Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WYWIADY

Polskie eksperymenty na ISS. Uznański-Wiśniewski o sukcesie misji IGNIS [WYWIAD]

Misja IGNIS otworzyła polskim naukowcom drzwi do badań na ISS i pokazała potencjał krajowego sektora kosmicznego. O jej rezultatach i kolejnych krokach mówi w rozmowie z redakcją Space24.pl dr Sławosz Uznański-Wiśniewski.

Dr Sławosz Uznański-Wiśniewski na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Dr Sławosz Uznański-Wiśniewski na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
Autor. Axiom Space

Pod koniec ubiegłego roku zakończyła się polska misja kosmiczna IGNIS, w ramach której dr Sławosz Uznański-Wiśniewski odbył lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) i przeprowadził eksperymenty przygotowane przez polskie firmy oraz zespoły badawcze. Obecnie pracuje w Europejskiej Agencji Kosmicznej, gdzie jest zaangażowany w projekt stacji księżycowej Gateway.

13 kwietnia w Centrum Nauki Kopernik odbyło się wydarzenie poświęcone podsumowaniu eksperymentów realizowanych podczas tej misji. Nasza redakcja miała okazję porozmawiać tam ze Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim o jej przebiegu oraz znaczeniu dla przyszłości polskiego sektora kosmicznego.

Mateusz Mitkow, redaktor prowadzący Space24.pl: Jak oceniasz eksperymenty, które miałeś okazję przeprowadzać na ISS oraz ich rezultaty? Które z nich najbardziej Cię zaskoczyły i dlaczego?

Dr Sławosz Uznański-Wiśniewski: W ramach misji IGNIS wykonaliśmy łącznie 13 eksperymentów. Niesamowite jest to, że po raz pierwszy polskie instytuty i firmy mogły prowadzić badania na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Mieliśmy dostęp do tego wyjątkowego laboratorium, jakim jest ISS – jednego z najbardziej zaawansowanych obiektów naukowych w historii.

Eksperymenty wciąż są w toku. Część z nich już się zakończyła, ale inne będą kontynuowane jeszcze przez miesiące, a nawet lata. Dla wielu naukowców to efekt pracy całego życia, często czekają oni dekady na możliwość przeprowadzenia badań w warunkach kosmicznych. Dlatego jako Polak bardzo się cieszę, że mieliśmy taką szansę. Zakres badań był niezwykle szeroki – od fizjologii i psychologii człowieka, przez biologię i biotechnologię, aż po fizykę i nauki inżynieryjne, które są mi szczególnie bliskie.

Jednym z eksperymentów, który był dla mnie zarówno powodem do dumy, jak i dużym zaskoczeniem, był PhotonGrav realizowany przez firmę Cortivision z Lublina. Skupiał się on na badaniu aktywności mózgu z wykorzystaniem funkcjonalnej spektroskopii w bliskiej podczerwieni. Po raz pierwszy polska grupa badawcza zaprezentowała działający interfejs mózg–maszyna w przestrzeni kosmicznej. Informacja o tym została przekazana w międzynarodowym obiegu. Ja otrzymałem ją w trakcie misji z Europejskiego Centrum Astronautów w Kolonii, a następnie obiegła świat. To był dla mnie bardzo emocjonalny moment i dowód na to, że polskie zespoły naukowe prowadzą badania na najwyższym, światowym poziomie.

Reklama

Czy któryś z eksperymentów sprawił Ci szczególną trudność?

Nie było eksperymentów, które sprawiałyby mi szczególną trudność w realizacji na orbicie, natomiast niektóre z nich były bardziej wymagające pod względem manualnym. Przykładem może być instalacja dozymetru polskiej firmy Sigma Labs w ramach eksperymentu RADMON on ISS. Urządzenie to zostało zaprojektowane jako efekt transferu technologii i wiedzy z Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN), gdzie wcześniej pracowałem.

Eksperyment ten był bardziej złożony, ponieważ wymagał bezpośredniej integracji z systemami Międzynarodowej Stacji Kosmicznej – zarówno pod względem zasilania, jak i zbierania danych. Obecnie jest on już częścią infrastruktury ISS i będzie funkcjonował przez kolejne lata, być może nawet do końca działania stacji.

Czekam również na drugi etap tego projektu, który na razie nie został jeszcze zrealizowany. Zakłada on instalację analogicznego detektora promieniowania na zewnątrz europejskiego laboratorium Columbus. Umożliwiłoby to po raz pierwszy w historii bezpośrednie porównanie poziomów promieniowania wewnątrz i na zewnątrz stacji, a tym samym dokładne określenie skuteczności osłon radiacyjnych przy użyciu identycznej aparatury pomiarowej.

Jak udział w takich misjach przekłada się na rozwój polskiej nauki i sektora kosmicznego?

Po raz pierwszy polskie instytuty i zespoły badawcze uzyskały dostęp do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Możliwość wykorzystania najbardziej zaawansowanego laboratorium naukowego i największej struktury, jaką kiedykolwiek zbudowano w kosmosie, to samo w sobie jest ogromnym osiągnięciem.

Dla tych zespołów to także początek dalszych badań. Mogą one kontynuować swoje projekty w przyszłości, uczestniczyć w kolejnych misjach w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej i korzystać z dostępu do astronautów oraz infrastruktury orbitalnej. To z kolei przekłada się na rozwój współpracy międzynarodowej, zarówno w ramach ESA, jak i poprzez tworzenie nowych konsorcjów badawczo-przemysłowych.

Warto podkreślić, że dzięki polskiej misji kosmicznej IGNIS część firm i instytucji nawiązała relacje z zagranicznymi partnerami. Dziś niektóre z nich funkcjonują już jako dostawcy technologii i sprzętu dla innych agencji kosmicznych czy firm działających w sektorze kosmicznym.

Istnieje też aspekt, który często jest niedoceniany i trudny do bezpośredniego zmierzenia – inspiracja kolejnego pokolenia naukowców i inżynierów. Już dziś młodzi ludzie w Polsce budują swoje pierwsze satelity i rozwijają kompetencje w obszarze nowych technologii. Dlatego też dla mnie osobiście misja IGNIS była ogromnym sukcesem, zarówno pod kątem merytorycznym, jak i operacyjnym.

Jestem przekonany, że w perspektywie kilku lat na naszym rynku pojawią się tysiące specjalistów gotowych rozwijać sektor kosmiczny i technologie przyszłości. To właśnie ten długoterminowy efekt może okazać się największym zwrotem z inwestycji. W międzyczasie kluczowe będzie tworzenie programów i mechanizmów, które pozwolą tę energię i kompetencje wykorzystać w takim sposób, aby realnie budować strukturę rynku i rozwijać prywatny sektor polskiej gospodarki.

Reklama

Jaką rolę w planach eksploracji Księżyca czy Marsa odgrywają eksperymenty prowadzone na ISS?

Międzynarodowa Stacja Kosmiczna jest przede wszystkim platformą do prowadzenia badań naukowych i rozwoju technologii, które mogą być wykorzystane w przyszłych misjach eksploracyjnych. W ramach naszej misji również realizowaliśmy eksperymenty o takim potencjale. Jednym z przykładów jest projekt firmy Extremo Technologies, który badał przeżywalność glonów wulkanicznych w warunkach mikrograwitacji i podwyższonego promieniowania. Tego typu badania mogą w przyszłości znaleźć zastosowanie w systemach podtrzymania życia, na przykład w bioreaktorach produkujących tlen dla astronautów podczas długotrwałych misji.

Z kolei wspomniany wcześniej detektor promieniowania firmy Sigma Labs ma szerokie spektrum potencjalnych zastosowań – od wykorzystania w systemach wojskowych, takich jak myśliwce Sił Powietrznych RP, po misje kosmiczne, w tym księżycowe i marsjańskie, gdzie monitorowanie promieniowania jest jednym z kluczowych wyzwań.

Wiele z realizowanych eksperymentów ma potencjał, by stać się elementem większych programów eksploracyjnych. Aby jednak tak się stało, konieczna jest dalsza konsolidacja kompetencji oraz wybór obszarów specjalizacji, które Polska chce rozwijać i oferować na arenie międzynarodowej. Kluczowe będzie także budowanie konsorcjów i współpracy z innymi agencjami oraz partnerami przemysłowymi.

Dziś jednym z najważniejszych wyzwań jest umiejętność efektywnej współpracy – zarówno na poziomie krajowym, w ramach sektora kosmicznego, jak i międzynarodowym. Przykładem jest firma Sigma Labs, która dzięki udziałowi w Polskiej Misji Kosmicznej nawiązała współpracę m.in. z niemiecką agencją kosmiczną oraz partnerami ze Szwecji, realizując projekty związane z integracją detektorów promieniowania na platformach satelitarnych i w przyszłych misjach eksploracyjnych.

Ma to istotne znaczenie również w kontekście tzw. pogody kosmicznej. Zjawiska takie jak erupcje słoneczne mogą zakłócać działanie, a nawet czasowo wyłączać satelity. Systemy monitorowania promieniowania mogą w takiej sytuacji pełnić funkcję wczesnego ostrzegania, umożliwiając odpowiednie zabezpieczenie infrastruktury orbitalnej przed skutkami dynamicznych zdarzeń słonecznych.

Reklama

Niedawno zakończyła się księżycowa misja Artemis II - co Twoim zdaniem było jej najważniejszym osiągnięciem?

