Reklama
Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Turcja w Artemis Accords. Ankara mierzy w Księżyc

Turcja, USA, NASA, Artemis Accords
Podpisanie porozumień Artemis przez Turcję w Waszyngtonie.
Autor. NASA

Turcja nie jest kolejnym zwykłym sygnatariuszem amerykańskich porozumień, lecz krajem z ambicjami i możliwościami rozwoju niezależnych zdolności kosmicznych, od własnych rakiet aż po powierzchnię Srebrnego Globu.

Ankara została 71. sygnatariuszem zbioru zasad dotyczących pokojowej eksploracji kosmosu, zaproponowanych przez Stany Zjednoczone w 2020 r. w związku z programem Artemis. Porozumienia podpisano 31 sierpnia br. w siedzibie NASA w Waszyngtonie podczas ceremonii, w której udział wzięli administrator NASA Jared Isaacman oraz turecki minister przemysłu i technologii Mehmet Fatih Kacır.

Wcześniej, w lipcu, do Artemis Accords dołączyły Serbia i Mauritius, co najlepiej pokazuje popularność porozumień wśród państw mniej rozwiniętych kosmicznie lub mniej geopolitycznie związanych z USA. Sama Ankara, choć należy do NATO, za prezydentury Erdoğana prowadzi wysoce niezależną i wielowektorową politykę zagraniczną. Łącznie w tym roku grono sygnatariuszy powiększyło się już o 12 państw, co ustępuje jedynie rekordowemu 2024 r., kiedy do porozumień przystąpiło ich aż 19, a przecież do końca roku pozostało jeszcze kilka miesięcy.

Reklama

NASA i szerzej Stany Zjednoczone mają zdecydowanie powody do zadowolenia, gdyż w konkurencyjnej chińsko-rosyjskiej inicjatywie Międzynarodowej Stacji Badań Księżycowych (International Lunar Research Station, ILRS) znalazło się do tej pory 13 państw. Co ciekawe, trzy z nich, Tajlandia, Senegal i Serbia, uczestniczą jednocześnie w obu inicjatywach, stanowiąc ciekawy przykład kosmicznego hedgingu. Od postępów i skali konkurencyjnych programów księżycowych będzie w dużej mierze zależeć ich wpływ na kształtowanie zasad i norm przyszłej gospodarki cislunarnej.

Turcji Artemis daje natomiast więcej możliwości współpracy z NASA, a zarazem szansę na podkreślenie przed światem swoich księżycowych ambicji, które obecnie sięgają w kraju zenitu. Wszystko za sprawą planowanej na przyszły rok tureckiej bezzałogowej misji AYAP-1 na Księżyc. Wyniesiona przez Falcona 9 sonda ma wejść na orbitę Księżyca, przetestować rodzimy silnik hybrydowy (HIS), a na koniec doprowadzić do pierwszego bezpośredniego kontaktu Turcji ze Srebrnym Globem poprzez kontrolowane uderzenie w jego powierzchnię.

Reklama

Kosmiczny rozwój Ankary wyraźnie nabrał w ostatnich latach tempa i spójności. Turecka Agencja Kosmiczna powstała w 2018 r., a w 2021 r. prezydent Recep Tayyip Erdoğan przedstawił pierwszy 10-letni program kosmiczny kraju, który zawierał właśnie cel dotarcia na Księżyc, choć pierwotnie miał on zostać zrealizowany już w 2023 r. Wśród pozostałych ambicji znalazły się m.in. wysłanie pierwszego tureckiego astronauty w kosmos oraz budowa własnego kosmodromu.

Pierwsze zadanie zostało zrealizowane w 2024 r., kiedy w ramach misji Axiom-3 na ISS dotarł Alper Gezeravcı, który spędził na jej pokładzie 21 dni. Drugie zaś jest właśnie w trakcie realizacji. Kraj Erdoğana buduje na wybrzeżu Somalii port kosmiczny za 350 mln dolarów, położony niemal przy samym równiku, z którego w przyszłości będą mogły startować obecnie rozwijane tureckie rakiety orbitalne ŞİMŞEK-1 i ŞİMŞEK-2. Turcja wykorzystuje więc swoje znaczące wpływy w Afryce do strategicznych inwestycji w infrastrukturę kosmiczną. Trudno o lepsze zobrazowanie powagi, z jaką kraj patrzy dziś na kosmos.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama