Reklama
  • WIADOMOŚCI

Serbia w Artemis Accords. Kosmiczna gra na dwa fronty

Serbia, USA, NASA, Artemis Accords
Minister spraw zagranicznych Serbii Marko Đurić z zastępcą administratora NASA Mattem Andersonem po podpisaniu Artemis Accords 16 lipca w siedzibie NASA w Waszyngtonie.
Autor. NASA

Po podpisaniu porozumień z USA Serbia stała się zaledwie trzecim państwem uczestniczącym jednocześnie w dwóch konkurencyjnych inicjatywach kosmicznych: Artemis Accords i ILRS. Co stoi za tą decyzją i dlaczego jej motywacje mogą wykraczać daleko poza sektor kosmiczny?

W czwartek 16 lipca Serbia została 69. sygnatariuszem zainicjowanych przez USA Artemis Accords, określających zasady pokojowej eksploracji Księżyca i dalszej przestrzeni kosmicznej. Przystąpienie do porozumień otwiera Belgradowi drogę do przyszłego udziału w misjach księżycowych NASA, między innymi poprzez dostarczanie ładunków naukowych i technologicznych.

Podczas ceremonii podpisania porozumień przedstawiciele obu państw przypomnieli wkład siedmiu serbskich naukowców i inżynierów w program Apollo, znanych jako „Serbo 7”. „Wśród nich był Milojko Mike Vučelić, odznaczony Prezydenckim Medalem Wolności za kluczową rolę w bezpiecznym sprowadzeniu na Ziemię załogi Apollo 13” – podkreślił zastępca administratora NASA Matt Anderson.

Przypadek Serbii wyróżnia się jednak na tle pozostałych sygnatariuszy. Nieco ponad dwa lata temu kraj dołączył bowiem do konkurencyjnej chińsko-rosyjskiej inicjatywy Międzynarodowej Stacji Badań Księżycowych (ILRS), zrzeszającej dotąd 17 państw i organizacji międzynarodowych, w tym Białoruś, Pakistan i Kazachstan.

Reklama

Belgrad dołączył tym samym do wąskiego grona państw uczestniczących jednocześnie w obu inicjatywach. Wcześniej na podobny krok zdecydowały się tylko Tajlandia i Senegal. Działania te można postrzegać jako przejaw kosmicznego hedgingu: unikania jednoznacznego opowiedzenia się po którejś ze stron przy równoczesnym maksymalizowaniu korzyści rozwojowych poprzez współpracę z obiema stronami.

Decyzja wpisuje się w konsekwentnie prowadzoną przez Belgrad wielowektorową politykę zagraniczną. Serbia stara się w jej ramach równoważyć wpływy czterech głównych ośrodków siły: UE, USA, Chin i Rosji. Tak rozumiana „doktryna czterech filarów” w dużej mierze wyznacza kierunek serbskich działań na arenie międzynarodowej od czasu jej sformułowania w 2009 r.

Obecnie trudno jednak mówić o podobnej równowadze w serbskiej polityce kosmicznej. Pierwszy satelita kraju znajduje się dopiero na etapie budowy, prowadzonej przy znaczącym wsparciu Chin, które mają dostarczyć know-how i platformę oraz odpowiadać za jego wyniesienie w 2027 r.

Z kolei w kwietniu br. Serbia i Rosja podpisały pięcioletni program współpracy obejmujący również technologie kosmiczne, zwłaszcza ich wykorzystanie na niskiej orbicie okołoziemskiej. Czas pokaże, czy przystąpienie do Artemis Accords wprowadzi większą równowagę do dopiero raczkujących serbskich ambicji kosmicznych.

Reklama

Samo pozyskanie Belgradu, uczestniczącego już w konkurencyjnym ILRS, jest jednak znaczącym sukcesem dyplomacji kosmicznej Waszyngtonu, a zarazem policzkiem dla Pekinu oraz Moskwy. Według części komentatorów decyzja miała wynikać z dążenia prezydenta Aleksandara Vučića do uzyskania większych korzyści podczas nadchodzącego, pierwszego w historii dialogu strategicznego Serbii z USA. W grę, bardziej niż amerykańskie inwestycje w skromny serbski sektor kosmiczny, mogą wchodzić kwestie energetyczne, szczególnie współpraca w obszarze ropy, gazu i atomu.

Reklama