Najważniejszym osiągnięciem było oczywiście wysłanie załogi w bezpieczny lot wokół Księżyca, w pewnym sensie analogiczny do historycznej misji Apollo 8, choć tym razem bez wchodzenia na orbitę Księżyca. Była to pierwsza załogowa misja tego programu, a jednocześnie lot, w którym ludzie znaleźli się najdalej od Ziemi od czasów programu Apollo.

Warto podkreślić, że była to załoga międzynarodowa z udziałem astronautów NASA oraz astronauty z Kanady. W jej składzie znalazła się również pierwsza kobieta w historii, która poleciała w kierunku Księżyca. To wszystko sprawia, że mówimy o misji ustanawiającej wiele ważnych kamieni milowych.

Z perspektywy naukowca i inżyniera jest to jednak przede wszystkim początek powrotu człowieka na Księżyc. Misja pozwoliła przetestować kapsułę Orion oraz Europejski Moduł Serwisowy, który odpowiada m.in. za zasilanie, kontrolę trajektorii, dostarczanie wody i atmosfery dla załogi, a także odprowadzanie ciepła. To właśnie europejskie rozwiązania odgrywają tu kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa astronautów.

Jednym z ważniejszych momentów było dla mnie to, co powiedział pilot misji, Victor Glover. W jednej ze swoich wypowiedzi podkreślił on, że nie może się doczekać powrotu na Ziemię i przekazania doświadczeń kolejnym załogom. To dobrze pokazuje, że Artemis II jest tylko jednym z etapów znacznie większego programu i elementem długofalowej strategii Stanów Zjednoczonych, zakładającej trwałą obecność człowieka na Księżycu.

Ta misja była więc przede wszystkim krokiem testowym. Pozwoliła ona zweryfikować technologie, zebrać dane i przygotować grunt pod kolejne etapy, w tym wybór przyszłych miejsc lądowania. To właśnie następne misje będą bezpośrednio rozwijać tę strategię, korzystając z doświadczeń Artemis II, która otwiera drogę do dalszej eksploracji.

Reklama

Czy Polacy mają realną szansę na udział w misjach programu Artemis – także w roli astronautów?

Jeśli chodzi o misje eksploracyjne bezzałogowe, w tym robotyczne, to w ramach Europejskiej Agencji Kosmicznej już dziś mamy możliwość realizowania własnych programów naukowych i technologicznych. Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby Polska podjęła się realizacji własnej misji, na przykład orbitera księżycowego, a w przyszłości być może także łazika. Kluczowe jest jednak to, czy zdecydujemy się obrać taki kierunek i zapewnić odpowiednie finansowanie.

Jeśli natomiast chodzi o misje załogowe, nasza rola jest obecnie bardziej ograniczona, gdyż jesteśmy na ten moment mniejszym partnerem w programach eksploracyjnych. Polska jest sygnatariuszem porozumień Artemis Accords, co stanowi ważny krok, ale samo w sobie nie gwarantuje udziału astronautów w misjach.

W tym przypadku decydujące będą działania po stronie instytucjonalnej – przede wszystkim gotowość do inwestowania w programy załogowe oraz budowania długofalowych kompetencji w tym obszarze. To właśnie te czynniki zdecydują o tym, czy w przyszłości pojawi się realna możliwość udziału polskich astronautów w misjach programu Artemis.

Reklama

Jaką masz radę dla osób, które mają takie marzenie?

Myślę, że kluczowym słowem jest współpraca. W sektorze technologicznym i kosmicznym to właśnie dzięki niej osiąga się największe cele – wymagają one zaangażowania setek, a często tysięcy ludzi. Nasz sektor w Polsce wciąż jest stosunkowo niewielki, dlatego szczególnie ważne jest zarówno wzmacnianie współpracy wewnętrznej, jak i jej rozwijanie na arenie międzynarodowej.

Dziś jesteśmy jeszcze niewielkim partnerem, więc takie cele mogą wydawać się odległe. Jednak każda osoba, która chce uczestniczyć w misjach, czy jako naukowiec, inżynier, czy w przyszłości astronauta, powinna aktywnie budować i wspierać rozwój tej współpracy, zwłaszcza w obszarach kompetencyjnych istotnych dla programów takich jak Artemis.

To, jak dokładnie będzie wyglądała przyszłość, pozostaje otwarte. Warto pamiętać, że finansowanie programu Artemis oraz budowy infrastruktury księżycowej jest obecnie zapewnione głównie na pierwszym etapie przez Kongres Stanów Zjednoczonych. Kolejne fazy będą wymagały dalszych decyzji i inwestycji. Z jednej strony oznacza to pewne ryzyko, ale z drugiej są to ogromne możliwości dla osób, które chcą budować swoją karierę w sektorze kosmicznym i uczestniczyć w jego rozwoju.

Dziękuje za rozmowę!

Reklama