Reklama
  • WIADOMOŚCI

Kosmiczny robot-holownik rusza na ratunek obserwatorium NASA

NASA, Satelity, RPO
Wizualizacja manewru przechwycenia i holowania obserwatorium Swift NASA przez robotyczny pojazd serwisowy LINK.
Autor. NASA

Robotyczny statek kosmiczny wyruszył na ratunek obserwatorium Swift NASA, które stopniowo opada w kierunku ziemskiej atmosfery. Stawką jest jednak znacznie więcej niż los jednego teleskopu.

Obserwatorium Neil Gehrels Swift, służące do badania wysokoenergetycznych rozbłysków gamma (GRB), znajduje się na orbicie już od ponad 20 lat. W tym czasie zarejestrowało ponad 1000 takich zjawisk, których pochodzenie wciąż pozostaje jedną z największych zagadek współczesnej astronomii.

Swift rozpoczynał misję na orbicie położonej około 600 km nad Ziemią. Dziś znajduje się już poniżej 400 km, ponieważ narastający opór atmosferyczny stopniowo ściąga go coraz niżej. W ostatnim czasie proces ten dodatkowo przyspieszyła podwyższona aktywność Słońca, która rozszerzyła górne warstwy ziemskiej atmosfery.

Pozbawione silników korekcyjnych obserwatorium z 90-procentowym prawdopodobieństwem spłonęłoby w atmosferze jeszcze w tym roku. Niecały rok temu NASA zdecydowała jednak o próbie jego uratowania i przedłużenia misji, podpisując w sierpniu 2025 r. kontrakt z firmą Katalyst Space Technologies w ramach misji Swift Reboost.

Reklama

W ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy Katalyst Space opracował robotyczny statek serwisowy LINK, który 3 lipca br. został wyniesiony na orbitę. Start przeprowadzono z powietrza, za pomocą rakiety Pegasus XL firmy Northrop Grumman, uwolnionej na wysokości około 12 km z pokładu Stargazera, zmodyfikowanego samolotu L-1011.

Pod koniec tego miesiąca LINK ma zbliżyć się do obserwatorium Swift na odległość około 9,6 km. Tydzień później rozpocznie się finalna faza operacji: bliskie podejście, uchwycenie teleskopu trzema ramionami robotycznymi i rozpoczęcie manewru podnoszenia orbity. Dzięki trzem zestawom silników manewrowych statek ma w ciągu około 60 dni wynieść Swifta z powrotem na jego pierwotną orbitę.

Jeśli operacja się powiedzie, będzie to historyczny precedens: po raz pierwszy prywatny pojazd kosmiczny przechwyci na orbicie publicznego satelitę, który nie został zaprojektowany z myślą o serwisowaniu. Co równie istotne, misja ma wyjątkowo atrakcyjny wymiar kosztowy. Swift Reboost pochłonie nieco ponad 30 mln dolarów, podczas gdy wartość samego obserwatorium przekracza pół miliarda dolarów.

Reklama

LINK może więc pokazać, że misje serwisowania satelitów na orbicie da się realizować stosunkowo szybko i niewielkim kosztem. Robotyczne pojazdy tego typu mogą w przyszłości wykonywać szeroki zakres zadań: od misji ratunkowych i zmiany orbity, przez naprawy, tankowanie i uzupełnianie energii, po modernizację istniejących satelitów.

Lista potencjalnych zastosowań jest długa, co napędza wizję CEO Katalyst, Ghonhee Lee. Zakłada on, że do końca dekady setki robotycznych statków kosmicznych będą stale manewrować między niską orbitą okołoziemską a Księżycem, budując, przenosząc i serwisując infrastrukturę w przestrzeni kosmicznej. W takim modelu firmy, organizacje i rządy nie musiałyby każdorazowo zamawiać misji od podstaw, lecz mogłyby korzystać z gotowych usług dostępnych już na orbicie.

Technologia serwisowania satelitów na orbicie ma naturalnie ogromny potencjał podwójnego zastosowania. „U.S. Space Command bardzo się tym interesuje, ponieważ ostatecznie jest to kluczowy element przewagi kosmicznej” – podkreślał niedawno Lee. Chiny zademonstrowały takie zdolności już w 2022 r., kiedy satelita Shijian-21 przechwycił, a następnie odholował nieaktywnego satelitę nawigacyjnego systemu BeiDou na tzw. orbitę cmentarną.

Reklama