stanie samodzielnie realizować złożone, całościowe projekty eksploracji kosmosu. Niewiele wcześniej zaczęto nadawać wyraźniejsze impulsy skierowane do przemysłu obronnego pod kątem stworzenia zalążkowych napędów kosmicznych i lekkich rakiet nośnych - prace te jednak, licząc od pierwszych konkretnych sygnałów z 2013 roku, przyniosły dotąd (w 2020 roku) jedynie testy rakiet sondujących i suborbitalnych na wysokościach nieznacznie przekraczających 100 km (umowną granicę przestrzeni kosmicznej).

Znacznie bardziej zaawansowane zdają się być wspominane już tureckie projekty satelitarne, na czele z powstającym od dłuższego czasu ciężkim satelitą Türksat 6A. Ten pojedynczy instrument to inwestycja szacowana sama w sobie na 250 mln USD, co zapewnić ma nie tylko ważny składnik konstelacji telekomunikacyjnej Turcji na GEO, ale przede wszystkim kapitał wiedzy i kompetencji do rozwinięcia w dalszych projektach satelitarnych oraz misjach kosmicznych. Tutaj ważnym czynnikiem przygotowawczym był wcześniejszy transfer technologii do krajowej gospodarki, we współpracy z międzynarodowymi koncernami technologicznymi, dostawcami satelitów Türksat 5A i 5B.

image
Fot. Turksat [turksat.com.tr]

W dalszym ciągu jednak mowa tutaj o projektach realizowanych już od lat, w dość mozolnym tempie. Na tym tle, trudno oczekiwać, aby z bieżącego poziomu niskiego utrwalenia ogłoszonych nie tak dawno ambitnych planów eksploracyjnych Turcji udało się bez poważniejszych opóźnień wprowadzić - nawet w dobrze koordynowanej współpracy międzynarodowej - swój ładunek na orbitę wokół Księżyca. Tym bardziej, że mowa tutaj nadal w znaczącej większości o założeniach czysto koncepcyjnych i etapie rozeznawania szans współpracy zagranicznej, w świetle czego (i krótkich terminów realizacji) tureckie śmiałe deklaracje tracą na wiarygodności.

Prawdziwą wartością dodaną może być tutaj jednak sama mobilizacja państwowego zaangażowania na rzecz doskonalenia technologii kosmicznych i potencjału inżynieryjnego. Nieprzypadkowo turecki program kosmiczny duży nacisk kładzie na zmotywowanie inżynierów, badaczy i naukowców do działania przy projektach krajowych i odwiedzenie ich od poszukiwania możliwości rozwoju kariery za granicą. Choć szczegółowe założenia budżetowe całego planu nie zostały dotąd ściślej określone, szacuje się, że koszt dziesięcioletniego programu realizacji pozaziemskich celów Turcji wyniesie w przybliżeniu nie mniej niż 1 mld USD. Dużą tego część jednak (w łącznej kwocie szacowanej na ok. 150 mln USD) rząd w Ankarze zamierza przeznaczyć na szerokie dofinansowanie rodzimych projektów uniwersyteckich i ośrodków badawczych, uwzględniając w tym stypendia dla doktorantów i naukowców wyspecjalizowanych w dziedzinach od astrofizyki po inżynierię kosmiczną.

Jednocześnie, w przestrzeni tureckiej debaty publicznej wspomina się, że samo utworzenie i utrzymanie kosmodromu (w Somalii) kosztowałoby co najmniej 350 mln USD. W tym kontekście realizacja całości dziesięciu szeroko zakrojonych i mocno ambitnych zamierzeń Turcji w kosmosie do 2030 roku wykracza daleko poza zarysowane tutaj założenia kosztowe. I choć zamiary tureckich przywódców na dłuższą metę są, z perspektywy tego państwa, wykonalne (jedne szybciej, inne wolniej), to jednak będą wymagały znacznie bardziej długofalowej polityki kosmicznej, wytyczonej latami stopniowej i konsekwentnej realizacji kolejnych etapowych programów.


image
Reklama

 

KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Honker Haker
niedziela, 10 października 2021, 22:41

Żaden inny kraj rozwinięty nie inwestował by kluczowej infrastruktury w Somalii. To daje do myślenia o "specyficznych atutach" Turcji w rogu Afryki, a konkretnie o flircie z ISIS, co podejrzewaliśmy już w Syrii a teraz Erdogan rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Andrettoni
niedziela, 10 października 2021, 00:35

Bardzo ambitne plany. Choć trzeba przyznać, że każdy kolejny kraj ma łatwiej. Teraz sporo rozwiązań można po prostu kupić.

Gosc
sobota, 9 października 2021, 19:42

Uwazam,iz dzialania Turcji w stosunku do Rosji i Ukrainy stanowia niebezpieczny, wspolny mianownik, ktory pozostalym moze odbic sie czkawka. W teorii te dzialania opisane w artykule mozna uznac za mrzonki, jednak ten wspolny mianownik wprowadza wiele niewiadomych. Byloby lepiej gdyby Ukraina rozwijala przemysl rakietowy wspolnie z Polska. Juz raz w historii I Rzeczpospolitej, wspolpraca Turkow i Kozakow Chmielnickiego nie wyszla Polakom na zdrowie! Patrzac w kontekscie trojkata rosyjsko - turecko - ukrainskiego tworzy sie PIVOT regionu na wschod od Bugu. Kiedy spojrzymy na I wojne swiatowa, populacja turecka w liczbie 22 milionow ludzi nie poraza. Potega nie jest zatem jedynie potencjalem populacyjnym. To glownie potencjal idei oraz spoiwa wspolnych celow do osiagniecia!!! Obecnie Turcja ma w swoich granicach 70 mln ludzi. Ok. 35 mln. rdzennych Turkow. Tworzy takze dzialania satelickie, jak w Azerbejdzanie. W zasadzie ci, ktorzy byli w granicach imperium osmanskiego nie wspominaja dobrze tureckiego buta, jednak jak widac sa takze tacy, ktorzy odczuwaja wspolne wiezi koncepcyjne. Proponuje zastanowic sie nad dzialaniami Turkow w szerszym aspekcie geopolitycznym i przynajmniej kompensowac te dzialania, aby nie zaszkodzily Polsce i Polakom.

