- WIADOMOŚCI
Lądownik Griffin-1 gotowy do misji na Księżyc
Autor. Astrobotic
Światło dzienne właśnie ujrzał niemal gotowy lądownik księżycowy Griffin-1, który ma odegrać kluczową rolę w transporcie ładunków na potrzeby przyszłej bazy księżycowej.
Amerykańska firma Astrobotic zaprezentowała 15 czerwca bezzałogowy lądownik księżycowy Griffin-1. Konstrukcja przechodzi obecnie ostatnie prace integracyjne i testy przed misją na Księżyc, zaplanowaną na koniec tego roku.
Griffin-1 ma pełnić funkcję transportową, dostarczając na powierzchnię Srebrnego Globu do 625 kg ładunku. Jego start odbędzie się w ramach misji NASA Moon Base 2, stanowiącej część szerszego programu Commercial Lunar Payload Services (CLPS).
Program CLPS otwiera NASA dostęp do usług prywatnych firm rozwijających lądowniki i łaziki księżycowe. Konstrukcja Astrobotic może przy tym wyprzedzić misję Moon Base 1, realizowaną z użyciem lądownika Blue Origin Blue Moon Mark 1, która mierzy się z opóźnieniami po eksplozji rakiety New Glenn.
Na pokładzie Griffin-1 znajdzie się aż 10 ładunków z 6 państw. Lądownik dostarczy na Księżyc m.in. miniaturowy łazik CubeRover oraz instrumenty Europejskiej Agencji Kosmicznej, zaprojektowane z myślą o zwiększeniu precyzji i bezpieczeństwa lądowania.
Największy element misji wciąż czeka jednak na montaż. Mowa o ważącej pół tony mobilnej platformie demonstracyjnej FLIP firmy Venturi Astrolab, która będzie mogła transportować po powierzchni Księżyca od 30 do 50 kg ładunku. Jeśli misja się powiedzie, FLIP stanie się najcięższą prywatną konstrukcją, jaka kiedykolwiek wylądowała na Srebrnym Globie.
Zanim jednak do tego dojdzie, Griffin-1 musi przejść testy środowiskowe w Kalifornii, dokąd zostanie przetransportowany w przyszłym tygodniu. Jeśli zakończą się powodzeniem, pojazd trafi następnie do Cape Canaveral na Florydzie. Tam na jego pokładzie zostanie załadowany FLIP, a cała konstrukcja przejdzie końcowe przygotowania do startu. Misja planowana jest na czwarty kwartał tego roku z wykorzystaniem rakiety Falcon Heavy firmy SpaceX.
Dla Astrobotic będzie to druga próba dotarcia na powierzchnię Księżyca. Poprzednia miała miejsce w 2024 r., gdy Peregrine, pierwszy lądownik firmy, napotkał problemy techniczne po starcie, co uniemożliwiło podjęcie próby lądowania. Griffin-1 ma być więc efektem lekcji i ulepszeń wyciągniętych z poprzedniej misji.
Wśród wprowadzonych zmian znalazł się zapasowy system zaworów, który ma zapewnić prawidłową pracę silników. Szczególną uwagę poświęcono również samemu manewrowi lądowania. Za jego bezpieczny przebieg ma odpowiadać zautomatyzowany system, który w czasie rzeczywistym porównuje obraz z kamer z danymi mapowymi, pozwalając precyzyjnie określić pozycję lądownika. Rozwiązanie to określane jest mianem „Neila Armstronga w pudełku”.
W końcowej fazie podejścia kluczową rolę mają odegrać dwa lidary: nawigacyjny lidar dopplerowski oraz lidar do wykrywania zagrożeń terenowych. Ten drugi ma pozwalać na rozpoznawanie przeszkód o wielkości do 15 cm. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, już wkrótce przekonamy się, czy poprawki wprowadzone po misji Peregrine wystarczą, by Astrobotic skutecznie osadziło swój lądownik na powierzchni Księżyca.


