- WIADOMOŚCI
Starliner blisko powrotu. Lot możliwy jeszcze w 2026 r.
Boeing przygotowuje się do wznowienia lotów statku kosmicznego CST-100 Starliner, który po problemach technicznych podczas pierwszej misji załogowej przechodzi serię modyfikacji mających zwiększyć niezawodność pojazdu.
Według władz spółki prace nad usunięciem problemów technicznych przebiegają zgodnie z planem, a obecnie trwają uzgodnienia z NASA dotyczące terminu kolejnej misji. Zgodnie z aktualnymi założeniami bezzałogowy lot statku na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) ma odbyć się nie wcześniej niż w czwartym kwartale 2026 r.
Informacje przekazał prezes Boeinga Kelly Ortberg podczas prezentacji wyników finansowych spółki za drugi kwartał 2026 r. Jak podkreślił, firma jest zadowolona z postępów prac nad przeprojektowaniem elementów, które sprawiły problemy podczas poprzedniej misji.
Starliner miał stać się drugim filarem programu Commercial Crew. Załogowy lot testowy w 2024 r. ujawnił jednak poważne problemy techniczne, w tym wycieki helu w systemie ciśnieniowym oraz nieprawidłowości w działaniu silników manewrowych (awarii uległo 5 z 28 silników).
W konsekwencji NASA podjęła decyzję o sprowadzeniu kapsuły na Ziemię bez załogi. Astronauci Butch Wilmore oraz Suni Williams ostatecznie powrócili na Ziemię na pokładzie statku Crew Dragon. Pierwotnie ich pobyt na orbicie miał potrwać zaledwie kilka dni, jednak w wyniku komplikacji technicznych wydłużył się do 286 dni, znacząco przekraczając zakładany harmonogram.
W związku z przebiegiem lotu NASA sklasyfikowała misję jako zdarzenie „Type A mishap”, czyli jedno z najpoważniejszych zdarzeń wymagających szczegółowej analizy oraz wdrożenia działań naprawczych, a także generujących znaczące straty dla agencji. W tej samej kategorii znajduje się m.in. katastrofa wahadłowca Columbia z 2003 r.
Od zakończenia misji Boeing i NASA prowadzą wspólne prace nad usunięciem przyczyn problemów technicznych. Najważniejsze modyfikacje dotyczą układu napędowego modułu serwisowego. Inżynierowie zastosowali m.in. thermal shunts, czyli elementy pozwalające odprowadzać nadmiar ciepła z silników manewrowych, a także dodatkową izolację termiczną. Według NASA rozwiązania te zostały już sprawdzone podczas testów przeprowadzonych na poligonie White Sands.
Kelly Ortberg ocenił, że przebudowa Starlinera przebiega bardzo dobrze. Jego zdaniem obecnie największym wyzwaniem nie jest już sama modernizacja statku, lecz ustalenie harmonogramu kolejnych lotów wspólnie z NASA. Agencja musi uwzględnić dostępność portów dokowania na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz harmonogram innych misji realizowanych w ramach programu ISS.
Tym razem lot odbędzie się bez udziału astronautów. Celem misji będzie dostarczenie zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Lot będzie miał znaczenie zarówno operacyjne, jak i testowe, ponieważ pozwoli sprawdzić działanie statku po wprowadzonych poprawkach.
Jeżeli najbliższy lot zakończy się powodzeniem i potwierdzi skuteczność przeprowadzonych zmian, kolejnym krokiem będzie powrót Starlinera do misji załogowych. Według obecnych założeń pierwsza kolejna misja z astronautami mogłaby odbyć się w 2027 r.
Dodatkowym wyzwaniem dla przyszłości programu pozostaje kwestia systemu nośnego. Starliner nie posiada własnej dedykowanej rakiety i obecnie korzysta z systemu Atlas V firmy United Launch Alliance, który został certyfikowany do wynoszenia tego pojazdu. W dalszej perspektywie Boeing będzie musiał jednak znaleźć następcę tego systemu. Jednym z rozważanych rozwiązań jest rakieta Vulcan Centaur, której wykorzystanie w misjach załogowych wymagałoby dodatkowych prac oraz certyfikacji NASA.
Warto w tym kontekście przypomnieć, że Boeing rozwija kapsułę CST-100 Starliner w ramach programu Commercial Crew realizowanego na zlecenie NASA od 2014 r. Projekt od początku zmagał się jednak z opóźnieniami i problemami technicznymi, które według firmy wygenerowały około 2 mld dolarów dodatkowych kosztów związanych z rozwojem pojazdu i kolejnymi testami.
Powrót Starlinera do służby ma znaczenie nie tylko dla Boeinga, ale również dla przyszłości amerykańskich lotów załogowych. Obecnie jedynym amerykańskim statkiem regularnie transportującym astronautów na orbitę jest Crew Dragon firmy SpaceX. Agencja dąży jednak do utrzymania dwóch niezależnych systemów transportu załóg, aby ograniczyć ryzyko wynikające z uzależnienia od jednego dostawcy.
Źródło: Ars Technica/Space24.pl





Wybrane okazje dla Ciebie