Honker Haker
niedziela, 10 października 2021, 22:43

Współpraca Polski z Ukrainą wyglądałaby tak, że oni by wszystko musieli robić, a my za wszystko płacić.

easyrider
sobota, 9 października 2021, 18:57

"Sułtan" ewidentnie ma rozmach i z punktu widzenia jego narodu to świetna sprawa. Z naszego, natowskiego punktu widzenia islamskiej Turcji jest już za ciasno w sojuszu. Dlatego powinno im się podziękować za parę dziesiątków lat współpracy, wskazać otwarte drzwi i wpisać na listę państw, którym nie sprzedaje się technologii.

Ukulele
sobota, 9 października 2021, 01:22

No cóż, Polish Aerospace Program jest na razie na etapie kontenera w lesie i namiotów w Drawsku

b2k
sobota, 9 października 2021, 20:57

wkrótce bardzo mocno się zdziwisz ale polska skromność w tej materii zostanie nagrodzona :) niedawno rozmawialem z tureckim inzynierem ktory chwalil sie ze Turcy przekroczyli linie Karmana. Kiedy Polska zapytal. Powidzialem mu że 50 lat przed Turcją - rakieta Meteor. Kopara mu opadła ale to będzie niejedyne zdziwienie:) Cierpliwości życzę

easyrider
sobota, 9 października 2021, 18:58

Nie porównuj nas. Oni nie mają gorsetu Unii. Mogą dzięki temu znacznie więcej.

GP
niedziela, 10 października 2021, 11:07

Sądzisz?bo UE ma jeden z największych budżetów kosmiczny na świecie tyle tylko ze Polacy nie potrafią z niego korzystać, a uwaga inni w Unii potrafią - to taki mnożnikowy gorset. My poprzez ten działania polityczne przeciwko UE tylko się autoredukujemy swoje możliwości kosmiczne zamiast rozwijać.

easyrider
poniedziałek, 11 października 2021, 22:30

Dobre bajki dla tych co wierzą w złotą rybkę. Ktoś wypracowuje sobie PKB żeby podzielić się z innymi? Charytatywnie to działają inne organizacje. Nie państwa. Chcesz przekonać, że jesteśmy UE potrzebni żeby zrobić konkurencję ich firmom? Uważasz ich za aż takich durniów? Jesteśmy im potrzebni żeby mieli gdzie sprzedawać towar i żeby mieli zaplecze rąk do pracy. Niestety - dla nich - ich nowi obywatele z Afryki i Azji nie dostarczają im tego, co zaplanowali ich ideologowie. Wolą korzystać z socjalu.

Druga strona medalu
wtorek, 12 października 2021, 10:28

Jeśli zasady są znane a inni dają radę (podobni wielkością do nas) to może my jesteśmy fajtłapami - cos u nas nie działa. Niestety jeśli ktoś nie chce się nauczyć reguł gry albo gorzej po prostu nie umie się nauczyć reguł i przegrywa to wtedy krzyczymy niedobra Unia? Zapoznaj się najpierw z wynikami w Horyzont różnych państw np. strona KPK a dopiero później stawiaj swoje tezy

Byku
wtorek, 12 października 2021, 10:07

To może sprawdź czy chociaż dostajemy zwrot ze swojej składki na programy kosmiczne UE - Galileo, Copernicus, SST a teraz tez GOVSATCOM. Nie trzeba od administracji wymagać więcej niż tylko zwrotu z 10 mld euro (nowy 13 mld euro) w wysokości składki 3,5% do Unii. Wychodzi 0,35 mld euro1,6 mld PLN na 7 lat wychodzi 230 mln zł rocznie (w nowej perspektywie 30% więcej) - TYLE SIĘ NAM należy. Z dwóch pierwszych prawie nic nie wraca, z SST wracało dopóki nie skradziono projektów - niestety znowu układ (ma konkretne nazwiska w POLSA) i tylko patrzeć jak rozwala nasze uczestnictwo w projekcie. Niestety taka mamy w Polsce administracje - banda nierobów. A jak ktoś robi to go wyrzucają. Bravo POLSA

Wesele?
wtorek, 12 października 2021, 16:35

Kradzieże projektów + studia wykonalności w 1,5 miesiąca - kto na to pozwala? Co to za firma ta peusdoAgencja??? Pewnie Ruski z Niemcem i a teraz i z Turkiem podstawiają nam nogę? A tak na poważnie gdy jedyny klucz do zatrudniani to kolesiostwo a nie wyniki to nigdy nie wzniesiemy się w ten kosmos. Będziemy mieli za to niekończące się obiecanki coraz to nowszych „proroków” ze już za chwile już za momencik. Jak dla mnie aktualny Prezes ale tez i Wice, i ich świty zatrudnione w ustawianych konkursach to jakaś ogromna porażka i rzeczywisty czas na korektę - nie stać Polski na porażkę w Kosmosie.

Nie inż.
sobota, 9 października 2021, 08:31

No cóż. A chcesz być kosmonautą?

Tweets Space24