Reklama
  • WIADOMOŚCI

Po pół wieku Czesi powrócą w kosmos

kosmos, technologia, ESA, Czechy, Europa, Vast
Czeski astronauta Aleš Svoboda podczas ogłoszenia jego udziału w misji VAST-1 na konferencji prasowej w Pradze.
Autor. Vast Space

Po niemal 50 latach przerwy czeski astronauta znów poleci w kosmos za sprawą Aleša Svobody, który dotrze na Międzynarodową Stację Kosmiczną w ramach prywatnej misji Vast-1 w następnym roku.

Aleš Svoboda zapisze się w historii jako drugi Czech w kosmosie i pierwszy, który dotrze na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Umożliwi to porozumienie zawarte między ESA, reprezentującą czeski rząd, a amerykańską firmą Vast. Zgodnie z jego zapisami Svoboda ma zostać pilotem prywatnej misji VAST-1, którą firma zorganizuje w 2027 r. na zlecenie NASA.

Reklama

Svoboda dołączy do innego astronauty ESA, Francuza Thomasa Pesqueta, którego udział w tej samej misji w roli dowódcy ogłoszono na początku czerwca. Choć za organizację przedsięwzięcia odpowiada Vast, załoga dotrze na Międzynarodową Stację Kosmiczną dzięki systemom SpaceX: rakiecie Falcon 9 i kapsule Dragon. Pobyt na orbicie ma potrwać około dwóch tygodni, czyli znacznie krócej niż standardowe ekspedycje na ISS, które trwają zwykle około sześciu miesięcy.

Dla Vast będzie to pierwsza tego typu misja realizowana we współpracy z NASA, podczas gdy dla amerykańskiej agencji będzie to już szósta prywatna misja załogowa. Plany firmy sięgają jednak dalej. W przyszłym roku Vast chce wynieść na orbitę pierwszą komercyjną stację orbitalną, a następnie przeprowadzić pierwszy lot załogowy na jej pokład, również z udziałem Francuza, tym razem Arnauda Prosta.

Dla ESA misja Vast-1 wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend korzystania z komercyjnych operatorów przy wysyłaniu europejskich astronautów na orbitę. Będzie to już trzeci taki przypadek. Dwa poprzednie miały miejsce w ramach misji Axiom-3 i Axiom-4, organizowanych przez amerykański Axiom Space, które umożliwiły lot na ISS najpierw włoskiemu, a następnie polskiemu i węgierskiemu astronaucie.

Reklama

Dla Czechów lot Svobody będzie wydarzeniem o wyraźnym znaczeniu symbolicznym. Od czasu, gdy Vladimír Remek jako pierwszy i jak dotąd jedyny Czech znalazł się w kosmosie, minęło już niemal pół wieku. Stało się to w marcu 1978 r. podczas misji Sojuz 28, realizowanej w ramach programu Interkosmos.

Co ciekawe, jeszcze w tym samym roku, trzy miesiące później, na orbitę poleciał pierwszy Polak, gen. Mirosław Hermaszewski, uczestnik misji Sojuz 30. Czechosłowacja i Polska stały się wówczas odpowiednio trzecim i czwartym państwem, którego przedstawiciel znalazł się w kosmosie.

Misja Svobody pod wieloma względami przypomina ubiegłoroczny lot Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Podobna jest nie tylko jej formuła, lecz także symbolika. Krótki pobyt na ISS ma stać się narzędziem rozwoju i promocji krajowej nauki oraz technologii, ale także źródłem inspiracji i wyrazem ambicji państwa. Czesi zapowiadają m.in. przeprowadzenie 13 eksperymentów naukowo-badawczych, a więc dokładnie tylu, ile znalazło się w programie polskiej misji.

Patrząc szerzej, kolejny prywatny lot załogowy na ISS pokazuje postępującą komercjalizację także tego obszaru eksploracji kosmosu. Przykłady z ostatnich lat pokazują jednak, że mimo rosnącej roli prywatnych firm ich kluczowymi klientami pozostają państwa i agencje kosmiczne.

Reklama

Równocześnie rozwój komercyjnych przewoźników i prywatnych stacji orbitalnych może w kolejnych latach obniżyć koszty załogowych lotów kosmicznych, zwiększyć ich częstotliwość i otworzyć dostęp do kosmosu także dla przedstawicieli mniejszych państw.

Dla Europy powinien to być wyraźny sygnał do inwestowania we własnych operatorów i systemy transportu. Bez tego kontynent pozostanie dalej zależny od amerykańskich firm, a środki przeznaczane na kolejne misje będą tylko wzmacniać ich pozycję technologiczną i rynkową.

Reklama