Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Sukces w walce o przedłużenie życia sond Voyager

Voyager, NASA, Sonda Kosmiczna
Wizualizacja sondy kosmicznej Voyager.
Autor. NASA

Z roku na rok sondy Voyager dysponują coraz mniejszą ilością energii, zmuszając naukowców NASA do coraz większej kreatywności i podejmowania trudnych decyzji, by utrzymać je przy życiu jak najdłużej.

W ramach najnowszego z takich wysiłków inżynierom z NASA Jet Propulsion Laboratory udało się wygospodarować dodatkową moc na pokładzie Voyagera 2, co pozwoli jeszcze dłużej prowadzić jego działalność badawczą. Operacja, nazwana „Big Bang”, polegała na jednoczesnym wyłączeniu części urządzeń pobierających energię i zastąpieniu ich mniej energochłonnymi rozwiązaniami, przy zachowaniu temperatury niezbędnej do dalszego funkcjonowania sondy.

Bez przeprowadzenia tej operacji NASA musiałaby wyłączyć kolejny instrument badawczy Voyagera 2 jeszcze przed końcem tego roku. Uzyskane oszczędności pozwolą jednak utrzymać trzy wciąż prowadzone eksperymenty przez co najmniej dodatkowy rok. Podobny manewr ma zostać przeprowadzony w najbliższych miesiącach również na bliźniaczej sondzie Voyager 1.

Reklama

Od momentu wystrzelenia obu sond w 1977 r., niemal pół wieku temu, każda z nich traci około 4 watów dostępnej mocy rocznie. Powodem jest stopniowo malejąca ilość plutonu wykorzystywanego przez radioizotopowe generatory termoelektryczne do produkcji energii elektrycznej. Jak opisuje sytuację sama NASA, margines dostępnej mocy na pokładzie sond stał się już „cienki jak ostrze brzytwy”, zmuszając zespół do oszczędzania energii poprzez wyłączanie wszystkich urządzeń i systemów, które nie są absolutnie niezbędne do dalszego funkcjonowania misji.

Doprowadziło to już do wyłączenia ośmiu instrumentów na Voyagerze 1 i siedmiu na Voyagerze 2, choć część z nich i tak utraciła naukową użyteczność po zakończeniu przelotów w pobliżu planet dekady temu. Wciąż działająca aparatura obejmuje m.in. Cosmic Ray Subsystem (CRS), magnetometr (MAG) oraz Plasma Wave Subsystem (PWS), których zadaniem jest obecnie badanie przestrzeni międzygwiazdowej.

Reklama

Oba Voyagery znalazły się w niej po przekroczeniu heliopauzy, czyli zewnętrznej granicy heliosfery, poza którą wpływ wiatru słonecznego ustępuje materii ośrodka międzygwiazdowego. Voyager 1 dokonał tego w 2012 r., a Voyager 2 w 2018 r. Obecnie sondy znajdują się odpowiednio około 171 i 143 jednostki astronomiczne od Słońca. Już 18 listopada br. Voyager 1 zapisze się w historii po raz kolejny, jako pierwszy ziemski obiekt oddalając się od nas na jeden dzień świetlny, czyli dystans, który światło pokonuje w ciągu 24 godzin.

Dzięki determinacji inżynierów i niezwykłej wytrzymałości samych sond ich misja naukowa trwa już dłużej, niż przewidywano jeszcze kilka lat temu. Wówczas za prawdopodobną granicę ich aktywności uznawano rok 2025, tymczasem wszystko wskazuje na to, że dane naukowe mogą spływać na Ziemię jeszcze przez kilka kolejnych lat. Obecnie zakłada się, że Voyagery ostatecznie zamilkną gdzieś w drugiej połowie lat 30. XXI wieku, choć historia tej misji pokazuje, że również w tej kwestii mogą nas jeszcze czekać niespodzianki.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama